luka1 Posted February 26, 2009 Author Posted February 26, 2009 pani dostała dla niego karmę, krople przciw insekom , podano mu tabletke na robale i zostawiła Ziutka nastepną tabletke do podania. Maja obserwowac kupy. Oczywiście chcą go oddać. Kupili w pseudo dwa owczarki - psa i sukę, które im zdechły. Teraz mają z tej samej hodowli suczkę. Wydaje mi sie że ten jest im juz niepotrzebny. Pani nawet chyba nie bardzo wiedziała jakie imie ma pies. Pies jest do oddania, zabrałybyśmy go już dziś ale nie mamy dokąd. Quote
agaga21 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 lulka, podaJ jakiś numer kontaktowy w razie czego. tu go dodałam : http://nasza-klasa.pl/profile/19398638/gallery/131 ale czy to coś da? watpię... Quote
luka1 Posted February 26, 2009 Author Posted February 26, 2009 to bardzo młody pies. Ma niewiele ponad rok. Podczas pobytu w schronisku siedział z innymi psami - chyba nawet z Perełką - i te go ciągle przeganiały. Może więc iść do domu gdzie sa inne zwierzaki. Zero agresji do ludzi. Przed przyjazdem do schroniska wałęsał sie po osiedlu i ludzie go dokarmiali. Podobno bardzo lubił lizać lody z dzieciakami. Quote
andzia69 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 ja nie widze róznicy czy on tam zostanie czy zostanie zabrany z powrotem do schronu - gdzie będziecie mieli go na oku! nie wiadomo co tym świrusom do łba strzeli skoro pies jest niepotrzebny:angryy: więc jeśli macie możliwosć zabrania go do schroniska skąd był zabrany to myślę, ze lepsze to - warunki podobne, a w schronie chyba choc słoma w budzie jest... Quote
asiamm Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 w schronisku to się cieszą że się pozbyli psa i pewnie zwrotu nie chcą... a ci ludzie (właściciele) chyba nawet nie wiedzą że psy to karmić trzeba jeszcze 1 bannerek: Quote
Alojzyna Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Konieczny DT, nawet na drugim krańcu Polski i ktoś, kto zechce poświęcić trochę czasu, by dotrzeć do serca tego psiaka... Może zwrócić się od razu do jakiejś fundacji?... I koniecznie dużo ogłoszeń... Tak sobie głośno myślę... A tymczasem zanieście mu chociaż kawałek koca Quote
Ada-jeje Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 A kto byl tak madry ze wydal asta do budy, to rownie dobrze mozna go bylo w schronie zostawic :angryy: Quote
lilith27 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 przecież to tylko schronisko vide posty powyżej nie ma wizyt przed i po adopcyjnych jako tako niektóre schroniska nawet nie podpisują umów adopcyjnych Quote
AlinaS Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Dostałam na PW wiadomość z prośbą o DT lub inną pomoc. Na Dt mam 2 psy + 2 swoje i małżonka którego musiałabym oddać do adopcji gdybym wzięła jeszcze jedno psie nieszczęście. Na wiosnę mam w planie boksy 2 lub 3 może wtedy ale to jeszcze plany. Gydyby byłboks to nawet trudny pies nie stanowi problemu ale na chwilę obecną w domu więcej nie mogę . Quote
agaga21 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Asior napisał(a):może mu walnę allegro, agaguś, co??? myślę ze nie zaszkodzi:razz: tylko dziewczyny jeszcze namiarów na siebie nie podały Quote
Asior Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 mam nadal mnóstwo telefonów o Arię moze ktoś go wypatrzy ... :roll: Quote
Ziutka Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 agaga21 napisał(a):myślę ze nie zaszkodzi:razz: tylko dziewczyny jeszcze namiarów na siebie nie podały Najlepiej kontaktować się z Luką 502-156-186 Quote
marysia55 Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 [quote name='AlinaS']Dostałam na PW wiadomość z prośbą o DT lub inną pomoc. Na Dt mam 2 psy + 2 swoje i małżonka którego musiałabym oddać do adopcji AlinaS myślę że na dogo cioteczki są takie dobre , że ci w tej sprawie na pewno pomogą :evil_lol::evil_lol: Quote
Ziutka Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Asior napisał(a):czyli dać w allegro namiary na Lukę?? Tak...najlepiej na Lukę :lol: Dziękuje cioteczki za wszelka pomoc. Quote
Asior Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 teraz tak.... zdjęcia do allegro MUSZĘ mieć większe niz te w wątku.... mnimum 800x600 Do tego jak by ktoś dał rade jakiś tekścik chwytający za serce... bo mysle, zę to co w pierwszym poscie jest to na dogo jak najbardziej, a na allegro nie bardzo bo różni ludzie to mogą czytać.... KTO NAPISZE TEKŚCIK???? :cool3: Quote
Ziutka Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 Asior napisał(a): zdjęcia do allegro MUSZĘ mieć większe niz te w wątku.... mnimum 800x600 Poproszę maila...zaraz wyślę zdjęcia nie zmniejszone ;) Asior napisał(a):KTO NAPISZE TEKŚCIK???? :cool3: Poproszę Majqe o pomoc - już do niej piszę. Quote
Asior Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 ooo tak Majqa jest w tekstach dobra :diabloti: mój mail asior13@gmail.com Quote
