Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

muzzy napisał(a):
A to dropkowa hodowla gołębia :) Znaczy nie taka stała, tylko co jakiś czas jakieś bydlę wleci na balkon mimo zabezpieczeń (kiedyś było tu kilka gniazd i wykluło się parę pokoleń gołębi, ale zaczęło to sąsiadom przeszkadzać, więc któregoś dnia jak nie było ani jajek, ani pisklaków, posprzątałem i porobiłem zabezpieczenia z siatki). I póki ptaszyska nie wypuszczę, to Dropek ma radochę, bo może z bliska poobserwować gołębia i poskakać na szybę :) Tego jegomościa właśnie przed chwilą wypuściłem, także teraz Dropek obwąchuje balkon :)


Dropuś ma na fotce minę baaardzo przejętą wizytą gołębia, pewnie z chęcią by sobie z nim pogadał:evil_lol:


A tak na marginesie, to Wam tu wszystkim powiem, że Muzzy na tacierzyńskim, to się Dropciem tak opiekuje, jak rodzonym syniem dosłownie:loveu:
Dropek nie mógł tafić do nikogo lepszego niż Muzzy:multi:

Posted

bico napisał(a):
Ja to przecież zawsze jestem niepotrzebnie w gorącej wodzie kąpana i niecierpliwa i choleryk:evil_lol: i w ogóle no...wiadomo...:oops:


No co za wyznanie, Bico :eviltong::evil_lol:strach się bać:crazyeye::evil_lol:


bico napisał(a):
o masz Ci los!:-(
może jednak się obejdzie bez szycia:roll:


Zwykle takiej "rozlazłej" rany się nie szyje, tylko zostawia;)

Posted

bico napisał(a):
A tak na marginesie, to Wam tu wszystkim powiem, że Muzzy na tacierzyńskim, to się Dropciem tak opiekuje, jak rodzonym syniem dosłownie:loveu:
Dropek nie mógł tafić do nikogo lepszego niż Muzzy:multi:



Jak sobie przypomnę jak się Muzzy przed wzięciem Dropka wahał, czy oby Dropkowi u niego dobrze będzie to normalnie :roflt::roflt::roflt::roflt::roflt:

Posted

bico napisał(a):
A tak na marginesie, to Wam tu wszystkim powiem, że Muzzy na tacierzyńskim, to się Dropciem tak opiekuje, jak rodzonym syniem dosłownie:loveu:
Dropek nie mógł tafić do nikogo lepszego niż Muzzy:multi:


Tego to jestem pewna od daaawna:lol:zresztą pisałam, że Dropiaty w czepku urodzony, że ma Takiego Pana. Muzzy:Rose::loveu::loveu:

Posted

bico napisał(a):
Dropek nie mógł tafić do nikogo lepszego niż Muzzy:multi:

Eeetaaam, w schronisku też by miał dobrze, przynajmniej nie wisiałaby nad nim co jakiś czas perspektywa przerobienia na kotlety :)
Energy napisał(a):
Zwykle takiej "rozlazłej" rany się nie szyje, tylko zostawia;)

Właśnie wyjeżdżamy na wizytę kontrolną i mamy nadzieję, że to się sprawdzi :)

Posted

Ulala, ale się wyjazd udał :) Z naszej małej skody felicii zrobił się dziś autobus :) Jechało przede wszystkim ponad sto kilo psa z kością - Mały 48 kg, Oposo 32 kg, Droposo 23 kg :) I do tego Bico i Asia - razem na oko będzie ze 300 kilo :evil_lol: i ja - najlżejsze chucherko ze wszystkich :D Dropek jak tylko wyskoczył z 'autobusu', to wyrwał do gabinetu, ja dopiero po kilku sekundach za nim przytruchtałem :) Czyli żadnych oporów przed gabinetem po ostatnich przejściach nie mamy, wręcz przeciwnie :) Na początku Pani Ewa zajęła się Małym - ma jakiś uraz palca w tylnej łapce, po amorach w stronę Lilki :) Dostał dwa zastrzyki i będzie żył :) Potem Oposo został zważony i ogólnie oglądnięty, bo ostatnio jakieś zatrucie go dopadło. Ale teraz już wszystko jest super. A na deser poszedł Dropek. Szycia rany nie było, tylko została psiuknięta jakąś taką srebrną farbą do murów :) Z drugiej łapki szwy zostały wyciągnięte i łapka też popsiukana tym samym srebrnym psiukadełkiem. A okolice pojajeczne mają się dobrze i nic nie trzeba było z nimi robić :) I dostał jeszcze zastrzyk z antybiotykiem i jutro jeszcze ostatni będzie. Siedzieliśmy w gabinecie chyba z godzinę, tak się wszystkim podobało :) A później zaliczyliśmy jeszcze krótki spacerek pod lasem, mimo że upał był niewąski :) A teraz czas na sjestę aż do wieczornego spacerku, chociaż tak całkiem spokojnie to nie będzie, bo zaraz na żer wyjdzie warczący potwór z długą szyją :)

