Czarli02 Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Witam To mój pierwszy post, dlatego chciałbym się przedstawić - mam na imię Cezary, mieszkam w Pyrlandii (wlkp) ;) Od trzech tygodni mam śliczną, adoptowaną boksię, która ma już 7 lat. Z rozmów z Panią z DT wiem, że może zostawać sama w domu - jest spokojna, nic nie niszczy, nie hałasuje. Teraz przebywa praktycznie cały czas ze mną. Jeśli muszę gdzieś sam wyjechać to przychodzi do mnie ktoś, kto z nią jest. Nawet jeśli wybywam tylko na 1-2 godziny... No i co niektórzy mi mówią, że to błąd, że powinienem ją zostawiać na trochę samą, bo jak kiedys naprawdę trzeba będzie to będzie to dla niej szok... Prawda to? Karmiona była suchą karmą. Ja mam mnóstwo czasu, sam gotuję, więc podaję mojej Tequilce przysmaczki typu gotowane mięsko w rosołku, gotowane warzywka i w ogóle coraz więcej "naturalnego" nie przetworzonego pokarmu. Przekonałem się już, że na Royalka spojrzy, owszem, zje, ale bez "szału", natomiast moje rosołki zajada, że uszy i fafle fruwają...Mówią, że w tym wieku lepiej już menu nie zmieniać i karmic tylko suchą karmą... Prawda to? Mówią jeszcze, że powinna być bardziej karna, powinna wiedzieć co jej wolno, czego nie, a ja nie przywiązuję do tego żadnej wagi... Ten pies może u mnie robić na co ma ochotę, spać kiedy, ile i gdzie chce, kosteczki ogryzać sobie na moim fotelu... Oczywiście zachowuje czystość (z resztą od rana do późnego wieczora jesteśmy poza domem) Mówią, że będę tego żałował, że wejdzie mi kiedyś na głowę, że mam jej ukrócić... A ja nie chcę...Nie mam sumienia... Jak spojrzę w te ślepka... Czy dobrze? I wreszcie - gdy jesteśmy cały dzień poza domem, wrócimy wieczorem, to po "kolacji" z miejsca "uderza w kimono" - śpi bardzo głęboko (chrapie!) od 22.00 do 9.00 - rano jeszcze patrzy z wyrzutem, że ją budzę (!) i sięgam po smycz... Czy to normalne? Kwestia wieku? Pozdrawiam! Quote
wiska Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Po 1-rzeczywiscie dobrze jest "zostawic"pieska raz na jakis czas samego ,potem do moze byc dla niej szok,ze nagle zostaje sama itp Po 2 -ja moge powiedziec od siebie ,ze polecam reglarne karmienie sucha karma,wg dawkowania na opakowaniu i nie nalezy zmieniac zbyt czesto karmy (dobrze zbilansowana typu bosh,acana dostarczy psiakowi wszystkich witamin i skladnikow odzywczych jakie mu potrzeba),oczywiscie raz na jakis czas nalezy sie jakis smaczek albo kostka :cool3: Po 3 wydaje mi sie ,ze przydaloby jej sie nie tyle dyscyplina co szkolenie-trenowanie raz dziennie po 10-15min podstawowych komend: "siad","lezec","zostan","do nogi" itp dzieki temu pies bedzie mial stymulacje intelektualna, troche sie zmeczy, bedzie bardziej "karny" i wzmocni sie wiez miedzy wami. Mysle,ze w przypadku doroslego psa (moge powiedziec starszego?:roll:) bez jako takich problemow z zachowaniem(tj warczenie,skakanie na ludzi,niszczycielstwo itp) nie ma potrzeby jakos korygowac jej zachowania ,czy tez nie pozwalac jej na cos. W kocu tyle sie biedaczysko w zyciu "nacierpialo",ze zasluguje na spokojne zycie ;) Po 4 to ,ze nie chce rano wsawac jest raczej normalne,lecz mozna profilaktycznie pojsc do weta sprawdzic stawy-czy nie ma problemow z podnoszeniem sie itp-w "tym wieku"nalezy szczegolnie dbac o tego typu "rzeczy" pozdrawiam! Quote
