Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kość prawdopodobnie była magiczna. Za przeproszeniem sraczki - jak na razie zero. Podczas popołudniowego spacerku - kupki zero. A priorytetem nie było jak zwykle szukanie jedzenia, tylko zabawa z Drako. I, co jeszcze dziwniejsze, podczas tej zabawy Dropek bardzo często przybiegał do mnie, siadał i czekał na chrupka. Wcześniej się to chyba nie zdarzało. Najgorsze jest to, że nie pamiętam gdzie kupiłem tę magiczną kość, bo przeleżała w zamrażarce parę ładnych miesięcy. A przydałoby się więcej takich kości, skoro Dropucha tak ładnie po nich działa :)

Posted

Dziś rano jak się obudziłem, to Dropucha popiskiwał, żeby wyjść, co się do tej pory nie zdarzało. Na spacerku najpierw kilka prób kupki zwieńczonych zatwardzeniem, a w końcu, za przeproszeniem, sraczka, ale tylko jedna. A poza tym znów super zabawa z Drako :) Mamy nadzieję, że, za przeproszeniem, sraczka nie przypomni sobie o wyjściu w innym miejscu niż spacerek...

Posted

No, w końcu mam wolną chwilkę, żeby opisać wrażenia z soboty. Wkrótce minie rok jak mieszkamy z Dropuchą, a cały czas potrafi mnie zaskoczyć. Tym razem bardzo pozytywnie :) Byliśmy w sobotę wieczorem u znajomych, którzy mają dwuletniego synka Mikołaja. Dropek już wcześniej miał kontakt z 3-latką, ale taką, która od zawsze mieszka z psami i wie co i jak. A Mikołaj ma z psami niewiele kontaktów i z początku bał się Dropka. Więc Dropek zachowywał się bardzo nienachalnie, ale dawał się głaskać, itp. W pewnym momencie Mikołaj rzucił w Dropka samochodzikiem, a Dropek nie zareagował agresywnie, tylko uciekł, ale nie ze strachem, tylko z taką energią, jakby chciał powiedzieć 'o, jak fajnie, bawimy się' :) W końcu tak się z Mikołajem zaprzyjaźnili, że Dropucha tak zabawowo wypinał kuper i skakał do Mikołaja, ale nie na niego, żeby go czasem nie przestraszyć. Na koniec Mikołaj na czworaka ganiał się z Dropkiem po podłodze. Ogólnie jestem pod wielkim wrażeniem podejścia Dropka do dziecka, które się go trochę bało. A, i jeszcze jak na początku wizyty zabierał piłeczki Mikołaja, to na 'fe' je oddawał i jakby rozumiał, że jednak nie będziemy się bawić piłeczkami, mimo że są :) Dropucha po raz kolejny pokazał, że chyba będą z niego ludzie :)

Posted

Milosnik kotow napisał(a):
Dropek się obstrukcji nabawił a Muzzy się cieszy... Ehhh... ;)


dokładnie to samo sobie pomyślałam:evil_lol::D

ale ogólnie widzę, że Muzzy i Dropek to lubią czasami tak zaszaleć, podnieść adrenalinę i zaryzykować ze zjedzeniem kosteczki:cool3::evil_lol::D

Tak, już niebawem minie rok od zamieszkania Dropka u Muzzego...ale ten czasy szybko leci:crazyeye: dla Dropka zamieszkanie u Muzzego, to był wygrany los na loterii życia:loveu::loveu::loveu:

No i ja także jestem dumna z grzecznego zachowanie Dropcia wobec dzieciaka:cool3::multi:

Posted

Milosnik kotow napisał(a):
Jaki stąd wniosek? Dropek chce mieć w domu małego dzieciaczka ;)

Nie no, ostatnio mieliśmy w wannie rybika i myślę, że to na razie wystarczy :D

Posted

Milosnik kotow napisał(a):
Jaki stąd wniosek? Dropek chce mieć w domu małego dzieciaczka ;) Ciekawe co Muzzy na to... :D


muzzy napisał(a):
Nie no, ostatnio mieliśmy w wannie rybika i myślę, że to na razie wystarczy :D


Muzzy, Ty Dropkowi oczu rybikiem nie zamydlaj ;)

