Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

muzzy napisał(a):
A na koniec zrobiłem coś, przez co czuję się straaaaszanie głupio. Człowiek Grzesiek (co ma z kaczkami na pieńku) kucał sobie w najlepsze przy Kleksie, a ja - wstyd się przyznać - podszedłem go od tyłu i nasikałem mu na plecy :oops: Człowieku Grześku, baaaaardzo Cię z panem za to przepraszamy, zrekompensujemy straty moralne i fizyczne przy najbliższym spotkaniu, mamy nadzieję, że się nie gniewasz. Pan mówi, że w życiu by się nie spodziewał, że odstawię taki numer :shake: Końćzę, bo ciągle mi wstyd...


Muzzy, nie pękaj:glaszcze:
Jak chodziłam z Małym na tresurę, to, gdy mieliśmy grupie zademonstrować przychodzenie do nogi, a stałam na przeciw szeregu kilku osób - Mały przyszedł do nogi, a jakże, ale zanim grzecznie usiadł "przy lewej", to uniósł swą "nóżkę" i najzwyczajniej w świecie mnie obsikał:mad:

Poza tym, gdy kiedyś miałam nogę w gipsie, Mały postanowił też ten gips sobie "oznaczyć":mad:

Aaaa, no i Kleksior na balkonie Aśki-ksywa operacyjna Mumia, poprawił "coś" po Dropku...na filarku:evil_lol: Opal też się czaił, ale Mumia była czujna...jak zawsze:cool3::cool3::cool3:

Posted

muzzy napisał(a):
Kolejny dzień - kolejne nowe przeżycia :) pojawił się taki całkiem spory buldogo- czy tam bokseropodobny z panem. Na początku Dropek bardziej był zainteresowany walką za mną o patyczka, ale w końcu pobiegł nawiązać znajomość. Dropek z rozmerdanym ogonem, a tamten sztywny i jak Dropek podbiegł, to jeszcze bardziej się napiął. Więc Dropek też przestał merdać. I chwilę potem miała miejsce pierwsza walka Dropka. Niby wcześniej hapnął Bosmana i zaliczył zbiorowy akt agresji na owczarka podhalańskiego, ale to dzisiaj to nie to samo, bo raz że był sam, a dwa, że kocioł zaczął się bez powodu - zwyczajnie nie przypadli sobie do gustu. Walka trwała parę rund - jak jeden odpuszczał, to drugi do niego startował. Generalnie punkty były za złapanie za kark, choć inne ciosy też się zdarzały. Niestety Weston (bo tak się nazywał przeciwnik, choć na szczęście był trochę mniej masywny od Westona, z którym czasami biegamy pod Starym Lasem, ale i tak większy od Dropka), z racji na przewagę gabarytową, chyba wygrał, choć nikt punktów nie liczył :) W końcu udało się rozdzielić potwory. Obyło się na szczęście bez rozlewu krwi. Dropek parę chwil później trochę dziwnie chodził, tak jakby go kark bolał, ale wkrótce mu przeszło. I dopiero jakiś czas po powrocie do domu okazało się, że podczas walki Dropek zgubił obrożę przeciwpchłową :angryy: Na wieczornym spacerku poszukamy, może się znajdzie...


ja już dawno tego "bokseropodobnego" rozszyfrowałam:razz: - on po prostu, od początku chciał zwinąć tę obrożę przeciwkleszczową:mad::evil_lol:

Posted

[quote name='muzzy']Twarda człowieczyca, lepiej z nią nie zadzierać :) Acha, od soboty Asia ma ksywę operacyjną Mumia i ogólnie z tymi bandażami i rękami trzymanymi w górze mogłaby śmiało wystąpić w dobrym horrorze :D

no potwierdzam - Asia, Muzzy i Delka dali czadu w ten weekend:crazyeye::evil_lol:
Aśka...yyyy....przepraszam Mumia:evil_lol: czuje się już lepiej:multi: rany ją trochę pobolewają, ale jak już Muzzy pisał, to "twarda człowieczyca jest" i zdrowieje, Bogu dzięki:loveu::multi::loveu:
Słuchajcie, Muzzy jak najbardziej zasługuje tu na pochwałę - jak na prawdziwego gentelmena przystało opiekuje się Asią, wozi ją do lekarzy i...przynosi jej obiadki:cool3::cool3::cool3::cool3:
Muzzy, brawo:klacz:, ja jestem pod wrażeniem, a inni???:smile::cool3:

