Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dzisiaj Dropucha przegiął. Byliśmy sobie w wąwozie, spotkaliśmy Szpulę i Nasę, ale Drop, jak to on, stwierdził że oprócz kitwaszenia się z dziewczynami, trzeba pozwiedzać krzaczory. No i najpierw zniknął na dobrych kilkanaście minut z jednej strony wąwozu. Potem wrócił, trochę się pobawił i poszedł w górę z wąwozu w stronę osiedla. Ponieważ były dwie koleżanki, to stwierdziłem, że niuchnie, siknie i zaraz wróci się z nimi bawić. A tu nie. Jak zniknął, tak przepadł. Szpula poszła do domu, Nasa też, a ja stałem i czekałem aż pies raczy wrócić. I czekałem. I czekałem... W końcu postanowiłem wdrapać się na górę w okolice, w których Drop był ostatnio widziany, dzięki czemu miałem widok na dużą część wąwozu i na osiedle. Ale Dropuchy ni chu chu. Więc powoli zaczęła we mnie kiełkować myśl, że trzeba iść do domu i organizować jakieś poszukiwania :) Ale stwierdziłem, że zejdę jeszcze raz do wąwozu i zrobię ostatnią rundkę. Przeszedłem po miejscach, w których Drop lubi sobie kontemplować w samotności (pewnie zwykle kontempluje smak znalezionej padlinki :) ) i byłem już na ostatniej prostej, z której skręciłbym w stronę domu, a tu zza zakrętu pędzi Dropucha, jak zwykle szczęśliwy :) Na polecenie 'do mnie!' przyszedł od razu, jak mało kiedy :) I na krótkiej smyczy, bez zatrzymywania się, poszliśmy prosto do domu. A naprawdę mało brakowało, że zamiast tego przydługiego wywodu byłaby tu właśnie rozpoczynana akcja poszukiwawcza :)

Posted

muzzy napisał(a):
A naprawdę mało brakowało, że zamiast tego przydługiego wywodu byłaby tu właśnie rozpoczynana akcja poszukiwawcza :)

dobrze, że się łobuziak nie zgubił
chociaż myślę, że on już tak dobrze zna tą okolicę, że nawet sam by wrócił bez problemu do domu

Posted

muzzy napisał(a):
Dzisiaj Dropucha przegiął.


Po takim wstępie spodziewałam się mrożącej krew w żyłach opowieści, o tym jak to np. Dropek z padliny przerzucił się na żywiznę, a tu zwykła opowieść o tym, jak to Dropek dał wyraz swej samodzielności... phii ;) :D

Posted

[quote name='muzzy']Dzisiaj Dropucha przegiął. Byliśmy sobie w wąwozie, spotkaliśmy Szpulę i Nasę, ale Drop, jak to on, stwierdził że oprócz kitwaszenia się z dziewczynami, trzeba pozwiedzać krzaczory. No i najpierw zniknął na dobrych kilkanaście minut z jednej strony wąwozu. Potem wrócił, trochę się pobawił i poszedł w górę z wąwozu w stronę osiedla. Ponieważ były dwie koleżanki, to stwierdziłem, że niuchnie, siknie i zaraz wróci się z nimi bawić. A tu nie. Jak zniknął, tak przepadł. Szpula poszła do domu, Nasa też, a ja stałem i czekałem aż pies raczy wrócić. I czekałem. I czekałem... W końcu postanowiłem wdrapać się na górę w okolice, w których Drop był ostatnio widziany, dzięki czemu miałem widok na dużą część wąwozu i na osiedle. Ale Dropuchy ni chu chu. Więc powoli zaczęła we mnie kiełkować myśl, że trzeba iść do domu i organizować jakieś poszukiwania :) Ale stwierdziłem, że zejdę jeszcze raz do wąwozu i zrobię ostatnią rundkę. Przeszedłem po miejscach, w których Drop lubi sobie kontemplować w samotności (pewnie zwykle kontempluje smak znalezionej padlinki :) ) i byłem już na ostatniej prostej, z której skręciłbym w stronę domu, a tu zza zakrętu pędzi Dropucha, jak zwykle szczęśliwy :) Na polecenie 'do mnie!' przyszedł od razu, jak mało kiedy :) I na krótkiej smyczy, bez zatrzymywania się, poszliśmy prosto do domu. A naprawdę mało brakowało, że zamiast tego przydługiego wywodu byłaby tu właśnie rozpoczynana akcja poszukiwawcza :)

