Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Energy napisał(a):
Czy rana jest "zasklepiona" tylko wystaje nitka?

Tak, rana jest według mnie zagojona, ale nitka wystaje. Mamy w środę wizytę kontrolną, ewentualnie podjedziemy we wtorek, ale to będzie ryzykowne, bo we wtorek jedziemy z Lilką, która ma cieczkę, a Dropek jeszcze trochę kojarzy co i jak :D
A propos Dropka, to tak wygląda jak się zaplącze w swoje gryzadełko :)


Posted

Muzzy to Dropek by sobie chociaż poniuchał, pomarzył nie bądź taki, jedźcie we wtorek:evil_lol:
Jak wystaje tylko nitka, a z raną nic się nie dzieje to pewnie się szew wewnętrzny nie rozpuścił i "wyjdzie":p
Śliczny Dropuś:loveu:

Posted

Energy napisał(a):
Muzzy to Dropek by sobie chociaż poniuchał, pomarzył nie bądź taki, jedźcie we wtorek:evil_lol:

Taaak, tylko jak Dropucha wsiądzie z Liluchą do jednego samochodu, to z tego samochodu nie będzie co zbierać :D Dzisiaj na wieczornym spacerku Dropek dobierał się do bokserki, także jeszcze mu nie przeszła chęć na amory i nie wygląda jakby chciała przejść :)
Energy napisał(a):
Jak wystaje tylko nitka, a z raną nic się nie dzieje to pewnie się szew wewnętrzny nie rozpuścił i "wyjdzie":p

Od soboty nic się chyba nie działo złego, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Także chyba jest coraz lepiej.
Energy napisał(a):
Śliczny Dropuś:loveu:

Ujdzie w tłumie... :)

Posted

muzzy napisał(a):
Taaak, tylko jak Dropucha wsiądzie z Liluchą do jednego samochodu, to z tego samochodu nie będzie co zbierać :D Dzisiaj na wieczornym spacerku Dropek dobierał się do bokserki, także jeszcze mu nie przeszła chęć na amory i nie wygląda jakby chciała przejść :)


Zdolny chłopak, jestem z niego bardzo dumna, da sobie radę i bez jajek:evil_lol:

muzzy napisał(a):
Od soboty nic się chyba nie działo złego, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Także chyba jest coraz lepiej.


To dobrze, bardzo się cieszę:lol:

muzzy napisał(a):
Ujdzie w tłumie... :)


Naprawdę uważam, że jest pełnym wdzięku, urokliwym psiakiem:cool3::loveu:

Posted

Energy napisał(a):
Naprawdę uważam, że jest pełnym wdzięku, urokliwym psiakiem:cool3::loveu:

No dobra, to i ja się przyznam, że myślę tak samo :D

Posted

muzzy napisał(a):
Taaak, tylko jak Dropucha wsiądzie z Liluchą do jednego samochodu, to z tego samochodu nie będzie co zbierać :D


co racja, to racja!:evil_lol:
będzie z tego świetna Muzzego relacja - o taki rym częstochowski:eviltong::cool3:

Posted

bico napisał(a):
co racja, to racja!:evil_lol:
będzie z tego świetna Muzzego relacja - o taki rym częstochowski:eviltong::cool3:

Niestety nic z tego - Lili przełożyła sobie wizytę na taką porę, że nie dam rady się z nią wybrać. A poza tym zapomniałem, że tym razem Lilucha korzysta z usług innego weterynarza niż Dropucha :( Także my się wybierzemy jutro na kontrolę.

Posted

muzzy napisał(a):
Niestety nic z tego - Lili przełożyła sobie wizytę na taką porę, że nie dam rady się z nią wybrać. A poza tym zapomniałem, że tym razem Lilucha korzysta z usług innego weterynarza niż Dropucha :( Także my się wybierzemy jutro na kontrolę.


spójrz na to Muzzy z optymistycznej strony -jednak nie będzie wielkiej demolki samochodu i znikło zagrożenie kraksą na drodze:D

Posted

muzzy napisał(a):
Dzisiaj na wieczornym spacerku Dropek dobierał się do bokserki, także jeszcze mu nie przeszła chęć na amory i nie wygląda jakby chciała przejść :)

podobno hormony mogą się utrzymywać w organizmie jeszcze do 6 miesięcy po kastracji
nasz Gacek po kastracji na początku był taki sam jak wczesniej, dopiero z czasem przestał lizać suniowe siuśki i szukać w trawie zapachów cieczki,
przestał tez obsikiwać każdee drzewo i krzaczek - ale nie od razu

