agata51 Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 Oj, widzę, że mam sporo do poczyTANIA. To już jutro. O nr konta poproszę. Jak znam dogo, pewnie jest w 1 poście, a ja, jak zwykle, przeoczyłam. Quote
Kaja i Aza Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 majqa napisał(a):Boli i to króciutko sam moment wkłucia, potem zostaje już tylko pacjenta (człowiek, zwierzę) utrzymać w ryzach, zapanować, by wyznaczony czas wytrwał w miarę w bezruchu. W przypadku piesków pewno to nie lada wyzwanie. ;-) Przepraszam, ze sie tak wetne, ale wklucie nie powinno bolec. Ja tez jestem zwolenniczka akupunktury; Kaji bardzo pomaga, choc nie kazdy organizm tak samo zareaguje. Trzymam kciuki za Tanie i wszystkich ludzi dobrej woli. Quote
Jasza Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 Zaglądamy...czytamy....ściskamy kciuki za Tanię.... Quote
Jola i Czterołapy Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 Jestem, pomogę... dajcie mi kilka dni, na zbiórkę wsród znajomych :roll: Quote
irenaka Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 A ja proszę o info od Goni, kiedy Tania będzie gotowa do wyjazdu. Muszę ubłagać;) Pana Filipa o transport. Taniulka serduchem jestem z tobą. Quote
czarna anda Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 nie bedzie mnie na watku tani bo niestety musze pojechac do weta z dwoma psami Aza i sunai z nowotworem bo sie chrzani troche z jedna i druga wiec w razie co dzwoncie buzka Quote
irenaka Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 czarna anda napisał(a):nie bedzie mnie na watku tani bo niestety musze pojechac do weta z dwoma psami Aza i sunai z nowotworem bo sie chrzani troche z jedna i druga wiec w razie co dzwoncie buzka Ok. Zadbaj o sunie. Jak będą konkrety to zadzwonię. Quote
zuzlikowa Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 To ja trzymam mocno kciuki,by wszystko poszło zgodnie z planem i bezstresowo ...Powodzenia! Quote
Lilu83 Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 Przebrnęłam w końcu przez cały wątek i ......jestem w szoku:crazyeye:. Cieszę się, że Tania jest już bezpieczna, pod bardzo dobrą opieką. Trzymam kciuki i wierzę, że Tania będzie jeszcze szczęśliwa. Quote
Nutusia Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 majqa napisał(a):Trudno się z tym nie zgodzić, sęk jednak w tym, że Ewa nie jest tzw. leżącym, nie ma poczucia, że coś zawaliła, czemu dała wyraz w zacytowanym przez Irenę mailu. Ma godny podziwu tupet domagać się oddania jej Tani. Nie sposób było się powstrzymać i do tego nie odnieść. Czekamy na wieści Tańkowe!!! :lol: Rany Boskie! Czy to ta sama Ewa, która tyle pomogła w sprawie naszej Toscanki?... Jeśli tak, dodając do tego cytowanego maila, moim skromnym zdaniem wytłumaczenie jest tylko jedno, niestety... Quote
AlfaLS Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 bela51 napisał(a):A czy są jakies nowe wiadomości o Tani ? Wszyscy jesteśmy bardzo ciekawi ale chyba musimy jeszcze poczekać;) Quote
GoniaP Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 Mamy już pełen obraz dolegliwości Taniuli, niestety wieści, które chcę Wam przekazać nie są dobre. Mimo, iż wyniki krwi i obraz serca Tani powinny nastrajać optymistycznie, tak niestety jej kości i stawy są w totalnej rozsypce. Tania ma mega zaawansowaną spondylozę odcinka piersiowego kręgosłupa, odcinek lędźwiowy jest lepszy, ale też pozostawia wiele do życzenia. Dla tych z Was, którzy wiedzą co nieco o tym schorzeniu jasne jest, że jest źródłem wielkiego dyskomfortu i bólu. Najgorsze są kości stawy Taniulowe w łapkach. Kości są tak słabe, rozwodnione czy dziurawe, że mogło w nich dojść, i najprawdopodobniej doszło do mikro pęknięć. Dla suni znaczy to niewyobrażalny ból przy każdej próbie ruchu. (to tak, jakby próbowała chodzić na złamanych łapkach). Mimo podanych środków przeciwbólowych, Tania cierpi, bardzo cierpi. Tani zdarza się "zrobić" pod siebie, każdy spacer