Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

muzzy napisał(a):
W taki upał to bardzo chętnie, niech się szelki z panem pieką na spacerkach, ja sobie w tym czasie pośpię i będą mi się śnieżne psiałwany śniły :)


O! Mój Klesior także wychodzi z tego założenia:evil_lol:

Posted

muzzy napisał(a):
A wracając jeszcze na chwilę do upałów, to chyba jednak je polubię, takie fajne rzeczy dzięki nim dostaję. Kostka lodu była super, a przed chwilą pan sobie zmiksował zamrożone truskawki z mlekiem i trochę mi dał. Mniaaaaammmmm! :)


Nie, no szok!:crazyeye: To się nazywa dogadzać swemu psu:cool3: Tylko jeszcze do tych truskawek chyba szampana brakowało:roflt::roflt:


No Dropuś, a dziś jest TEN wielki dzień:knuje::razz::evil_lol:
TRZYMAM KCIUKI ZA POWODZENIE CAŁEJ AKCJI!:thumbs::thumbs::thumbs:

Posted

bico napisał(a):

No Dropuś, a dziś jest TEN wielki dzień:knuje::razz::evil_lol:
TRZYMAM KCIUKI ZA POWODZENIE CAŁEJ AKCJI!:thumbs::thumbs::thumbs:


Trzymamy kciuki za Dropka !!! :thumbs:

Posted

" No tak, takie atrakcje jak lody, truskawki i kastracja od razu zwabiają chętnych :D"


było tak przyjemnie, ale po co było wspominać o kastracji?:placz:


Trzymam kciuki za Dropka:thumbs::thumbs::thumbs:!!!

Posted

muzzy napisał(a):
No tak, takie atrakcje jak lody, truskawki i kastracja od razu zwabiają chętnych :D


Zwłaszcza to ostatnie brzmi zachęcająco:diabloti:

Dropuś trzymam za cię mocno kciukasy, bo pewnie ci Muzzy nie odpuścił:cool3::evil_lol:

Posted

Haaauuu... Tak przeciągle, bo dochodzę do siebie. No za fajnie to faktycznie nie było, pan nie zdradził mi szczegółów po co dzisiaj gdzieś jechaliśmy i myślałem, że jak zwykle będzie fajnie. A tu lekki zonk. Znaczy tak najgorzej też nie było, ale zacznę od początku. Przyjechaliśmy do gabinetu Pani Agnieszki przed 13-tą. Nie czekaliśmy ani chwili, tylko od razu weszliśmy. Lubię tam przychodzić, zawsze jest fajnie - a to mi Pani Agnieszka pazurki skróci, a to czymś w karczycho kłujnie, a to w uszy pozagląda :) Dzisiaj była też Pani Ewa. I na początku to właśnie Pani Ewa mnie zważyła i dała zastrzyk, tym razem w zadek, a nie w kark. Trochę zabolało, ale bez większego stresu :) I po tym zastrzyku po paru minutach puściłem delikatnego spawika i ogólnie jakoś tak coraz senniej mi się robiło. W międzyczasie wystrzyżono mi wszystkie trzy wilcze palce i okolice między nogami oraz trochę przednie łapki, gdzie potem któraś z pań wbiła mi igłę z takim wężykiem, ale to wcale nie bolało, bo już byłem taki ledwo ciepławy. Później dostałem jeszcze jakieś dziwne płyny przez ten wężyk i odpłynąłem. A jak się obudziłem, to nic mi już nie dyndało między nogami ani na tylnych łapkach. I nie było pana! :placz: Ale Pani Agnieszka i Pani Ewa dzielnie dotrzymywały mi towarzystwa. W końcu pan i Bico po mnie przyjechali. Jeszcze jakiś czas poleżałem sobie w gabinecie i wszyscy mnie głaskali :) W końcu jak kilka razy spróbowałem wstać, to i pan i Bico też wstali i wszyscy pojechaliśmy do domu. Jak wróciliśmy, to ze dwie godziny nie mogłem sobie znaleźć miejsca i co kilka sekund przechodziłem coraz to gdzie indziej. Bico na trochę założyła mi na szyję takiego dzwona plastikowego wokół głowy, podobno po to, żebym się nie gryzł gdzie nie trzeba. Ale później pan mi go zdjął, bo w końcu gryzienie gryzieniem, ale w różne inne miejsca polizać się trzeba w ramach codziennej toalety :) I jak już byłem bez dzwona, to pan calutki czas tuż przy mnie siedział i pilnował, żebym się nie gryzł po szwach. A teraz śpię sobie w przedpokoju. Znaczy z przerwą na opowiedzenie Wam wrażeń :)