Posted

Hau! Dziś, po długiej przerwie, znów zająłem się porządkami, a przy okazji pokazałem, że drzemie we mnie techniczny konserwatysta :) Bo, mimo mojego upodobania do płyt CD i DVD, dziś zająłem się całym pudełkiem kaset magnetofonowych. Fajne są, taśma się tak super rozciąga po pokoju i jest tyyyle plastiku do gryzienia! :)
A na popołudniowym spacerku pokazałem, że trochę agresji jednak we mnie jest. Kiedyś, parę miesięcy temu, jakiś taki mały (znaczy niski, ale nie szczeniak) mikropies stwierdził, że trzeba mnie pogryźć i zaczął mnie podszczypywać w podwozie. A ja się nie przejąłem, niech mi wisi na gardle, grunt, że było fajnie :) Za to dziś z daleka wypatrzyłem takiego jakiegoś pekińczykowatego. Miał pana spuszczonego luzem, ja swojego miałem na smyczy. I jak ten pekińczykowaty się pojawił, to oczywiście przyjąłem pozycję skradającego się tygrysa :) I jak był blisko, to już miał skręcić za swoim panem, ale jednak stwierdził, że woli do mnie podbiec warcząc i mnie pogryźć. No to ja z kolei uznałem, że koniec tego święta lasu i jak go złapałem za kark i pomachałem nim na wszystkie strony, jak, nie przymierzając, całkiem fajną zabawką, to mu się odechciało takich manewrów. Ale jak mnie pan za kark podniósł, to pekińczykowatego wyplułem. I poszliśmy każdy w swoją stronę. Ale może już mi więcej nie podskoczy, pimpek jeden :)

Posted

No to jednak z Dropka facet z jajkami:diabloti:może coś mu zostawili:evil_lol:
Majtał tak jak moja Kaja kiedyś kuropatwą, tylko ona już nigdzie nie poleciała:diabloti:
Idę spać, bo mi się coś na ciężki humorek nocną porą zebrało:crazyeye:
Dropek nieładnie, taki spokojny z ciebie psiaczek, a może to się Muzzy Tobie śniło:cool3:

Posted

Energy napisał(a):
a może to się Muzzy Tobie śniło:cool3:

Bardziej byłem skłonny przypuszczać, że dziś w nocy mi się śniło, że Dropkowi się, że tak powiem, rzygło. Ale jak się rano obidziłem, to zobaczyłem na dywanie, że się Dropuchowi ulało... kilkumetrowym kłębkiem taśmy z którejś z wczorajszych kaset. Nie wiem tylko jak udało mu się go wczoraj pochłonąć:crazyeye:

Posted

muzzy napisał(a):
Bardziej byłem skłonny przypuszczać, że dziś w nocy mi się śniło, że Dropkowi się, że tak powiem, rzygło. Ale jak się rano obidziłem, to zobaczyłem na dywanie, że się Dropuchowi ulało... kilkimetrowym kłębkiem taśmy z którejś z wczorajszych kaset. Nie wiem tylko jak udało mu się go wczoraj pochłonąć:crazyeye:


Dropuś dobrze, że zwróciłeś, bo jeszcze to starocie w postaci taśm by ci zaszkodziło:diabloti::evil_lol:

Posted

muzzy napisał(a):
Bardziej byłem skłonny przypuszczać, że dziś w nocy mi się śniło, że Dropkowi się, że tak powiem, rzygło. Ale jak się rano obidziłem, to zobaczyłem na dywanie, że się Dropuchowi ulało... kilkimetrowym kłębkiem taśmy z którejś z wczorajszych kaset. Nie wiem tylko jak udało mu się go wczoraj pochłonąć:crazyeye:


Spaghetti a'la Dropek :)

Posted

[quote name='Milosnik kotow']Spaghetti a'la Dropek :)

Ja tu zmulałego rycerza wgrywać przychodzę, a na spaghetti sie nadziewam Dropkowe...zawsze jakaś przygoda przy tym maraźmie!

Ale i tak wstawiam zmulałego rycerza...nie śmiać się- to pomysł bico, że rycerz!!! A wiemy- my,czyli ja i Bercik,że jak ona powie, tak jest...czyli Berold z Kętów się prezentuje i zimka, nie mniej rycerskiego, Dropisława z Lublina wita!