to dla staruszki katorga. Świadkom jej cierpień kraja się serce na jej widok. Długo rozmawiałam z lekarzem... To nie jest wet, któremu łatwo przechodzi przez gardło słowo eutanazja, zwykle wyciąga psy za przysłowiowe uszy. Jednak rokowania dla Tani są złe. Można próbować podania np. Triocoxilu, pokusić się o podanie sterydu z wątpliwym lub krótkotrwałym skutkiem, mam na myśli to, że trudno będzie uzyskać u niej zadowalający i moralnie uzasadniony komfort życia. Decyzja jednak nie należy do mnie, ja, na podstawie wyników i opinii zaufanego lekarza mogę jedynie zasugerować najlepsze dla Tani wyjście. Jeśli jednak Czarna Anda zechce przyjąć Tanię do siebie i próbować leczenia to Tania jest gotowa do drogi. Na czas podróży wet proponuje jej podać lek zbliżony w działaniu do morfiny, żeby nie czuła bólu. 350km drogi to jednak duże wyzwanie dla nadwyrężonych kości i stawów Tani. Ostatnie słowo należy do Andy. Quote
majqa Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 [quote name='GoniaP'](...) kości i stawy są w totalnej rozsypce. (...) ma mega zaawansowaną spondylozę odcinka piersiowego kręgosłupa (...) lędźwiowy jest lepszy, ale też pozostawia wiele do życzenia. (...) Kości są tak słabe, rozwodnione czy dziurawe, że mogło w nich dojść, i najprawdopodobniej doszło do mikro pęknięć. (...) Tania cierpi, bardzo cierpi. Tani zdarza się "zrobić" pod siebie, każdy spacer to dla staruszki katorga. (...) rokowania dla Tani są złe. (...) Na czas podróży wet proponuje jej podać lek zbliżony w działaniu do morfiny, żeby nie czuła bólu. (...) Nie wiem co powiedzieć, jak skomentować. :placz: :placz: :placz: Quote
irenaka Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 Goniu, po naszej długiej rozmowie, odpowiedziach na moje pytania, rozpatrywania "za" i "przeciw" oraz przy pełnym zaufaniu do weta myślę, że powinniśmy brać eutanazję pod uwagę:-(:-(:-(. Ja nie pojmę, jak Ewa mogła nie widzieć cierpienia Tani. Jak można było doprowadzić psa do takiego stanu:placz::placz::placz:. Quote
Isadora7 Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 [quote name='irenaka']Goniu, po naszej długiej rozmowie, odpowiedziach na moje pytania, rozpatrywania "za" i "przeciw" oraz przy pełnym zaufaniu do weta myślę, że powinniśmy brać eutanazję pod uwagę:-(:-(:-(. Ja nie pojmę, jak Ewa mogła nie widzieć cierpienia Tani. Jak można było doprowadzić psa do takiego stanu:placz::placz::placz:. Brakuje słów Quote
GoniaP Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 Przynajmniej ostatnie lata życia Tani nie były łatwe. Myślę, że decydującym czynnikiem w posunięciu się choroby w ostatnim roku był brak rzetelnej opieki weterynaryjnej i fakt, że żyła na zewnątrz, w tym przeżyła ciężką zimę w budzie. Quote
agaga21 Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 straszne wiadomości :( a ostatnia zima na pewno ostro dała sie tani we znaki. ewo36, ciekawa jestem czy jesteś w stanie spojrzeć sobie w lustrze w oczy. Quote
AlfaLS Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 GoniaP napisał(a): Mimo, iż wyniki krwi i obraz serca Tani powinny nastrajać optymistycznie, tak niestety jej kości i stawy są w totalnej rozsypce. Można próbować podania np. Triocoxilu, pokusić się o podanie sterydu z wątpliwym lub krótkotrwałym skutkiem, mam na myśli to, że trudno będzie uzyskać u niej zadowalający i moralnie uzasadniony komfort życia. Decyzja jednak nie należy do mnie, ja, na podstawie wyników i opinii zaufanego lekarza mogę jedynie zasugerować najlepsze dla Tani wyjście. Jeśli jednak Czarna Anda zechce przyjąć Tanię do siebie i próbować leczenia to Tania jest gotowa do drogi. Na czas podróży wet proponuje jej podać lek zbliżony w działaniu do morfiny, żeby nie czuła bólu. 350km drogi to jednak duże wyzwanie dla nadwyrężonych kości i stawów Tani. Ostatnie słowo należy do Andy. Brak słów żeby skomentować te wiadomości:-(:-(:-(. Teraz decyzja należy do Andy, czy spróbuje dać Tani miłość na te dni czy miesiące, które psinie zostały i podejmie próbę leczenia czy podejmie decyzję o skróceniu cierpień suni:-(. I jedno i drugie jest w jakiś sposób złe - Anda ma strasznie trudną decyzję do podjęcia:shake:. Normalnie się poryczałam jak przeczytałam tego posta Goni:-(. Quote