Posted

muzzy napisał(a):
Ulala, ale się wyjazd udał :) Z naszej małej skody felicii zrobił się dziś autobus :) Jechało przede wszystkim ponad sto kilo psa z kością - Mały 48 kg, Oposo 32 kg, Droposo 23 kg :) I do tego Bico i Asia - razem na oko będzie ze 300 kilo :evil_lol: i ja - najlżejsze chucherko ze wszystkich



:hmmmm: Psy ważą w sumie ponad 100 kilo. To się zgadza. 48+32+23=103

Ale żeby Bico i Asia razem na oko ważyły ze 300 kilo to ja Cię nie przepraszam... :lying: :crazyeye::crazyeye::crazyeye:

Posted

muzzy napisał(a):
Jechało przede wszystkim ponad sto kilo psa z kością - Mały 48 kg, Oposo 32 kg, Droposo 23 kg :) I do tego Bico i Asia - razem na oko będzie ze 300 kilo :evil_lol:


No teraz to na pewno powinieneś gdzieś się schować Muzzy:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

muzzy napisał(a):
Szycia rany nie było, tylko została psiuknięta jakąś taką srebrną farbą do murów :) Z drugiej łapki szwy zostały wyciągnięte i łapka też popsiukana tym samym srebrnym psiukadełkiem. A okolice pojajeczne mają się dobrze i nic nie trzeba było z nimi robić :)


To bardzo dobre wieści, że Dropek ładnie się goi :loveu:

muzzy napisał(a):
chociaż tak całkiem spokojnie to nie będzie, bo zaraz na żer wyjdzie warczący potwór z długą szyją :)


A to już przesada, Dropiaty powinien mieć spokój i wypoczywać:mad::evil_lol:

Posted

Milosnik kotow napisał(a):
Ale żeby Bico i Asia razem na oko ważyły ze 300 kilo to ja Cię nie przepraszam... :lying: :crazyeye::crazyeye::crazyeye:

Oj tak dla bezpieczeństwa strzeliłem może deczko za wysoko, ale gdybym napisał za mało, to jeszcze by się wqrzyły... :D
Energy napisał(a):
No teraz to na pewno powinieneś gdzieś się schować Muzzy:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Po napisaniu tego delikatnego żartu słowno-wagowego również stwierdziłem, że pewnie wkrótce akcja poszukiwania domku dla Dropka ruszy od nowa, bo jak mnie dorwą Asia i Bico, to pewnie skończę poćwiartowany, zagryziony, zmielony i przerobiony na kotlety, a w dodatku nieżywy :)
Energy napisał(a):
To bardzo dobre wieści, że Dropek ładnie się goi :loveu:

Ja się będę cieszyć dopiero jak się łapka zagoi, bo póki co wygląda tak sobie...
Energy napisał(a):
A to już przesada, Dropiaty powinien mieć spokój i wypoczywać:mad::evil_lol:

Oki, warczący potwór już dawno śpi z przejedzenia, a Dropek się wyspał, wyspacerował, a teraz słyszę, że męczy różowego piszczącego jeża :)

Posted

muzzy napisał(a):
Po napisaniu tego delikatnego żartu słowno-wagowego również stwierdziłem, że pewnie wkrótce akcja poszukiwania domku dla Dropka ruszy od nowa, bo jak mnie dorwą Asia i Bico, to pewnie skończę poćwiartowany, zagryziony, zmielony i przerobiony na kotlety, a w dodatku nieżywy :)


Myślę, że dla dobra Dropiatego skończy się to w troszkę łagodniejszym wydaniu:evil_lol:

muzzy napisał(a):
Ja się będę cieszyć dopiero jak się łapka zagoi, bo póki co wygląda tak sobie...


