Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kasia77 napisał(a):
Jeśli taki stan będzie sie utrzymywał...ona nie moze tak cierpieć. To jest straszne, pies do połowy całkiem zdrowy,żebyscie widzieli jej oczy, jak patrzy...



wiem,o co chodzi-tak było z Miką. Gorejący wzrok,sprawny pies do połowy i te przeklete tylnie nogi,które nie chcą trzymac psa.
Nie wiem,jak moge Wam pomóc,poza wpłatą na kolejne zatrzyki :(

Trzymaj się Kasiu.

  • Replies 788
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='brazowa1']wiem,o co chodzi-tak było z Miką. Gorejący wzrok,sprawny pies do połowy i te przeklete tylnie nogi,które nie chcą trzymac psa.
Nie wiem,jak moge Wam pomóc,poza wpłatą na kolejne zatrzyki :(

Trzymaj się Kasiu.

Zora jest na Tramalu ...
Moze bedziecie mogli cos jeszcze poradzić, wiem, ze nie ma nadziei, ale muszę, to mnie trzyma jako tako o siłach....

http://www.dogomania.pl/threads/212155-Ortopeda-od-przypadk%C3%B3w-beznadziejnych-PILNE!!!?p=17360311#post17360311

Posted

Zalewski ma bardzo dobra opinię i Malec z Tczewa. Tylko,że Malec pracuje w schronisku i obawiam się,ze ma lekką rękę do eutanazji,dlatego jego opinia byłaby pozbawiona serca. Chociaz na pewno rzetelna.

Posted

Dr Jarosłwa Kończak z Gdyni - Rumi, Kwiecińscy z Wejherowa, pamietam co mi ta trójka powiedziała:" trzymać psa w takim stanie to obóz koncentracyjny", mówili o moim Drabie 14-letnim onku ( mimo podawanych wszelkich środków) podobnie jak Zorka- potwornie cierpiał i tak na rozum nie powinien już chodzić od dawna . Kasiu - zrobiłam to, uśpiłam go i tylko w jego wypadku jestem z tym pogodzona , a miałam go od kiedy skończył 1m-c.Bardzo, bardzo mi Was żal .

Posted

koss napisał(a):
Dr Jarosłwa Kończak z Gdyni - Rumi, Kwiecińscy z Wejherowa, pamietam co mi ta trójka powiedziała:" trzymać psa w takim stanie to obóz koncentracyjny", mówili o moim Drabie 14-letnim onku ( mimo podawanych wszelkich środków) podobnie jak Zorka- potwornie cierpiał i tak na rozum nie powinien już chodzić od dawna . Kasiu - zrobiłam to, uśpiłam go i tylko w jego wypadku jestem z tym pogodzona , a miałam go od kiedy skończył 1m-c.Bardzo, bardzo mi Was żal .


Dziękuje za wpis.


Kiedy Zora dostała tego silnego bólu ( tego z filmu), to wtedy właśnie "poszedł" jej cały tył,
kiedy atak przeszedł i wyniosłam ją na dwór to z jako tako samodzielnie chodzących tylnych łap
nie zostało juz wiele, czucie jakies jeszcze ma, przebiera łapami kiedy podtrzymuje ja w pozycji stojącej ale weterynarz mówi ze to czucie jedynie powierzchowne

Teraz, kiedy kojarze te jej silne ataki po kolei, to wiem, ze to własnie w takich momentach za kazdym razem "psuło sie" w Zorze cos wiecej
Gdyby w momencie takiego bólu był obok weterynarz, to prosiłabym zeby jak najszybciej skrócił te cierpienia, ale potem , kiedy juz ból odpusci
i tak jak teraz Zora jest na silnych lekach i nic nie boli albo przynajmniej mało dokuczliwie,nie jest tak łatwo,
to najstraszniejsza sytuacja z która nie mozna sobie poradzić, ja nie umiem,
bo pies wygląda normalnie,
szczeka kiedy szczekają na cos inne, nastawia uszy, obserwuje otoczenie ,nawet je sama z miski kolację co w ostatnim czasie praktycznie sie nie zdarzało,
i tylko jak chce sie podnieść i nie moze to tak patrzy na człowieka, piszczy bo cos chce, nie moze po psiemu sie załatwić,
zastanawiam sie wtedy coby mi powiedziała gdyby mogła, coby wolała...
Dziś byłam w klinice po antybiotyk dla Pineski, druga z przyjmujacych tam weterynarek zapytała o Zore po czym dała mi jasno do zrozumienia, że
ją meczę , bo co to za zycie lezeć tak non stop