agnieszka32 Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 Śledzę wątek Tani, od kiedy Majqa poprosiła mnie o pomoc w zrobieniu zdjęć suni, czyli zdaje się, że we wrześniu ubiegłego roku. Może gdyby wtedy Ewa się ze mną skontaktowała, gdyby wtedy ta ukrywana prawda o stanie Tani wyszła na jaw, dałoby się coś dla Tani zrobić... Przed tą cholerną zimą. Nie chcę myśleć, ile ta sunia musiała cierpieć, jak wielki ból znosić... Boże mój :placz::placz::placz: agaga21 napisał(a):straszne wiadomości :( a ostatnia zima na pewno ostro dała sie tani we znaki. ewo36, ciekawa jestem czy jesteś w stanie spojrzeć sobie w lustrze w oczy. Myślę, że Ewa spokojnie patrzy w lustro, z jej postów wynika, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Mnie przeraża to najbardziej.:-( Quote
majqa Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 agaga21 napisał(a):(...) ewo36, ciekawa jestem czy jesteś w stanie spojrzeć sobie w lustrze w oczy. Też jestem bardzo ciekawa. Ewa wszak zalecała mi posiedzenie przed lustrem mniemam więc, że praktykuje tę czynność ku uciesze swojej i lustra. Quote
czarna anda Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 nie odzywalam sie bo mamdzisiaj dzien ch...... wiesci Najpierw spedzialam pol dnia na sggw z suka z nowotworem i tez wiesci sa kiepskie - guz w ciagu 3 tygodni urosl 3 krotnie Nie ma jeszcze objaow typowych dla tego rodzaju noworworu ale przyrost w tak krotkim czasie jest straszny i rzadko sie az taki zdarza Wieczorem zas zadzwonila Gonia z wiesciami o Tani ... Rozmawialam z lekarzem do ktorego Gonia podala mi numer Nie mam pojecia co mam robic - z jednej strony wiem ze stawy, kosci i inne dolegliwosci sa dla niej strasznym bolem i widzialam juz taki bol u psa z drugiej strony Aza jak przyjechala do mnie nie chodzila wogole - w tej chwili chodzi na krotkie bo krotkie ale spacery po lesie za moim domem Tak bardzo chcialabym sobie i Tani dac szanse abysmy sie wreszcie poznaly, spedzily czas razem w domu , poglaskac ja przed snem , przytulic stare schorowane cialko i wierzyc w to ze na lekach i ze wspomaganiem medycyny naturalnej uda sie jej przedluzyc zycie o pol roku choc iI nawet jesli przyjdzi eten dzien szybko wiedziec ze odejdzie w spokoju i domu Nie znaczy to ze nie ufam ci Goniu i nie wierze w to ze Tania cierpi - ale nie widze tego o dlatego ciezko mi przyjac informacje ze lepiej jest jjej nie narazac na trudny podrozy i na bol z tym zwiazany Boje sie zawsze w takich decyzjach zeby moc odseparowac moj egoizm i to czego ja chcialabym od dobra psa i nawet jak pies umiera u mnie zawsze jest to dla mnie dylematem a co dopiero jak jest tak daleko. Rozmawiaam z doktorem i wstepnei umowilam sie na to ze Tanai jedzie do mnie Mialam tylko prosb eo odrobaczenie jako ze doktorv powiedzial ze sa roznorakie robaki w kale a ja mam tu stado dopiero co odrobaczone Irena zadzwonie do ciebei jutro bo dzisiaj nie mialam juz sily na telefonowanie czy Pan Filip przywiezie Tanieczke czy mamy organizowac transport Quote
majqa Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 AlfaLS napisał(a):(...) Teraz decyzja należy do Andy (...) Normalnie się poryczałam jak przeczytałam tego posta Goni:-(. Zdecydowanie decyzja ostateczna należy do Andy i mam nadzieję, że podzieli się nią z nami tu na wątku. Goni z kolei dziękuję za to, że nie owijała niczego w bawełnę i przedstawiła nam stan faktyczny. Quote
majqa Posted April 22, 2010 Posted April 22, 2010 czarna anda napisał(a):(...) Rozmawiaam z doktorem i wstepnei umowilam sie na to ze Tanai jedzie do mnie (...) Czyli decyzja podjęta. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.