Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

magda222 napisał(a):
Pierwszy raz spotykam się na dogo z takim problemem,z taką zawziętą dyskusją po tym jak padła prośba o kilka zdjęć...
Jest to dla mnie niepojęte...
Tym bardziej, że dziewczyny czekają na fotki tak długo...
Na każdym wątku - obojętne gdzie i pod czyją opieką pies się znajduje zamieszczane są zdjęcia i nikt nie robi z tego powodu żadnej afery...


I pewnie gdyby sie pojawiły nie byłoby sprawy.
Ja założyłam wątek na proiśbę, w zasadzie już nie pamiętam cvzyją: Ewy, Gajowej czy Iwony...
I nie wiem jak to było z zabieraniem suni ze schronu do hotelu, bo rozmowa między Iwoną a Ewą była w cztery oczy. Nie wiem jak zostało ustalone opłacanie hotelu, ale wiem bo widziałam radosna Tanie u Gajowej, biegającą za patykami. Tak na tych swoich spuchniętych łapkach. Nie zauważyłam żeby były powykręcane ale nie jestem wetem mogłam coś przeoczyc.
Myślę że wszystkie miałyśmy nadzieję (ja napewno, nie ukrywam tego), ze skoro brałas do domu 2 sunie jak żyła Bonia to może i tę sierotę przytulisz, po śmierci Bonki.
Niestety słało się inaczej.....
Szkoda że nie miałas czasu czy też możliwosci zrobic jej zdjec, pewnie niebyło by całej sprawy...

Posted

beka napisał(a):
I pewnie gdyby sie pojawiły nie byłoby sprawy.
Ja założyłam wątek na proiśbę, w zasadzie już nie pamiętam cvzyją: Ewy, Gajowej czy Iwony...
I nie wiem jak to było z zabieraniem suni ze schronu do hotelu, bo rozmowa między Iwoną a Ewą była w cztery oczy. Nie wiem jak zostało ustalone opłacanie hotelu, ale wiem bo widziałam radosna Tanie u Gajowej, biegającą za patykami. Tak na tych swoich spuchniętych łapkach. Nie zauważyłam żeby były powykręcane ale nie jestem wetem mogłam coś przeoczyc.
Myślę że wszystkie miałyśmy nadzieję (ja napewno, nie ukrywam tego), ze skoro brałas do domu 2 sunie jak żyła Bonia to może i tę sierotę przytulisz, po śmierci Bonki.
Niestety słało się inaczej.....
Szkoda że nie miałas czasu czy też możliwosci zrobic jej zdjec, pewnie niebyło by całej sprawy...


Tak, pewnie nie byłoby.
Tanię przytuliłam i zapewniam jej byt. Jak jednak mam sie zachować wobec zarzutu, ze moje oświadczenie o jej dożywociu u mnie jest niepotwierdzone ?
Starczy mi już tego ataku, który nastąpił.
Zdjęcia w końcu będą.
Chętnych na nią nie było, jak również nie było chętnych na opłacanie jej hotelu.
Pomimo tego, jak również i pomimo załatwienia w końcu kwestii tych nieszczęsnych zdjęć nadal są problemy pt. - co sunia na tym zyskała że do mnie trafiła ?
I ja naprawdę nie wiem, jak to traktować.

Posted

ewa36 napisał(a):
Ale czuję się mocno niefajnie.



I ja, i moi Dziadkowie, i Stasio pokochaliśmy tą starowinkę.
Uważam, że należycie się nią opiekuję i zapewniam optymalne warunki.
W każdym razie, nikt nie zaoferował dla niej lepszych.

Posted

ewa36 napisał(a):
Alfo, zrób też kilka zdjęć stawu i terenu - skoro przeszłyśmy taką burzę to niech dziewczyny to w końcu zobaczą

Ok, zrobię, nie ma problemu, jak tylko Pan Stasiu pozwoli;)

Posted

ewa36 napisał(a):
Wierz mi - ja równiez



alfo, dzwoń spokojnie do Stasia.
Właśnie z nim rozmawiałam i potwierdził, że czeka na Twój tel. i umówicie się na zdjęcia.