Ziutka Posted February 26, 2009 Posted February 26, 2009 [quote name='Asior'] mój mail asior13@gmail.com Wysyłam Ci 17 zdjęć to wybierzesz, które najlepsze do allegro :cool3: Daj znać czy doszły bo coś z pocztą ostatnio mi się pitoli :angryy: Quote
Asior Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 doszło... jedno.... moze podziel na dwa maile, bo w jednej wysylce nie moze byc więcej niż 10 mb Quote
majqa Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 Sorry Ziutka, że czekałaś, dogo miałam odpalone za to sama byłam od kompa daleko. Asior, jeśli wstrzymasz się z bólem do jutra (oops, a właściwie dzisiaj) to zrobię tekst i zapodam na wątek. Może być? Quote
majqa Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 Zapach strachu bezimiennego amstaffa... Kiedy rozum śpi, budzą się demony głupoty i szturmują ludzki umysł. Gdy ten jednak zaczyna notorycznie drzemać, przestają opuszczać głowę nieszczęśnika, zasiedlają ją niczym pasożyty, żywiąc się strzępami rozwagi, poukładanych, dotąd przydatnych myśli, spostrzeżeń i usłużnych doświadczeń. Sekunduje im wiernie pokraczne licho zniczulicy, dojadające ostatki uczuć: współczucia i zrozumienia. Zapomnienie, zazdrosne o siłę przebicia wspomnianych towarzyszy, łapczywie pochłania resztki pamięci o miłości, odpowiedzialności i konsekwencji. Wielu ludzi bezwolnie poddaje się takiej ingerencji. W jakimś momencie nie ma dla nich ratunku. Cóż pozostaje wtedy? Ratować, zależne od ich rąk żywe istoty, o ile jest na to szansa. Jak ma się sprawa (czy podobnie do bajkowo nieco przedstawionego scenariusza) z właścicielami Psa Bez Imienia? Nie nam osądzać. Szkoda na to czasu, a ten wręcz ucieka, nie pozwalając złapać się choćby za sekundę, by ta na moment przystanęła i pozwoliła pozbierać myśli. Nie mają go już ci, którym piękny, młodziutki amstaff zapadł w serca. Czasu, tym bardziej, nie ma i on. Zapasu czasu, niezbędnego, by pomóc psu, nie dają również jego właściciele. Bezimienny ma zniknąć!!! Kiedy trafił wprost ze schroniska, do swego nowego domu, zdawać się mogło, że chwycił Pana Boga za nogi. Stworzenie bez cienia agresji, bojaźliwe, przeganiane w warunkach schroniskowych przez najmniejszych współbraci niedoli, miało rozkwitnąć pełnią szczęścia i witalności u boku ukochanych ludzi, dzielić z nimi dobre i złe chwile, strzec jak oka w głowie ich bezpieczeństwa, darzyć najgłębszym z możliwych, a i odwzajemnionym uczuciem. Płonne były to nadzieje, chybione założenia. Pies trafił do budy, w której nie uświadczył nawet słomy, bez szans na częsty, a tej rasie niezbędny, kontakt z człowiekiem. Trudno odgadnąć, czy coś jeszcze zadziało się w międzyczasie. Biedak zaczął gasnąć w oczach, w jego własnych pojawiła się rezygnacja. Wokół, niczym gęsta mgła, unosił się zapach zwierzęcego strachu. W swoim poprzednim miejscu pobytu był stałym rezydentem budy, w nowym stał się nim na powrót. Przestał ją opuszczać, chudnąc z dnia na dzień. Jego obecni państwo nie przewidują pracy z nim i nad nim, pracy, której celem byłoby wrócenie nieszczęśnikowi wiary w człowieka i we własne siły. W jakiejś nikomu nie znanej, jego psiej przeszłości, ktoś go skutecznie tej wiary pozbawił, reszta przeżyć tylko umocniła ten stan. Błagamy o cud (!!!), bo cudu trzeba, by pojawił się człowiek, który zdecyduje się odrzucić na bok zasłyszane, a jakże krzywdzące opinie o tej rasie i da mu dom z prawdziwego zdarzenia. Kto uwierzy, a co więcej zapragnie się przekonać, że ten magicznie umaszczony bielą z brązem pies, jest łagodną, delikatną, zgodną z innymi czterołapkami istotą? Czy znajdzie się człowiek, chętny odegnać od tego stworzenia wizję powrotu do schroniska i raz na zawsze wyrwać, je z zaklętego kręgu przerażenia? Amstaff, którego historia pokrótce została nakreślona, jest nie mającym sobie równego, doskonałym materiałem na prawdziwego przyjaciela, o byciu rzeczywistą ozdobą nie wspominając. Ten kto przywróci mu nadzieję, tchnie w niego wolę życia, zyska w nim ucieleśnienie marzeń o psie - ideale! Bezimienny wciśnięty w głąb budy, nie ośmiela się nawet uciekać do marzeń, a te przecież są pierwszym krokiem, ku odważnemu wyściubieniu noska i dostrzeżeniu, że i na niego, w co wierzymy, padnie kiedyś promień słońca. Jeśli miałby ów promień przysłonić cień, niech stanie się tak za sprawą tego jednego, jedynego człowieka! Osoby, które poruszył marny los amstaffa bez imienia, proszone są o kontakt w jego sprawie pod numerem 502156186 lub pisząc na adres sandraadopcje@gmail.com Zostało mi 1,5h snu (wstałam zrobić ten tekst, gdy zorientowałam się, że w pt ni pioruna nie dałabym rady, podobnie w weekend). Padam, jeśli są jakieś byki, wyłapię je jak się ocknę. Quote
Lionees Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 jak zwykle-tekst cudo:loveu: tez mi się oczy kleją,ale byków nie wyłapałam;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.