Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

muzzy napisał(a):
O, wiem, na ambicję mu wjadę: "Łeee, kleszczu, cienias jesteś, boisz się wyjść z Dropka!" A kleszcz wtedy wyciągnie pyszczek (czy kleszcze mają pyszczki?:hmmmm:) i powie: Cooo, ja nie wyjdę?!" A ja go wtedy PAC! Dobra, oby nie było konieczności testowania tego w praktyce... :)


PAC! ??? Na Dropku??? Ciekawe co on (Dropek) na to :crazyeye::crazyeye::crazyeye:

Posted

Milosnik kotow napisał(a):
PAC! ??? Na Dropku??? Ciekawe co on (Dropek) na to :crazyeye::crazyeye::crazyeye:

Hmmm, w sumie nad tym się nie zastanowiłem... Najgorzej jeśli się w tym momencie odwróci tyłem do przodu - wtedy wyjdzie CAP! A po co mi cap w domu...? Muszę całą tę sprawę jeszcze przemyśleć... :D

Posted

Ja już dłuższy czas wybieram się do apteki po specjalną (nie psią bo podobno dosyć droga) tylko "ludziową" pęsetę - pincetę:eviltong:do wyciągania kleszczy. To bardzo ułatwia wyciąganie(wiem z "autopsji koleżanki:evil_lol:")upartych kleszczy, bo to psychologiczne podejście może nic nie pomóc:evil_lol:

Posted

muzzy napisał(a):
Hmmm, w sumie nad tym się nie zastanowiłem... Najgorzej jeśli się w tym momencie odwróci tyłem do przodu - wtedy wyjdzie CAP! A po co mi cap w domu...? Muszę całą tę sprawę jeszcze przemyśleć... :D



Przemyśl koniecznie, bo mieć CAP! w domu to mega obciach!

A poza tym pomyśl - co by to było gdyby się Dropek kołami do góry wywalił? Nie PAC! nie CAP! tylko.... :lol:

Posted

Hau! Dzisiaj był znowu fajny dzień. Po porannym spacerku pan na trochę zniknął, a potem przyjechał z Olą. Dla niewtajemniczonych bądź zapominalskich, Ola to pana 8-letnia chrześnica. Dostałem od Oli kość w kształcie szczotki i oczywiście mnóstwo zabawy i głaskania :) Ola i pan obejrzeli sobie film i poszliśmy całą trójką na popołudniowy spacerek. I tu wyszła pana spostrzegawczość, tudzież umiejętność kojarzenia, a właściwie ich brak :) Bo od początku pan ma takie ciche marzenie, żeby znaleźć mi gdzieś jakieś miejsce do nauki 'hop', czyli skakania nad przeszkodą. Bo skaczę naprawdę fajnie, tylko nie bardzo jest gdzie to poćwiczyć poza wskakiwaniem na wersalkę :) Poszliśmy na spacerek tam, gdzie chodzimy praktycznie codziennie. I tam sobie rośnie drzewo. Ale nie takie zwykłe, tylko rosnące poziomo, jakieś pół metra nad ziemią. Kto nie wierzy, tego zapraszam na wspólny spacerek - pokażemy ten cud przyrody :) No i Ola, bardzo lubiąca chodzić po drzewach, zaczęła sobie na tym drzewie skakać. I dopiero wtedy pan zajarzył, że przecież to jest idealne miejsce na 'hop'. A byliśmy tam już dziesiątki razy :D No i oczywiście zrobiłem parę 'hopów' i już wiemy, że będzie tam fajna zabawa :) Później pan odwiózł Olę, ale to nie koniec dzisiejszych atrakcji :) Wieczorem wyszliśmy na wieczorny spacerek. Do tej pory wiele razy się zdarzało, że natykałem się na coś w trawie, stawiałem przy tym tak fajnie uszy do góry, merdałem ogonem i chciałem to coś upolować, co zwykle kończyło się kopaniem albo zrezygnowaniem z polowania po paru dłuższych chwilach. Pan myślał, że albo miewam jakieś zwidy (tudzież zwąchy :D), albo jakieś robaczki mnie tak interesują. No więc dzisiaj na wieczornym spacerku też coś wypatrzyłem - uszy w górę, ogon w ruch i... upolowałem! Pan, mimo ciężkiego szoku, zaraz krzyknął 'FE!', a ja zdobycz puściłem, ale raczej nie z powodu pana 'FE', tylko dlatego, że chciałem się ze zdobyczą pobawić. Zdobycz wyraźnie się ruszała. Jak pan mnie odciągnął, to sam podszedł zobaczyć co to było. Ale nic już nie zobaczył. Czyli albo ślepy, albo zdobycz już uciekła. Ale przez ułamek sekundy, jak ją miałem w mordzie i ją pan widział, to myśli, że to albo jakiś wróbel, albo coś myszowatego. Szkoda, że nie miałem okazji się dłużej ze zdobyczą 'zaprzyjaźnić' :( I żeby się już nie rozpisywać, to napiszę tylko jeszcze, że później na tym samym spacerku miałem bardzo obfite gazy, pewnie przez deskę, którą Ola znalazła pod szafą i której nie omieszkałem rozdrobnić. Pan ma nadzieję, że do wieczornego głaskanka gazy przejdą :D I jeszcze jak przechodziliśmy koło kościoła i słychać było kazanie księdza, to kilka razy siadałem i słuchałem, mimo pana 'chodź Dropciu' :) Jak już mówiłem - fajny dzień :) Hau!