Posted

ewa36 napisał(a):
Na takiej, ze nie było innego miejsca dla tego psa.
Jaka umowa ? O czym Ty mówisz ? prosiłam człowieka o pomoc i przyjęcie psa bo nikt jej nie chcial zabrać i NIKT NIE KWAPIŁ SIĘ DO DOKŁADANIA DO HOTELU i jeszcze umowa ? Może jeszcze pokwitowanie ? Z Gajową za wszystko rozliczyłam się ja bez dyskusji - a miałam tylko partycypować w kosztach. Tak to było koleżanko i czy to się komuś podoba, czy nie - powiem o tym głośno.
To ja zostałam wystawiona i zostałam z kosztami i nic nie mówię - i jeszcze pretensje ? Umowy ?
PROSZONO MNIE ABYM JĄ ZABRAŁA BO NIE BYŁO CO Z NIĄ ZROBIĆ.
Już powiedziałam, że jak macie zastrzeżenia to szukajcie jej lepszych opiekunów.
Wydano mi ją na DT a nie na dożywotko bo to tylko moje oswiadczenie ? nie potwierdzone przez Bekę iGajowa ?
Przyjmuję do wiadomości - co w takim razie z szukaniem jej domu ?
Dlaczego osoby tak aktywnie zaangażowane w szarpanie mnie nie zajmowały się tym od lutego ?
I naraz tylko przypomniały sobie o zdjęciach ?
Suńka była pozostawiona u mnie i wszyscy uznali temat za zakończony w kwestii szukania jej domu choć jak czytałam miał to być DT i niewazne co ja mówię bo to nie potwierdzone - w zwiazku z tym to ja mam pytanie, co dalej osoby zaangazowane zamierzają w tym temacie zrobić ?
Miałam mieć pomoc w jej utrzymaniu a nikt poza Asior nie potrudził się o bodaj symboliczną próbę w tym zakresie - zbiórki, bazarki - NIC.
A co do psów z dogo, to sprawa jak chodzi o Pana Stasia i o mnie jest już jasna


generalnie z rzadka sie udzielam jak wiecie na watkach bo najnormalniej w swiecie zajmuje sie taka iloscia psow chorych ze nie mamna to czasu :) jednak zalogowalam sie zeby delikutasnie sprostowac malusienka kwestie mianowicie odniose sie li tylko do stwierdzenai z watku ewy : To ja zostałam wystawiona i zostałam z kosztami i nic nie mówię - i jeszcze pretensje ? Umowy ?
PROSZONO MNIE ABYM JĄ ZABRAŁA BO NIE BYŁO CO Z NIĄ ZROBIĆ

zatem to ja rzeczywiscie sciagnelam staruszke Tanie oraz staruszke druga belgijke
belgijke wyadoptowalam a staruszke Tanie sciagalam po konsultacji z Ewa z ktora na jej temat mailowalysmy i zostalo ustalone rzeczywiscie ze ewa bedzie zajmowac sie kosztami hotelu a ja karma
po pewnym czasie nie pamietam jak do tego doszlo czy ewa zaproponowala sama czy tez wspolnie usytalilysmy ze taniej jest zeby sunia pojechala do ewy nizeli placenei hotelowania u Gajowej - co jest zresza logiczne i proste
zatem nikt nikogo w nic nie wrabil - kazdy posiada wolna wole i odpowiada za to co czyni w moim odczuciu

ja sama mam kilka psow chorych - starszych od Tani -i oczywiscie stary chory pies to koszt - i oczywiscie je ponosze bo to takze moja decyzja wpisana w zabranie psa spia na kanapach , chodza na spacery po lesie i pomimo stanu w jakim do mnie trafily - chore , niechodzace w tej chwili sa wyprowadzone n aprosta , zdrowieja i nie uwazam tego za zaden wyczyn - to moja decyzja byla zawsze Aza zabrana z Lstatniej szansy ktora nie chodzila byla tysiac razy chudsza nizeli Tania i ma o lata swietlne wiecej lat chodzi na spacery wchodzi po schodkach a nie chodzila wogole - wszystko wymaga czasu , pieniedzy i oddania i sie zwraca zawsze
i oczywiscie nie mozna wymagac od starego psa zeby fruwal i zachowywal sie jak szczeniak ale napewno powinien wygladac lepiej nizeli jego stan pierwotny co pewno ma miejsce u ewy
tania jadac do ewki biegala za patykiem , podrygiwala i czula sie oki - oczywisce oprocz jej zachudzenia i widocznej arthrozy
Natomiast NIKT NIKOGO DO NICZEGO NIE ZMUSZAL ANI W NIC NIE WMANEWROWAL - kazdy ma wolna wole i robi jesli chce - nie robi jesli nie chce .to tyle :)

