Megi3 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 LOBO ZE SZCZECINA Nowy wątek LOBO: http://www.dogomania.pl/forum/f28/szczecin-lobo-amstaff-ktory-cierpi-przez-glupote-ludzi-133306/#post11941804 Kochani pomyślmy wspólnie jak można pomóc temu przerażonemu pieskowi. Od wczoraj jak zobaczyłam w TV jet mi strasznie smutno i jestem bezsilna, brak pomysłu . A dziś jak się dowiedziałam od znajomej właścicielki tego psa, że jak go zabrali (chyba weterynarz)to pies płakał (ciekły mu łzy), nie mogę znaleźć sobie miejsca. Mimo,że w mediach podają,że właścicielka zgodziła się na uśpienie, to z moich informacji wynika,że po otrzymaniu wiadomości o płaczącym psie zmieniła decyzję? Przepraszam,że taki tu chaos, ale jestem bardzo poruszona tą historią, sama mam dzieci a zarazem tak Kocham bulowate. Quote
Megi3 Posted February 26, 2009 Author Posted February 26, 2009 ten artykuł przybliży Wam sytuację : [url=http://www.efakt.pl/wydarzenia/artykul.asp?artykul=41822]eFakt.pl Pies obecnie jest w schronisku w Szczecinie, jest przestraszony i przerażony. Jeśli byłby potrzebny kontakt z właścicielką to służę pomocą . Quote
agaga21 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 megi3, nie otwiera się...skopiuję artykuł: 26.02.2009, 01:15 Wystarczyła chwila, aby doszło do dramatu. Mateusz Kowalewski (10 mies.) ze Szczecina zajadał się chrupkami, gdy amstaff Lobo, pupil całej rodziny, także nabrał na nie ochoty Chciał skubnąć chrupka i swoją wielką paszczą zahaczył dziecko o policzek, paskudnie rozrywając skórę na twarzy maluszka. Chłopczyk trafił do szpitala. Lekarze założyli mu 15 szwów. Pies trafił do schroniska, a mama rannego malucha ostrzega: Przekonałam się na własnej skórze, że ta rasa nie nadaje się dla małych dzieci! Do wypadku doszło wieczorem w mieszkaniu rodziny Kowalewskich. – Byliśmy w kuchni całą trójką. Lobo nabrał apetytu na chrupki, które jadł Mateuszek. Do dramatu doszło, gdy się na chwilę odwróciłam – opowiada nam Beata Kowalewska (25 l.), mama chłopca. Pies zahaczył zębami o policzek malucha. – Lobo strasznie się wystraszył tego co zrobił, uciekł, zanim jeszcze zdążyłam na niego krzyknąć – mówi kobieta. Twarz dziecka zalała się krwią. Pod panią Beatą ugięły się nogi. Wezwała pogotowie. Mateuszek trafił do szpitala dziecięcego przy ul. św Wojciecha w Szczecinie. Tam lekarze na ukąszony policzek założyli mu 15 szwów. – Lekarze zapewnili, ze po smarowaniu odpowiednią maścią na policzku synka nie zostanie żaden ślad – mówi z ulgą w głosie pani Beata. Amstaff Lobo trafił do schroniska dla psów. Rodzice Mateuszka podpisali zgodę na jego uśpienie. – Od narodzin wiernie czuwał przy naszym synku. To, co się stało, to wypadek. Ale nie możemy ryzykować – mówi z żalem w głosie Adrian Drzazgowski (20 l.), tata chłopca – Ostrzegamy też innych rodziców przed kupnem psa tej rasy, gdy w domu jest dziecko – dodaje. [Kamil Pawełoszek] Quote
shin Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Moze zabrzmi to brutalnie, ale psiak ma juz przypieta latke agresora - nie lepiej pozwolic mu odejsc? Jest tyle niechcianych amstaffowatych, ktore latami czekaja na swojego czlowieka, a nie maja takiej 'plamy' w papierach. Moze byc trudno znalezc mu nowego, odpowiedzialnego opiekuna - ktory moze chetnie by sie zajal tez pieskiem bez 'wyroku'... Btw, zmien tytul watku na bardziej konretny, chociazby na samo 'Lobo ze Szczecina', bo taki jest zbyt ogolny. Quote
