Guest Mrzewinska Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 OKI:-) Pies wykonal polecenie, wlasciciel w nagrode: 1. chwali, daje zarcie, 2. Daje zarcie, chwali, 3. Glaszcze, daje żarcie, 4. Daje zarcie, glaszcze. Co lepiej, co sie osiaga za kazdym razem, co pies z tego wie? Zakladam, ze pies jest lakomy. Ale to chyba za łatwe? To specjalnie dla ambitnych - moze nie Skinner kontra Disney, ale nie tylko Skinner, na pewno nie Disney. Prosze o analize artykulu Onet.pl Pies Fakty są prawdziwe, ale prosze o wybranie bodaj jednego przykladu blednego rozumowania autora. Jest wiecej niż jeden, dla wszystkich starczy:evil_lol: Zofia Quote
Cockermaniaczka Posted February 21, 2009 Author Posted February 21, 2009 Nie wiem czy dobrze mysle,ale cyt"Z pewnością ważną rolę w znalezieniu chłopca odegrała przyjaźń, jaką Bruno darzy dzieci. Został przyzwyczajony do kontaktu z nimi i chętnie przebywa w ich towarzystwie. Dziecko uwielbia przecież zabawy, można z nim niestrudzenie ganiać po trawie albo biegać za piłką. Czegóż chcieć więcej?" Dla mnie to nie moglo miec wplywu bo pies nie wiedzial czy szuka dziecka czy osoby doroslej...Zostal podany zapach a jego zadaniem bylo odnalezienie sladu. Quote
Guest Mrzewinska Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Słusznie, pies wie, ze ma zasygnalizowac w wyznaczonym terenie kazdego znalezionego czlowieka, niezaleznie od wieku, stanu zdrowia, niezaleznie czy ten czlowiek stoi, lezy czy siedzi. I pies moze podązac sladem, lub przeszukiwac teren. Za zgeneralizowanym pojeciem zapachu czlowieka. Bez poczatku sladu, bez podanego zapachu. Tak wlasnie bylo. Zofia Quote
owca Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Pies wykonal polecenie, wlasciciel w nagrode: 1. chwali, daje zarcie, 2. Daje zarcie, chwali, 3. Glaszcze, daje żarcie, 4. Daje zarcie, glaszcze. oj, na pierwszym szkoleniu zwrócono mi uwagę, za nagradzanie 2. :evil_lol: najśmieszniejsze jest to, że teorię znałam, ale miałam zły timing i w rzeczywistości, pies zjadał nagrodę zanim zdążyłam go nagrodzić :eviltong: (Dla dziewczyny od labradora: to prosty przykład dlaczego warto skorzystać z rady trenera - który zwróci Ci uwagę na takie najprostrze, trudne do wychwycenia, bo czynione szybko, odruchowo, błędy popełniane w relacjach ze swoim psem) odp. chwalimy - przyzwyczajając do "słowa-nagrody", dajemy żarcie dlaczego nie głaszczemy? bo to nie działa na odległość. chociaż ucząc przywołania stosowałam - chwalimy, głaszczemy (ach te emocje!;)) i dajemy żarcie. Z zastosowaniem kolejności, to co pies lubi najbardziej na końcu. ...a w artykuł zabawimy się po spacerze :) Quote
Cockermaniaczka Posted February 21, 2009 Author Posted February 21, 2009 Czyli glaskanie nie jest wzmocnieniem tak? Quote
jo_ann Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 chwalimy - karmimy. moj w trakcie pracy zupelnie nie lubi glaskania, w ogole go to nie motywuje.. za to w chwili relaksu drapanie nad ogonem.... gada po sznaucerzemu i tupie po sznaucerzemu z zachwytu:evil_lol: natomiast odsetek ludzi, ktore godza sie z taka obelga jak nagradzanie psa zarciem wciaz jest niewielki.. artykul poczytam wieczorem, teraz idziemy sie pobawic:eviltong: Quote