Posted

Milosnik kotow napisał(a):
Wróbel czy mysz? Oto jest pytanie... :cool3:

Hau! Co by to nie było, to dziś miałem jeszcze lepszą zdobycz. Upolowałem, a dokładniej ustrzeliłem... pana! :D Jak każdy 'groźny pies' po kopsnięciu 'sprzątam po sobie', znaczy energicznie grzebię w ziemi wszystkimi łapkami. I panu od początku coś w środku mówiło, żeby podczas tekiego 'sprzątania' nie stać za mną, jeśli między nami znajduje się dopiero co wyprodukowana kupka. No i dzisiaj znalazł się na linii strzału :D W wyniku ataku całkiem spory klocek przykleił mu się do kurtki, a mniejszy 'odłamek' do spodni :D Na szczęście zazwyczaj ma w kurtce chusteczki, więc nie było dużego problemu, żeby się pozbył ozdób :D W każdym razie... trafiony, zatopiony! :evil_lol:

Posted

Hau! Wczoraj na popołudniowo-wieczorny spacerek wybraliśmy się do lasu. I po tym spacerku jest mi smutno. Czemu? Bo naprawdę trudno będzie pobić rekord ilości psów, które brały udział w spacerku :D Kto był? Łatwiej będzie powiedzieć kogo nie było :) A nie było Lary, Westona, Boja i Opala. Lary, Boja i Westona nie było, bo ich nie było :) A Opala nie było, bo ponoć Asia, jego pani, szykuje się do obdukcji po ostatnim zderzeniu ze mną i będzie nas ciągać po sądach :D Dobra, żartuję z tą obdukcją i sądami, bo jeszcze ktoś gotów jest pomyśleć że mówię serio, a Asia jest super (jak na człowieczycę oczywiście) i to dzięki niej umiem robić coś poza pisaniem na Dogomanię :D Ale siniak podobno jest jak po zderzeniu z pociągiem :evil_lol: Na Asię to w ogóle psy bardzo lubią wpadać, ale to już temat na inną opowieść :) A wracając do wczorajszego spacerku, to zaczęło się niewinnie - umówiliśmy się z Bico, że przyjedziemy z Milosnik_kotow i trochę połazimy pod lasem. Więc z początku chodziliśmy we trzech: Kleks :painting:, Mały :painting:i ja :painting:. Po chwili chodzenia pod lasem stwierdziliśmy, że jednak trzeba się zapuścić wgłąb lasu i jakąś godzinę biegaliśmy w głębokim buszu :) A jak już wyszliśmy i byliśmy na ścieżce pod lasem, to zaczęło się schodzić towarzystwo. Najpierw spotkaliśmy pana z takim psiakiem o imieniu Baster :painting: i z takim malusieńkim, białym przerośniętym chomikiem (choć być może był to pies, mówią nawet, że maltańczyk :) ) o imieniu Nikodem :painting:, ale wszyscy mówią na niego Wacik, bo tak wygląda :) Po jakimś czasie zjawił się żółty spanielek, którego imienia nie znam :painting:, ale że Baster wdał się z nim w bójkę (a ja chciałem dołączyć, ale mnie pan złapał), to sobie zaraz poszedł. Później przyszedł Edek :painting:, labrador Nico :painting:, bokserka Fila :painting: i beagelka Mika :painting:. Pobiegaliśmy sobie trochę razem, a później poszliśmy w stronę domu Kleksa i