I nie boisz się tak go puszczać? Ja bym chyba osiwiała... Może rozwiązaniem byłaby linka treningowa, gwizdek i nauka przywołania bezwarunkowego?

http://www.labteam.pl/?uzytkowosc=1&id=10&id2=10

Posted

Ajula napisał(a):
sam by wrócił bez problemu do domu

Generalnie tak, gdyby nie fakt, że po drodze przechodzimy przez ruchliwą ulicę. Ale tam Dropa na szczęście nie ciągnie :smile:
Milosnik kotow napisał(a):
Po takim wstępie spodziewałam się mrożącej krew w żyłach opowieści, o tym jak to np. Dropek z padliny przerzucił się na żywiznę

Na koty :diabloti:
evl napisał(a):
I nie boisz się tak go puszczać? Ja bym chyba osiwiała... Może rozwiązaniem byłaby linka treningowa, gwizdek i nauka przywołania bezwarunkowego?

Jak Dropek się nie boi, to ja też nie :D A z nauką przywoływania to pomysł jest niezły, pies mądry, tylko jest jeden problem - pan leniwy :D Chociaż faktem jest, że muszę Dropidło jakoś nauczyć, żeby nie wychodził samemu z wąwozu.

Posted

...te samodzielne, długotrwałe wycieczki Dropuchy, któregoś dnia przyprawią mnie o zawał:eek2::evil_lol:
faktycznie, nauka bezwarunkowego przychodzenie na zawołanie bardzo by się przydała:shiny:


A tak poza tym:cool3: to chodzą słuchy, że Muzzy ma dziś imieninki:cool3:

Więc oczywiście całą naszą psio-ludzką rodziną życzymy Ci Muzzy zdrówka, spełnienia marzeń, wszelkiej pomyślności i mniej szukania Dropka po wąwozie:D:multi:



STO LAT, STO LAT, NIECH ŻYJE MUZZY NAM!!!!!!!!!
:laola:

:BIG::tort::BIG:
:cunao::cunao::cunao:


Posted

Ale mam szczęście! Zajrzałam sobie do Dropka :) ,a tu impreza!:crazyeye::):BIG:

Muzzy-wszystkiego najcudowniejszego,najbardziej optymistycznego i w ogóle NAJ...!!! :B-fly:

Biała Podlaska pozdrawia!:loveu:

Posted

[quote name='evl']

I przepraszam za OFFa, ale to ważna sprawa - Dropkoczytacze z Lublina - uważajcie, jakiś wariat wykłada w miejscach ogólnodostępnych dla psów i ludzi trutki :(
[/QUOTE]
to jakiś wysyp psychopatów, bo dziś rano mój TZ też dostał ostrzeżenie od psiarzy, że na osiedlu ktoś porozkładał mięso z trucizną i dwa psy już umarły :( my mieszkamy w Poznaniu

Posted

[quote name='evl']muzzy, spóźnione wszystkiego najlepszego!
Dzięki! :)
[quote name='evl']I przepraszam za OFFa, ale to ważna sprawa - Dropkoczytacze z Lublina - uważajcie, jakiś wariat wykłada w miejscach ogólnodostępnych dla psów i ludzi trutki :(
http://www.dogomania.pl/threads/195831
Dzięki za info! Dropucha niestety jest trawnikowym wyżeraczem, będę musiał zwrócić na to szczególną uwagę.