shin Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Ok, mam nadzieje, ze nie palne glupoty jakiejs :oops: Cockermaniaczka napisał(a):Czyli glaskanie nie jest wzmocnieniem tak?U lakomego psa najlepiej dawac smaki, no i sprobuj jednoczesnie psa dac na 'zostan' i glaskac :eviltong: W tym wypadku najlepszy jest glos, albo naprawde dobry cel, zeby rzucac prosto do paszczy :eviltong: 1. pies kojarzy, ze na dane haslo dostaje nagrode, wiec haslo kojarzy mu sie bardzo przyjemnie i samo w sobie zacznie byc traktowane jako nagroda 2. chwalimy [a pies i tak nie reaguje na to, co sobie gadamy :eviltong:] psa za to, ze zjadl smakolyka :evil_lol: 3 i 4 - nie ma zaznaczenia w ktorym momencie pies zrobil dobrze, wiec nie bardzo wie, za co dostaje [w dodatku co to za nagroda - klepanie po lbie, na przyklad? To tak, jakbysmy za nasza prace dostali z liscia :evil_lol:]. I mam lekkie wrazenie, ze glaskanie nie jest w ogole dobrym wzmocnieniem. Zarcie czy zabawa bazuja na naturalnych instynktach, jak polowanie. A glaskanie? Widzial kto kiedy, zeby psy sie glaskaly? Juz predzej iskanie... Co do artykulu, to nie znam sie absolutnie na ratownictwie, ale caly ten artykul jakis taki... zbyt ludzki, jak na moj gust. Tak troche 'szarikowo' mi brzmi - niby jest o szkoleniach, wybieraniu najlepszego do tego typu pracy szczeniaka z miotu, ale i tak odnosze lekkie wrazenie, ze mamy tu polaczenie mitu Szarika z Lassie. Zwlaszcza ostatnia opisana historia jest taka... nie umiem dokladnie okreslic, co mnie w niej razi, moze to powtarzanie, ze suczka wiedziala co ma robic? "Dodatkowo dawał dziecku poczucie bezpieczeństwa, niezbędne w tak strasznych okolicznościach" - pies nie daje w takich momentach poczucia bezpieczenstwa dlatego, ze mysli "o kurcze, dziecko sie boi, przytule sie, polize, to bedzie sie balo mniej", tylko na zasadzie reakcji na emocje, ktore od czlowieka czuje. Przestraszony czlowiek pachnie zupelnie inaczej niz normalnie. Nie wiem, moze to ja zle odczytuje ten artykul, ale wydaje mi sie, ze psy zostaly w nim uczlowieczone. "Skąd Lora wiedziała, jak się zachować w takiej ekstremalnej sytuacji? Nikt jej tego nie uczył, działała instynktownie. Pies wcale nie musi zatem być specjalistycznie szkolonym ratownikiem, aby wiedzieć, jak pomóc człowiekowi w najtrudniejszych warunkach." - ten akapit wydaje mi sie usiany dosc ryzykownymi stwierdzeniami... suczka poszla za dzieckiem, byc moze w celach rozrywkowych, a wyglada na to, ze jakby miala telefon, to by sama na policje zadzwonila... Nie podoba mi sie tez stwierdzenie "Nie tylko psy rasowe mogą dokonywać bohaterskich czynów. Nawet nieszkolony czworonóg potrafi uratować człowiekowi życie" - wskazuje na to, ze ratownikami moga byc tylko i wylacznie rasowce [nie wiem, czy to prawda, czy nie], a jednoczesnie rasowy=szkolony, nierasowy=nieszkolony. A teraz pytanie zupelnie nie zwiazane z zagadka. Bylo napisane w pierwszej historii, ze chlopiec zapamietal tylko to, ze pies go polizal po policzku - czy pies-ratownik moze sobie pozwolic na bezposredni kontakt z szukanym czlowiekiem? Przeciez moze mu sie stac krzywda, albo czlowiek moze spanikowac... Quote