Posted

Właśnie byliśmy na wieczornym spacerku i Dropucha już śmiga jak nowy :) Tylko siuśnięcia jakby dłuższe, pierwsze to w ogóle jak w czasach, kiedy razem zamieszkaliśmy, czyli tzw. długosik :) A teraz dostał znowu dzwona na szyję i jest mocno niepocieszony, w tej chwili zaklinował się przy kole rowerowym :) Ale znajdzie sposób, żeby się odklinować, niech sobie chłopak radzi, bo jeszcze parę nocy w dzwonie spędzi :) Za to w dzień ograniczamy dzwona do minimum, będę siedział i pilnował, czy nie ma niepotrzebnego gryzienia i lizania :)

Posted

muzzy napisał(a):
Za to w dzień ograniczamy dzwona do minimum, będę siedział i pilnował, czy nie ma niepotrzebnego gryzienia i lizania :)




To bardzo dobry pomysł, ponieważ po przeprowadzonych badaniach wykazano, że bez "dzwona" zwierzaki szybciej dochodzą do siebie, tzn. rany szybciej się goją itp.(no stres-wiadomo:) )

Posted

dogeviper napisał(a):
To bardzo dobry pomysł, ponieważ po przeprowadzonych badaniach wykazano, że bez "dzwona" zwierzaki szybciej dochodzą do siebie, tzn. rany szybciej się goją itp.(no stres-wiadomo:) )

O, to super, wielkie dzięki za wiadomość! Tym bardziej będziemy unikać dzwona jak tylko się da :)
dogeviper napisał(a):
Trzymaj się Dropek
...może Edek będzie Cię teraz lepiej znosił jak zobaczy jak wiele macie wspólnego...

Raczej 'nie macie' :D

Posted

Ja też się cieszę, że wszystko jest ok.:p

Ale jak czytam wątki, to tylko u nas jakoś dziwnie:roll:, bo oddają psy prawie bezpośrednio po zabiegu.

Tak było m.in. po sterylce mojej chrześnicy:loveu: ( Onka długowłosa ). Zabieg był o 18-stej, a po 20-stej juz byłysmy w drodze powrotnej. Co myśmy przeżyły, jak się wybudzała w nocy:shake:.

Posted

muzzy napisał(a):
Ale znajdzie sposób, żeby się odklinować, niech sobie chłopak radzi, bo jeszcze parę nocy w dzwonie spędzi :) Za to w dzień ograniczamy dzwona do minimum, będę siedział i pilnował, czy nie ma niepotrzebnego gryzienia i lizania :)


Muzzy, jak na super pana przystało, masz pewnie urlop na Dropka:loveu:
W zasadzie po co Dropiatemu kołnierz w nocy, też nożna by go posiedzieć i popilnować:cool3::diabloti:

Posted

Luna123 napisał(a):
Ale jak czytam wątki, to tylko u nas jakoś dziwnie:roll:, bo oddają psy prawie bezpośrednio po zabiegu.

U nas sam zabieg (już po podaniu zastrzyków i kroplówek) zaczął się koło 14-tej, a w domu byliśmy bodajże koło 17-tej. Także chyba dość podobnie.
Energy napisał(a):
Muzzy, jak na super pana przystało, masz pewnie urlop na Dropka:loveu:

Oczywiście :) Urlop tacierzyński do poniedziałku włącznie :)
Energy napisał(a):
W zasadzie po co Dropiatemu kołnierz w nocy, też nożna by go posiedzieć i popilnować:cool3::diabloti:

Aż takim super panem to ja niestety nie jestem :D

Posted

muzzy napisał(a):
Oczywiście :) Urlop tacierzyński do poniedziałku włącznie :)


