Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dropucha żyje i ma się dobrze. W końcu kotlety z zestresowanego psa nie będą tak dobre, jak z psa szczęśliwego :) Ogólnie niewiele się dzieje - parę dni temu jakieś foliowe reklamówki rozdrobnił, wczoraj kolejną porcję płyt, ale generalnie coraz rzadziej uskutecznia takie kombinacje. Wczoraj Dropek znalazł sobie na spacerku orzecha takiego jeszcze zielonego i po zabawie na dworze dumny przyniósł go do domu. I w domu też jest z orzechem fajna zabawa, można go poganiać albo pogryźć, albo wrzucić za tapczan lub fotel i czekać aż pan go wyciągnie. A tak poza tym stara bida :) Ale dziś się może wybierzemy na spacerek pod las, jeśli nie będzie burzy.

Posted

Czyli radości dnia codziennego z ukochanym psem:loveu: Tylko Tobie Muzzy normalnie meloman się chyba trafił:evil_lol:Moje miały zapędy szewsko-stolarskie:mad::diabloti:

Posted

muzzy napisał(a):
A tak poza tym stara bida :)


no tak, "stara bida" - worki foliowe rozdrobnione, płyty CD zjedzone i Pan aportujący orzecha zza kanapy - "stara bida":evil_lol:

Posted

może ktoś chce pieska?
bardzo przyjazny, młodziutki właśnie zmienia sierściuchę
Sławek ma już jego zdjęcia na swojej poczcie więc myślę, że wszystkim zainteresowanym udostępni :P (bo ja przecież nie umiem :/ )
błąka się psiak po osiedlu w Busku-Zdroju ale do Lublina możemy go przetransportować(mamy teleport-ahahha:D )
już proponowałam Sławkowi, żeby może miał dwa pieski w domu(zawsze to 2x więcej radości) ale chyba się nie zdecyduje...;)

Posted

dogeviper napisał(a):
już proponowałam Sławkowi, żeby może miał dwa pieski w domu(zawsze to 2x więcej radości) ale chyba się nie zdecyduje...;)

Dropkowi przydałoby się towarzystwo, a jakby we dwóch zaczęli demolkę a'la Dropek, to i byłaby okazja, żeby mieszkanie poddać generalnemu remontowi... :D Nie, dzięki, jeden materiał na kotlety mi póki co wystarczy :) Ale zdjęcia chętnie udostępnię.

Posted

Hau! Pamiętacie, jak pan mówił, że już go niczym nie jestem w stanie zaskoczyć? Mylił się :evil_lol: Dzisiaj go zaskoczyłem, i to dwa razy :) Bo wziął mnie i zostawił w domu przy niedzieli i pojechał sobie do goldenów. A przecież mógł mnie wziąć ze sobą. Ale coś tam gada, że Lili pachnąca jest i że z Redem byśmy nie wypracowali kompromisu w tej kwestii... A co mi tam Red, raz dwa bym mu dał radę :diabloti: (Agamblu, nie unoś się, tak mi się jakoś na żarty zebrało :D). No i jak pan wrócił, to stwierdził - oprócz standardowego bałaganu płytowo-cukierniczkowego, choć tym razem już cukier rozsypałem po całym dywanie - dwie rzeczy, które go zdziwiły. Po pierwsze w kuchni w chlebaku było parę kromek chleba w torebce foliowej. Było. I nie ma. Nie powiem gdzie są ani co z nimi zrobiłem :evil_lol: Może pan kiedyś je znajdzie w najmniej spodziewanym miejscu i czasie :) A może je zjadłem... :) Choć nigdy mi chleb nie podchodził. I jeszcze druga rzecz. Pan miał DWA takie plastikowe kubeczki. Jeden w kuchni i drugi w łazience. Dzisiaj pod pana nieobecność sprawiłem, że jeden taki kubeczek znalazł się na dywanie w dużym pokoju. Tylko że... i ten w łazience, i ten w kuchni są na swoich miejscach! No Copperfield ze mnie normalnie! Albo Dropperfield! Pan póki co usiłuje podnieść szczękę z podłogi, bo mu z hukiem opadła jak zobaczył te dzisiejsze cuda :D