Czarli02 Posted February 21, 2009 Author Posted February 21, 2009 wiska napisał(a): W kocu tyle sie biedaczysko w zyciu "nacierpialo",ze zasluguje na spokojne zycie ;) Nie, nie, to nie tak. Ona absolutnie nie cierpiała w sensie dosłownym. Po prostu właściciele nie mieli już dla niej czasu. Ta sunia była wyprowadzana rano na szybki spacer, siusiu, kupka i do domu... Tu cały dzień sama i wieczorem powtórka - krótki spacer i kimonko... Odnoszę wrażenie, że las, drzewa, łąki, zamarznięte jezioro, wiewiórka, zajc, to dla niej całkowicie nowe widoki... A bryka na tych spacerkach jak młoda sarenka, a nie starsza już pani...hehehe. Może złapała "drugi oddech"? Tak przynajmniej się zachowuje... Dzięki za rady - poszperam jeszcze na forum, popytam - zobaczymy. Pozdrawiam! Quote
karjo2 Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 Tu masz rady szkoleniowca: [url=http://pies.onet.pl/13,12509,42,zaufanie_psa_ze_schroniska,ekspert_artykul.html]Zaufanie psa ze schroniska - Zofia Mrzewi Quote
karjo2 Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 Tu masz rady szkoleniowca: Zaufanie psa ze schroniska - Zofia Mrzewi�ska - Onet.pl Pies Jak zaprzyja�ni� si� z psem ze schroniska? - Zofia Mrzewi�ska - Onet.pl Pies Na razie po czesci pracujesz na byc moze klopoty w przyszlosci. Kazdy pies powinien potrafic zostac sam, podobnie z pewnymi zasadami, pies od poczatku powinien miec wskazane pozadane zachowanie, gorzej przyjdzie z egzekwowaniem pewnych ograniczen, gdy teraz suni wolno wszystko ;). Warto sie pobawic w szkolenie, uczenie psa, z jednej strony latwiej sie zaaklimatyzuje w domu, rozladuje energie, z drugiej - wypracujecie fajny kontakt sobie. O karmieniu poczytaj wiecej w tematach o zywieniu, royal nie jest az tak zachwycajacy, lepsze i bardziej smakuje psu domowe jedzenie - wiesz, co dajesz (zreszta zajrzyj na tematy o barfie). Spanie tak dlugo jest jak najbardziej mozliwe, caly dzien poza domem, tez jest wyczerpujacy i moze stresowac psa zaraz po adopcji. Quote
***kas Posted February 24, 2009 Posted February 24, 2009 ja mam 3 psy po przejściach, i ani jednemu nie odpuściłam. Nie katowałam ich broń boże! Jednakowoż szkolenie, szkolenie i jeszcze raz szkolenie. Psy są zadowolone, kochają właśnie te reguły, zwyczaje, nie mówię tu o przesadnej dyscyplinie, śpią z nami w łóżkach, szaleją po domu, ale wystarczy 1 komenda i natychmiast opuszczają pielesze. Jedna komenda wystarczy i zabijając się o własne nogi lecą do pańci. Pies czuje się szczęśliwy gdy ma jasno określone reguły gry. Spacery po lesie, dużo rozrywki SUPER! Ale nie odpuszczaj tym ślicznym oczętom, bo wkrótce suka stwierdzi, że to ona tu rządzi i gramy na jej zasadach, a to niekoniecznie może Ci się spodobać. 7letnia suka, to psisko w kwiecie wieku! Może jakiś psi sport? :razz: Co do jedzonka, najlepszym rozwiązaniem są suche karmy, chyba, że chcesz wejść w temat głębiej i samodzielnie jej szykować żarełko, ale przede wszystkim musisz się nauczyć odpowiednio bilansować jedzonko. Tak, żeby niczego jej nie zabrakło. My karmimy BARFem i jesteśmy zachwyceni. Cenowo wychodzi to tyle samo co dobra sucha karma. :cool3: Quote
dunia77 Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 1. Tak, moim zdaniem powinieneś psa zostawić czasem samego w domu. Z Twojego postu wynika, że boksia ładnie zaadoptowała się do życia w Twoim domu, więc jest to dobry czas. Na początku to może być naprawdę 15-30 minut. Możesz też zdecydować, że tylko część mieszkania jest do jej dyspozycji (chociażby dla jej bezpieczeństwa: kable itp). 