Luna123 Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 ooo sarenka :cool3: przeleciała i pobiegła dalej :crazyeye: Ja miałam dwa bliskie spotkania z sarenkami. Do mojej siostry wpadły dwie sztuki na działkę - nie miała jeszcze ogrodzenia z przodu i zaklinowały się z tyłu. Tata próbował je namówić do wydostania się - nawet ręcznie :roll:. Trochę baliśmy się, czy go nie poturbują ....Ale skończyło się dobrze :p Drugie - jechałam samochodem i na kilometrowym terenie niezabudowanym, wyleciało mi nagle 4 czy 5 sztuk - prosto przed maskę :-o. Skopały mi trochę auto, a konkretnie zderzak i jak w tym filmiku - poleciały dalej... Quote
Milosnik kotow Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 [quote name='muzzy']O takie znalazłem i postanowiłem się z Wami podzielić, bo fajne :) To nie była sarna. To potwór z Loch Ness zmutował i teraz psy straszy po lasach :D Quote
MaDi Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 [quote name='muzzy']O takie znalazłem i postanowiłem się z Wami podzielić, bo fajne :) Sławku znów się czepię;) to nic fajnego tylko śmiertelny strach i brak racjonalnego poruszania z jego powodu. Być może sarna próbuje odciągnąć psa od swojego małego:( Quote
muzzy Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 MaDi napisał(a):Sławku znów się czepię;) to nic fajnego tylko śmiertelny strach i brak racjonalnego poruszania z jego powodu. Być może sarna próbuje odciągnąć psa od swojego małego:( Miałem na myśli, że nie pies sarnę, tylko sarna psa przestraszyła :) I że psiak zaliczył fikołajtka, jakich Drop zalicza po kilka na niektórych spacerkach :) A tak w ogóle to czy to jest sarna? Bo na oko jakaś dużo większa niż te w Wojciechowie. Quote
MaDi Posted June 10, 2011 Posted June 10, 2011 Nasze teraz mają dopiero około roku. Zobacz co mam nowego:cool3: http://www.facebook.com/Fundacja.LSOZ Quote
muzzy Posted June 14, 2011 Posted June 14, 2011 Hau! Na dzisiejszym wieczornym spacerku (który nawiasem mówiąc trwał dwie godziny i piętnaście minut, a więc był jednym z najdłuższych wąwozowych spacerków) wpadłem na pomysł, żeby zmienić dietę. Sucha karma jest ok, ale nie ma z nią żadnej zabawy. A takie chrabąszcze to dopiero jest frajda! I poganiać można i się najeść :) Zjadłem ich kilkadziesiąt, a może i więcej. Kenzo podobnie. Fajne są, takie jakby bobki z suchej karmy, tylko że trzeba je sobie złapać :) W smaku podobne, czyli smaczne :) Niestety mają jedną poważną wadę - po diecie chrabąszczowej okropnie suszy! Od razu po spacerku wypiłem całą miskę wody! Czyli jednak chyba pozostanę przy suchych bobkach, a chrabąszcze będą tylko dodatkową przekąską :) A poza tym było nas dzisiaj dziesięcioro na raz, a w sumie w wąwozie przewinęło się nas dwanaścioro. Czyli spacerek jak zwykle super :) Hau! Quote
evel Posted June 14, 2011 Posted June 14, 2011 Chrabąszcze fuuuuu :) Ale tak z innej beczki - taka dwunastopsia sfora musi robić wrażenie :) Naszych na Czechowie ostatnio było "tylko" siedem (tu udokumentowane) a i tak wzbudzaliśmy powszechne zainteresowanie ;) Quote
muzzy Posted June 15, 2011 Posted June 15, 2011 [quote name='evel']Chrabąszcze fuuuuu :) Dla Dropka chrabąszcze mniaaam :) Tak się wczoraj nimi najadł, że dziś rano jak mu dałem śniadanie, to tylko obwąchał miskę i zrezygnował z jedzenia :) [quote name='evel']Ale tak z innej beczki - taka dwunastopsia sfora musi robić wrażenie :) No, niedawno facet jechał rowerem i aż się zatrzymał i postał z pół godziny patrząc na nasze stado. Ku uciesze Dropka, który mógł go obszczekać i pogonić :) [quote name='evel']Naszych na Czechowie ostatnio było "tylko" siedem (tu udokumentowane) a i tak wzbudzaliśmy powszechne zainteresowanie ;) Hehe, super stadko :) Może uda mi się kiedyś też zaaranżować jakieś pozowanie do wspólnego zdjęcia, chociaż jak jest dużo psiaków, to każdy chadza własnymi drogami tudzież bawią się w oddzielnych grupach i pewnie trudno by było sprawić, że chwilę posiedzą spokojnie obok siebie :) Quote
Milosnik kotow Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 muzzy napisał(a): A takie chrabąszcze to dopiero jest frajda! I poganiać można i się najeść :) Zjadłem ich kilkadziesiąt, a może i więcej. Kenzo podobnie. Fajne są, takie jakby bobki z suchej karmy, tylko że trzeba je sobie złapać :) W smaku podobne, czyli smaczne :) Niestety mają jedną poważną wadę - po diecie chrabąszczowej okropnie suszy! Hau! Po chrabąszczsiusi suszy jak po suszi ;) Quote