Posted

Muzzy Evl mnie uprzedziła, ale jeszcze dopiszę. Trzymaj lepiej wszystkożernego Dropuchę na smyczy, naprawdę dużo psów już jest chorych/odeszło:shake:

Wszystkiego naj imieninowo życzę:BIG::BIG:

Posted

Przepraszam,Dropku...:)


Pozwolę sobie zapytać,bo do Dropka zagląda wielu (chyba;)) dogomaniaków z Lublina...
Czy ktoś z Was nie zechciałaby pomóc i nie zrobiłaby wizyty przedadopcyjnej w domku dla naszego sznupcia,Kudiego...?
Sprawa jest bardzo pilna,a ja mam do Lublina 100 km i -cholera-pracuję na dwa etaty...
Jeśli tak,proszę o wiadomość na pw-podam adres,telefon,link do wątku Kudiego. Mały nie powinien już dłużej siedzieć w schronie,z jego psychiką jest coraz gorzej...


A to nasz sznupcio śliczny...http://www.dogomania.pl/threads/195736-Bia%C5%82a-Podlaska.Sznaucerek-miniatura-w-schronie!-Kto-go-pokocha?p=15689353#post15689353

Posted

Hau! Ale wczoraj był fajny dzień, mówię Wam! Niedługo po porannym spacerku pan, ku mojemu zdziwieniu, znowu ubrał mnie w szelki i wyszliśmy z domu. Czułem, że gdzieś pojedziemy, więc obwąchiwałem wszystkie stojące przed blokiem samochody. Po chwili do jednego wsiedliśmy. W środku była Afera i Mafi. Mafiego, pieszczotliwie zwanego Muflonem, oczywiście na wstępie postraszyłem, w końcu co z tego, że to jego samochód, skoro i tak ja tu rządzę? ;) Afera całą drogę śpiewała z radości, a ja z radości gubiłem kłaki :) Na szczęście podróż nie trwała długo i wkrótce wysiedliśmy w lesie w okolicach Nasutowa. Ale była radość! Nawet po wyjściu z samochodu o dziwo nie pogoniłem Mafiego, tylko od razu chciałem się bawić :) Przez kilka godzin biegaliśmy po lesie, mnie jak zwykle więcej nie było niż byłem :) Pewnie to ostatni wyjazd do lasu w tym roku, ale będzie co wspominać, bo się bardzo zmęczyliśmy, czyli bardzo odpoczęliśmy :) Hau!


























Posted

[quote name='Luna123']Afera się skutecznie kamuflowała...
Mafi też się nieźle chował :)




A Drop jak zwykle więcej się chował niż nie chował :) Znaczy większość spacerku spędził w sobie tylko znanych miejscach poza zasięgiem naszego wzroku :) Przychodził tylko od czasu do czasu przypomnieć panu, że powinien dać psu chrupka :)

Posted

muzzy napisał(a):

A Drop jak zwykle więcej się chował niż nie chował :) Znaczy większość spacerku spędził w sobie tylko znanych miejscach poza zasięgiem naszego wzroku :) Przychodził tylko od czasu do czasu przypomnieć panu, że powinien dać psu chrupka :)


to Dropek zgłodniał;-) czy to oznacza,że nie było skarbów w postaci jakiejś padlinki?;-)

Posted

Luna123 napisał(a):
to Dropek zgłodniał;-) czy to oznacza,że nie było skarbów w postaci jakiejś padlinki?;-)

Jak znam Dropka, to pewnie coś tam sobie wtrząchnął w krzaczorach, ale na chrupka miejsce zawsze się w brzuchu znajdzie :)
Milosnik kotow napisał(a):
Yyyyyyyyyyy... Wiem, że kota się do góry za skórę podnosi, ale żeby psa za ucho :crazyeye: I to tak wysoko :crazyeye::crazyeye: Szacun!

Oj bo na początku nie mogliśmy znaleźć żadnego patyczka, żeby Muflonowi i Dropkowi rzucać, więc trzeba było rzucać Aferą :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...