ania14p Posted May 6, 2009 Posted May 6, 2009 Jeśli chodzi o złośliwe załatwianie potrzeb, to dywan jest najlepszy, bo mięciutki jak trawka (wykładzinę co chwilę musiałabym wymieniać, gdybym była dobrą gospodynią, a nie bałaganiarą), nie znam metody na leczenie tej przypadłości, bo moje psy albo były grzeczne z natury, albo nie:niewiem:. A jeśli chodzi o pdgryzanie na spacerku, to treser, który przez pewien czas pomagał mojej teściowej układać jej agresywną bokserkę stosował rzut metalowymi krążkami nawleczonymi na sznurek (jest takie coś w sklepie animalii), pies wtedy trochę głupieje, bo nie wie skąd ten paskudny dźwięk się bierze. Bokserka już nie jest agresywna, ale to bardziej nasza zasługa, bo jak przejeliśmy ją od mamy to skończyły się pieszczoszki , moje psy ją ustawiły, ja zapewniam długie spacery beż smyczy i jest dobrze. Quote
wisela1 Posted May 10, 2009 Posted May 10, 2009 Ciotki wyczekują wieści niczym kania dżdżu....... Quote
tomcug Posted May 12, 2009 Author Posted May 12, 2009 wisela1 napisał(a):Ciotki wyczekują wieści niczym kania dżdżu....... Prawda. :evil_lol: Quote
wisela1 Posted May 16, 2009 Posted May 16, 2009 Pluteczku co u ciebie słonko ciocine...... Ani widu, ani słychu..... Quote
tomcug Posted May 17, 2009 Author Posted May 17, 2009 [quote name='wisela1']Pluteczku co u ciebie słonko ciocine...... Ani widu, ani słychu..... Prawda................. Quote
wisela1 Posted May 22, 2009 Posted May 22, 2009 Słuch o Tobie Pluciaczku zaginął wszelki....:loveu::placz: Quote
ania14p Posted May 22, 2009 Posted May 22, 2009 To już nawet ja zczynam się martwić, Plutasku, czekamy na wiadomości! Quote
tomcug Posted May 23, 2009 Author Posted May 23, 2009 Tak mi brakuje tego łotra.. Bardzo tęsknię i martwię się, czy nie za bardzo rozrabia. Quote
yunona Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 Witam, Jestem w symbiozie z dwoma wspaniałymi jamniczkami , jeden to czekoladowa Fairy (czyt. Fery) suczka przytulaśna z ogromnym serduchem, kocha wszystkich, na spacerkach wszystkich zaczepia od dzieci po dorosłych. Wyrwałam ją z elbląskiego schronu. I też miała kłopot z załatwianiem potrzeb, gdyż ponad pól roku była w schronisku i wszystko szło na piękny wełniany dywan. Po przelaniu wodą zasikanych miejsc (robiłam to od razu), suszyłam,po prostu zwinęłam dywan. Wychodziłam przez jakieś 1-2 tyg co 4 godziny na spacer i rozmawiałam z nią , że właśnie teraz należy załatwić potrzeby. Ktoś by się uśmiał , ale ona wiedziała co do niej mówię i to robiła. Drugi jamniczek to chłoptaś Harry z spockiego schronu, wzięłam go bo był agresywny i po nieudanych adpcjach (bo gryzł do krwi) groził mu schron dożywotnio lub jeszcze gorzej, bo agresywne psy są.... nie chcę nawet pisac tego słowa. I sytuacja się powtórzyła. Sikał na dywan i grubiej również, więc postąpiłam tak samo jak z Ferką. Po 1,5 tygodnia już wszystko było w normie oprócz tego, że faktycznie gryzł do krwi. Pogryzł mnie dotkliwie trzy razy, ale ani razu go nie skarciłam, tylko miał zakładany miękki kaganiec i była to dla niego najgorsza kara. Po 2-3 godzinach zdejmowałam i było ok. Ponieważ ma 5 lat i musiał sporo złych przeżyć zaliczyć więc spokojem, dużo snu i dużo gadania (warto mieć głos ciepły i przyjazny) pieszczoty, myzianie (mam go już 5 miesięcy), zrobił się z niego super jamniorek przytulaśny, grzeczny -reaguje na komendy- czego rozpuszczona Ferka nie robi, mogę już go wszędzie dotknąć, przykryć kocykiem ( dwa pogryzienia przy przykrywaniu kocykiem), bawić się jak również próbuje mnie podgryzać , ale robi to delikatnie. Jak przesadzi przerywam zabawę i mówię , że nie wolno mocno gryżć i wracam do zabawy. Skutkuje, czyli Harutek rozumie. Poza tym zauważyłam, że bardzo stara się naśladować Ferkę. Niestety trwa to w czasie, a człowiek chciałby już natychmiast mieć grzecznego pieska. Jak również potwierdzam teorię , że dwa pieski (najlepiej różnej płci) najlepiej się "chowają". Czekamy na nowe wiadomości i może zdjątka:eviltong:. Pozdrawiamy:multi: Quote
