M@d Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 Ludzie nie garną się do porad w takich sytuacjach, bo to nie siusianie na dywan... Tutaj nietrafiona porada, nie poskutkuje tylko praniem dywanu ...:roll: Ja osobiście obserwuję podobny fenomen w moim "stadzie", ale inne są uwarunkowania i problem mniejszy. Dokooptowana do Sznaucera olbrzyma (ze schroniska) i kota, młoda Sznaucerka mini (ze schroniska) usiłuje się rządzić. Wyjada wszystkim z misek, kotu potrafi zabrać z pyska, ale warczy na inne zwierzaki i przegania od swojej miski. Podobnie z głaskaniem (głaskanie to też dobro deficytowe podobnie traktowane jak miska, tyle ze miska można się najeść i mieć dość, a głaskanie sie nie nudzi :eviltong:) Co ciekawe najpierw w ogóle nie chciała sie głaskać. Widac źle traktowana starała sie trzymać poza zasięgiem rąk i nóg człowieka... Ale jak już "zaskoczyła"', ze głaskanie jest fajne, to jak głaskana jest na kanapie, to jak olbrzym wskakuje na kanapę, to ona się zrywa i warczy mu w pysk usiłując zepchnąć 5x (wagowo) większego od siebie psa i go odpędzić... Na szczęście olbrzym to siła spokoju i poprostu ja ignoruje, a ona nie ma odwagi na nic więcej poza warczeniem ... Jakby były podobne wagowo, to pewnie też by "pierze" poszło ... :roll: Co można poradzić nie będąc behawiorystą... (?) Można co najwyżej zasugerować pewne próby, ale ocenę czy je zastosować nalezy zostawić opiekunce znajacej sytuację ... Zaryzykuję pewną próbę, choć nie jest ona zgodna z "kanonem" i zaraz pewnie ktoś się na mnie wyżyje :eviltong: Skoro jednoczesne głaskanie nie wyszło, bo mając obie ręce zajęte nie da się kontrolować zachowań zwierząt, a one bedąc w bezpośredniej bliskości mają motywację do "walki", to MOŻE trzeba spróbować inaczej. Widać że jest tutaj silny element rywalizacji o pewne "dobro", więc jednoczesne głaskanie nieco przypomina danie jeść w jednej misce... MOŻE w tej konkretnej sytuacji trzeba zwierzaki "rozdzielić" na czas "konsumpcji tego dobra"? Przyjąć równe "dawki" np. 5 minut i najpierw wziąć na kolanka jedną i głaskać, a potem drugą (?) [na fotelu, żeby ta nie głaskana nie miała możliwości "wpychania się"] I albo MOŻE dla dobra "stada" i zlikwidowania napięcia trzeba usankcjonować starszeństwo Imbirki i głaskać ją pierwszą odbierając jej motywację do "walki" o miejsce w stadzie? Szczeniak powinien to bez problemu zrozumieć, że starszy pies jest wyżej od niego w hierarchii... szczególne, że dostanie to samo i tyle samo, tylko w drugiej kolejności... (i raczej z tego powodu nie zaatakuje :eviltong:) A MOŻE trzeba WYPRÓBOWAĆ też inną kolejność? Najpierw Dodi, a jak Imbirka grzeczna, to potem Imbirka? (u mnie akurat ta kolejność jest lepsza, ale u mnie duży jest starszy, a agresor mniejszy, młodszy i przyszedł później) Może ktoś miał podobne sytuacje i poradzi? A moze trzeba poprostu próbować ? :roll: A może właścicielka zobaczy jeszcze inne sposoby... Generalnie, jeżeli mają dalej być razem, to przynajmniej na tym etapie, starał bym się wyeliminować te sytuacje, w których starszy pies, do tego ze schroniska widzi konieczność walki o wyższą pozycję niż szczeniak... "Na wolnosci" właśnie taka hierarchia by się ustaliła, a próby jej odwrócenia przez człowieka mogą prowadzić własnie do "jatki"... Szczeniak też będzie szczęśliwszy mając niższą, ale ustaloną pozycję, niż hipotetycznie wyższą, ale drżąc w oczekiwaniu na atak. Co do jedzenia, to zdrowy fizycznie pies nie zagłodzi się na śmierć ;) Psy nie jedzą bo są w stresie. Imbirka, bo jest w trakcie ustalania swej pozycji w nowym stadzie, a Dodi prawdopodobnie zapamiętała, że podejście do Pani mającej jedzenie w ręku może skończyć się atakiem Imbirki i nie je bo się boi ataku. Trudno na tym etapie JA bym postawił michy na całe popołudnie (tak żeby trochę