Posted

muzzy napisał(a):
Hau! Pamiętacie, jak pan mówił, że już go niczym nie jestem w stanie zaskoczyć? Mylił się :evil_lol: Dzisiaj go zaskoczyłem, i to dwa razy :) Bo wziął mnie i zostawił w domu przy niedzieli i pojechał sobie do goldenów. A przecież mógł mnie wziąć ze sobą. Ale coś tam gada, że Lili pachnąca jest i że z Redem byśmy nie wypracowali kompromisu w tej kwestii... A co mi tam Red, raz dwa bym mu dał radę :diabloti: (Agamblu, nie unoś się, tak mi się jakoś na żarty zebrało :D). No i jak pan wrócił, to stwierdził - oprócz standardowego bałaganu płytowo-cukierniczkowego, choć tym razem już cukier rozsypałem po całym dywanie - dwie rzeczy, które go zdziwiły. Po pierwsze w kuchni w chlebaku było parę kromek chleba w torebce foliowej. Było. I nie ma. Nie powiem gdzie są ani co z nimi zrobiłem :evil_lol: Może pan kiedyś je znajdzie w najmniej spodziewanym miejscu i czasie :) A może je zjadłem... :) Choć nigdy mi chleb nie podchodził. I jeszcze druga rzecz. Pan miał DWA takie plastikowe kubeczki. Jeden w kuchni i drugi w łazience. Dzisiaj pod pana nieobecność sprawiłem, że jeden taki kubeczek znalazł się na dywanie w dużym pokoju. Tylko że... i ten w łazience, i ten w kuchni są na swoich miejscach! No Copperfield ze mnie normalnie! Albo Dropperfield! Pan póki co usiłuje podnieść szczękę z podłogi, bo mu z hukiem opadła jak zobaczył te dzisiejsze cuda :D

czyli co? w sumie są 3 kubeczki? :hmmmm:

Posted

muzzy napisał(a):
Hau! Pamiętacie, jak pan mówił, że już go niczym nie jestem w stanie zaskoczyć? Mylił się :evil_lol: Dzisiaj go zaskoczyłem, i to dwa razy :) Bo wziął mnie i zostawił w domu przy niedzieli i pojechał sobie do goldenów. A przecież mógł mnie wziąć ze sobą.


No właśnie a w niedzielę to się z własnym psem powinno czas spędzać, a nie inne odwiedzać:diabloti:

muzzy napisał(a):
Ale coś tam gada, że Lili pachnąca jest i że z Redem byśmy nie wypracowali kompromisu w tej kwestii... A co mi tam Red, raz dwa bym mu dał radę :diabloti:


A tak by sobie w końcu Dropuś Reda ustawił i Lili niewinnie obwąchał, bo co mu biedakowi bezjajecznemu pozostało:cool3:

muzzy napisał(a):
No i jak pan wrócił, to stwierdził - oprócz standardowego bałaganu płytowo-cukierniczkowego, choć tym razem już cukier rozsypałem po całym dywanie - dwie rzeczy, które go zdziwiły. Po pierwsze w kuchni w chlebaku było parę kromek chleba w torebce foliowej. Było. I nie ma. Nie powiem gdzie są ani co z nimi zrobiłem :evil_lol: Może pan kiedyś je znajdzie w najmniej spodziewanym miejscu i czasie :) A może je zjadłem... :) Choć nigdy mi chleb nie podchodził.