agaga21 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 dostałam taką wiadomość na naszej klasie: Wiadomość odebrana Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami (TOZ o/ Szczecin) Szczecin i okolice(2069) Temat: Data i godzina: dzisiaj 20:09 witam. szukałam jakiejś fundacji zajmującej się amstaffami, niestety nie znalazłam, dlatego piszę tu. proszę zapoznać się z sytuacją i napisać czy będzie w stanie mi Pani pomóc, tzn. zrobić coś dla tego psa: 26.02.2009 - amstaff, który ugryzł dziecko Skontaktował się z nami telefonicznie mieszkaniec Szczecin, którego zbulwersował fakt chęci uśpienia psa (amstaff w wieku około 2 lat), który ugryzł małe dziecko. Mężczyzna przeczytał o zaistniałej sytuacji w gazecie brukowej i przejął się losem psa. Wg informacji Pana pies przebywa w szczecińskim schronisku gdzie poddawany jest 2-tygodniowej obserwacji pod kątem wścieklizny. Prośba Pana kierowana do naszej organizacji to niedopuszczenie do uśpienia psa. 26.02.2009 Skontaktowałam się ze Schroniskiem dla Bezdomnych Zwierząt, gdzie poinformowano mnie, iż pies trafił w dniu wczorajszym. Opiekunka twierdziła, iż psa nie chce usypiać lecz znaleźć mu nowym dom. Natomiast prokurator powiadomił schronisko, iż opiekunka wyraża chęć uśpienia po zakończeniu obserwacji. Uzyskałam kontakt telefoniczny do opiekunki i wg Pani na samym początku po pogryzieniu wyrażała wolę uśpienia zwierzęcia. Jednak po odejściu emocji jest stanowczo przekonana, iż przez jej niedopatrzenie pies nie jest winny całemu zdarzeniu. W dniu wczorajszym pies pozostał na krótką chwilę sam na sam z 10-miesięcznym synem właścicielki psa. Zabawa dziecka z psem polegała na wkładaniu psu chrupka do pyska i wyjmowaniu go. Poza tym pies był zawsze bardzo łagodny w stosunku do malca - dawał się ciągać za ogon, uszy, skórę, dziecko często siadało na psa. Feralnego dnia pies nie zaatakował dziecka z powodu agresji - szarpnął podczas zabawy malca za polik. W wyniku czego założono dziecku 15 szwów (w tym 7 od wewnętrznej strony jamy ustnej). Powstała opuchlizna na poliku zmniejsza się z godziny na godzinę, chłopczyk będzie w pełni sprawny i ugryzienie nie będzie miało wpływu na jego mowę. Po ugryzieniu pies miał świadomość, że źle postąpił ponieważ skulił się na fotelu i zmoczył. Mama dziecka bardzo ciepło wypowiadała się o psie, który potulny jak baranek nigdy nie zachowywał się agresywnie w stosunku do dzieci, dorosłych i innych zwierząt, jest wesoły i skory do zabawy a nade wszystko uwielbia biegać. Opiekunka zobowiązała się do szukania psu nowego domu, najlepiej z dużym ogrodem. Osobiście zaoferowałam pomoc w szukaniu nowego domu dla psa poprzez naszą organizację. Opiekunka przyśle drogą elektroniczną do nas zdjęcia psa oraz szczegółowy opis. Właścicielka psa nie potwierdza w całości doniesień prasowych, które w paru zdaniach są nieprawdą. Quote
agaga21 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 shin napisał(a):Moze zabrzmi to brutalnie, ale psiak ma juz przypieta latke agresora - nie lepiej pozwolic mu odejsc? Jest tyle niechcianych amstaffowatych, ktore latami czekaja na swojego czlowieka, a nie maja takiej 'plamy' w papierach. Moze byc trudno znalezc mu nowego, odpowiedzialnego opiekuna - ktory moze chetnie by sie zajal tez pieskiem bez 'wyroku'... Btw, zmien tytul watku na bardziej konretny, chociazby na samo 'Lobo ze Szczecina', bo taki jest zbyt ogolny. ale pies nie ugryzł dziecka specjalnie-co zresztą jest podkreślane...chciał chwycić chrupka, nie trafił........... Quote
agaga21 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 megi3, skontaktuj się z tą kobietą może...miniaturka zdjęcia po kliknięciu przeniesie cię na jej profil na nk. Quote