Posted

czarna anda napisał(a):
generalnie z rzadka sie udzielam jak wiecie na watkach bo najnormalniej w swiecie zajmuje sie taka iloscia psow chorych ze nie mamna to czasu :) jednak zalogowalam sie zeby delikutasnie sprostowac malusienka kwestie mianowicie odniose sie li tylko do stwierdzenai z watku ewy : To ja zostałam wystawiona i zostałam z kosztami i nic nie mówię - i jeszcze pretensje ? Umowy ?
PROSZONO MNIE ABYM JĄ ZABRAŁA BO NIE BYŁO CO Z NIĄ ZROBIĆ

zatem to ja rzeczywiscie sciagnelam staruszke Tanie oraz staruszke druga belgijke
belgijke wyadoptowalam a staruszke Tanie sciagalam po konsultacji z Ewa z ktora na jej temat mailowalysmy i zostalo ustalone rzeczywiscie ze ewa bedzie zajmowac sie kosztami hotelu a ja karma
po pewnym czasie nie pamietam jak do tego doszlo czy ewa zaproponowala sama czy tez wspolnie usytalilysmy ze taniej jest zeby sunia pojechala do ewy nizeli placenei hotelowania u Gajowej - co jest zresza logiczne i proste
zatem nikt nikogo w nic nie wrabil - kazdy posiada wolna wole i odpowiada za to co czyni w moim odczuciu

ja sama mam kilka psow chorych - starszych od Tani -i oczywiscie stary chory pies to koszt - i oczywiscie je ponosze bo to takze moja decyzja wpisana w zabranie psa spia na kanapach , chodza na spacery po lesie i pomimo stanu w jakim do mnie trafily - chore , niechodzace w tej chwili sa wyprowadzone n aprosta , zdrowieja i nie uwazam tego za zaden wyczyn - to moja decyzja byla zawsze Aza zabrana z Lstatniej szansy ktora nie chodzila byla tysiac razy chudsza nizeli Tania i ma o lata swietlne wiecej lat chodzi na spacery wchodzi po schodkach a nie chodzila wogole - wszystko wymaga czasu , pieniedzy i oddania i sie zwraca zawsze
i oczywiscie nie mozna wymagac od starego psa zeby fruwal i zachowywal sie jak szczeniak ale napewno powinien wygladac lepiej nizeli jego stan pierwotny co pewno ma miejsce u ewy
tania jadac do ewki biegala za patykiem , podrygiwala i czula sie oki - oczywisce oprocz jej zachudzenia i widocznej arthrozy
Natomiast NIKT NIKOGO DO NICZEGO NIE ZMUSZAL ANI W NIC NIE WMANEWROWAL - kazdy ma wolna wole i robi jesli chce - nie robi jesli nie chce .to tyle :)


Dziekuję Iwonko za dobre słowo, przepraszam jeśli w rozgoryczeniu Cię dotknęłam.
Zostałam sama z kosztami utrzymania i leczenia Tani i nikogo to po zabraniu jej do mnie nie interesowało. Bardzo szybko zakonczyły się niewielkie zresztą wysiłki w tym kierunku, widoczne na początku jej watku. I W TYM ZAKRESIE ZAPANOWAŁA CISZA. Pojawiła się natomiast aktywnosc jak widać na załączonym obrazku.
Oraz zarzuty że dożywotko nie potwierdzone , co sunia zyskała że do mnie trafiła i czy dziewczyny wiedziały że trafi do dębogóry czyli nie na mój teren (I O TO MI CHODZI).
Twierdzę, że wszyscy zainteresowani to wiedzieli.
Oczywiscie że nikt nikogo do niczego nie zmuszał.

Posted

Chodzi mi o proste zestawienie faktów Iwono - aby wszyscy mieli jasność - ile dla Tani zrobiłas Ty (wyciagnelaś ją - czyli krótko mówiąc zawdzięcza Ci życie), Gajowa (opiekowała się nią i wywiązała się z najtrudniejszej, początkowej fazy opieki bez zarzutu), Beka - załozyła jej watek poświecając swój czas choć ma masę swoich psów - więcej niż ja - i pracuje jak kazdy, ja - szkoda gadać - już wiadomo, że nic dobrego

a co zrobiły (poza paroma ogłoszeniami) osoby zaangazowane i zarazem wysuwająące zarzuty ?
Co zrobiły dla tego konkretnego psa ?
To nie fair. To bardzo nie fair.