MaDi Posted June 16, 2011 Posted June 16, 2011 Milosnik kotow napisał(a):Po chrabąszczsiusi suszy jak po suszi ;) A zatwardzenia nie ma po pancerzykach:diabloti:? Quote
Milosnik kotow Posted June 17, 2011 Posted June 17, 2011 MaDi napisał(a):A zatwardzenia nie ma po pancerzykach:diabloti:? Pancerzyki są lepsze niż ColonC tudzież inny błonnik ;) Quote
bico Posted June 19, 2011 Posted June 19, 2011 UWAGA, UWAGA!:cool3: ODNALEZIONO ZAGINIONEGO BRATA DROPKA!:crazyeye::evil_lol::cool3: Psiak wabi się Kaszkaj i od jakiegoś czasu towarzyszy naszej "psio-ludzkiej bandzie" w spacerkach po wąwozie i lesie, razem ze swoją sympatyczną Panią - Jagą. Kaszkaj, ksywa operacyjna "Kasz":razz: ma ok. 3-4 lat i został przygarnięty z lubelskiego schronu. Wykastrowany, energiczny, lubi tropić zwierzynę, kitwasić się z innymi psami i tak samo jak Drop nieprzepada za rowerzystami:evil_lol: A z wyglądu...sami zobaczcie...Oto Kaszkaj:cool3: Quote
evel Posted June 19, 2011 Posted June 19, 2011 Czy to nie ten piesek? http://www.dogomania.pl/threads/209784 :( Quote
bico Posted June 19, 2011 Posted June 19, 2011 evel napisał(a):Czy to nie ten piesek? http://www.dogomania.pl/threads/209784 :( O matko, to on, już gadam z Jagą...Kasz w panice wpadł pod samochód, to było poważne zderzenie, auto ma rozwalony zderzak i reflektory...Kaszkaja ani śladu....Luuuuudzie pomóżcie go szukać!!!!On jest poważnie ranny!:(:(:(:(:placz::placz::placz::placz::placz::placz: Quote
bico Posted June 19, 2011 Posted June 19, 2011 ....................na asfalcie została tylko obroża, pies pobiegł dalej w amoku:placz::placz::placz::placz::placz: .....to cholerne petardy..........:angryy: Quote
muzzy Posted June 20, 2011 Posted June 20, 2011 Jak się znalazł? Mocno jest potłuczony po zderzeniu z samochodem? A poza tym świetny jest, mam nadzieję, że wkrótce go poznamy :) Edit: dostałem smsa od bico, że Kasz się zgubił, a jak wszedłem na wątek, to przeczytałem, że go odnaleziono. Ale okazuje się, że chyba nie o takie 'odnaleziono' chodziło :( Mam nadzieję, że szybko się znajdzie i że wszystko będzie ok. Quote
bico Posted June 20, 2011 Posted June 20, 2011 Tak, potwierdzam...Kaszkaj nie żyje:placz::placz::placz::placz: Właściciele znaleźli jego ciało na jednym z parkingów na Felinie:-(:-(:-(:-(:-( Brak słów.................................:placz::placz::placz: Quote
muzzy Posted June 20, 2011 Posted June 20, 2011 Szkoda :( Jesteśmy na środę umówieni z panią zoopsycholog w kwestii ganiania rowerów i podgryzania ludzi w łydki. Bo póki co strach się z Dropem między ludźmi pokazać :) Mam nadzieję, że coś z tego będzie... Quote
muzzy Posted June 20, 2011 Posted June 20, 2011 Hau! Po takich smutnych wiadomościach opowiem Wam krótką historyjkę z popołudniowego spacerku, która może chociaż trochę poprawi Wam humor. Dziś przed szesnastą, czyli ni późno, ni wcześnie, W naszym wąwozie człowieki jadły czereśnie. Ja też jedną od Pani Fiodora dostałem. Z pewną taką niepewnością ją spróbowałem. Ani to mięsko, ani chrabąszcz, ani chrupek. W zęby kłuło. Wyplułem. 'Ale ze mnie głupek!' - Tak sobie w przypływie olśnienia pomyślałem I się w czeresience z radością wytarzałem! :) Quote
MaDi Posted June 20, 2011 Posted June 20, 2011 Co do owoców to wczoraj nawiedził mnie kolega i karmił Małego i Dinga nektarynką a ta bardzo im smakowała, pewnie tylko dlatego że była od niego;) Quote
muzzy Posted June 20, 2011 Posted June 20, 2011 Dropucha póki co nie lubi warzyw ani owoców, nie ważne od kogo je dostaje :) No chyba że orzech to owoc, to te owoce wchłania w każdych ilościach :) Quote
muzzy Posted June 23, 2011 Posted June 23, 2011 Hau! Pamiętacie moją dobrą przyjaciółkę Aferę? Ostatnio rzadko się spotykamy. Ale wczoraj przyszła na spacerek do wąwozu. Poznała Kenza, Fiodora i czołgi. Na początku trochę chłopaków odganiała (bez użycia zębów :)), ale w końcu się wyluzowała. Do tego stopnia, że nie przeszkadzało jej nawet, że chłopaki stali nad nią, jak leżała do góry kołami :) Pobiegaliśmy, pokitwasiliśmy się i jak zwykle było wesoło :) Na sam koniec przyszła Luśka i po kilku minutach niepewności dziewczyny się w końcu ścięły, ale od razu zostały rozdzielone i nikomu nic się nie stało. Mimo to spacerek był jak najbardziej udany, sami zobaczcie :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.