Małego. Ale niedługo potem spotkaliśmy goldenkę Lunę :painting:, Pimpka :painting:i wilczurkę Milę :painting:. A później przyszedł jeszcze labek Gonzo :painting:, którego koniecznie chciałem zgwałcić. Ale wcześniej mnie chciał zgwałcić Baster, więc musiałem odreagować :) I tak sobie w sumie łaziliśmy od 18.30 do 21, a więc po wszystkim byłem mocno zziajany i dobrze mi się w nocy spało :) Ale w takim stadzie super się bawi, im nas więcej, tym lepiej :) Tylko coraz trudniej jest spamiętać kto był, jak jeszcze psiaków przybędzie, to chyba trzeba będzie założyć jakąś stronę w stylu nasze-stado.pl i tam się rejestrować na spacerki, żeby nie zostać potem w relacji pominiętym :D Ufff, ale się rozpisałem, kończę i idę dalej pilnować domku :sleep2:
PS. Bico internet raczył zdechnąć więc się nie odzywa przez parę dni. A co do zdjęć z naszych okolic, o których ostatnio wspomniałem, to panu wypadły w międzyczasie inne zdjęcia, które musi oporządzić w pierwszej kolejności, ale pamięta o tych spacerkowych i wkrótce na pewno je tu wrzuci.

Posted

muzzy napisał(a):
A Opala nie było, bo ponoć Asia, jego pani, szykuje się do obdukcji po ostatnim zderzeniu ze mną i będzie nas ciągać po sądach :D Dobra, żartuję z tą obdukcją i sądami, bo jeszcze ktoś gotów jest pomyśleć że mówię serio,


Ja tam nic nie chcę mówić :cool3: ale podczas wczorajszego spacerku, Dropusiu Drogi, mowa była nie tylko o odszkodowaniach, ale też o alimentach... Jakby nie patrzeć ta młoda psica z działki jest do Ciebie uderzająco podobna :lol:

Posted

Milosnik kotow napisał(a):
Jakby nie patrzeć ta młoda psica z działki jest do Ciebie uderzająco podobna :lol:

Pewnie Bico niedługo wrzuci tu linka do jakiegoś wątku o tych dwóch suczkach, to każdy będzie mógł ocenić podobieństwo. Bo według mnie jesteśmy podobni jak słoń do mrówki :eviltong:

Posted

muzzy napisał(a):
Pewnie Bico niedługo wrzuci tu linka do jakiegoś wątku o tych dwóch suczkach, to każdy będzie mógł ocenić podobieństwo. Bo według mnie jesteśmy podobni jak słoń do mrówki :eviltong:


:eviltong::eviltong::eviltong:

Posted

Napisałam długiego, ślicznego posta... z dużą ilością emotek... no i mi zdechł :(

Więc napiszę krótko:

Muzzy przed chwilą powiedział, że u Dropka ostatnio niewiele się dzieje, w związku z czym nie ma on (Dropek) o czym pisać i jest ryzyko, że Dropkowątek upadnie niebawem...


Co Wy na to???

Posted

Milosnik kotow napisał(a):
Napisałam długiego, ślicznego posta... z dużą ilością emotek... no i mi zdechł :(

Więc napiszę krótko:

Muzzy przed chwilą powiedział, że u Dropka ostatnio niewiele się dzieje, w związku z czym nie ma on (Dropek) o czym pisać i jest ryzyko, że Dropkowątek upadnie niebawem...


Co Wy na to???