Byłam pewna:lol:Dropiaty ty chyba jesteś w czepku urodzony:loveu::loveu::loveu:


muzzy napisał(a):
Aż takim super panem to ja niestety nie jestem :D


:cool3::cool3::cool3:
No dobra, pan musi być wyspany, żeby Dropiatemu w dzień mieć siłę dogadzać:evil_lol:

Posted

muzzy napisał(a):
jeszcze parę nocy w dzwonie spędzi :) Za to w dzień ograniczamy dzwona do minimum, będę siedział i pilnował, czy nie ma niepotrzebnego gryzienia i lizania :)

koniecznie muzzy!!
albo klosz, albo patrz na niego, bo te cholerki bardzo sprytnie i błyskawicznie potrafiłą sobie same pozdejmowac szwy!
kilka operacji psich juz przeżyłam, to wiem, co mówię ;)
u mnie nie ma to tamto - z kloszem na łbie przeżyje, a jak sobie szwy rozwali, to bedzie potem jeszcze dłużej ten klosz musiał nosić

Posted

Energy napisał(a):
Muzzy jak się goją Dropusiowe wydmuszki?:cool3:

A dziękujemy, jest nieźle :) Okolice pojajeczne wyglądają już całkiem dobrze, opuchlizna i siny kolor dziś już prawie zniknęły. Miejsca po wilczych palcach: na jednej łapie to taka mała ranka, że bezpośrednio po zabiegu już było prawie zagojone :) a na drugiej rana jest większa i... wstyd się przyznać... uboższa o dwa szwy w stosunku do tego, co zostało założone :) Znaczy Dropek jednak zdołał kiedyś jakoś zadziałać zębami i sobie je wydłubał. Ale mimo to goi się też niczego sobie, nic się nie rozlazło. Także mam nadzieję, że wkrótce szwy będzie można zdjąć już 'oficjalnie' i wszystko wróci do normy. Znaczy może oby nie wszystko - żeby się z Dropkiem dało wyjść na spacer w towarzystwie Kiary, Lilki, Miki, czy innej dziewczyny, bez aluzji seksualnych z jego strony, a wyłącznie z kulturalną konwersacją :D

Posted

To fajnie, że się ładnie goi:loveu:Dropek zdolny jest więc nie ma co się dziwić, że udało mu się co nieco z ranki wyjąć:evil_lol:
A przy tym taki z niego macho, że nie wiem czy brak jajek aż tak zmieni jego podejście do suczek jak byś chciał Muzzy:eviltong::evil_lol:

Posted

[quote name='Energy']A przy tym taki z niego macho, że nie wiem czy brak jajek aż tak zmieni jego podejście do suczek jak byś chciał Muzzy:eviltong::evil_lol:
No trudno, przynajmniej dzieci z tego nie będzie :) A a propos szwów, to dziś rano sam wyciągnąłem Dropkowi trzeciego... z mordy :) Pochodził z tej bardziej pociętej łapki, z której wcześniej już sobie dwa szwy wydłubał. Czyli został tylko jeden na środku rany, ale pewnie do poniedziałku on też 'jakimś cudem' zniknie :)




A to dropkowa hodowla gołębia :) Znaczy nie taka stała, tylko co jakiś czas jakieś bydlę wleci na balkon mimo zabezpieczeń (kiedyś było tu kilka gniazd i wykluło się parę pokoleń gołębi, ale zaczęło to sąsiadom przeszkadzać, więc któregoś dnia jak nie było ani jajek, ani pisklaków, posprzątałem i porobiłem zabezpieczenia z siatki). I póki ptaszyska nie wypuszczę, to Dropek ma radochę, bo może z bliska poobserwować gołębia i poskakać na szybę :) Tego jegomościa właśnie przed chwilą wypuściłem, także teraz Dropek obwąchuje balkon :)

Posted

muzzy napisał(a):
No trudno, przynajmniej dzieci z tego nie będzie :) A a propos szwów, to dziś rano sam wyciągnąłem Dropkowi trzeciego... z mordy :) Pochodził z tej bardziej pociętej łapki, z której wcześniej już sobie dwa szwy wydłubał. Czyli został tylko jeden na środku rany, ale pewnie do poniedziałku on też 'jakimś cudem' zniknie :)