przynajmniej mieć kontrolę kóra ile je i z której miski ;)), w pewnym oddaleniu od siebie i niech jedzą kiedy chcą - jak zgłodnieją to zjedzą :evil_lol: Wiele tu "może", ale jak napisałem wcześniej, należy to co napisałem traktować jako materiał wyjściowy do prób opracowania własnej metody, niż literalnie jako gotową do zastosowania receptę ... Każda kolejna próba to określone ryzyko, ale kazde wyjście na spacer i spotkanie obcego psa to tez ryzyko ... Bez ryzyka nie rozwiąże się tej sytuacji. Izolowanie zwierząt na dłuższą metę nic nie da, a co najwyżej pogłębi problem. Należy je kontrolować, ale nie izolować. Sąsiad ma 2 Husky. Na początku jeszcze czasem latały luzem (po podleśnej polanie). Kilka razy spotkały się z moimi psami (luzem), cośtam sobie szczeknęły na siebie, powachały się i spokój. Jak zaczęły sąsiadowi uciekać, to od miesięcy chodzą tylko na smyczy. Na smyszczy wyrywają się, szczekaja, warczą. "skłóciły się" już ze wszystkimi psami na osiedlu, a jak się kiedyś jeden wyrwał zza ogrodzenia, to pogryzł innego psa. Zaczynam się ich bać i sądzę że miesiące izolacji, gdy nie mają kontaktu z innymi psami spowodowały to, że dzisiaj gdyby spotkały sie luzem z moimi, to mogły by zaatakować ... Są niewybiegane i w wieku kilku miesięcy zostały odcięte od jakiegokolwiek kontaktu z innymi psami. Potężne psy rwące się na smyczy, warczące i pokazujące zęby każdemu napotkanemu psu... A mieliśmy z nimi na początku takie dobre sąsiedzkie relacje... a teraz na widok moich psów usiłują roznieść płot ... Quote
mjolanta@poczta.onet.pl Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 Serdecznie dziękuję Panu za tę mądrą wypowiedź, którą przeczytałam chyba z pięć razy. Imbirka sama już ładnie i chętnie je z miski, którą dostaje z dala od maluszka. Do niedawna karmiłam prosto do dzioba z dłoni, więc uważam to za spory postęp. Natomiast Dodusia odmawia przyjmowania jedzonka nawet z mojej ręki, stroni od zabawy, nie cieszą jej nawet zabaweczki, których ma sporo. Nie poznaję jej, to nie ta sama, ruchliwa, wesoła, gotowa w każdym momencie do zabawy psinka. Bardzo ją kocham i czuję się winna, chciałam pomóc jednej psinie, przez co chyba skrzywdziłam drugiego psiaczka. Quote
Rodzice Maciusia :) Posted May 9, 2009 Author Posted May 9, 2009 mjolanta@poczta.onet.pl napisał(a):Dodusia odmawia przyjmowania jedzonka nawet z mojej ręki, stroni od zabawy, nie cieszą jej nawet zabaweczki, których ma sporo. Nie poznaję jej, to nie ta sama, ruchliwa, wesoła, gotowa w każdym momencie do zabawy psinka. Bardzo ją kocham i czuję się winna, chciałam pomóc jednej psinie, przez co chyba skrzywdziłam drugiego psiaczka. Nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że Dodi była wcześniej bardzo rozpieszczana i teraz jest zazdrosna. Mam nadzieję, że z czasem się ułoży między nimi. Pani Jolu, nic Pani nie pisze jak wygląda sprawa między nimi - czy dalej Imbirek się sroży na małą? Zapomniałam serdecznie podziękować M@d, za wyrażenie swego zdania!! :loveu: Quote
Rodzice Maciusia :) Posted May 13, 2009 Author Posted May 13, 2009 Ajula - jak to się mówi - nie mogę się zgodzić bardziej :loveu: Quote
Ajula Posted May 13, 2009 Posted May 13, 2009 mjolanta@poczta.onet.pl napisał(a): Nie poznaję jej, to nie ta sama, ruchliwa, wesoła, gotowa w każdym momencie do zabawy psinka. Bardzo ją kocham i czuję się winna, chciałam pomóc jednej psinie, przez co chyba skrzywdziłam drugiego psiaczka. Pani Jolu, niech sie Pani nie martwi, najważniejsze, żeby Imbirka nie gryzła Malutkiej. Reszta się ułoży. Dodi wróci dobry humor i tak się zżyje z Imbirką, że nie będzie chciała się bez niej ruszyć. Przeżywałam dokładnie to samo co Pani, kiedy wzięlismy połamanego bezdomniaka. A nasza Hexi była zazdrosna i smutna. Tym bardziej, że on był bardzo chory, miał poważną operację i był wpół dziki. Dlatego wymagał więcej zabiegów i opieki, niż zdrowa Hexi. Serce mi pękało, jak widziałam ją smutną, bo przedtem była jedyną i najważniejszą, rozpieszczoną królewną. Jednak wszystko wróciło do normy po pewnym czasie. Warto było - znajda uratowany, a Hexi się już z nim zżyła i nawet odgania od niego inne psy. Trzymam dalej kciuki. Quote