Posted

[quote name='zuzlikowa']czyli Berold z Kętów się prezentuje
Hau! Wielcem kontent, iż Waszmość podobiznę swą na wątku mym zamieścić raczył! Zaiste aparycyją Waść jako żywo rycerza walecznego przypominasz, wżdy wieść głosi, iż usposobieniem łagodnyś jako jagnię :)

Posted

Co do łagodności mej, jenom fama takowa w świat poszła, jakoż Pan mój, a rycerz serca wielkiego Ryszard niejaki Może i Lwim Sercem bywało,ze zwany... rycerz tenże wżdy nie zgodziłby się z waszmości słowami...mój ząb, nadmiernie zaostrzony przez nieopacznego snycerza, zahaczywszy go, na obliczu jego swój znak zostawił. A i bywało,iż warknąwszy na rycerza tegoż potem sumitować się musiałem, i z błaganiem o wybaczenie się zwracałem!
Jadnakowoż, wiarę w dobroć serca ludzkiego powoli odzyskawszy, afekt wielki do rycerza tegoż też odczułem i teraz dnie mijają na pogodności i komitywie wielkiej z tymże oraz z Panią jego i sumitującą mnie często nadobną Zuzanną z Kamieńca.
Tak więc, wiedząc iż waść równie kontente życie ze swym Panem wiedziesz, pozostaję w nadziei,że takowe na zawsze zostanie, a Waść zrobisz wszystko,by dnia każdego człek Twój serca wielkiego będąc, nie żałował,iż drogę mu przestąpił Dropisław z Lublina, Wspaniałym zwany!

Posted

zuzlikowa napisał(a):
Co do łagodności mej (...) Dropisław z Lublina, Wspaniałym zwany!

Nie no, wymiękłem, skisłem, spuchłem i leżę i kwiczę :D Zuzliku, jesteś wielka, a talent Twój ustępuje wielkością jedynie Twojej chęci niesienia pomocy wielkopsom :) Ale żeby nie być dłużnym, to odwdzięczę się paroma rymami :)

Ach, Beroldzie z Kętów, Bercikiem również zwany!
Trzynastozgłoskowiec ten dla Cię jest pisany.
Los Twój wszakże dziesiątki serc dobrych porusza,
Miej więc wiersz podobny do 'Pana Tadeusza' :D

Koc, a pod nim łeb łaciaty i łapy cztery.
Wyglądasz super w tym kocu, jak mam być szczery :)
Choć nie masz na szyi beczki z rumem, czy z winem,
To wiemy, że jesteś wspaniałym bernardynem!

Rycerz jest z Ciebie wielki i ciałem i duchem.
Trzymamy za Ciebie kciuki razem z Dropuchem.
Berciku, chcemy też Pani Twej podziękować,
Że potrafi tyle psiego szczęścia zgotować! :)

Posted

muzzy napisał(a):
Nie no, wymiękłem, skisłem, spuchłem i leżę i kwiczę :D Zuzliku, jesteś wielka, a talent Twój ustępuje wielkością jedynie Twojej chęci niesienia pomocy wielkopsom :) Ale żeby nie być dłużnym, to odwdzięczę się paroma rymami :)

Ach, Beroldzie z Kętów, Bercikiem również zwany!
Trzynastozgłoskowiec ten dla Cię jest pisany.
Los Twój wszakże dziesiątki serc dobrych porusza,
Miej więc wiersz podobny do 'Pana Tadeusza' :D

Koc, a pod nim łeb łaciaty i łapy cztery.
Wyglądasz super w tym kocu, jak mam być szczery :)
Choć nie masz na szyi beczki z rumem, czy z winem,
To wiemy, że jesteś wspaniałym bernardynem!

Rycerz jest z Ciebie wielki i ciałem i duchem.
Trzymamy za Ciebie kciuki razem z Dropuchem.
Berciku, chcemy też Pani Twej podziękować,
Że potrafi tyle psiego szczęścia zgotować! :)


...zaniemówiłam...a to o czymś świadczy!
Za to bez zgody autora na wątek Bercikowy przetarmosiłam...nie mogłam inaczej!
Dzięki...zaniemówiłam!