No nie dość, że zostawiony sam w domu przy niedzieli:mad:to jeszcze głodny:eviltong:i musiał się do chlebka dobrać:evil_lol:

muzzy napisał(a):
I jeszcze druga rzecz. Pan miał DWA takie plastikowe kubeczki. Jeden w kuchni i drugi w łazience. Dzisiaj pod pana nieobecność sprawiłem, że jeden taki kubeczek znalazł się na dywanie w dużym pokoju. Tylko że... i ten w łazience, i ten w kuchni są na swoich miejscach! No Copperfield ze mnie normalnie! Albo Dropperfield! Pan póki co usiłuje podnieść szczękę z podłogi, bo mu z hukiem opadła jak zobaczył te dzisiejsze cuda :D


Muzzy ja zawsze wiedziałam, że masz szczęście mieć wyjątkowego psa.
Żaden inny nie ma takich talentów:evil_lol:Dropek - Super Pies:loveu:I ma wyjątkowego, cierpliwego Super Pana:lol:

Posted

muzzy napisał(a):
w chlebaku było parę kromek chleba w torebce foliowej. Było. I nie ma. Nie powiem gdzie są ani co z nimi zrobiłem :evil_lol: Może pan kiedyś je znajdzie w najmniej spodziewanym miejscu i czasie


obawiam się, że najbardziej właściwym miejscem do poszukiwań torebki i chleba będą okoliczne trawniki...po tym jak Dropek sobie kopsnie:evil_lol::-D:-D
muzzy napisał(a):

Pan miał DWA takie plastikowe kubeczki. Jeden w kuchni i drugi w łazience. Dzisiaj pod pana nieobecność sprawiłem, że jeden taki kubeczek znalazł się na dywanie w dużym pokoju. Tylko że... i ten w łazience, i ten w kuchni są na swoich miejscach! No Copperfield ze mnie normalnie! Albo Dropperfield! Pan póki co usiłuje podnieść szczękę z podłogi, bo mu z hukiem opadła jak zobaczył te dzisiejsze cuda :D

:crazyeye::crazyeye::crazyeye: ciekawa skąd Dropczasty ten 3 kubek wytrzasnął?:hmmmm:
Muzzy na nowo odkrywa swoje sprzęty domowe:evil_lol:
Ale jak Muzzego Dropek tak dalej będzie zaskakiwał, to niedługo Muzzy sobie na wożenie opadniętej szczęki, taczke zakupi:eviltong::evil_lol::cool3::-D:-D

Posted

bico napisał(a):
Ale jak Muzzego Dropek tak dalej będzie zaskakiwał, to niedługo Muzzy sobie na wożenie opadniętej szczęki, taczke zakupi:eviltong::evil_lol::cool3::-D:-D

Albo od razu dwie taczki na wypadek gdyby Dropek znalazł mi drugą szczękę :)

Swoją drogą Dropucha naprawdę robi się coraz grzeczniejszy, odjajkowanie daje chyba niezłe efekty. W ostatnich dniach parę razy pognał do lasku za jakąś zwierzyną, raz w chaszcze za kotkiem i za każdym razem wracał po kilku gwizdnięciach. Także, odpukać, może jeszcze będą z niego ludzie :)

Posted

muzzy napisał(a):
Albo od razu dwie taczki na wypadek gdyby Dropek znalazł mi drugą szczękę :)

Swoją drogą Dropucha naprawdę robi się coraz grzeczniejszy, odjajkowanie daje chyba niezłe efekty. W ostatnich dniach parę razy pognał do lasku za jakąś zwierzyną, raz w chaszcze za kotkiem i za każdym razem wracał po kilku gwizdnięciach. Także, odpukać, może jeszcze będą z niego ludzie :)



Za kotkiem??? :crazyeye::crazyeye::crazyeye: I to się nazywa, że Dropucha się grzeczniejszy coraz bardziej robi...:x:mdleje:


:kociak:

Posted

Uuueeeek! Maj nejm iz Antek. Baż Antek. Z tych Bażów z kolorowymi głowami i brązowymi resztami ptakotułowia. Sikora jasna, ale miałem dziś przygodę! Lansuję się spokojnie na zboczu mojego rodzinnego wąwozu, opalam się na słonku i rozmyślam sobie o równouprawnieniu kuropatw, aż tu patrzę, a w promieniach słońca na szczycie zbocza ukazał się dwunóg z czworonogiem. Dwunóg taki w okrągłych drutach na dziobie, a czworonóg łaciaty taki. Znam ich z widzenia, więc się nie przejąłem, bo wiem, że jak mnie ten dwunóg widzi, to nawet mu do głowy nie przyjdzie, żeby się z czworonogiem rozsznurkować. A że dwunóg nas bażantów nie gania, a czworonóg z dwunogiem na sznurku też nie ma takiej możliwości, to że tak powiem, olałem sprawę. Ale wyobraźcie sobie moje zdziwienie, jak dwunóg, widząc mnie, popatrzył chwilkę, po czym... rozsznurkował się z czworonogiem, pokazując mu mnie! No pióra opadają normalnie! Czworonóg oczywiście zaczął gnać w moim kierunku. Ja, że twardy jestem, a poza tym jakieś parokutwy mogły mnie widzieć z ukrycia, zacząłem najpierw dostojnie oddalać się szybszym spacerkiem. Ale że to łaciate bydlę było coraz bliżej, to postanowiłem przejść w tryb biegania. Ale i to nie wystarczyło, więc chwilę potem musiałem użyć skrzydeł. I całe uczesanie, nad którym machałem dziobem cały poranek, poszło wróblowi w kuper! Na szczęście zdążyłem odlecieć. Ale do tej pory jestem w szoku, że dwunóg aż tak ufa czworonogowi, że zamiast unikać spostrzeżenia mnie przez czworonoga, to jeszcze go na mnie nasyła! Choć faktycznie w ostatnich dniach kilka razy widziałem, jak czworonóg ładnie przychodził na zawołanie dwunoga. Czyli pewnie układ się zmienił i teraz czworonóg będzie częściej biegał odsznurkowany od dwunoga. Trzeba będzie mieć się na baczności podczas kolejnych lansów na zboczu...

Posted

:crazyeye:Ach, okrutny Dwunogu! Czemu żeś to uczynił i tzw. "łaciate bydle" na tzw. Żabanta Antka nasłałeś? Czemuż się "rozsznurkowałeś" ze swoim czworonogiem?:cool3::razz::evil_lol:
Teraz to "parokutwy" będą mieć z Żabanta ubaw po pachy....znaczy po pióra:evil_lol:

Posted

Hau! Wczoraj zrobiłem sobie dzień higieny. Na popołudniowym spacerku pobiegłem sobie do lasku i chwilę mnie nie było. A jak wróciłem, to capiłem jakąś zieleniną z rybą, czy czymś takim. Nie jakoś bardzo intensywnie, ale według pana mogłem sobie odpuścić takie kosmetyki. A na wieczorny spacerek pojechaliśmy pod Stary Las. I tam pobiegaliśmy sobie m.in. z Miką i z Nikiem, a w końcu zaczęliśmy siadać, kłaść się i kitwasić w kałużach - im większa i bardziej błotnista, tym fajniejsza :) Zawsze unikałem kałuż, ale jak zobaczyłem, że Mały i Niko tak się fajnie w nich bawią, to też złapałem ten klimat :) Na szczęście później jeszcze trochę pobiegaliśmy po krzaczorach, więc trochę to błoto z nas zlazło. Ale do dziś mam niezbyt czysty ogon. Ale jakąś pamiątkę po 'spa psa' trzeba było sobie w końcu zostawić, nie? :)

Posted

W życiu każdego psa i jego człowieka nadchodzi w końcu taki dzień, że człowiek musi psa wykąpać. Wczoraj nadszedł taki dzień. Na popołudniowym spacerku Dropek poprawił czwartkowe wytarzanie się. Poszedł w to samo miejsce i 'wyperfumował się' w tym samym smrodku plus jeszcze chyba w jakiejś kupie. Aromat, jaki za sobą rozsiewał (szczególnie w windzie :D) wskazywał, że kąpiel jest niezbędna. Więc tuż po spacerku Dropucha wylądował w wannie. Tylko podczas transportu na rękach trochę jęczał, nie wiedząc co go czeka. W wannie stał spokojnie, raz tylko położył łapę na brzegu, ale chyba od razu zrozumiał, że nie ma szans na ucieczkę. Pranie trwało jakieś 10 minut. Mimo wyszamponienia (z racji braku psiego szamponu wymyłem go moim, po konsultacji z Bico), smrodek trochę pozostał, ale jest już znośnie. Najgorzej, że 'epicentrum' było na karku, a tu najczęściej odruchowo głaskam. Ale pewnie niedługo się wyśmierdzi :) W każdym razie kąpiel przebiegła zupełnie spokojnie, wbrew temu, czego się obawiałem - pokąpielowa odbudowa łazienki nie będzie konieczna :)