jo_ann Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 ot pies, jakich wiele. Wychodzi na spacery, szczeka, gdy jedzie motor, radośnie merda ogonem na widok swojego opiekuna. tu bym sie zastonowila, czy psy-ratownicy szczekaja na motory :evil_lol: nie wiem za duzo o psim ratownictwie, ale cos mi to nie pasuje. pomijam kwestie, czy szczekanie na motory jest normalne dla psow:eviltong: Ślad prowadził do lasu, na bagniste tereny. Nagle pies zaczął nieprzerwanie szczekać – ewidentny znak, że znalazł człowieka. tu tez nie wiem, ale czy ratownicy moga wykorzystywac oszczekanie do sygnalizowania? Quote
WŁADCZYNI Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Artykuł: napiszę na niebiesko żeby nikomu nie psuć zabawy (i nie pokazywać błędów:evil_lol:) 1.Wszystkie łączy ponadprzeciętna wrodzona potrzeba przebywania z ludźmi. Nie wydaje mi się aby potrzeba przebywania z ludźmi była wrodzona - uważam ją za nabytą i stąd tak ważny proces socjalizacji 2.To bardzo ważna cecha dobrego psa ratownika, kiedy pochwała opiekuna po dobrze wypełnionym zadaniu stanowi dla zwierzęcia najwyższą wartość.nie jestem pewna czy największym wzmocnieniem jest pochwała - a nie znalezienie? Czy pies ratownik pracuje tylko na pochwały? Jak buduje się motywację? 3.Nikt jej tego nie uczył, nikt nie obiecywał jej pochwały – instynktownie wiedziała, jak ma się zachować w nietypowej sytuacji.Mój pies też nie pracuje na obiecanki:evil_lol: Nie wierzę też w instynkt 'przytulę człowieka, zrobi mu się lepiej i przeżyje noc na dworzu' 4.Ma jednak ciągle potrzebę bycia z człowiekiem i czuje się nieszczęśliwy, gdy musi zostać sam w domu, dlatego Karolina zabiera go ze sobą prawie wszędzie. moim zdaniem pies powinien umieć zostać bez człowieka w spokoju bo nigdy nie wiemy czy nie będzie takiej konieczności np. lot samolotem bez możliwości wejścia z psem na pokład Quote
shin Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 To ja tez zmienie kolor, a co bedziemy dyskusja psuc zabawe innym :evil_lol: [quote name='WŁADCZYNI']Nie wydaje mi się aby potrzeba przebywania z ludźmi była wrodzona - uważam ją za nabytą i stąd tak ważny proces socjalizacjiA nie chodzilo tu autorce [rany boskie, dobrowolnie sie bawie w 'co autor mial na mysli'! Dogo mnie spaczylo :evil_lol:] o to, ze psy-ratownicy po prostu maja od malego ogromna chec do przebywania z ludzmi, w sensie silnego popedu do pracy z ludzmi? Bo nie liczac socjalizacji, to chyba charakter szczeniaka tez odgrywa duza role? nie jestem pewna czy największym wzmocnieniem jest pochwała - a nie znalezienie? Czy pies ratownik pracuje tylko na pochwały? Jak buduje się motywację?Ja sie na ratownictwie, szkoleniu psow na ratownikow itp nie znam absolutnie, wiec nie wiem, co jest tu wieksza nagroda, ale ja to rozumiem tak, ze pochwala = zapowiedz smakolyka/zabawy/co tam dany pies uznaje za nagrode. Wiadomo, ze tropienie jest fajne, a znalezienie czlowieka to swojego rodzaju nagroda, bo w koncu taki byl cel, 'polowanie udane', ale czy to samo w sobie jest takim jackpotem? Chyba musimy poczekac na p. Mrzewinska :lol: Mój pies też nie pracuje na obiecanki:evil_lol: Nie wierzę też w instynkt 'przytulę człowieka, zrobi mu się lepiej i przeżyje noc na dworzu'O, ladnie ujelas, o to wlasnie mi chodzilo. moim zdaniem pies powinien umieć zostać bez człowieka w spokoju bo nigdy nie wiemy czy nie będzie takiej konieczności np. lot samolotem bez możliwości wejścia z psem na pokładJa to rozumiem tak, ze pies nie lubi byc sam [chyba zaden nie lubi], a babka ma okazje, to go ze soba bierze :hmmmm: Quote