To najgorsza sytuacja jaką mozna sobie wyobrazić - jeden powie tak jak dzis weterynarka ,ze pies sie tylko meczy, takie zycie to nie zycie,
inny walczy bo , chociaż wie ze z czasem bedzie tylko gorzej
Gdyby Zora miała chociaz silne przednie łapy które chciałyby i mogły ją nosić, a ona ma je takie słabe i powyginane ,
ze kiedy ja postawie i trzymam jej tył, to te przednie ledwo stoją, nie ma w nich w ogóle sił


W tej chwili Zora dostaje zastrzyki Tramal i Nivalin -wykupiłam recepte
Zapytałam przedwczoraj wetke, czy jest cokolwiek, jakikolwiek srodek za jakiekolwiek pieniadze (gdyby to od nich zależało)
zeby była nadzieja, szansa ze moze być cokolwiek lepiej , powiedziała ze nie, taka starość, chyba ze odmłodzilibyśmy Zore o 10 lat.

Posted

brazowa1 napisał(a):
Zalewski ma bardzo dobra opinię i Malec z Tczewa. Tylko,że Malec pracuje w schronisku i obawiam się,ze ma lekką rękę do eutanazji,dlatego jego opinia byłaby pozbawiona serca. Chociaz na pewno rzetelna.


Zalewski to klinika Amicis na Elblaskiej? (Z. zalewski i W. Ulewicz )

Posted

Trzeba dać suplementy psiakowi ,pisałam-Flexus.
Pieska można masować ,podawać HMB na zaniki mięśniowe.
Poza tym dlaczego nie zastrzyki homeopatyczne które podawałam??/One nie mają takich efektów ubocznych.....
Teresa B.ma tu sparaliżowanego Dropsa z zanikami mieśniowymi i paraliżem i takie rzeczy jak najbardziej są zalecane...

Posted

Kasiu - czy Zorka może się załatwić ( koopa), Drab wył z bólu , kiedy miał przyjać te pozycję ..do kopy, nie było mowy o żadnym masażu - pamietam, że próbowaliśmy go znieść na kocu na dwór, aby się załatwił - on nie zrobiłby tego w domu Nigdy.!!- i wtedy mój Drab - moje dziecko chwycił moją dłoń zębami - ostrzegawczo , musiałam go urazić.W ostatnim dniu już nie próbował wstawać - przez cały dzień się nie załatwił - tylko leżał , ale jeszcze zjadł z apertytem ( był potwornym łacuchem)szynkę , którą mu kupiłam aby odszedł z pełnym brzuszkiem , miał skopaną wątrobę - te srodki przeciwbólowe, od lat był na na diecie, ale w ten dzień było mi to obojętne-wieczorem, przychodził mój kolega weterynarz, aby go .....zabić . Cały dzień patrzyłam, siedziałam przy nim, miałam jednak bardziej '\" komfortowo" - widziałam w jego oczach juz tylko zmęczenie i ból, nawet Zbój ( mój młodszy onek - wielbiciel i kumpel Draba)już go nie potrafił zdopingować. Odszedł przytulony do mnie, spokojnie i cichutko - mój kolega,( wet) który znał go od 10 lat , powiedział mi," miał długie i piękne życie , nigdy nie zaznał samotności i braku miłości " . Staram się o tym pamiętać. Kasiu bardzo Cię rozumiem , przechodziłam to ze Zbójem - to był wojownik - niepogodzony do końca, a z Antkiem - to ciągle stała, otwarta, rana. 4x razy podejmowałam tę decyzję - ale przecież nie robimy tego ludziom, a im TAK. Boże Kasiu - twoje posty obudziły we mnie znowu te demony, fizycznie czuję Twoją bezradność, i całą tę rozpacz