2. Moim zdaniem nie ma jednego idealnego sposobu karmienia psów, każdy pies jest trochę inny. Na podforum o żywieniu znajdziesz sporo wskazówek co powinno zawierać zbilansowane domowe jedzenie dla psa. Jeśli psu nie będzie odpowiadać dana dieta (alergia albo zbytnie obciążenie dla układu pokarmowego), bardzo szybko to zauważysz :razz: 3. Moim zdaniem szczęśliwy pies to pies, który zna reguły gry. Np. Spyker (mój pies) może spać na kanapie, ale w mgnieniu oka z niej zejdzie, kiedy go o to poproszę. Niedopuszczalna jest sytuacja, kiedy właściciel próbuje zrzucić psa z kanapy, a pies na niego warczy. Myślę, że wiesz, o co mi chodzi. Spyker jest psem pracującym (jest moim psem asystującym), ale w swoim wolnym czasie ma dużo luzu, nie kontroluję każdej jego minuty. Dopóki nie próbuje grzebać w śmieciach :mad: itp to niech sobie robi co chce. I tak przeważnie siedzi nie dalej niż metr ode mnie, bo może będę go potrzebować (szkoląc go odkryłam, że Spyker to pracoholik, jak większość pastuchów). 4. Przeciętny pies ponoć śpi 14 godzin dziennie, a niektóre psy to prawdziwe śpiochy. Starsze psy potrzebują tym więcej odpoczynku, żeby się zregenerować. Moim zdaniem Twoja boksia jest w normie. No i ukłony za zaadoptowanie seniorki :thumbs: Quote
Guest Mrzewinska Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 No to jeszcze ja. 1. Trzeba zostawiac psa samego - żeby kiedys nie przeraził sie samotnosci, zeby umial zostawać sam 2. Nie karmię suchymi karmami, bo nie wierzę, aby przewod pokarmowy psa, przez tysiace lat przystosowany do zarcia naturalnego, nagle przez kilkadziesiat lat przestawil sie na suche zarcie. Karmię wylacznie jedzeniem normalnym, bez konserwantow, czyli najczesciej surowym miesem, plus marchewka, jablko, do tego niewiele wypelniacza, np bezcukrowe platki kukurydziane, makaron z maki razowej, sucha kromka chleba - tez takeigo bez wzmacniaczy, spulchniaczy. Smakolami dzielimy sie zgodnie, czyli pies moze dostac dodatkowo co jakis czas to co lubi - ser, jajko, gotowane mieso, a nawet truskawki ze smietana i nalesnika z serem. 3. Szkolenie jest psu potrzebne dla rownowagi psychicznej - to najlepszy srodek dla upewnienia zwierzaka, jakie zachowania przynosza korzysc i jednoczesnie ulatwienie wzajemnego porozumienia, dobre szkolenie tworzy najwieksza wiez miedzy psem a przewodnikiem, pies jest z urodzenia zwierzatkiem wspolpracujacym w grupie, to dla niego naturalne i bardziej potrzebne niz zaglaskiwanie bez powodu. 4. Boksery czesto lubia dlugo spac. Zofia Quote
Czarli02 Posted February 27, 2009 Author Posted February 27, 2009 Bardzo, bardzo dziękuję wszystkim za pomocne rady. Oczywiście zacząłem już je stosować w naszym codziennym życiu. Nie wychodzę już rano do osiedlowego sklepu po zakupy z psem na smyczy - zostaje wtedy w domu. Wieczorekiem też wyjeżdżam na godzinkę - też sam. Sunia znosi to zupełnie bezstresowo - trochę w pierwszych minutach kręci sie niespokojnie, za chwile jednak kładzie się i elegancko zasypia... (wiem, bo zainstalowałem podgląd video :evil_lol: ) Nasze leśne spacery też są juz ciekawsze - uczymy sie aportować (znaczy, ja nie...;)) i innych sztuczek - łapka, siad, waruj, zostań, zostaw wiewiórkę :shake:...) Myslałem kiedyś, że to głupie, że robi się z psa cyrkowego głupka, ale widzę, że ona jest autentycznie szczęśliwa zapracowując na pyszny smakołyk... Taaaaaak, uczymy sie siebie nawzajem. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję! Na fotce poniżej - aport za Bardzo Wielkim Kijem... Quote
karjo2 Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 Jeszcze drobiazg, na wszelki wypadek, uwazajcie z wypadami psa luzem w lesie. Za duzo wypadkow sie zdarza :(. A sunia cudna!! Quote