WŁADCZYNI Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Kurczę nie wiem jak to ująć hm może tak - żaden pies nie ma wrodzonej opcji 'pracuję z człowiekiem i tylko to się liczy' wydaje mi się że każdy pies się tego uczy, uczy się ufać, współpracować, reagować na nasze gesty, mimikę, 'czytać' nas. Quote
owca Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 cocermaniaczka, głaskanie jest pozytywnym wzmocnieniem (choć zależy to też indywidualnych cech psa) chodzi o to, co wyjaśniła shin. W przypadku 1, pochwała, początkowo nie mające żadnej wartości słowo, zyskuje pozytywne skojarzenie i samo w sobie staje się nagrodą. szkolisz klikerem? to trochę tak jak z kliknięciem, początkowo dźwięk nie ma dla psa znaczenia, ale zwierzak szybko się uczy, że kliknięcie oznacza, że zrobił coś dobrze (co się od niego oczekuje/że "o to chodzi") i że dostanie nagrodę. dlaczgo wyuczone słowo "pochwała" jest lepsze od głaskania? bo ciężko ci będzie pogłaskać psa jeśli będzie się znajdował dalej niż metr od ciebie :) dobraaa... zabieramy się za tekst :evil_lol: Quote
shin Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 [quote name='WŁADCZYNI']Kurczę nie wiem jak to ująć hm może tak - żaden pies nie ma wrodzonej opcji 'pracuję z człowiekiem i tylko to się liczy' wydaje mi się że każdy pies się tego uczy, uczy się ufać, współpracować, reagować na nasze gesty, mimikę, 'czytać' nas.'i tylko to sie liczy' to napewno nie ma takich psow, w cuda to ja nie wierze :lol: ale wydaje mi sie, ze skoro miedzy poszczegolnymi rasami jest roznica jesli chodzi o nastawienie do wspolpracy z czlowiekiem, to bedzie tez w obrebie samej rasy, i ja akurat tak zrozumialem ten text :oops: Moj pies nawet jako szczeniak bardzo sie garnal do ludzi, ale wiadomo, ze trzeba bylo wypracowac z nim, ze to ja jestem przewodnik, ze mi sie ufa, ze jak sie czegos boi, to ja pomoge - za to bywaja tez pieski, ktore sa samodzielne, czlowiek to najlepiej wg nich zeby sie ograniczyl do dawania zrec, pic, i wypuszczania, jak maja ochote :evil_lol: owca - khem, dogo przez panie jest opanowane, ale prosze nie kastrowac meskiej czesci uzytkownikow :eviltong: Quote
owca Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 shin, oops! to ja przepraszam, taki odruch (bezwarunkowy) :evil_lol: ale czy nie powinniśmy ( ;) ) brać poprawki na to, że nie jest to tekst naukowy, ale popularny - stąd te przymiotniki i nacechowane emocjonalnie frazy??? dlatego "potrzeba przebywania z człowiekiem", zamiast "chęć pracy z człowiekiem" i do tego "ponadprzeciętna, wrodzona etc etc..." dobra... idziemy dalej... ;) (a tak nawiasem mówiąć widziałam wywiad z właścicielką Bruno w tvn24 :evil_lol:) "Pan Mariusz szybko znalazł odpowiednie szczenię i przez ponad dwa lata jeździł z nim na