wisela1 Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 Ślad po Tobie zaginął Plutasku....:placz::loveu: Quote
Margott Posted May 29, 2009 Posted May 29, 2009 Błagam, tylko nie bijcie :) Wybaczcie prosze moje milczenie, ale przez ostatnie tygodnie już nawet nie wiedziałam jak sie nazywam. Przeładowanie obowiązków. Misiulskiego też ledwo widziałam, alew zaraz do niego jade, wiec jutro, najpozniej w niedziele napisze dłuugiego posta, a na razie chce się zameldowac i powiedziec, ze już jestem :D Quote
tomcug Posted May 29, 2009 Author Posted May 29, 2009 no dobrze, nie bijemy. :evil_lol: Czekamy z niecierpliwością na relację. :lol: Quote
wisela1 Posted May 29, 2009 Posted May 29, 2009 No, bo już chciałam zarządzić poszukiwania na szeroką skalę.....:diabloti: Quote
Margott Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 W niedziele przez burze nie mialam jak sie podlaczyc. I choc dzis dopiero wtorek i ledwo widze na oczy, podlaczylam sie, zebyscie sie za bardzo nie martwily i nawet na pocieszenie powrzucam pare fotek :) A oto podsumowanie z ostatnich tygodni: Mam nadzieje, ze sie nie obrazicie, ale jakis czas temu Misiulski zostal przechrzczony. Dla mnie on i tak jest zawsze Misiulski albo Misio, wiec nie mam z tym problemu, on tez nie. W ogole jest bardzo grzecznym pieskiem, ale i bardzo zlosliwym. Na dywanie jak sie okazuje leje wtedy kiedy chce zrobic na zlosc, bo nie zrobi tego kiedy nikogo nie ma, tylko wlasnie na oczach Pana/Pani. Ma swoje rytualy. Spi u siebie, chyba ze sie boi (np. burza) to wtedy spi u rodzicow. Tak to przychodzi do nich rano zrobic pobudke, domagajac sie pieszczochow, i dopiero po paru przytulakach i buziakach czas na spacerek, ale krotki, bo trzeba przeciez zjesc (oczywiscie jego ulubione zajecie). Je sniadanko, choc nie zawsze od razu, bo przeciez chrupki dostaje, a wie ze po poludniu beda lepsze rzeczy, wiec je kiedy jest glodny..hehehe Uwazam, ze to ogromny pozytyw, ze je, a nie polyka. Pisalam juz o tym jakis czas temu, teraz jest jeszcze lepiej. Je normalnie. Ale to, ze przesiaduje wiecznie w kuchni kiedy ktos tam jest, albo wpycha glowe pod pache, kiedy ktos siada do stolu to sie nie zmienilo. Chyba ma bardzo nos wyczulony :evil_lol: ten pies moglby jesc caly dzien. Kilka nowinek: bylismy z nim u weterynarza. Byl o dziwo bardzo grzeczny. Zostal ponownie odrobaczony i niedlugo czeka go kapiel (na razie zbyt brzydka pogoda byla), wiec znowu bedzie piekny i lsniacy (choc caly czas taki jest :) ) . Najciekawsze jest to, ze lubi jezdzic samochodem. Nie ma z tym problemu. Ostatnio wracalam do siebie, ale ze mama jechala po tate to stwierdzilam, ze nie chce sie jeszcze z Misiakiem rozstawac i postanowilam, ze go wezme, zeby przywital tate. Bez problemu wsiadl do samochodu, w drodze byl barzo grzeczny, lezal, albo siedzial mi na kolanach i obserwowal co sie dzieje za oknem. Tate przywital i w ogole ostatnio coraz czesciej jest wyprowadzany na spacery. Chodzi z podniesionym ogonem i blisko osoby, ktora go trzyma na smyczy. Nie wyrywa sie i ogolnie leje na otoczenie (doslownie i w przenosni). Mam wtedy wrazenie, ze przed wysjciem na spacer pecherz powieksza mu sie do olbrzymich rozmiarow, bo skad nagle taki pojemny to ja nie wiem. Kazdy krzaczek, skrawek trawki musi byc oznaczony :p Ale inne psy sobie moga szczekac zza plotu, a on w ogole na to nie reaguje. Za to na swoim terenie pilnuje, pilnuje. Dobry piesek :loveu: Bardzo lubi sie bawic pileczka, nawet sam. Ze mna czy z Tata to jeszcze biega, ale cwaniak z niego, bo on nie odda pileczki, tylko stuka lapka, zeby sie z nim silowac. nie odda jej ot tak i potem za nia bedzie biegal. nie, trzeba sie z nim najpierw troche posilowac. A to wredota jedna. Biega duzo, tanczy rowniez kiedy sie cieszy i w ogole mega przytulasny jest. Pozwala juz sie do siebie przytulac :multi: Jest tylko jedna rzecz, ktora mnie martwi. Codziennie jest czesany, a