Czarli02 Posted February 27, 2009 Author Posted February 27, 2009 karjo2, co masz na myśli? Jakich wypadków? Nie wyobrażam sobie spaceru, marszu 4-5 godzinnego z psem na smyczy... Jeśli jednak trza, to kupię linkę tropiącą, tylko dalej nie wiem po co...? Ja już mam milion lat, las to mój drugi dom, od dziecka łaziłem tam z psami i (odpukać) nigdy nic sie nie stało... Oświeć mnie, proszę - może o czymś nie wiem... Pozdrawiam Quote
karjo2 Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 Dlugi, bolesnie prawdziwy watek, proponuje przeczytac caly - co jest efektem puszczania luzem psa w lesie, co sie moze stac i psu i innym zwierzetom, dlaczego jest prawny zakaz puszczania psow luzem : http://www.dogomania.pl/forum/f1060/mysliwy-zabil-mi-psa-103216/index162.html#post11860388 Quote
Czarli02 Posted February 27, 2009 Author Posted February 27, 2009 :crazyeye: SZOK!!! Zamawiam na allegro linkę. Wiem, że to forum przeglądają dzieci, więc nie będę dokładnie opisywał jakie żywię uczucia do tych "myśliwych" :angryy::angryy::angryy: Jestem muzykiem i kilkanaście razy zdarzyło mi się grać na imprezach dla tego swoistego "towarzystwa". Te ich trofea, obyczaje, przyśpiewki, stroje... A w rzeczywistości krew na rekach...Na pewno są wyjątki (pewnie niejeden myśliwy przegląda to forum i mi sie dostanie...), ale generalnie to banda bogatych snobów, którzy znajdą tysiąc powodów i usprawiedliwień dla swojego BANDYCKIEGO hobby!!! Dziękuję karjo2. Quote
karjo2 Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 W wiekszosci zoologow kupisz linke treningowa 10, 15, czy 20m. Z drugiej strony wlasciciele psow puszczanych luzem tez nie sa bez winy, w tamtym przypadku psy pogonily zwierzyne, wiec ... Postepowanie ludzi, z zalozenia, ze najwyzej pieski sie przebiegna, to tez czysty bandytyzm :shake:. Ale do tego trzeba dojrzec, tak jak do posiadania zwierzecia. I wierz mi, znam lesnikow - mysliwych, strzelajacych tylko zwierzeta chore, zagrazajace innym, ktorych cos trafia, jak widza zagonione sarny, rozszarpane mlode, bo pieski sie "zabawily". Nie mozna uogolniac w zadna strone. Quote
Jagoodkaxd Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 [quote name='Czarli02'] I wreszcie - gdy jesteśmy cały dzień poza domem, wrócimy wieczorem, to po "kolacji" z miejsca "uderza w kimono" - śpi bardzo głęboko (chrapie!) od 22.00 do 9.00 - rano jeszcze patrzy z wyrzutem, że ją budzę (!) i sięgam po smycz... Czy to normalne? Kwestia wieku? Nie martw się , mój pies skończy 8 marca rok i jest w stanie spać w sobote i w niedziele tak jak ja , czyli tak coś około 12.00 13.00 :cool3: Quote
dunia77 Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 Czarli02 napisał(a): Nie wyobrażam sobie spaceru, marszu 4-5 godzinnego z psem na smyczy... A co w tym takiego dziwnego? :crazyeye: Ja mam za sobą całodzienne wędrówki z psem na smyczy... jeśli pies jest nauczony chodzić na smyczy, to żadna krzywda mu się nie dzieje - tu gdzie mieszkam - wręcz przeciwnie - pies jest narażony na spotkania z aligatorami, wężami itp - ale z tego, co inni piszą to i w Polsce nie jest bezpiecznie. Quote
Czarli02 Posted February 27, 2009 Author Posted February 27, 2009 OK, wszystko rozumiem, tylko gdzie taki bidny człek mieszkający np. w bloku może sobie z psiakiem pobiegać, skoro w mieście nie wolno, w parku nie wolno i w lesie okazuje się, że tez nie... Kupic bieżnię...?:roll: karjo2 - "I wierz mi, znam lesnikow - mysliwych, strzelajacych tylko zwierzeta chore, zagrazajace innym..." Taaaaaaaa, ja też. Co nie zmieni jednak mojego zdania, że jest milion ciekawszych i milszych zajęć... Natura na 100% dałaby sobie sama radę, uwierz. Taki cytacik ze stronki www.zabilimipsa.pl - Życie Warszawy "Przez wałęsające się psy mamy mniej zająców, bażantów..." Noooo, jasne - i takie jakoś "chude" te Świeta Wielkanocne bez pasztetu z zajca, bażanta w sosie z borowików, pieczeni z sarny... I obowiązkowych opowieści jaki to ja jestem Wielki Łowczy, że położyłem go jednym strzałem... dunia77 - a dlaczego aligatory chodzą luzem i bez kagańca...?:eviltong: Quote