Posted

Hau! Zacznę z grubej rury: dziś z wieczornego spacerku wróciłem cały zakrwawiony! Klatę miałem czerwoną, łapki też i resztę psa pewnie podobnie :diabloti: Ale po kolei. Ostatnio chodzimy na wieczorne spacerki w miejsca, gdzie jest duża szansa na spotkanie innych psiaków i dobrą zabawę. I dzisiaj w naszym wąwoziku spotkaliśmy labradorkę Negrę. Bez zbędnych wstępów przystąpiliśmy od megaimprezy, zabawa trwała z pół godziny, jak nie lepiej, i nikt się przy tym nie oszczędzał :) W międzyczasie jeszcze przewinął się beagelek Guzik, z którym też się trochę pobawiliśmy. W końcu podbiegliśmy do pani Negry i mojego pana i wtedy się okazało najpierw, że Negra ma czerwony język, a zaraz potem, że ja jestem cały we krwi. Ale szybkie oględziny wykluczyły problemy z moimi szwami, co pan najbardziej podejrzewał. Okazało się, że Negra podczas zabawy przegryzła sobie trochę fafla (a może to ja jej przegryzłem? :evil_lol:) i przy okazji mnie obsmarowała, bo rana jej w zabawie wcale nie przeszkadzała :) Oczywiście po stwierdzeniu ran wojennych zabawa się skończyła i poszliśmy do domu, gdzie jeszcze z pół godziny leżałem i ziałem, a pan mówi, że dawno nie widział mnie tak zmęczonego :) A pies zmęczony to pies szczęśliwy :)

Posted

Energy napisał(a):
Dropek co u Was słychać? Czyżby twój pan miał też problemy z logowaniem:razz:


Energy, to, że teraz mnie udało się tego posta napisać, to jakiś cud w ogóle:crazyeye:
Muzzy też zalogować się nie może, nie wiem czy ten portal przetrwa jak tak dalej będzie funkcjonował:mad:

Posted

Energy napisał(a):
Dropek co u Was słychać? Czyżby twój pan miał też problemy z logowaniem:razz:

Fakt, ostatnio Dogo działa jakby chciało, a nie mogło, albo nawet jakby wcale nie chciało.
W ten weekend Dropek miał duuużo czasu na samotne przemyślenia. W piątek po południu został sam, bo wyszła wizyta u małych goldenów, żeby porobić trochę zdjęć. Bez Dropka, bo tam pachnąca Lilka czeka aż Król Lew Red 'uczyni swoją powinność' względem niej :) Więc Dropek byłby tam raczej nie na miejscu biorąc pod uwagę jego skłonności do uganiania się za dziewczynami i nicsobienierobienie z nieprzychylnych uwag Reda :)
Sobotnie popołudnie i pół nocy Dropek siedział znowu sam, bo pan jego wybył na wesele i wrócił koło drugiej w nocy. I tylko dlatego tak wcześnie, bo wiedział, że Dropuchę trzeba wysiusiać.
Dopiero w niedzielę Dropek miał trochę radości, bo wieczorem pojechaliśmy pod las na spacer. Poszalał trochę z Małym i z Opkiem, podobierał się do Gonza... Nawet deszcz nie psuł mu humoru :)
Swoją drogą taka refleksja mię najszła :) Jak to pies potrafi zmienić życie. Cały wyżej opisany weekend można powiedzieć, że zawdzięczam Dropkowi. Właśnie dzięki tej łaciatej pokrace poznałem Asię, z którą byliśmy u goldenów i na weselu. Agnieszkę od goldenów poznałem dzięki Asi, a więc pośrednio dzięki Dropkowi. Na wesele pojechaliśmy razem z Dogeviperami - autorami Dropka i tego wątku :) Ślub i wesele było pani i pana Miki - wspominanej tutaj nie raz beagelki. Oczywiście całą trójkę znam też dzięki Dropkowi :) A w niedzielę na spacerku łaziliśmy w towarzystwie Bico - gdyby nie Bico nie poznałbym Dropka, a gdyby nie Dropek nie znałbym Bico :) Także niby jakieś takie małe łaciate ogoniaste (mówię już o Dropku, nie o Bico :D), a tyle fajnego może wnieść w życie. Koniec refleksji :)