Posted

ewa36 napisał(a):
Chodzi mi o proste zestawienie faktów Iwono - aby wszyscy mieli jasność - ile dla Tani zrobiłas Ty (wyciagnelaś ją - czyli krótko mówiąc zawdzięcza Ci życie), Gajowa (opiekowała się nią i wywiązała się z najtrudniejszej, początkowej fazy opieki bez zarzutu), Beka - załozyła jej watek poświecając swój czas choć ma masę swoich psów - więcej niż ja - i pracuje jak kazdy, ja - szkoda gadać - już wiadomo, że nic dobrego

a co zrobiły (poza paroma ogłoszeniami) osoby zaangazowane i zarazem wysuwająące zarzuty ?
Co zrobiły dla tego konkretnego psa ?
To nie fair. To bardzo nie fair.


Rezume : najgłosniej wrzeszczą ci, co nic albo niewiele robią.

Posted

[quote name='ewa36'] (...) Ja bym wolała przed lustrem posiedzieć. (...) Czyżbyś nie wiedziała, kiedy skończyc ? (...)
Wolisz w wolnym czasie przed lustrem siedzieć to i siedź. :-) Widać to Twój wypróbowany sposób. Mnie on nie leży. :-) Poza tym urodziwa nie jestem i wsie lustra potrzaskały. ;)

Domagasz się, bym skończyła jednocześnie wywołując mnie do odpowiedzi, nazywając, rozumiem, że moje zaangażowanie, podłością. :razz:

Cyt. z Ciebie: "Ja natomiast uważam, ze trzeba być człowiekiem i zachowywać się jak człowiek, a nie tłumaczyć zaangażowaniem i martwieniem się zwyczajną podłość."

Istotnie, muszę to przyznać czystym wyrazem wpisanej w moją naturę podłości było dopytywanie o zdjęcia i fakt, że ośmieliłam się wyrazić opinię, z której wynika, że trudno mi zrozumieć sens brania starszego, chorego psa, który odbywa drogę kojec - mieszkanie - kojec. Jak widać Czarna Anda dobrze sobie radzi z mieszkaniową i schodową obsługą takiego kalibru psa, zresztą...

Ewo, mam prawo być zdumiona, że przebierająca łapami Tania trafiła do kojca skoro dla potężniejszej, w połowie bezwładnej Boni kupowałaś wózek z nadzieją, że skorzysta z niego nie tylko w mieszkaniu i miałaś siłę, by tak dużego psa wsadzać do wózka i dźwigać w ramach obsługi. Planowałaś przecież wyjścia z nim. Sprowadzenie ze schodów, komfortowym schodów, po których się poruszasz, w porównaniu z blokowymi, choćby moimi, mobilnej Tani to żaden wyczyn.

Podobnie, a propos podłości, szmat czasu wstecz istną podłością z mojej strony była pomoc w nauczeniu Cię obsługi aparatury fizykoterapeutycznej, którą podłączałaś Boni, masażu Boni i na okoliczność wszystkiego, co było związane z Bonią, co chciałaś omawiać, wieeelogodzinna, wieeelodniowa, wieeelotygodnia dyspozycyjność, dla której odległość nie była przeszkodą.

Kolejnym wyrazem mojej podłości było dogranie pomocy i patronażu Pomorskiej Fundacji Rottka dla onka Carego, o którym na forum Rottki, czytamy z zacytowanego, Twojego maila: "(...) Nie ulega wątpliwości, że piesek jest z naszej hodowli (tatuaż w uchu) i tylko szkoda, że nigdy wcześniej nie docierały do nas żadne sygnały o tym, co się dzieje z Carym (...)"

Piszesz Ewo: "(...) a co zrobiły (poza paroma ogłoszeniami) osoby zaangazowane i zarazem wysuwająące zarzuty ? Co zrobiły dla tego konkretnego psa ? (...)" w znaczeniu Tani. Zrobiłam, ile mogłam na ów czas, czyli ogłoszenia, którymi nadal służę na życzenie. W tym czasie (gdy powstawał i toczył się wątek Tani) natomiast jak i później, nie wirtualnie, a realnie pomagałam innym psom. Nie mogę więc zarzucić sobie bezczynności w tej materii.