Posted

[quote name='bico']jak na prawdziwego gentelmena przystało opiekuje się Asią
Po prostu wiem, że Mumia potrafi pogryźć psa, więc człowiekowi też pewnie nie przepuści. A że zdarzało się już, że na mnie warczała, to wolę się nie narażać i jeżdżę do Mumii z duszą na ramieniu, za każdym razem nie wiedząc, czy nie skończę rozszarpany na kawałki :)
[quote name='bico']przynosi jej obiadki:cool3::cool3::cool3::cool3:
Jej?! Przecież potrawka z kurczaka z pieczarkami i pulpeciki w sosie chrzanowym były dla Opala! A to Mumia zjadła?! No co za Mumia z tej Mumii! :D

Posted

stokrotka napisał(a):
Jeszcze tylko mi powiedzcie, że Muzzy to sam ugotował.......:sabber:

Nie tylko ugotował, bo i smażenia trochę przy tym było :p

Posted

muzzy napisał(a):
A czy mumie powinny cokolwiek jeść? :D

no ja nie wiem, co i czy w ogóle, mumie powinny jeść:PROXY5:
obawiam się, że im jedzenie z żołądka może wypaść między bandażami:roflt:

Posted

A tak w ogóle, to chciałam uprzejmie donieść:evil_lol:, że w poniedziałek, ja, Asia-Mumia i człowiek Grzesiek, przy okazji zabierania Dropuchy z domu na spacer do nas, odbyliśmy małą wizytę poadopcyjnę:cool3:
Stwierdzono:
1. klapki-ciapy domowe trzymane są na wieszaku na ubrania...tam gdzie zwykle kładzie się czapki:shiny::roflt:
2. szafka na buty w przedpokoju została wyposażona w nowoczesne urządzenie:cool3: - gwoździk z pętelka, by Dropcio nie miał dostepu do obuwia - i tu udzielam Muzzemu nagany - gdzież Dropcia kochanego takich przyjemności pozbawiać!?:eviltong::evil_lol::megagrin::roflt:;) A jakby sobie chciał gdzieś wyjść? Na spacerek. "Bokseropodobnemu" przyłożyć, żabanta pogonić, to jak ma to zrobić? Bez butów ma chodzić!?:-D

Ale oczywiście także "uprzejmie donoszę":razz:, że Dropcio u Muzzego to ma jak w raju:loveu::multi::loveu::multi: Pełen komfort, miłość, opieka i wygoda:loveu::multi:

Posted

Dawno nie pisaliśmy co tam u nas, a cały czas coś się dzieje :) Dropek nadal mnie dziwi i zaskakuje :) Zdziwił przedwczoraj, gdy po powrocie z pracy zobaczyłem taki oto widok:




Po długim rozkminianiu co to było, skojarzyłem, że to koszyk, o którym dawno zapomniałem, a który stał w kącie na parapecie w okolicach fotela widokowego Dropka :) Nie próbowałem go z powrotem poskręcać :)
A zaskoczył totalnie wczoraj, kiedy to oczom mym ukazało się to:




Czy ktoś może mi wyjaśnić jak pies, choćby nie wiem jak utalentowany, może wziąć w zęby cukierniczkę pełną cukru, ze spadającą pokrywką, zdjąć ze stołu i przenieść ją razem z tą pokrywką i bez rozsypania po drodze zawartości, jakieś 1,5-2 metry i rozbebeszyć ją dopiero na swoim posłaniu???