dunia77 Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 [quote name='Czarli02']dunia77 - a dlaczego aligatory chodzą luzem i bez kagańca...?:eviltong: Czarli, dobre pytanie! A do tego niewysterylizowane! No tragedia! :razz: (Widziałam kiedyś aligatora, który zżerał drugiego aligatora - wstydu nie mają normalnie, kanibale!) A co do bieżni, to jak się dorobię, to Spyker będzie sobie biegał o tak: YouTube - My Dog Ambrose On A Dog Treadmill Quote
karjo2 Posted February 27, 2009 Posted February 27, 2009 Czarli i to jest ten upiorny brak empatii w strone zwierzat lesnych :roll:. Natura sobie nie da rady, skoro przyjdzie na niedzielny spacerek 50 radosnie puszczonych w lasku pieseczkow, ktore "tylko" pogonia kotna sarne, albo dopadna mlode w krzakach czekajace na matke. Bo ich wlasciciele wychodza z zalozenia, ze piesek musi sie wybiegac. Owszem, musi, ale nie kosztem innych zwierzat i spacerowiczow, od tego jest rower, biegajacy wlasciciel, trening aportu, tropienia, agility i inne sporty. A po takiej dawce ruchu i wysilku umyslowego kazdy pies, zmeczony i szczesliwy padnie spac w domu ;). Czytajac watek, zwrociles uwage na argumenty przeciw beztroskiemu puszczaniu psow, czy tylko od jednej strony "lyknales" :evil_lol:? Quote
Czarli02 Posted February 27, 2009 Author Posted February 27, 2009 karjo2, jak już pisałem wcześniej mam milion lat, moje stare oczy wiele w życiu widziały - dobrego i złego, tak że staram sie patrzeć na problemy z każdej ich strony. I jak zwykle bywa, tak i tutaj prawda leży gdzieś pośrodku - przyznaję Ci rację. Nie byłbym jednak sobą, gdybym czegoś z przekąsem nie skomentował (taka już moja wredna natura :razz:) Otóż jakoś nie mogę postawić znaku równości pomiędzy rozpaczą Pana Myśliwego na widok biednej wystraszonej przez dzikie, warczące bestie sarenki, a rozpaczą człowieka, który widzi swojego Przyjaciela konającego w kałuży krwi, bo jakiś baran źle wyregulował lornetkę i wielki, ogromny jak niedźwiedź, biały potwór okazał się być 30 cm małym, białym psiakiem. Tylko, że jakoś później mu tej sarenki nie żal, jak tak kruchutka, marynowana w ziołach, rozpływa się w ustach, popijana żubrówką... Mylisz się chyba pisząc o mojej empatii, bo ja nie chciałbym aby stworki leśne były straszone, rozszarpywane przez moje psy, ale nie chciałbym też aby do nich strzelano dla sportu, przygody i ku uciesze zgrai żądnych krwi pożal się Boże łowców... Co absolutnie nie zmienia mojej decyzji o zakupie linki tropiącej i rozpropagowaniu tematu w "psiarskim" środowisku w mojej miejscowości. Pozdrawiam Cię i dziękuję!!! Quote
wiska Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 a ja sie nie zgodze... Po pierwsze mysliwy nie ma prawa zabic psa z widoczna obroza(dlatego zwykle zakladam czerowna) lub w odleglosci max 200m od najblizszego domostwa/osiedla.Po drugie znam troche ten "polsiwadek" i to sa zwykle (bo sa wyjatki oczywiscie) ludzie kochajacy psy. Sami czesto sa ich wlascicielami i wierzcie mi-czesto zdarza sie ,ze w czasie polowania zaginie jakis zwierzak,wec bardzo uwazaja jezeli chodzi o strzelanie "na prawo i lewo". Wszyscy ktorych znam mowia ,ze nie strzelaja do psow,chyba ,ze sa poldzikie(uciekaja,nie maja obrozy,sa zaniedbane). Wiec prosze nie generalizowac :roll: zaraz sie wszyscy na mnie z zebami rzuca...ech-bywa :evil_lol: Quote