A to, co piszesz nawet mi się podoba: "Rezume : najgłosniej wrzeszczą ci, co nic albo niewiele robią."
Ponieważ czytam Cię z przyjemnością, proszę baw mnie dalej. :cool2:

Posted

[quote name='majqa']Wolisz w wolnym czasie przed lustrem siedzieć to i siedź. :-) Widać to Twój wypróbowany sposób. Mnie on nie leży. :-) Poza tym urodziwa nie jestem i wsie lustra potrzaskały. ;)

Domagasz się, bym skończyła jednocześnie wywołując mnie do odpowiedzi, nazywając, rozumiem, że moje zaangażowanie, podłością. :razz:

Cyt. z Ciebie: "Ja natomiast uważam, ze trzeba być człowiekiem i zachowywać się jak człowiek, a nie tłumaczyć zaangażowaniem i martwieniem się zwyczajną podłość."

Istotnie, muszę to przyznać czystym wyrazem wpisanej w moją naturę podłości było dopytywanie o zdjęcia i fakt, że ośmieliłam się wyrazić opinię, z której wynika, że trudno mi zrozumieć sens brania starszego, chorego psa, który odbywa drogę kojec - mieszkanie - kojec. Jak widać Czarna Anda dobrze sobie radzi z mieszkaniową i schodową obsługą takiego kalibru psa, zresztą...

Ewo, mam prawo być zdumiona, że przebierająca łapami Tania trafiła do kojca skoro dla potężniejszej, w połowie bezwładnej Boni kupowałaś wózek z nadzieją, że skorzysta z niego nie tylko w mieszkaniu i miałaś siłę, by tak dużego psa wsadzać do wózka i dźwigać w ramach obsługi. Planowałaś przecież wyjścia z nim. Sprowadzenie ze schodów, komfortowym schodów, po których się poruszasz, w porównaniu z blokowymi, choćby moimi, mobilnej Tani to żaden wyczyn.

Podobnie, a propos podłości, szmat czasu wstecz istną podłością z mojej strony była pomoc w nauczeniu Cię obsługi aparatury fizykoterapeutycznej, którą podłączałaś Boni, masażu Boni i na okoliczność wszystkiego, co było związane z Bonią, co chciałaś omawiać, wieeelogodzinna, wieeelodniowa, wieeelotygodnia dyspozycyjność, dla której odległość nie była przeszkodą.

Kolejnym wyrazem mojej podłości było dogranie pomocy i patronażu Pomorskiej Fundacji Rottka dla onka Carego, o którym na forum Rottki, czytamy z zacytowanego, Twojego maila: "(...) Nie ulega wątpliwości, że piesek jest z naszej hodowli (tatuaż w uchu) i tylko szkoda, że nigdy wcześniej nie docierały do nas żadne sygnały o tym, co się dzieje z Carym (...)"

Piszesz Ewo: "(...) a co zrobiły (poza paroma ogłoszeniami) osoby zaangazowane i zarazem wysuwająące zarzuty ? Co zrobiły dla tego konkretnego psa ? (...)" w znaczeniu Tani. Zrobiłam, ile mogłam na ów czas, czyli ogłoszenia, którymi nadal służę na życzenie. W tym czasie (gdy powstawał i toczył się wątek Tani) natomiast jak i później, nie wirtualnie, a realnie pomagałam innym psom. Nie mogę więc zarzucić sobie bezczynności w tej materii.

A to, co piszesz nawet mi się podoba: "Rezume : najgłosniej wrzeszczą ci, co nic albo niewiele robią."
Ponieważ czytam Cię z przyjemnością, proszę baw mnie dalej. :cool2:

Tak własnie uważam.
To Ty rozpętałaś nagonkę na mnie z powodu braku zdjęć Tani.
Bez znaczenia jest przy Tym dla Ciebie, że się znamy, że mozesz być spokojna o los psa będącego w moich rękach.
Bardzo zaangażowanie uzasadnialaś swoją troskę o nią. Jak powiedziałam - z zaangażowaniem wartym lepszej sprawy.
Nie zaprzeczam, że wiele mi pomogłas z Bonią i z Carym. I nigdy nie zaprzeczałam.
To Ty - i nikt wiecej - postawiłaś mi zarzuty : co sunia zyskała idąc do mnie z kojca do kojca (czy wszystkie psy pod Twoją opieka leża na kanapie ? i czy ja Ci to wyrzucam ?), czy dziewczyny o tym wiedziały że idzie do dębogóry na obcy teren - Ty na pewno wiedziałaś - czemu od razu nie reagowałaś tylko teraz sobie o tym przypomniałaś ? Tania jest w dębogórze od ponad roku, wreszcie to nie dożywotko bo jest nie potwierdzone. Znów zapytam - teraz Cię to oswieciło ?
Top jest podłość.
Nie udawaj, że nie wiesz co chodzi.
Tak się nie robi.