No ja tego po prostu nie potrafię sobie wytłumaczyć! :D Jeszcze zrozumiałbym, gdyby cukierniczka miała uszy poziomo, to by wziął za takie ucho i sobie przeniósł. Ale uszy są pionowo, więc bezszkodowy transport wymaga przechylenia mordy o 90 stopni... No ja po prostu nie ograniam tej sytuacji :crazyeye:

Posted

[quote name='muzzy']po powrocie z pracy zobaczyłem taki oto widok:




Po długim rozkminianiu co to było, skojarzyłem, że to koszyk, o którym dawno zapomniałem, a który stał w kącie na parapecie w okolicach fotela widokowego Dropka :) Nie próbowałem go z powrotem poskręcać :)


Muzzy, a dlaczego nie próbowałeś do skręcić z powrotem?:evil_lol::eviltong::cool3:;)

Posted

[quote name='muzzy']
Czy ktoś może mi wyjaśnić jak pies, choćby nie wiem jak utalentowany, może wziąć w zęby cukierniczkę pełną cukru, ze spadającą pokrywką, zdjąć ze stołu i przenieść ją razem z tą pokrywką i bez rozsypania po drodze zawartości, jakieś 1,5-2 metry i rozbebeszyć ją dopiero na swoim posłaniu???
No ja tego po prostu nie potrafię sobie wytłumaczyć! :D Jeszcze zrozumiałbym, gdyby cukierniczka miała uszy poziomo, to by wziął za takie ucho i sobie przeniósł. Ale uszy są pionowo, więc bezszkodowy transport wymaga przechylenia mordy o 90 stopni... No ja po prostu nie ograniam tej sytuacji :crazyeye:

:crazyeye::crazyeye::crazyeye:no ja też w szoku ciężkim jestem, bo nie ma innego wytłumaczenia, jak ta cukierniczka się tam znalazła, jak tylko to, że Dropek po prostu sobie ją wziął w łapki i może jeszcze na tacy, z gracją kelnera z hotelu Mariot, zatargał ją 2 metry od stołu, na swoje posłanie:crazyeye::crazyeye::crazyeye:

Posted

[quote name='dogeviper']Brawo DROPEK !!! W końcu zgłębiłeś tajniki telekinezy.
Yyyy... Znaczy że mam się spodziewać, że któregoś pięknego poranka obudzę się przetransportowany przez Dropka np. na Antarktydę??? :crazyeye: Od dzisiaj śpię w kalesonach! :D
[quote name='bico']:crazyeye::crazyeye::crazyeye:Dropek po prostu sobie ją wziął w łapki i może jeszcze na tacy, z gracją kelnera z hotelu Mariot, zatargał ją 2 metry od stołu, na swoje posłanie:crazyeye::crazyeye::crazyeye:

No to już wiem w jakim kierunku musi iść tresura. Kupujemy kelnerski frak i jedziemy do Asi... ups, znaczy do Mumii, z nadzieją że ma doświadczenie w przygotowywaniu psa do zawodu kelnera :D

Posted

muzzy napisał(a):

No to już wiem w jakim kierunku musi iść tresura. Kupujemy kelnerski frak i jedziemy do Asi... ups, znaczy do Mumii, z nadzieją że ma doświadczenie w przygotowywaniu psa do zawodu kelnera :D

Asia-Mumia, to ma doświadczenie w przygotowaniu psa do wszystkiego:evil_lol:

Posted

Hau! Ponieważ Bico nalegała, to napiszę krótko o naszej wczorajszej małej przygodzie, chociaż pan mówi, że chciałby o niej jak najszybciej zapomnieć :D Po południu pojechaliśmy na spacerek pod las. I jak tylko wysiedliśmy z samochodu, to spotkaliśmy Dogeviperów z Edkiem. I powiedzieli, że niedaleko leży jakaś kiszka, jelito, czyli jakieś ble niewiadomoco :) I jak wyruszaliśmy na spacerek, to nikt z nas niczego takiego nie zauważył. Pobiegaliśmy sobie trochę z Kleksem, Małym, Opalem i Rudą i później wracaliśmy tą samą drogą. I oczywiście natknąłem się na tę kiszkę i zacząłem ją przeżuwać z zamiarem połknięcia. Pachniała przecudownie! :) Pan szybko mnie dorwał i próbował otworzyć mi pysk, żeby zdobycz wypadła. Ale wypaść nie chciała, tylko mi z mordy wystawała, więc pan musiał ją wziąć w palce i wyciągnąć. A kiszka sobie tak romantycznie dyndała i się tak super ciągnęła jak ją pan wyjmował. I oczywiście nie omieszkała zostawić swojego zapachu na pana ręku, przez co pan był wniebowzięty i jak tylko doszliśmy do samochodu, to pożyczył sobie mojej wody do umycia ręki. I potem do końca spaceru Bico się z całej kiszkowej akcji śmiała, nie pozwalając panu o niej zapomnieć :D A ja tam jeszcze wrócę do tej kiszki i ją zjem! :evil_lol:

Posted

[quote name='muzzy']Hau! Ponieważ Bico nalegała, to napiszę krótko o naszej wczorajszej małej przygodzie, chociaż pan mówi, że chciałby o niej jak najszybciej zapomnieć :D Po południu pojechaliśmy na spacerek pod las. I jak tylko wysiedliśmy z samochodu, to spotkaliśmy Dogeviperów z Edkiem. I powiedzieli, że niedaleko leży jakaś kiszka, jelito, czyli jakieś ble niewiadomoco :) I jak wyruszaliśmy na spacerek, to nikt z nas niczego takiego nie zauważył. Pobiegaliśmy sobie trochę z Kleksem, Małym, Opalem i Rudą i później wracaliśmy tą samą drogą. I oczywiście natknąłem się na tę kiszkę i zacząłem ją przeżuwać z zamiarem połknięcia. Pachniała przecudownie! :) Pan szybko mnie dorwał i próbował otworzyć mi pysk, żeby zdobycz wypadła. Ale wypaść nie chciała, tylko mi z mordy wystawała, więc pan musiał ją wziąć w palce i wyciągnąć. A kiszka sobie tak romantycznie dyndała i się tak super ciągnęła jak ją pan wyjmował. I oczywiście nie omieszkała zostawić swojego zapachu na pana ręku, przez co pan był wniebowzięty i jak tylko doszliśmy do samochodu, to pożyczył sobie mojej wody do umycia ręki. I potem do końca spaceru Bico się z całej kiszkowej akcji śmiała, nie pozwalając panu o niej zapomnieć :D A ja tam jeszcze wrócę do tej kiszki i ją zjem! :evil_lol:


Muzzy = KiszkaMan :grins::evillaug::grins::evillaug:

Posted

Kiszka-niewiadomoco była masakryczna więc to straaaszna przygoda(ostrzegaliśmy :eviltong: ) ale przedstawiona w jakże zabawny sposób (...aż chce się napisać: Dropek oby tak dalej...:evil_lol: ..........ale nie życzymy nikomu...)