Posted

zuzlikowa napisał(a):
Co do łagodności mej, jenom fama takowa w świat poszła, jakoż Pan mój, a rycerz serca wielkiego Ryszard niejaki Może i Lwim Sercem bywało,ze zwany... rycerz tenże wżdy nie zgodziłby się z waszmości słowami...mój ząb, nadmiernie zaostrzony przez nieopacznego snycerza, zahaczywszy go, na obliczu jego swój znak zostawił. A i bywało,iż warknąwszy na rycerza tegoż potem sumitować się musiałem, i z błaganiem o wybaczenie się zwracałem!
Jadnakowoż, wiarę w dobroć serca ludzkiego powoli odzyskawszy, afekt wielki do rycerza tegoż też odczułem i teraz dnie mijają na pogodności i komitywie wielkiej z tymże oraz z Panią jego i sumitującą mnie często nadobną Zuzanną z Kamieńca.
Tak więc, wiedząc iż waść równie kontente życie ze swym Panem wiedziesz, pozostaję w nadziei,że takowe na zawsze zostanie, a Waść zrobisz wszystko,by dnia każdego człek Twój serca wielkiego będąc, nie żałował,iż drogę mu przestąpił Dropisław z Lublina, Wspaniałym zwany!


zali wżdy o Zacna Królowo Zuzlikowo wcześniej swe talenta oratorskie przed światem doczesnym skrzętnie ukrywałaś???:crazyeye::loveu::loveu::multi::evil_lol::D
My historyje takowe codziennie czytać pragniemy :loveu:

Wieści o nazbyt zaostrzonym zębie Rycerza Belorda z Kętów aż do dalekiego Lublina dotarły:cool3: Także chwalebna postawa rycerza Ryszarda Lwie Serce i wrodzona łagodność białogłowy Zuzanny z Kamieńca głęboko nas poruszyły:loveu:

Posted

muzzy napisał(a):


Ach, Beroldzie z Kętów, Bercikiem również zwany!
Trzynastozgłoskowiec ten dla Cię jest pisany.
Los Twój wszakże dziesiątki serc dobrych porusza,
Miej więc wiersz podobny do 'Pana Tadeusza' :D

Koc, a pod nim łeb łaciaty i łapy cztery.
Wyglądasz super w tym kocu, jak mam być szczery :)
Choć nie masz na szyi beczki z rumem, czy z winem,
To wiemy, że jesteś wspaniałym bernardynem!

Rycerz jest z Ciebie wielki i ciałem i duchem.
Trzymamy za Ciebie kciuki razem z Dropuchem.
Berciku, chcemy też Pani Twej podziękować,
Że potrafi tyle psiego szczęścia zgotować! :)



a oto i słowa ważkie Rycerza Dropisława ku pokrzepieniu serc do Rycerza Belorda z Kętów skierowane:)

Rycerz Dropisław tak jest mężny i waleczny, że aż groźne smoki z taśmy kasetonowcami zwane z wielkim poświęceniem pożera:D:D:D

Posted

Dropciu...muzzy...ja błagam o taimu troszeczkę...wypstrykała się moja głowa i talent nie tak wielki jakby się chciało!
Jak tylko pusta wydmuszka,głową zwana znowu się naładuje, skrzętnie wykorzystam i zaprezentuję!
Za piękne słowa wszystkim dziękuję, ale uczciwie swe ograniczenia ...spokojnie i uczciwie przyjmuję!

Posted

zuzlikowa napisał(a):
Dropciu...muzzy...ja błagam o taimu troszeczkę

Zuzliku, przecież tutaj, jak sama powiedziałaś, przychodzi się dla zdrowia psychicznego i po wspomożenie układu nerwowego :) Zero presji, zero stresu :)
A Dropucha dziś pokazał, że wśród wielu ras, które w sobie ma, są też rasy obronne :D Byliśmy w wąwozie i Drop buszował po krzaczyskach zapewne delektując się sushi z padlinki, kiedy to ni stąd ni z owąd pojawiło się dwóch człowieków i o czymś tam sobie gadali. Ale że przecież takie człowieki gadające mogą groźne być, to Drop zjawił się jak spod ziemi, obszczekał intruzów podbiegając do nich z różnych stron (wroga trzeba osaczyć :) ) i na koniec przybiegł do mnie :) 'Wróg' na szczęście okazał się psiolubny i nawet chwilę podrażnił się z Dropkiem w jak najbardziej przyjazny sposób. No nic, czas się powoli szykować na wieczorny spacerek, miłej nocki :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...