Posted

No dzielne z Was chłopaki:evil_lol:Dropucha co prawda na pewno woli poprzednie zapachy, ale rozumiem Cię Muzzy bardzo dobrze,:cool3: można rzec z własnej autopsji:eviltong::evil_lol: Chociaż moje suczydła "perfumują" się zwykle tylko zdechłymi ślimakami:razz: w końcu to delikatne dziewczynki ;)to poprzednie moje psiaki gustowały w mniej wyszukanych rzeczach:diabloti:A szamponu to my zawsze używamy ludziowego i odżywki też:cool3:

Posted

Oddam psa. Najchętniej na kotlety. Wabi się Dropek i jest bardzo inteligentny. Wczoraj na przykład, jak siedział sam w domu, to zajął się porządkowaniem narzędzi, które trzymam w pudle pod szafą. Ładnie je poukładał po całym pokoju, a niektóre nawet rozłożył na drobne, co świadczy o jego niebywale zręcznych zębach. Pies potrafi również zadbać o siebie - na popołudniowym spacerku wytarzał się w takim smrodzie, że prawie łzy z oczu leciały. Ze szczęścia oczywiście, że mam psa o tak dobrym węchu i wyszukanym guście. Więc oczywiście była kąpiel. A pod wieczór jeszcze okazało się, że w boku zalągł się kleszcz i już całkiem sporo się opił (bo przy pierwszym tarzaniu w zeszłym tygodniu zgubiliśmy obrożę przeciwkleszczową, więc teraz kleszcze mają do Dropka nieograniczony dostęp), więc przydała się kleszczołapka. Reasumując: chętni na kotlety - zgłaszajcie się :)

Posted

Pies uczy porządku:diabloti:trzeba narzędzia schować do szafki, a nie zostawiać na widocznym miejscu i wystawiać cieprliwość psa na próbę:eviltong::evil_lol:
Muzzy Wy się szybko "kropelkujcie" bo kleszczy strasznie dużo i babeszjozy też:cool3:
Nie chcę Cię martwić, ale samce:diabloti:mają to do siebie, że po kąpieli lubią "poprawiać" swój zapach:roll:

Posted

Energy napisał(a):
Pies uczy porządku:diabloti:

Oj taaaak, święte słowa :)
Energy napisał(a):
trzeba narzędzia schować do szafki

Znając Dropka, to już pewnie dawno dorobił sobie klucze do wszystkich szafek - tak na wszelki wypsiadek :)
Energy napisał(a):
Muzzy Wy się szybko "kropelkujcie" bo kleszczy strasznie dużo i babeszjozy też:cool3:

Wkrótce się znowu zaobrożujemy. Ponoć są dobre i tanie takie obroże z mordą rottweilera na pudełku.
Energy napisał(a):
Nie chcę Cię martwić, ale samce:diabloti:mają to do siebie, że po kąpieli lubią "poprawiać" swój zapach:roll:

A jednak mnie zmartwiłaś :D Ale nie, jednak się nie boję - przecież Dropek samcem nie jest już od ponad miesiąca ;)

Posted

muzzy napisał(a):
Oj taaaak, święte słowa :)
A jednak mnie zmartwiłaś :D Ale nie, jednak się nie boję - przecież Dropek samcem nie jest już od ponad miesiąca ;)



Jeszcze dwa i przestanie się starać o zmianę zapachu. Ale wtedy to już może nawet śnieg spadnie, więc będzie mógł się tarzać do woli :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...