zmierzchnica Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 A mi się wydaje, że jak zwykle nie można generalizować. Na pewno wiele jest myśliwych, którzy bez powodu do psa nie strzelą. Wielu też to zrobi, nawet jeśli pies będzie miał obrożę - bo co, zostawi takiego zwierzaka w lesie luzem? Jeśli w okolicy nie widać właściciela? Jak zawsze jednak najgłośniejsze są te przypadki wyrachowanego bestialstwa, których znowu nie było aż tak dużo. Na pewno żaden myśliwy nie biega za psami po lesie z mordem w oczach, nie demonizujmy :evil_lol: Trzeba pilnować swoje zwierzaki, a przecież wyprowadzanie ich na lince to nie jest znowu taki problem... Można zaopatrzyć się w pas biodrowy i do niego przypinać smycz (najlepiej amortyzowaną, specjalną do sportów) i mieć wolne ręce, biegać z psem i podziwiać piękno przyrody bez strachu, że nagle wyskoczy sarna i psiak pobiegnie... Można też puścić psa, ale zająć go rzucaniem aportu bardzo blisko, a kiedy zostawiamy go bez zajęcia, to dopiero zapinać... Mi się nieraz zdarzało, że w lesie wyskoczyła przede mnie parę metrów sarna albo zając i pognała w las. Praktycznie dwa razy na tydzień mam takie sytuacje... Ale psów nigdy nie spuszczam w lesie ze smyczy, więc mi to obojętne. Na pewno by "sprowokowane" w taki sposób pobiegły za zwierzyną :roll: Nawet gdyby nie było zakazu to bym ich nie spuszczała... Swoją drogą jednak, nie lubię i nie polubię myśliwych. Myślistwo uważam za przeżytek, bezsensowny sport mający spełnić jakieś chore ambicje, ale otoczony wielką ideologią "pomocy środowisku naturalnemu", która nijak ma się do rzeczywistości. Oczywiście, rozumiem, że chore zwierzęta należy odstrzelić, równowaga jest już tak zaburzona przez człowieka, że nie ma szans, by przyroda dała sobie radę sama. Ale po co do tego ideologie? Trofea, obławy, polowania z wielką pompą, nagrody, imprezy? Cała taka heca wokół zabijania? Najlepiej, żeby zabijaniem zajmowały się osoby za dany obszar lasu odpowiedzialne. Oczywiście, taki obowiązek mógłby im się nie podobać... I tak byłoby najlepiej. Bo wtedy na pewno odstrzeliłyby chore zwierzę, a nie zabiły co lepiej się prezentujące zwierzę, którym potem można się pochwalić. Odrzuca mnie to, naprawdę. Może są myśliwi, którzy są naprawdę świetnymi, wrażliwymi ludźmi... Ale moich uprzedzeń to nie zmienia :shake: Quote
Guest Mrzewinska Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 Od kiedy myśliwy zastrzelil psa pilnujacego skladu materiałow budowlanych na nieogrodzonej zamieszkalej posesji, 8 metrow od drzwi domu, strzelajac w strone drzwi, w ktorych na odglos szczekania psa pojawil sie wlasciciel, zdania na temat mysliwych nie potrafie zmienić. Pies nie atakowal - szczekal przed drzwiami wlasnego domu. Nie bylo tam terenow lowieckich. Pies nie ruszyl sie od zlozonych pustakow i na nich zostal zabity. Zofia Quote
Czarli02 Posted February 28, 2009 Author Posted February 28, 2009 Pani Zofio, czy ten typ nadal jest myśliwym? Jak zakończyła się sprawa? Jak dla mnie - powinien dyndać... Quote
Guest Mrzewinska Posted February 28, 2009 Posted February 28, 2009 To nie był moj pies, ale serdecznie znajomy pies, na wsi ludzie wchodzą w rozne uklady, bo musza. Zadna kara nie dosiegnela pana myśliwego. Zofia Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.