Posted

hebanowa napisał(a):
Trzeba dać suplementy psiakowi ,pisałam-Flexus.
Pieska można masować ,podawać HMB na zaniki mięśniowe.
Poza tym dlaczego nie zastrzyki homeopatyczne które podawałam??/One nie mają takich efektów ubocznych.....
Teresa B.ma tu sparaliżowanego Dropsa z zanikami mieśniowymi i paraliżem i takie rzeczy jak najbardziej są zalecane...


jakie zastrzyki homeopatyczne?... Zorze nie pomagaja silne normalne leki, homeopatia tu nic nie pomoze, przeciez pisałam wielokrotnie jakie i dlaczego leki bierze.
suplementy Zora równiez dostaje, nie jeden.

Posted

koss- Zora siku robi pod siebie, ale na kupe chce na dwór, ona nie wstaje w ogóle, nie próbuje nawet się dźwigać, ja widze ze chce wyjsc bo
widac w jej spojrzeniu albo robi taki ruch po którym widze ze chciałaby wstać,
a kiedy mnie nie ma na widoku to głosno szczeka, wie ze jak szczeka to przyjde do niej a ja wiem ze ona wtedy chce wyjsć, tak jest i w dzień i w nocy. Na dworzu tył trzymam jej na szalikach, ona próbuje stawac w takiej pozycji jak do kupy, ale rzadko kiedy cos poleci z pod ogona, chciałaby tą kupe zrobic a nie moze , tam nie ma już czucia, nic nie pracuje normalnie. najgorsze sa właśnie te chwile kiedy "stoi", ona ma baaaardzo słabe przednie łapy, wygięte w pałąki, nie daje rady się na nich utrzymać, chwila takiego stania to dla niej potworny wysiłek, strasznie strasznie ja to meczy, mimo ze cały tył trzymam ja

Czuje taką bezradność i taki żal potworny za to że tak ją ktoś skrzywdził- za te dwa lata w schronisku które były dla jej stawów zabójstwem,
, ze los taki podły i niesprawiedliwy, wszystko jest bez sensu


W takiej pozycji stoi , końcówki łap podwijają sie pod spód, przednie uciekaja całkiem do srodka


Tu oczka bez bólu, patrzy co sie dzieje na ogrodzie

Posted

58 301-91-43 Marta, zawsze można sie umówić tak,żeby był Zalewski. Tak, Kasiu,to klinika na Elbląskiej.W Trójmieście go sobie polecają,gdy dochodzi do skomplikowanych urazów,złamań. Możliwe,że gdzieś w Polsce są lepsi,ale na ten rejon to Zalewski i Malec z Tczewa (ale tu mam watpliwości co do jego moralności)

Posted

Nie no, jasne, że można się umówić na wizytę u Zaleskiego, ale przypuszczam, że to może trochę potrwać.

Dziewczyny z Promyka leczą (bynajmniej leczyły) u niego swoje (schroniskowe) psy, tzn. te cięższe przypadki.

A tak na marginesie, to on ma chyba na nazwisko ZaleSki.


Szkoda, że jej "właściciel" nie widzi tych zdjęć...chociaż, skoro nie miał skrupułów, żeby zostawić ją schronie, to pewnie i one nie zrobiłyby na nim wrażenia.....

Posted

..."Czuje taką bezradność i taki żal potworny za to że tak ją ktoś skrzywdził- za te dwa lata w schronisku które były dla jej stawów zabójstwem,
, ze los taki podły i niesprawiedliwy, wszystko jest bez sensu"


Kasiu - cały czas proszę Pana Boga od Psów, aby uwolnił Ciebie od tej decyzji,a Zorkę od bólu
Kasiu - innego cudu nie będzie, przepraszam kochanie

Posted

Wczoraj o godzinie 20tej Zora odeszła....

Do końca miałam nadzieje na cud,
kupiłam kolejne preparaty na stawy i odbudowe mięśni, zamówiłam preparat dla koni podawany psom, miałam
nadzieje że cokolwiek będzie mógł zmienić, że któregoś kolejnego dnia moja Fasola podniesie się i pokuśtykała jak wcześniej...