Posted

[quote name='muzzy'] Na wesele pojechaliśmy razem z Dogeviperami - autorami Dropka i tego wątku :)


:hmmmm: :hmmmm: :hmmmm: Jak mamy rozumieć to, że Dogeviperzy są autorami Dropka??? Znaczy, że oni.... :lying::lying::lying: :cool3::cool3::cool3:

Posted

muzzy napisał(a):
Także niby jakieś takie małe łaciate ogoniaste (mówię już o Dropku, nie o Bico :D), a tyle fajnego może wnieść w życie. Koniec refleksji :)

ładnie to napisałes Muzzy :lol:
moje psy też zmieniły nasze życie - na bardziej zapiaszczone, zasierścione i zabłocone (jak w ulewie trzeba spacer odbywać), ale życie bez nich - to nie życie :evil_lol:

Posted

muzzy napisał(a):

Swoją drogą taka refleksja mię najszła :) Jak to pies potrafi zmienić życie. Cały wyżej opisany weekend można powiedziać, że zawdzięczam Dropkowi. Właśnie dzięki tej łaciatej pokrace poznałem Asię, z którą byliśmy u goldenów i na weselu. Agnieszkę od goldenów poznałem dzięki Asi, a więc pośrednio dzięki Dropkowi. Na wesele pojechaliśmy razem z Dogeviperami - autorami Dropka i tego wątku :) Ślub i wesele było pani i pana Miki - wspominanej tutaj nie raz beagelki. Oczywiście całą trójkę znam też dzięki Dropkowi :) A w niedzielę na spacerku łaziliśmy w towarzystwie Bico - gdyby nie Bico nie poznałbym Dropka, a gdyby nie Dropek nie znałbym Bico :) Także niby jakieś takie małe łaciate ogoniaste (mówię już o Dropku, nie o Bico :D), a tyle fajnego może wnieść w życie. Koniec refleksji :)


o matko:mdleje: ależ to wszystko skomplikowane:evil_lol: Żeby to ogarnąć, trzeba będzie rozrysować dokładne drzewko "dropkologiczne":megagrin:

Posted

[quote name='Milosnik kotow']:hmmmm: :hmmmm: :hmmmm: Jak mamy rozumieć to, że Dogeviperzy są autorami Dropka??? Znaczy, że oni.... :lying::lying::lying: :cool3::cool3::cool3:
...Oni przyrządzili Dropka, a ja przyszedłem 'na gotowe' :)
[quote name='Ajula']ładnie to napisałes Muzzy :lol:
moje psy też zmieniły nasze życie - na bardziej zapiaszczone, zasierścione i zabłocone (jak w ulewie trzeba spacer odbywać), ale życie bez nich - to nie życie :evil_lol:
Oj tak, Ty też ładnie to ujęłaś :)
[quote name='bico']o matko:mdleje: ależ to wszystko skomplikowane:evil_lol: Żeby to ogarnąć, trzeba będzie rozrysować dokładne drzewko "dropkologiczne":megagrin:
Tylko nie drzewko, bo Dropek zaraz podbiegnie i je obsika :)

Posted

Dogo zaczęło działać, w końcu:p
Niewątpliwie Dropek poczynił "drobne" zmiany w Twoim życiu Muzzy:lol::evil_lol:

muzzy napisał(a):
Tylko nie drzewko, bo Dropek zaraz podbiegnie i je obsika :)


No cóż Dropka zasługa, to może obsikiwać:eviltong:w końcu gdyby nie Dropek;)

Posted

Muszę przyznać, że w ostatnich dniach Kudłaty Durnowaty robi się coraz mądrzejszy. Parę dni temu zaczynał zabawę z takim jednym wilczurkiem, ale jego pani chciała iść, więc zawołałem Dropka, a on przybiegł na pierwsze wezwanie :) A dzisiaj pognał za jakimś bażantowatym w taki chaszczokszorolas, że już widziałem siebie dropkującego do wieczora aż się jaśnie pies wyszaleje, bo ja nie miałem szans się przedrzeć przez te zarośla. A on po paru zawołaniach wrócił i poszedł tam, gdzie chciałem :) A zaraz potem pobiegł za następnym ptaszyskiem w inną stronę, ale jak trochę odbiegł, to się obejrzał, zobaczył, że za nim nie idę i wrócił! :) Mam nadzieję, że mu to nie przejdzie :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...