szkolenia." -> na szkoleniach trzeba się pojawiać również po zaliczeniu testów na psa raztownika. "Gdy pies został certyfikowanym ratownikiem, trzeba było przeszkolić ludzi do pracy z nim." -> bardzo sprytnie wyszkolić najpierw psa, a potem ludzi... przewodnicy psów ratowników, szkolą się razem z psem i też zaliczają odpowiednie egzaminy np. z ratownictwa czy 'nawigacji' "Skąd Lora wiedziała, jak się zachować w takiej ekstremalnej sytuacji?" -> zapewne nie wiedziała, tylko było jej zimno, albo twardo, albo po prostu lubu się przytulić :evil_lol: "Pies wcale nie musi zatem być specjalistycznie szkolonym ratownikiem, aby wiedzieć, jak pomóc człowiekowi w najtrudniejszych warunkach. W psich bohaterach niezwykła jest ich olbrzymia potrzeba bycia z człowiekiem i okazania mu wierności i oddania. Są gotowe do największych poświęceń. Czy zdają sobie sprawę z tego, że ratują życie? Być może nie, ale obowiązkiem ludzi jest obdarzenie ich w zamian miłością oraz wdzięcznością." -> krótko mówiąc, Pani miała już dość swojego artykułu, więc postanowiła go szybko i zgrabnie zakończyć (przypomina mi moje wymuszone wypracowania :evil_lol: ) Nie wiem czy jest sens komentować - radzę wziąć poprawkę jednak na to, że tekst jest adresowany do mas, ma wzbudzić emocje i ładnie brzmieć. ...i cały czas wydaje mi się, że ta "chęć przebywania z człowiekiem" i to, że "wolą przebywać z człowiekiem bardziej niż ze zwierzętami" jest mylone z tym, że te psy chcą pracować z człowiekiem, są szczęśliwe, kiedy ktoś się nimi "aktywnie" zajmuje i że potrafią się skupić na pracy... ... tak już poza zachowaniem - 1. fajnie, że rodzice dali na próbkę zapachową ubranie, które noszą różni domownicy 2. czy pies w takim razie nie powinien wskazać chłopca? Quote
owca Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 jo_ann, teraz znalazłam - z linku zaraz pod artykułem ;) "Ponieważ osoby, które są poszukiwane w otwartym terenie, są w stanie chorobowym czy skrajnie wyczerpane, w 99 proc. znajdują się w pozycji siedzącej lub leżącej, psy powinny w swoim sektorze przeszukania "zaznaczyć" każdą taką osobę. W 90 proc. psy ratownicze "znaczą" miejsce pobytu osoby zaginionej poprzez oszczekiwanie tego miejsca. Dla poszukiwanego ma to oznaczać, że przewodnik już znajduje się w pobliżu lub nastąpi to w parę skąd później, nie należy odbierać takiego zachowania psa jako przejawu agresji." Andrzej Górowski Starszy Instruktor Ratownictwa Górskiego GOPR, Instruktor Szkolenia Psów Ratowniczych IRO Quote
Cockermaniaczka Posted February 21, 2009 Author Posted February 21, 2009 :hmmmm::siara: moze ja zmienie temat watku:eviltong: rozmowa robi sie bardzo ciekawa,dziekuje za wyjasnienie kwesti glaskania:pA nawiasem mowiac moj pies jak bym go nagradzala glaskaniem mial by mnie w ...:evil_lol: Quote