Przez kilka dni nie mogła zrobić kupy, nic nie skutkowało, zadziałał dopiero czopek glicerynowy,
od tych kilku dni przebieraliśmy pieluchy, z Zorki pociekało bezwiednie, jelita juz nie pracowały ,
wczoraj nad ranem siedziałam przy niej długo bo w jelitach "grało" , brzuch twardy, męczył ją ból,
dałam tramal i dopiero ulżyło.
Zorusia nie chciała już współpracować na dworzu - nie chciała iść, przednie łapy nie chciały juz iść, nie miały siły.
Wczoraj rano kiedy ją zniosłam na ogród, miałam ostatnią nadzieje... ale nie zdarzyło sie nic , Zorka pokręciła się w kółko, ledwo,
to był koszmarny wysiłek.
Wieczorem przyjachała weterynarz , prosiłam żeby obejrzała Zore bo jeśli byłby jeszcze najmniejszy cień szansy na poprawe,
że preparaty które jej podaje zadziałają , że ta walka ma sens, to będziemy walczyć, ale nie było nadziei, żadnej, najmniejszej nadziei.
Weterynarz powiedziała że najchętniej powiedziałaby żeby karmic ją tymi wszelakimi preparatami i czekac na efekty i by uciekła, bo
to poco przyjechała to najgorsze co musi w swoim zawodzie zrobić, ale to byłoby przedłużenie Zorze życia o kilka dni .
Niunia nie miała już w ogóle mięśni w tylnych łapach.
Weterynarz powiedziała że za żadne pieniądze nie będzie cudu, nigdzie i nigdy, nie ma miejsca na ziemi i poreparatów które mogłyby
sprawić żeby cokolwiek było lepiej. Do tego przestały funkcjonowac normalnie jelita i sprawiały kolejny ból, z dnia na dzien byłoby tylko gorzej,
coraz gorzej.
Wczoraj Zorka miała spokojny dzień, z tych lepszych, ale wieczorem już z powrotem zaczynało przewracać sie w jelitach, noc byłaby bólowa,
ale juz nie była....niunia odeszła w domu, na swoim legowisku, przy rodzinie.
Wszyscy mówią że tak było najlepiej dla Zorki, ze tak trzeba było, ale.... jakie to zycie ma sens?
Te 8 m-cy minęło za szybko, wszystko za szybko, za krótko była wesoła, za mało tych lepszych dni, za dużo obrzydliwego losu, jaki to wszystko ma sens

Ostatnie dni mojej Fasolki :

To zdjęcia zrobione po przyniesieniu Zorki do domu, na dworzu
próbowaliśmy nakłonic ją do przejścia chociaz kawałka, ja trzymałam tył na szalikach,
mąż prowadził za szelki, ale Zora sie zapierała, nie chciała, nie miała sił









Posted

Taką lubiła "łapać" pozycję , często się tak układała z głową na podłodze


To ostatnie zdjęcie...


A jeszcze tak było niedwano...





Przepraszam Królewno że tak krótko, że nic więcej nie mogłam...

Posted

Straszna ta bezsilność. Jedynie możemy się cieszyć, że Zorka miała taką wspaniałą opiekę i dziękować za to Kasi :(. To ogromny wysiłek i fizyczny i psychiczny :(.

Posted

Dałas jej to,czego bez Ciebie nigdy by nie dostała-dom na ostatnie miesiące życia.Najlepszy dom na świecie. Nadałaś jej życiu ,istnieniu, sens i wartość. Zapamietam Zorkę jak z pogrążonego w depresji psa ze zgaszonymi oczyma ,zamieniła się w pewnego siebie,złotego psiaka. Dostała od Ciebie 8 miesięcy wspaniałego zycia,dzięki Tobie mogła pobiegać,poszczekać i życ jak szczęśliwy pies. Tego by nigdy nie było, gdyby nie Ty ,odeszłaby sobie kilka miesięcy temu,w schroniskowym ambulatorium,zaraz po Mice,bo wzięłaś pieska,który już ledwo wstawał.

Trzymajcie się.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...