shin Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 agaga21 napisał(a):ale pies nie ugryzł dziecka specjalnie-co zresztą jest podkreślane...chciał chwycić chrupka, nie trafił...........Ja to wiem. Po prostu sugerowalem delikatnie, ze duzo energii poswiecimy na szukanie domu psiakowi, ktory moglby zostac uspiony i juz sie nie meczyc w schronie, a zamiast tego jakis inny by jeszcze x czasu w schronie siedzial... no ale coz, skoro jest ktos, kto sie chce nim zajac - tylko faceta sprawdzic, psa wykastrowac, tak na wszelki wypadek [bo cholera wie, czy go do walk nie chce], i zyczyc powodzenia w nowym domu :multi: Quote
shin Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 [quote name='agaga21']ja już jestem zmęczona i źle czytam chyba...jakiego faceta?jakiego domu?...dalbym sobie reke uciac, ze bylo cos wspomniane, ze facet zbulwersowany checia uspienia psa zaoferowal, ze go wezmie... :crazyeye: Chyba to ja jestem juz przemeczony... a tak w ogóle ja też mam mieszane uczucia, choć zdaję sobie sprawę że pies nie był tak naprawdę winny, to jednak to zdarzenie może spowodować ze spędzi całe lata w schronie....nie miałabym sumienia go na to skazać ale z kolei eutanazja fajnego, normalnego psiaka, który miał w zabawie pecha też mi się w głowie nie mieści...nic tylko usiąść i ryczeć :placz:No wlasnie, i tak zle, i tak niedobrze... ja pisalem, zeby moze jednak go uspic na tej zasadzie, ze wlasnie jesli nikt go nie bedzie chcial [a nie czarujmy sie - ucichna 'obroncy', to pies wieki bedzie w schronie, bo na pytanie czemu tam trafil odpowiedz bedzie - 'bo pogryzl dziecko', albo jeszcze lepiej - wezma go do walki, bo 'agresor'], to niech sie chociaz nie meczy... Quote
agaga21 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 shin napisał(a):tylko faceta sprawdzic, psa wykastrowac, tak na wszelki wypadek [bo cholera wie, czy go do walk nie chce], i zyczyc powodzenia w nowym domu :multi: ja już jestem zmęczona i źle czytam chyba...jakiego faceta?jakiego domu? a tak w ogóle ja też mam mieszane uczucia, choć zdaję sobie sprawę że pies nie był tak naprawdę winny, to jednak to zdarzenie może spowodować ze spędzi całe lata w schronie....nie miałabym sumienia go na to skazać ale z kolei eutanazja fajnego, normalnego psiaka, który miał w zabawie pecha też mi się w głowie nie mieści...nic tylko usiąść i ryczeć :placz: Quote
agnieszka32 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Spójrzcie na to, sądzę że to ten sam pies. http://www.amstaff-pitbull.eu/viewtopic.php?f=69&t=1469&hilit=szczecin i zobaczcie w tym artykule na drugie zdjęcie http://www.efakt.pl/wydarzenia/artykul.asp?artykul=41822 Parę miesięcy temu rozmawiałam z właścicielką tego psa, kiedy szukałam psiaka dla siebie. Ta babka już od dłuższego czasu chciała się go pozbyć .... (od ponad roku :angryy:) wymyślała najróżniejsze powody, nie potrafiła tak naprawdę powiedzieć, dlaczego psiaka nie chce. Mówiła tylko „on nikogo nigdy nie ugryzł”, albo „bo pies jest niewybiegany”, „szukam mu domu z ogrodem”, „już raz go oddałam, ale kolega go nie chciał”. Slów brak :shake: I co tu teraz o tym myśleć? :roll: Quote