Guest Mrzewinska Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 Co do oszczekiwania - psy szkolone przez Storat uczone sa nie wchodzic w zaden kontakt ze znalezionym. Nie maja prawa oszczekiwac tez - wracaja natychmiast do przewodnika z bringselem, lub po powrocie oszczekuja przewodnika. Przypuszczam, ze dziecko zapamietalo polizanie przez psa w innej sytuacji. Prawdopodobienstwo odnalezienia zaginionego po sladach jest nikle - po pierwsze, nikt nie wie na ogol, gdzie czlowiek poszedl, gdzie slad sie zaczyna, po drugie, nikt nie przechowuje w domu sterylnych, jednoznacznych dla psa "konserw zapachowych", zeby szukal tego zapachu bez poczatku sladu, po trzecie - pies wyrusza do akcji gdy juz rodzina i ochotnicy z pobliskich wsi dokladnie wszystko zadeptali, po czwarte - kwestia czasu, slad zanika, gdy konczy sie dzialanosc bakterii zerujacych na tym, co sklada sie na slad. Wiec najczesciej pies ratowniczy przeszukuje teren szukajac zapachu nie po sladzie, ale jakby sprawdzajac powietrze za zapachem jakiegokolwiek czlowieka. Identyczna sytuacja jest przy szukaniu ofiar lawiny czy katastrof budowlanych - zapach jakiegokolwiek czlowieka jest tym, czego szuka pies. Zainteresowanych tematem bardziej zapraszam na strone www.storat.pl a takze do pozorowania zaginionej ofiary dla psow tam szkolonych. Mozna przy okazji zadawac dowolna ilosc pytan ludziom, ktorzy uczestniczyli w dziesiatkach prawdziwych akcji ratowniczych. Zofia PS mozna nauczyc psa, aby szukal zapachu zaginionego jadac z przewodnikiem na przyklad otwartym wozem terenowym, oczywiscie powoli, ale i tak to jest wspaniala mozliwosc sprawdzenia szybciej wiekszego terenu. Quote
M@d Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 Co do zagadka 1 - (dot. pochwała/żarcie/głaskanie) To pomijając, że niektóre psy nie przepadają za głaskaniem, to nie jest ono ani czytelne (w większości przypadków brak możliwości pogłaskania w momencie wykonania komendy) ani uniwersalne, bo np. wykonanie pogłaskania psuło by ćwiczenie - np. przy ćwiczeniu "zostań" Kolejność zaś jest istotna dla zrozumienia przez psa o co nam chodzi. Np. przy omawianym "zostań", pochwala ma być gdy został gdy odchodziliśmy. Jak wyciągniemy żarcie, to pies przybiegnie (przerwie wykonywanie zostań) zeżre i ... jak go pochwalimy - to za przerwanie wykonywania i zeżarcie :evil_lol: Pochwała musi mieć "timing" jak przy klikerze - pies musi być pochwalony W MOMENCIE gdy właśnie dobrze wykonuje komendę. A więc - komenda-wykonanie-pochwała-żarcie Artykuł przeczytam niedługo, z przyjemnością poćwiczę szare komórki i zrozumienie psychiki psa... ;) Update: "Nagle owczarek Karoliny podjął trop. Po pięciu godzinach intensywnej pracy węchowej Bruno odnalazł zaginionego, przemarzniętego i wycieńczonego chłopca." -- 3 letnie dziecko raczej nie odejdzie na odległość 5 godzin biegu psa, więc raczej o "podjęciu tropu" trudno tu mówić, może jakiś ślad zapachu niesiony wiatrem zmotywował psa do przeszukiwania terenu w danym kierunku, ale nie ... TROP "Z pewnością ważną rolę w znalezieniu chłopca odegrała przyjaźń, jaką Bruno darzy dzieci." -- Teoretycznie (tak piszą) podobno psy na węch (np. z sików) są w stanie rozpoznać pleć, wiek i stan zdrowia innego PSA, ale pies ratownik szuka po prostu człowieka i nie robi tego lepie, albo gorzej, w zależności od wieku, rasy czy religii :evil_lol: "Dla opiekuna zrobi wszystko. Również po znalezieniu Kubusia najlepszą nagrodą dla Bruna był fakt, że kilka minut poświęciłam tylko jemu, bawiłam się z nim, głaskałam go i miał mnie na