i tak, tak potwornie gubi wlosy, normalnie, gorzej od kota. Wszedzie go pelno. tez dlatego jest tak czesto czesany. Witamin mu nie brakuje, wiec to nie tego kwestia. Zastanawialam sie czy to nie przypadkiem stare, chore wlosy, ktore mu wypadaja a na ich miejsce powstaja nowe.. ale az tyle?! Moze cos doradzicie? Dzieki w ogole za wszelkie porady wczesniej napisane. Wybaczcie mi prosze, jesli czasem przez jakis czas sie nie odzywam, ale to wynika z tego, ze nie zawsze mam mozliwosc posiedziec przy necie dla przyjemnosci. W kazdym razie nie zapominam i na pewno relacje beda :) a teraz...deserek;) czyli kilka foteczek. Mam nadzieje, ze uda mi sie je umiescic. Jest taki piekny i kochany, ze za kazdym razem jak jezdze jest mi tak trudno sie z nim rozstac. ach.. w kazdym razie rozpuszczony jest na maksa. ale wkrotce bedzie rowniez podawal lapke :) P.S: przepraszam za brak polskich znakow. Quote
Margott Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 Rany, jak sie wystraszylam. Juz myslalam, ze mi wszystko wykasowalo, bo mnie wylogowalo. Oby udalo sie fotki przeslac. Quote
Margott Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: To miala byc ramka do zdjecia, ale... nie wiem jak je umiescic :placz: bo tu widze tylko linki www :placz: Quote
tomcug Posted June 3, 2009 Author Posted June 3, 2009 Margott, jak ja się cieszę z tych relacji. Pięknie dziękuję. :loveu::loveu::loveu: Jeśli masz kłopot z wstawianiem fotek to wyślij na maila do mnie, ja wstawię. tomcug@poczta.fm I jeszcze moja dobra rada: jak piszesz taki długi post to sobie go skopiuj do schowka albo wklej do worda przed zatwierdzeniem. Zdarza się, że jeśli za długo jest pisana odpowiedź to po zatwierdzeniu cały post przepada (coś tam pisze po angielsku, że minął czas na napisanie postu), ja już tak miałam, dlatego potem jeszcze raz wszystko wklejam i zatwierdzam. Tak myślę o tym linieniu, moje psy też to mają, ale nie aż tak intensywnie. Może ktoś się wypowie z większą wiedzą na ten temat? Jeszcze raz piękne dziękuję za wspaniałą relację. :multi::multi::multi: Quote
wisela1 Posted June 3, 2009 Posted June 3, 2009 Czytam o jamniorku i "widzę" zachowania kilku moich psów.... Spacer blisko człowieka z podniesionym ogonkiem - wszystkim wokół oznajmia że ma swojego człowieka :loveu: Podlewanie każdego krzaczka - przecież WSZYSTKIE psy muszą się dowiedzieć że jamnior też mieszka na tym terenie Trzeba zostawić wiadomości.... Sierść.... No cóż, mogę Ci udzielić rady takiej jakiej udzielił mi przed laty pewien prof. weterynarii który wiedzę zdobywał w krajach skandynawskich. DO KAŻDEGO GOTOWANEGO POSIŁKU DOSYPAĆ TROCHĘ SUROWYCH PŁATKÓW OWSIANYCH (polecam górskie bo zwykłe są dość twarde i grubsze) Co drugi dzień 10 - 15 dkg twarogu z żółtkiem i łyżeczką zmielonego siemienia lnianego. Jeśli nie będzie chciał milusiński jeśc to dla dobra sprawy można popełnić małe przestępstwo i troszkę posłodzć.. Od blisko 30-tu lat w ten sposób ratuję futra moich psiątek z dobrym skutkiem. Płatki to wsypuję cały czas..... No, chyba że zapomnę;) Quote
Margott Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 Przepraszam dziewczyny, ze nie pojawiam sie za czesto, ale ciagle pamietam i kiedy tylko moge tu zagladam i bede regularnie pisac. Tomcug, w takim razie przesle Ci fotki na maila. Bedzie chyba latwiej, bo jak chcialam umiescic, to jedynie pokazuje mi wersje html albo inne takie, a zeby z pliku to sie nie pojawia :( Z sierscia to najpierw pomyslalam, ze moze ta stara zniszczona siersc mu schodzi, a teraz rosnie mu nowa zdrowa. I pewnie tak jest, ale z pewnoscia skorzystam z rady platkow owsianych. Co do twarozku moze rzadziej, ale postaram sie zapamietac :))) Wielkie dzieki!! Mysle, ze fotki otrzymasz za chwile (jak sie uda), najpozniej jutro. pzdr Quote
wisela1 Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 Plucik, uchole ci urosły czy co..... No proszę, ale PANISKO !!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.