shin Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Ciezko stwierdzic, czy to ten sam - ten na zdjeciu z dzieckiem ma biala 'obroze', ten w pierwszym linku chyba nie. Szkoda, ze foty sa z dwoch roznych stron, a nie z tej samej, bo sam kolor psa podobny... A co o tym myslec... ja mysle, ze sprawa jest na tyle podejrzana, ze jednak lepiej byloby tego psiaka po prostu uspic... bo naprawde, zaczyna sie to gmatwac, komplikowac, kazda kolejna wypowiedz tej kobiety jest inna. Ja zaczynam nawet podejrzewac, ze ktos do niej dzwonil czy cos, ze jak pies jest agresywny, to jest gotow psa odkupic, i stad nagle 'milosierdzie' dla pieska. Ja wam mowie, kobieta za pare dni 'ochlonie' i bedzie chciala psa z powrotem ze schronu, 'bo to czlonek rodziny'. Quote
agnieszka32 Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 Umaszczenie psa podobne, ale jeszcze wiele innych faktów się zgadza - Pani, która chciała oddać psa miała małe dziecko i mieszkała na tej samej ulicy, co Lobo. Nie wiem, może to tylko zbieg okoliczności ... To samo miasto, ulica, dziecko, maść psa .... Strasznie mi żal tego psiaka, bo jeśli faktycznie to był wypadek (kto zostawia małe dziecko sam na sam z psem?????:angryy:), to pies zasługuje na szansę ... Quote
shin Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 Jak dla mnie to poza tymi naprawde zjechanymi psychicznie psami, to kazdy zasluguje na szanse... ale z drugiej strony to ta sprawa mi smierdzi w tej chwili. Babka zapewniajaca tak sumiennie, ze pies nie jest agresywny itd... Wiadomo, ze jakby chcial dziecku zrobic krzywde, to spokojnie by mu cala glowe mogl zmiazdzyc, ale... i tak mi cos tu smierdzi. Bo sama roznica miedzy pierwszymi relacjami gdzie matka byla, a obecnymi, to proste do wyjasnienia - mamusi stanelo przed oczami widmo wiezienia, to oczywiscie, ze ona przeciez dziecka samego nie zostawila. Ale cala reszta sprawy tez mi sie nie podoba. Quote
ab-agnieszka Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 Glupota ludzka nie zna granic:shake: Quote
Megi3 Posted February 27, 2009 Author Posted February 27, 2009 Myślę,że ważną informacją jest to,że przez ostatnie 2 tygodnie pies nie przebywała z właścicielką i dzieckiem (dla mnie to istotna informacja). Nie wnikałam w szczegóły jaki to był powód, ale to przykre wydarzenie miało w dniu kiedy pies powrócił do domu. Z moich informacji jakie posiadam, pies naprawdę nigdy nie był agresywny, a pochodzą od osób , które miały kontakt z psem i go dobrze znają. serce podyktowało mi by założyć mu wątek , na dalsze losy nie mam wpływu :(. Quote
szczecinianka Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 Absolutnie nie należy wierzyć temu, co napisali w "Fakcie", bo właścicielka psa podczas rozmowy telefonicznej powiedziała, że to stek bzdur w co wierzę sugerując się moim doświadczeniem z mediami. A "Fakt" to zwykły brukowiec, pracują tam ludzie z bujną wyobraźnią. Myślenie "uśpijmy tego psa, bo jest kilkanaście psów tej rasy, które szukają domu" jest niepoważne, niby dlaczego mamy uśmiercić psa, który tak naprawdę w niczym nie zawinił? Właścicielka nie chce go uśpić, chce znaleźć mu nowy dom. Ja i pozostali wolontariusze TOZu na pewno Jej w tym pomożemy. W poniedziałek pójdę do schroniska rozeznać się w sytuacji, poznać tego psa - przez kraty będzie to trudne, ale przynajmniej będę miała jakiś pogląd na sprawę. Quote
