Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 388
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

tomcug napisał(a):
Od kilku dni nie mam wiadomości, troszkę się martwię. Żeby tylko nie nawiał........................


e, to wtedy byś wiedziała

hehehe

Posted

Zmysł napisał(a):
A co słychać u Plutka? Jak spędził pierwszy tydzień w nowym domku?


Od kilku dni nie mam wiadomości, troszkę się martwię. Żeby tylko nie nawiał........................

Posted

tomcug napisał(a):
Od kilku dni nie mam wiadomości, troszkę się martwię. Żeby tylko nie nawiał........................


e, to wtedy byś wiedziała
do trzech razy sztuka

Posted

Zmysł napisał(a):
e, to wtedy byś wiedziała
do trzech razy sztuka


No może, ale nie wiem, dlaczego Gosia się nie odzywa. Wiem, że ma kłopoty z rejestracją na dogo, ale miała przesłać zdjęcia Plucika na maila. Poczekam jeszcze trochę i pewnie zadzwonię, bo mnie skręca..:eviltong:


Te przeskakujące posty to totalna porażka. :angryy:

Posted

Witam.
Tu Gosia.
Mialam mnostwo problemów z rejestracją na dogo, ale w końcu się udało :D
Druga sprawa, że byłam ostatnimi czasy bez internetu, ale dziś rano w końcu mi go uruchomili. W tej chwili jestem na zajęciach, ale obiecuje, że jak dojadę do domu umieszczę kilka fotek i relacje z pierwszego tygodnia (czyli po poludniu). W skrócie, wszystko w porządku.
Przepraszam za milczenie, ale wynikło bardziej z przyczyn technicznych niż braku chęci zrelacjonowania.
pzdr

Posted

Świetnie, mamy nową dogomaniaczkę :multi:, a i u Plutasa też wszystko dobrze jak mniemam :lol:. To teraz tylko pokonanie problemów z wklejaniem zdjęć i będzie super :evil_lol:!

Posted

Na zakończenie dnia wspaniałe wieści od Plucika, Gosia ma cały czas problemy z logowaniem, ale na maila wysłała taki opisik:

Juz spieszę z opowieścią. Jak mówiłam, piesio bardzo szybko zostal przekupiony, choć na początku leżał w swoim nowym łóżeczko, (które do dziś bardzo lubi) i nie chciał z niego wychodzić. Po paru godzinach spróbowałam go troszkę napoić (jak małego szczeniaczka) woda i dać mu coś jeść. Po krótkiej chwili się to udało. Po takich ilościach głasków nie było szans, żeby w końcu nie zechciał. a potem jak go wyprowadziłam na dwór to wysikał chyba za cały dzień (od rana, od podroży nic nie robił) i zrobiłam z nim rundkę zapoznawcza po ogródku. Wróciliśmy do domu i od razu trochę odżył, poprzeciagal sie, ale jeszcze wrócił do łóżeczka. Następnego dnia juz byl spacerek po ogródku i leżenie na kanapie. I tak mijały dni tego tygodnia, kazdego dnia coraz bardziej ufny. Najchętniej to ciągle by jadł..hehe jak to jamnik, ale trzeba dbać o linie ;)
W obecnej chwili jest to już Pan na włościach, po ogrodku chodzi sam, jak ktoś przechodzi to szczeka (choc nie zawsze, ale przynajmniej uważnie obserwuje), bawi się piłeczką (lata za nią jak szalony, pod warunkiem, ze mu sie ja kopnie, a nie rzuci, to znaczy, ze będzie leciała po ziemi a nie w powietrzu) i robimy sobie czasem wyścigi. Wczoraj był tak zmordowany od tego biegania, ze postanowił się przez pól dnia wygrzewać leniwie na słoneczku.
Byliśmy z nim u weterynarza. Na szczęście wszystko w porządku, tylko trochę witaminek mu trzeba dać, szczepionki zrobione.
Oczywiście ma jeszcze trochę odruchów, które pewnie prędko mu nie znikną, przytulać się do niego nie wolno, bo się boi, ale głaskać to i cały dzień można. Merda ogonkiem cały czas, od razu przylatuje i obskakuje wyginając śmiało cale ciało z radości na widok kogoś z nas, a szczególnie Taty. Jego to się trzyma najbardziej. Pewnie dlatego ze prawie cały czas z nim przebywa. Ja choć codziennie u rodziców nie bywam, to mnie rozpoznaje bez problemu. Zaczyna powoli reagować na "komendy", chociażby wyjścia na spacer, co jest dobre, bo zdarzyło mu się już w domciu narobić, ale wie, ze zrobił źle, wiec sie uczy chłopczyk :)) Wczoraj śmieszna sytuacja była, bo oparłam sie na chwile o stół, a on wskoczył do mnie, by się poprzytulać. niestety czasem mu się zdarzy zajrzeć do talerza, ale konsekwentnie go uczymy, ze nie należy tego robić. Wie gdzie jego miska i kiedy dostaje jeść, wiec mogę ogłosić, ze wszystko jest jak najbardziej w porządku i nawet powiedzieć, ze skoro nie bywam tam codziennie, to kiedy mnie nie ma, tęsknie za nim bardzo. Cały czas sie zastanawiam, jak można było tak pięknego i wspaniałego psa tak zle traktować, szczególnie jak byl szczeniakiem.. niepojęte to dla mnie. najważniejsze, ze teraz ma juz dobrze i przykro mi, ale chyba go troszkę rozpieścimy, bo wystarczy na niego spojrzeć i od razu chce sie go głaskać ;)
Wrzucam kilka fotek, bez kolejności chronologicznej. Zdjęcia może i trochę monotonne, ale trudno go było uchwycić, ciągle sie przemieszczał, a z bliska, to sie chował, wiec jak sie uda, to powrzucam w późniejszym terminie kolejne fotki.

Pozdrawiam
Gosia

Jestem bardzo szczęśliwa, ale oczy mi się trochę spociły na widok Plucika. Zaraz wkleje foteczki. Jak ja tęsknię za tym łachudrą, jejku. :-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...