A takie by były fajne małe Dropusie:placz::evil_lol:

Jak tak dalej będzie się starał to wet. Agnieszka nie będzie miała w ogóle co wyjmować, bo Dropek sam wszystko wyskubie;):evil_lol:

Posted

[quote name='muzzy']



I póki ptaszyska nie wypuszczę, to Dropek ma radochę, bo może z bliska poobserwować gołębia i poskakać na szybę :) Tego jegomościa właśnie przed chwilą wypuściłem, także teraz Dropek obwąchuje balkon :)

Taką super przekąskę Dropuś ci Muzzy wypuścił, a już tak była blisko:diabloti:

Posted

Bico, dzięki, że przyjeżdżałaś robić Dropkowi zastrzyki, uratowałaś nam życie! Gdyby nie Ty, to musielibyśmy codziennie jeździć do gabinetu, narażając Dropka na niewygody związane z transportem. I bardzo, bardzo, bardzo Cię przepraszam, że dzisiaj nie dotarłem po Ciebie na ostatni zastrzyk, mimo że byliśmy umówieni. Wczoraj umówiłem się z Asią, że też się dziś wybierze na kłucie Dropka i dziś rano się spacerek z Oposem i Lilką mocno wydłużył, bo Lila wykonała tzw. nurkowanie kałużowe wielokrotne, przez co wymagała tzw. niezwłocznej kąpieli obfitej :) I ponieważ niepotrzebnie umówiłem się i z Tobą i z Asią, to cały plan wziął w łeb. Przepraszam.

A co do dobrze gojących się szwów Dropuchy, to tylko mi się zdawało, że wszystko jest super zagojone i że już można zrezygnować z dzwona. Bo jak dziś sobie przegryzł ostatni szew na łapce, z której wcześniej powygryzał już trzy nitki, to rana się wzięła i rozlazła. I jutro na wizycie kontrolnej pewnie trzeba będzie znowu ją zszywać :( Moja wina, zdawało mi się, że już jest zagojone, ale widać nie znam się :( Mam nadzieję, że jutrzejsza kontrola nie będzie zbyt straszna... :(

Posted

muzzy napisał(a):
Bico, dzięki, że przyjeżdżałaś robić Dropkowi zastrzyki, uratowałaś nam życie! Gdyby nie Ty, to musielibyśmy codziennie jeździć do gabinetu, narażając Dropka na niewygody związane z transportem. I bardzo, bardzo, bardzo Cię przepraszam, że dzisiaj nie dotarłem po Ciebie na ostatni zastrzyk, mimo że byliśmy umówieni. Wczoraj umówiłem się z Asią, że też się dziś wybierze na kłucie Dropka i dziś rano się spacerek z Oposem i Lilką mocno wydłużył, bo Lila wykonała tzw. nurkowanie kałużowe wielokrotne, przez co wymagała tzw. niezwłocznej kąpieli obfitej :) I ponieważ niepotrzebnie umówiłem się i z Tobą i z Asią, to cały plan wziął w łeb. Przepraszam.

Muzzy, daj już spokój, wszystko jest dobrze i ok:lol:
Ja to przecież zawsze jestem niepotrzebnie w gorącej wodzie kąpana i niecierpliwa i choleryk:evil_lol: i w ogóle no...wiadomo...:oops:
Dobrze, że nie musieliśmy Dropuchy co dzień do weta w ten upał targać, cieszę się, że się mogłam na coś przydać:multi:
muzzy napisał(a):

A co do dobrze gojących się szwów Dropuchy, to tylko mi się zdawało, że wszystko jest super zagojone i że już można zrezygnować z dzwona. Bo jak dziś sobie przegryzł ostatni szew na łapce, z której wcześniej powygryzał już trzy nitki, to rana się wzięła i rozlazła. I jutro na wizycie kontrolnej pewnie trzeba będzie znowu ją zszywać :( Moja wina, zdawało mi się, że już jest zagojone, ale widać nie znam się :( Mam nadzieję, że jutrzejsza kontrola nie będzie zbyt straszna... :(

o masz Ci los!:-(
może jednak się obejdzie bez szycia:roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...