shin Posted March 1, 2009 Posted March 1, 2009 [quote name='szczecinianka']Absolutnie nie należy wierzyć temu, co napisali w "Fakcie", bo właścicielka psa podczas rozmowy telefonicznej powiedziała, że to stek bzdur w co wierzę sugerując się moim doświadczeniem z mediami. A "Fakt" to zwykły brukowiec, pracują tam ludzie z bujną wyobraźnią. Wlascicielka zmienia zeznania, zwlaszcza od czasu kiedy sprawa zainteresowala sie prokuratura. Dla mnie jest niewiele bardziej wiarygodna niz Fakt. Myślenie "uśpijmy tego psa, bo jest kilkanaście psów tej rasy, które szukają domu" jest niepoważne, niby dlaczego mamy uśmiercić psa, który tak naprawdę w niczym nie zawinił? Tlumaczylem, ale najwyrazniej i tak niektorzy nie sa w stanie zrozumiec slowa pisanego. Dobra, jeszcze raz: bo ma latke agresora i trudniej mu bedzie ten dom znalezc, a jest okazja, zeby bezbolesnie go ze schronu uwolnic. Whatever. Jak mu znajdziecie dom, to brawo i zycze psu i wlascicielowi szczescia i dlugiego, pelnego treningow zycia, a jesli nie, to ja bym go uspil, zamiast zostawiac na dozywociu. Quote
agnieszka32 Posted March 2, 2009 Posted March 2, 2009 Boziu, jak on wygląda, ten smutek :placz::placz::placz: Czy już wiadomo, co z nim dalej będzie? :-( P.S. Ciekawe, czy to ten sam pies, o którym pisałam :shake: Quote
Megi3 Posted March 2, 2009 Author Posted March 2, 2009 Te zdjęcia pozwoliłam sobie skopiować z AST. Tak wygląda LOBO, przerażony i przestraszony :( Quote
agaga21 Posted March 2, 2009 Posted March 2, 2009 prosto z cieplutkiego domku:-( serce pęka! agnieszko, to na pewno ten sam pies-zbyt dużo zbieżności... Quote
agnieszka32 Posted March 2, 2009 Posted March 2, 2009 agaga21 napisał(a):prosto z cieplutkiego domku:-( serce pęka! agnieszko, to na pewno ten sam pies-zbyt dużo zbieżności... Agaga21, ja już nawet nie mam wątpliwości, że to jest ten sam pies :-(. Spójrzcie na białą kryzę nad lewą przednią łapką – taki biały szpic (na zdjęciach po prawej stronie), są identyczne na zdjęciach psa z ogłoszeniu na niebieskim oraz na zdjęciu ze schroniska. Niestety, mam więcej niż pewność, że jego właściciele to nie są odpowiedzialni opiekunowie, a pies był niekochany i niechciany w tym domu od dlugiego czasu. A jeśli tak było, to nowego domku właściciele szukali mu baaardzo nieudolnie :shake:. Ja sama zastanawiałam się czy nie wziąć tego psiaka do siebie (zanim adoptowałam Fiodorka), ale to było kilka miesięcy temu i mąż się nie zgadzał na drugiego psa, a już tym bardziej na psa, którego właściciele oddają nie wiadomo z jakiego powodu i który będzie bardzo tęsknił za swoją rodziną (jaka by nie była)... Znów z powodu ludzkiej głupoty i nieodpowiedzialności cierpi psiak, który nie wie, dlaczego znalazł się w takim miejscu, co takiego zrobił ...:placz: Boziu, tak mi tego psa strasznie żal, może ktoś się zlituje nad nim? Przygarnie? Co ja piszę, przecież tyle psiaków jest w potrzebie ... :-( Megi3, czy Ty wiesz, co dalej, po kwarantannie i obserwacji, ma się z Lobo stać? Może wtedy, jeśli właściciele się go zrzekną, założyć mu wątek w dziale „Do adopcji”??? Tutaj niewiele osób go zauważy i pomoże .... Quote
Megi3 Posted March 3, 2009 Author Posted March 3, 2009 Ponoć wydzwaniają jakieś osoby do właścicielki w sprawie psa. Robię tyle ile mogę, czyli codziennie informuję i proszę po przez wspólną znajomą, by mnie powiadomiła ta kobieta zanim podejmie jakąś ostateczną decyzję, bym pies źle nie trafił. Zaproponowałam również ,że jeśli by się miała zrzec psa to najlepiej na jakąś organizację pro zwierzęcą i żeby adopcja właśnie odbyła się po przez taką organizację. Quote
doddy Posted March 6, 2009 Posted March 6, 2009 Dostałam mail skierowany do naszej fundacji od Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami dotyczący Lobo. Jest w nim zapytanie, czy my moglibyśmy sponsorować hotel Lobo ze szkoleniowcem. Cena 15zł za dobę. Niestety my nie damy rady, ale w razie co chętnie przekażę kontakt jeśli ktoś chciałby, a przede wszystkim mógł pomóc. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.