Posted

muzzy napisał(a):
Hau! Ponieważ Bico nalegała, to napiszę krótko o naszej wczorajszej małej przygodzie, chociaż pan mówi, że chciałby o niej jak najszybciej zapomnieć :D Po południu pojechaliśmy na spacerek pod las. I jak tylko wysiedliśmy z samochodu, to spotkaliśmy Dogeviperów z Edkiem. I powiedzieli, że niedaleko leży jakaś kiszka, jelito, czyli jakieś ble niewiadomoco :) I jak wyruszaliśmy na spacerek, to nikt z nas niczego takiego nie zauważył. Pobiegaliśmy sobie trochę z Kleksem, Małym, Opalem i Rudą i później wracaliśmy tą samą drogą. I oczywiście natknąłem się na tę kiszkę i zacząłem ją przeżuwać z zamiarem połknięcia. Pachniała przecudownie! :) Pan szybko mnie dorwał i próbował otworzyć mi pysk, żeby zdobycz wypadła. Ale wypaść nie chciała, tylko mi z mordy wystawała, więc pan musiał ją wziąć w palce i wyciągnąć. A kiszka sobie tak romantycznie dyndała i się tak super ciągnęła jak ją pan wyjmował. I oczywiście nie omieszkała zostawić swojego zapachu na pana ręku, przez co pan był wniebowzięty i jak tylko doszliśmy do samochodu, to pożyczył sobie mojej wody do umycia ręki. I potem do końca spaceru Bico się z całej kiszkowej akcji śmiała, nie pozwalając panu o niej zapomnieć :D A ja tam jeszcze wrócę do tej kiszki i ją zjem! :evil_lol:


no nalegałam, nalegałam, bo takiej miny, jaką zrobił Muzzy, gdy tą kiszkę wyciągał z paszczy Dropuchy, to ja jeszcze u Muzego nie widziałam:roflt::roflt::roflt:
To było połączenie szczerego szoku i obrzydzenia:shiny::mdrmed::megagrin:
Tym bardziej, że Muzzy chyba się spodziewał, że złapie Dropka, otworzy mu pysk i szybko wyciągnie może najwyżej "jakąś wedlinkę":razz: nic z tych rzeczy!:lol!::evil_lol: Muzzy zaczął ciagnąć "mięsko"....i ciagnął i ciągnął, a ono wciąż jeszcze wychodziło:eviltong:, a jakże pachniało!:diabloti: aromata Dropo Chanel No 5:roflt:

Posted

Hau! Dzisiaj zapewniłem mojemu ulubionemu stołeczkowi pełne inwalidztwo, znaczy obgryzłem mu ostatnią zdrową nogę i 'poprawiłem' pozostałe :evil_lol: A tak poza tym, to od dziś jem nowe lepsze jedzonko. Bo od kilku dni mam taką, za przeproszeniem, półsraczkę, znaczy pierwsza kupka jest w miarę normalna, a następne coraz rzadsze. Więc pan postanowił, że zmieniamy Chappi na Purinę. A może znacie jakieś inne godne polecenia suche bobki? Dogeviperzy polecali Brita i też o nim myśleliśmy, ale po konsultacji z Asią okazało się, że Purina jest też dobra, a 18 kilo kosztuje tyle, co 15 Brita. Z góry dzięki za info! Dobrej nocki! :)

Posted

muzzy napisał(a):
Hau! Dzisiaj zapewniłem mojemu ulubionemu stołeczkowi pełne inwalidztwo, znaczy obgryzłem mu ostatnią zdrową nogę i 'poprawiłem' pozostałe :evil_lol: A tak poza tym, to od dziś jem nowe lepsze jedzonko. Bo od kilku dni mam taką, za przeproszeniem, półsraczkę, znaczy pierwsza kupka jest w miarę normalna, a następne coraz rzadsze. Więc pan postanowił, że zmieniamy Chappi na Purinę. A może znacie jakieś inne godne polecenia suche bobki? Dogeviperzy polecali Brita i też o nim myśleliśmy, ale po konsultacji z Asią okazało się, że Purina jest też dobra, a 18 kilo kosztuje tyle, co 15 Brita. Z góry dzięki za info! Dobrej nocki! :)




Może i Purina jest troszkę tańsza, ale za to Brit ma lepszy skład co zresztą Mumia powinna potwierdzić bo Opka też faszeruje Britem!!!
Ale to i tak lepsze niż Chappi, chociaż na Chappi Dropek i tak zrobił się piękniejszy i większy...
No a poza tym karmę powinno się zmieniać stopniowo przez teoretycznie 6 dni(chociaż my się do tego nie stosujemy a Eduś nie ma z tym problemów:loveu: )

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...