Na pewno się pięknie wygoi;) no oczywiście Dropek musiał troszkę pożądzić, ale będzie ok:p Całkiem się rozlazło?

muzzy napisał(a):
Oki, warczący potwór już dawno śpi z przejedzenia, a Dropek się wyspał, wyspacerował, a teraz słyszę, że męczy różowego piszczącego jeża :)


Śliczna, dzielna Dropucha :loveu: to pewnie jeż go męczy bo piszczy:diabloti:

Posted

Energy napisał(a):
Całkiem się rozlazło?

Nie no, już trochę się zdążyło zrosnąć, ale trochę się rana rozszerzyła po wygryzieniu szwów. Szczególnie pierwszego dnia bez szwów było nieładnie, znaczy mocno czerwono, ale bez krwawienia. Teraz już jest różowe.

A tak poza tym, to dziś koło 5.15 obudziło nas bzyczenie przy oknie. Ale słychać było, że to jakaś wielka krowa. Dropek oczywiście podjarany mocno, instynkt łowiecki się włączył. Poszedłem po spraya na robale (ma już z 15 lat, ale to pewnie im starsze tym lepsze :) ) i odsłoniłem zasłonkę. Była to osa, którą zaraz psiuknąłem. Nie za dużo, żeby całego pokoju nie zasmrodzić. I po paru minutach, przez które musiałem trzymać Dropka, osa bzyczeć przestała, a jej ostatnie podrygi dochodziły gdzieś z podłogi. Później Dropek oczywiście poszedł sprawdzić tamte okolice, ale nie wiem, czy coś znalazł. Wczoraj na wieczornym spacerku popolował trochę na chrabąszcze, podobało mu się, szczególnie, że pan też mu trochę wystawiał zwierzynę :D Więc dzisiaj rano pewnie mu się przypomniało, że robale są fajne :) Ale jakby go osa przyatakowała, to raczej fajnie by nie było, mam nadzieję, że jak będzie sam w domu siedział, to żadna osa nie przyleci...

Posted

Taaak:shiny: to pewnie dzięki tej nowej "diecie robalowo-owadowej", którą Muzzy serwuje Dropkowi, jego Pan też jest taki leciutki, a ja z Asią tonę ważymy:evil_lol::eviltong::evil_lol:

Muzzy, za ujawnienie naszej wagi, czeka Cię przemielenie i skotlecenie:evil_lol::megagrin:

Posted

muzzy napisał(a):
Ulala, ale się wyjazd udał :) Z naszej małej skody felicii zrobił się dziś autobus :) Jechało przede wszystkim ponad sto kilo psa z kością - Mały 48 kg, Oposo 32 kg, Droposo 23 kg :) I do tego Bico i Asia - razem na oko będzie ze 300 kilo :evil_lol: i ja - najlżejsze chucherko ze wszystkich :D


Nie, no za to tajne info o naszej masie, czeka Cię Muzzy dopadnięcie przeze mnie i Asię oraz srogie tortury:evil_lol: w postaci zastrzyków w kolano, w których jak wiadomo się specjalizuję:knuje:

Posted

bico napisał(a):
Nie, no za to tajne info o naszej masie, czeka Cię Muzzy dopadnięcie przeze mnie i Asię oraz srogie tortury:evil_lol: w postaci zastrzyków w kolano, w których jak wiadomo się specjalizuję:knuje:


:crazyeye::crazyeye::crazyeye:

Posted

bico napisał(a):
A TAK! Ostatni po zrobieniu zastrzyku Dropkowi, ganiałam Muzzego ze strzykawką po mieszkaniu:diabloti:
całkiem mi już odbiło:stupid::evil_lol: jak to w polskiej służbie zdrowia:evil_lol::megagrin::megagrin:


Bico, ale Ty chyba nie masz nic wspólnego z naszą służbą zdrowia:cool3:

Posted

Energy napisał(a):
:crazyeye::crazyeye::crazyeye:


A TAK! Ostatni po zrobieniu zastrzyku Dropkowi, ganiałam Muzzego ze strzykawką po mieszkaniu:diabloti:
całkiem mi już odbiło:stupid::evil_lol: jak to w polskiej służbie zdrowia:evil_lol::megagrin::megagrin:

Posted

Energy napisał(a):
Bico, ale Ty chyba nie masz nic wspólnego z naszą służbą zdrowia:cool3:

Bico pośrednio wspiera służbę zdrowia, bo za każdym razem jak się z nią spotkam, to potem muszę iść do lekarza na psychoterapię :D A po dzisiejszym spotkaniu pewnie również na zakładanie tony gipsu i zaklejanie dziur w kolanie :D

Posted

Energy napisał(a):
Bico, ale Ty chyba nie masz nic wspólnego z naszą służbą zdrowia:cool3:


no na szczęście nie mam nic wspólnego z polską slużbą zdrowia:lookarou:
amatorsko ćwiczę na Dropusze:D i zawodowo starszę Muzzego strzykawką:evil_lol: takie hobby:megagrin:

A Muzzy to tutaj takie ploty sieje, że do lekarza od razu pędzić musi po spotkaniu ze mną:cool3: Mały terror strzykawką, to jeszcze nie fucha w służbie zdrowia:evil_lol:
No ale dobrze Muzzy...następnym razem będzie KOLONOSKOPIA...jak już się badać, to na całego:evil_lol::eviltong::laugh2_2:

Posted

bico napisał(a):
No ale dobrze Muzzy...następnym razem będzie KOLONOSKOPIA...

Niechętnie... :D

A teraz dwa fakty z wczorajszego wieczornego spacerku pod lasem. Najpierw Mały nasikał na głowę Dropkowi. Widzę, że już normalnie wszyscy się na nas uwzięli, łącznie z psami :D A później Dropek, znaczy ten debil łaciaty, wystartował z zębami na amstafa. Taki 10-miesięczny w kagańcu podbiegł, a Dropek huzia na niego! No przecież jak sobie ten amstaf go zapamięta i za jakiś czas dorwie gdzieś za drzewem, to z Dropka dżem zostanie! Dropucha w ogóle jakoś nie trawi takich amstafowatych. Chociaż wczoraj wcześniej spotkaliśmy amstafkę i był do niej jak najbardziej na tak. Ale tak czy owak atakowanie innych psów jest czymś, czego Dropek się musi pozbyć. Oczywiście Asi już podkablowałem, więc Dropek już nie będzie miał łatwego życia :D

A tak poza tym, to wczoraj był ostatni zastrzyk, łapka wygląda coraz lepiej, więc chyba niedługo ostatnie przygody medyczne będą tylko wspomnieniem :)

Posted

bico napisał(a):
no na szczęście nie mam nic wspólnego z polską slużbą zdrowia:lookarou:
amatorsko ćwiczę na Dropusze:D i zawodowo starszę Muzzego strzykawką:evil_lol: takie hobby:megagrin:


Całe szczęście, że amatorsko:eviltong::evil_lol:

Posted

muzzy napisał(a):
A teraz dwa fakty z wczorajszego wieczornego spacerku pod lasem. Najpierw Mały nasikał na głowę Dropkowi. Widzę, że już normalnie wszyscy się na nas uwzięli, łącznie z psami


To teraz trzeba Małemu obciąć jajka, żeby nie czuł się tak pewnie:diabloti:

muzzy napisał(a):
A później Dropek, znaczy ten debil łaciaty, wystartował z zębami na amstafa. Taki 10-miesięczny w kagańcu podbiegł, a Dropek huzia na niego! No przecież jak sobie ten amstaf go zapamięta i za jakiś czas dorwie gdzieś za drzewem, to z Dropka dżem zostanie! Dropucha w ogóle jakoś nie trawi takich amstafowatych.


To zupełnie tak jak ja "przepada" za tą rasą:evil_lol:

muzzy napisał(a):
A tak poza tym, to wczoraj był ostatni zastrzyk, łapka wygląda coraz lepiej, więc chyba niedługo ostatnie przygody medyczne będą tylko wspomnieniem :)


No i super:loveu:

Posted

muzzy napisał(a):

A teraz dwa fakty z wczorajszego wieczornego spacerku pod lasem. Najpierw Mały nasikał na głowę Dropkowi. Widzę, że już normalnie wszyscy się na nas uwzięli, łącznie z psami :D


to po co pchał łaciaty łeb, tam gdzie nie trzeba?:eviltong:
Mały ma duży zasięg siknięcia:evil_lol:

Posted

Energy napisał(a):
To teraz trzeba Małemu obciąć jajka, żeby nie czuł się tak pewnie:diabloti:

Nie jest to planowane w najbliższym czasie:diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...