Rodzice Maciusia :) Posted May 24, 2009 Author Posted May 24, 2009 Najnowsze wieści o Imbircu: dalej wścieka się na Dodi :shake: zwiała jakiś czas temu od pani Joli, ale udało się ją "zgromadzić" (a wierzę że to nie było łatwe, bo mi na początku raz też dała nogę :cool3:) I foty: Quote
Rodzice Maciusia :) Posted May 24, 2009 Author Posted May 24, 2009 Słodka to ona jest, prawda? I to chyba najlepsza fota :evil_lol::evil_lol:: Quote
Ajula Posted May 25, 2009 Posted May 25, 2009 jest prześliczna :loveu: tylko czemu tą malutką tak goni....??? :-( ach, żeby tak ktos mądrzejszy od nas coś doradził Quote
Rodzice Maciusia :) Posted June 2, 2009 Author Posted June 2, 2009 Nop niestety Imbirka daje dalsze popisy :-( Ja nie wiem co się z nią dzieje :shake: Zaatakowała panią Jolę gdy ta wracała do domu i ją ugryzła :shake: Quote
Rodzice Maciusia :) Posted June 7, 2009 Author Posted June 7, 2009 wczoraj pani Jola napisała, że jest lepiej, ale Dodi jest bardzo apatyczna Jak nie urok to :shake: ehhh Quote
Ajula Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 parę dni mnie nie było, a tu takie wieści - ugryzła Panią Jolę :-o co się dzieje?? chyba bez specjalisty się nie obędzie RM macie tam w okolicy kogos kto zna się na psach? Quote
Rodzice Maciusia :) Posted June 7, 2009 Author Posted June 7, 2009 Napisałam Pani Joli aby się do takowego zwróciła - a już ona musi zdecydować czy tak zrobi i czy go poszuka ;) Quote
Justyna.Justa Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Ojej jak przykro czytać takie żeczy. Może ona jest zła na to że bez przerwy w inne ręce jest oddawana. Ale to tak jes pies z psem się szybciej dogada niż suka z suką. To może potrwać dłużej. Quote
Ajula Posted July 21, 2009 Posted July 21, 2009 wiadomo może, jak się ma Imbirka i jej mała koleżanka? Quote
Rodzice Maciusia :) Posted July 24, 2009 Author Posted July 24, 2009 Napisałam tydzień temu do Pani Joli, ale nie dostałam odpowiedzi. Jeszcze ciut poczekam, bo może jest w ciepłych krajach i napiszę znowu :lol: Quote
Rodzice Maciusia :) Posted August 15, 2009 Author Posted August 15, 2009 Sytuacja dojrzała do tego, że Imbirka zmieniła zamieszkanie. Zacytuję mail pani Joli: Dodi czuje się dobrze a Imbirka też nie mniej dobrze. Z uwagi na jej eskapady w czasie mojej nieobecności pilnowała jej ostatnio moja sąsiadka. Imbircia tak do niej przylgnęła, że nie wychodzi teraz od niej z domu czy posesji na przeciw mojego domu. Praktycznie tam bywała całe dnie aż została już u nich na stałe. i kolejny mAil: Imbuśka miewa się doskonale ...ale to ona sama taką decyzję podjęła i poprostu może Pani nie uwierzy, ale przeprowadziła się do sąsiadów dokładnie na przeciwko nas. Tam jest mała, 4 letnia dziewczynka. Codziennie bawiły się razem..i Imbuśka zadecydowała, że zamieszka u Edytki. Opiekujemy się nią wszyscy razem, bo kocham ją i poczuwam się w obowiązku dbać o jej dobro. Obserwuję ją całymi popołudniami z okna domu i z podwórza jak baraszkuje z Edytką, wiem jak jest karmiona. Musieliśmy po jej eskapadach dokonać zabiegów odpchełkowania i odrobaczania. Postaram się przesłać Pani najnowsze fotki Imbireczki ze swoją malutką właścicielką Edytką, mała aż piszczy z radości, że tatuś pozwolił zostać Imbuśce, bo wcześniej Edytka dniowała i nocowała u mnie, wiązała rudaskowi wstążki na szyji i za nic nie chciała wracać do domu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.