:mad::mad::mad::Dog_run:

Posted

Kicia_ napisał(a):
:mad::mad::mad::Dog_run:

Pani Kiciu, czujemy się z Dropkiem zastraszeni takimi groźbami! Gdzie w tym są pozytywne techniki? :D;)
I oczywiście witamy na Dropkowątku! :)

Posted

Dziękuję za historie Dropkowe. Takie na poprawę humoru, na chandrę, na świata całe zło...Jak to fajnie jak pies znajdzie swojego człowieka, a czlowiek - swojego psa..
Dobrze, że jesteście!
Pozdrowienia od Reksia. Czyta ze mną i zazdrości Koledze tylu przyjaciół...

Posted

Jasza napisał(a):
Dziękuję za historie Dropkowe. Takie na poprawę humoru, na chandrę, na świata całe zło...Jak to fajnie jak pies znajdzie swojego człowieka, a czlowiek - swojego psa..
Dobrze, że jesteście!
Pozdrowienia od Reksia. Czyta ze mną i zazdrości Koledze tylu przyjaciół...

Ojoj, jak fajnie, kolejna nowa twarz :) Dzięki za miłe słowa, będziemy z Dropkiem pisać relacje z każdego ciekawego wydarzenia w jego psim życiu :) A póki co wielkie kręcenie ogonem (bo jak Dropek się bardzo cieszy, to kręci ogonem w kółko, a nie tylko na boki) dla Ciebie i dla Reksia :)

Posted

[quote name='muzzy'][FONT=Arial]A Opala nie było, bo ponoć Asia, jego pani, szykuje się do obdukcji po ostatnim zderzeniu ze mną i będzie nas ciągać po sądach :D Dobra, żartuję z tą obdukcją i sądami, bo jeszcze ktoś gotów jest pomyśleć że mówię serio, a Asia jest super (jak na człowieczycę oczywiście) i to dzięki niej umiem robić coś poza pisaniem na Dogomanię :D Ale siniak podobno jest jak po zderzeniu z pociągiem [/FONT][FONT=Arial]:evil_lol:[/FONT][FONT=Arial][SIZE=2] Na Asię to w ogóle psy bardzo lubią wpadać, ale to już temat na inną opowieść :)

No siniak delikatnie mówiąc niczego sobie. Obdukcja w moim skromnym wykonaniu zrobiona:cool3:rzeczywiście prawie jak po zderzeniu z pociągiem:evil_lol:
To prawda Dropku, Asia jest super, Opal zresztą też:loveu::loveu::loveu:

Posted

muzzy napisał(a):
A póki co wielkie kręcenie ogonem (bo jak Dropek się bardzo cieszy, to kręci ogonem w kółko, a nie tylko na boki) dla Ciebie i dla Reksia :)


Jak to w kółko:crazyeye:

Posted

Milosnik kotow napisał(a):
Napisałam długiego, ślicznego posta... z dużą ilością emotek... no i mi zdechł :(


U mnie to jest standard, więc przed zapisaniem wrzucam do do schowka. Zapisuję a jak zdechnie to otwieram ponownie odpowiedź i wklejam ze schowka i gotowe.:sg168:

Posted

stokrotka napisał(a):
U mnie to jest standard, więc przed zapisaniem wrzucam do do schowka. Zapisuję a jak zdechnie to otwieram ponownie odpowiedź i wklejam ze schowka i gotowe.:sg168:



Chyba też tak zacznę robić... :p

Posted

Energy napisał(a):
Jak to w kółko:crazyeye:

Załóżmy, że proces zaczyna się w pozycji ogonopionowej do góry. W celu merdnięcia w kółko Dropek transportuje koniec ogona (a co za tym idzie całą resztę również) do pozycji poziomej na poziomie dajmy na to lewego ucha, nie wyginając przy tym wspomnianego ogona. Następnie kontynuuje przemieszczanie organu merdającego do położenia ogonopionowego w dół. Kolejnym etapem jest zatroszczenie się, aby koniec niewygiętego ogona znalazł się na poziomie ucha prawego. Ostatnią czynnością jest kontynuowanie przemieszczania ogona w uprzednio obranym kierunku i tym samym powrót do punktu wyjścia. I odbywa się to o wiele szybciej, niż się czyta ten opis. I wielokrotnie. W kółko :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...