wyłączność." -- A mnie się wydaje, że trochę podobnie jak u człowieka, nagroda za pracę jest ważnym, ale nie jedynym czynnikiem, bo satysfakcja z pracy i osiągnięcia sukcesu zadania jest równie, lub bardziej motywująca. świadczy o tym choćby podkładanie psu pozoranta gdy nie znajdzie prawdziwego poszkodowanego - po co tyle zachodu - nie wystarczyło by mu rzucić piłeczki? :diabloti: "Czasem organizuje dla niego pozorowane akcje poszukiwawcze, gdyż możliwość odnalezienia człowieka wciąż sprawia psiakowi olbrzymią radość." -- Przecież on tylko chce w nagrodę zabawy ... (?) po co staremu psu akcje? :diabloti: "Gdyby nie całonocna opieka suczki, trzylatka pewnie nie przeżyłaby zimnej lutowej nocy. Pies leżał przytulony do dziewczynki, dzięki czemu mała nie" -- Suczka poszła za dziewczynką, bo pewnie czasem się bawiły. Jak dziewczynka się zgubiła i położyła zmęczona, to suczka przytuliła się do niej, bo psy śpią przytulone w stadzie jeden do drugiego. Moje nawet jak jest ciepło w domu to chcą chociaż kawałkiem się do któregoś z nas przytulić (a co dopiero jak jest chłodno). Suczka grzała sobie tyłek ... a przy okazji grzała dziecko :evil_lol: A TROCHĘ pewnie też zadziałał instynkt opiekuńczy - suczka zobaczyła niezwykłe wydarzenie - dwunogi szczeniak nie wraca do ciepłego domu, tylko kładzie się spać w lesie - i postanowiła zostać. Skoro czasem wilki potrafią przygarnąć do stada ludzkie małe dziecko ... Tyle, że przypisywanie psu, że WIE co się stało i DLATEGO to robi jest raczej naciągane ;) Dziecko wychowane przez wilki! - Kobieta - WP.PL [url=http://wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=10636]wiadomo Update: Zmieniłem na czarny. Niebieski można odczytać zaznaczając tekst, jak do kopiowania ;) Quote
Guest Mrzewinska Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 Mozna stosowac dwie rozne pochwaly - polecam. Najpierw do nauczenia ta, ktora sygnalizuje ze praca jest wykonana i prawdopodobnie bedzie nagroda, druga - ktora podtrzymuje w pracy, zapowiada pochwale końcową. Jest wzmocnieniem niejako posrednim. A wiec przy uczeniu pozostawania pochwala podtrzymujaca moze byc użyta przy odejsciu do psa, pochwala koncząca prace TYLKO w chwili powrotu do psa badz po przywolaniu z warowania i przyjeciu wymaganej pozycji. Zofia PS nie moge odczytac niebieskiego druku , widze fragmenty - to trzyletnie dziecko błąkało sie przez trzy dni i nikt nie wiedzial, w jakim kierunku poszlo, nie bylo zadnej informacji. Zaklada sie, ze trzyletnie dziecko moze przebyc trase do ok, 3-4 km w ciagu doby - prosze wyobrazic sobie okrąg o odpowiedniej srednicy, jest gdzie szukac wiele godzin, zwlaszcza ze teren wcale nie byl latwy, w cholere stawkow, glinianek do sprawdzenia, zapadlisk itp. Podczas takiej akcji rozdziela sie tereny do przeszukania miedzy zespoly z psami, psy ustawia sie tak, aby w miare mozliwosci rewirowaly pod wiatr, co ulatwi wychwycenie czasteczek zapachu. I jeszcze przy okazji - w kazdej minucie opuszcza nas ok, 40 000 martwych komorek naskorka oraz z ukladu oddechowego i trawiennego, unoszone zgodnie z prądami atmosferycznymi sa nosnikami zapachu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.