Posted

ewa36 napisał(a):
Tak własnie uważam.
To Ty rozpętałaś nagonkę na mnie z powodu braku zdjęć Tani.
Bez znaczenia jest przy Tym dla Ciebie, że się znamy, że mozesz być spokojna o los psa będącego w moich rękach.
Bardzo zaangażowanie uzasadnialaś swoją troskę o nią. Jak powiedziałam - z zaangażowaniem wartym lepszej sprawy.
Nie zaprzeczam, że wiele mi pomogłas z Bonią i z Carym. I nigdy nie zaprzeczałam.
To Ty - i nikt wiecej - postawiłaś mi zarzuty : co sunia zyskała idąc do mnie z kojca do kojca (czy wszystkie psy pod Twoją opieka leża na kanapie ? i czy ja Ci to wyrzucam ?), czy dziewczyny o tym wiedziały że idzie do dębogóry na obcy teren - Ty na pewno wiedziałaś - czemu od razu nie reagowałaś tylko teraz sobie o tym przypomniałaś ? Tania jest w dębogórze od ponad roku, wreszcie to nie dożywotko bo jest nie potwierdzone. Znów zapytam - teraz Cię to oswieciło ?
Top jest podłość.
Nie udawaj, że nie wiesz co chodzi.
Tak się nie robi.


Powiedz, co zyskała sunia na tej awanturze ?
Moje pytanie o jej status w związku z Twoimi zarzutami (nie potwierdzone dożywotko - ale i nie zaprzeczone, skoro jesteś taka dokładna) nadal pozostaje bez odpowiedzi.
Jednorazowo podjęłaś trud jej ogłaszania po czym odpuściłaś sobie tak ponoć będąc zaangazowaną a jednocześnie zanegowałaś jej dożywocie u mnie.
Jak to się ma jedno do drugiego ?
Sama nie jesteś w porzadku ale mi mialaś dużo do zarzucenia w zwiazku z Tanią

Posted

A skoro - jak sama stwierdziłaś - to że się znamy nie ma znaczenia - to Bona i Cary też pozostają poza niniejszymi rozważaniami.
Naprawdę, nie spodziewałam się czegoś takiego po Tobie.

Posted

[quote name='Anja2201']Przepraszam za offa , ale suni bardzo potrzebna pomoc
http://www.dogomania.pl/threads/183526-Sunia-wyrzucona-z-auta-jest-w-strasznym-stanie-BA-agam-o-pomoc-dla-niej


nie ma za co przepraszac w kwestii offa natomiast nei kapuje ze jesli mozna zabrac psa na platny tmczas nie moznana bezplatny zanim noie znajdzie sie pomoc szczegolnie w sytuacji psa na ulicy wyrzuconego - ale coz nie wszystko w tym zyciu musze rozumiec

Posted

[quote name='czarna anda']nie ma za co przepraszac w kwestii offa natomiast nei kapuje ze jesli mozna zabrac psa na platny tmczas nie moznana bezplatny zanim noie znajdzie sie pomoc szczegolnie w sytuacji psa na ulicy wyrzuconego - ale coz nie wszystko w tym zyciu musze rozumiec

No właśnie Iwonko ..... Ja się z Tobą zgadzam .....
A taki zarzut się pojawił - co sunia zyskała trafiajac do mnie czyli z kojca do kojca ....

Iza, jako że się znamy i nie jesteśmy dla siebie anonimowe, powinnaś gasić pozary na watku Tani a nie je rozniecać.
Ja bym tak w stosunku do Ciebie nie postapiła.
I nie boje się tego powtórzyć - w moich oczach to Twoje niniejsze zaangazowanie to podłość.
Bona i Cary nie mają nic do tego a jeśli, to bardziej Cię to obciąża z przyczyn wskazanych powyżej.
Tak się nie postępuje w stosunku do ludzi, których się zna jako ludzi.
Co ja to ja, a co Ty to Ty -każdy wie, co ma za uszami.
Tylko że ja jestem w stanie przyznać się do błędu i nie dorabiam na siłe zaangażowanej filozofii.
Nie ma obowiązku być wielkim człowiekiem, ale być człowiekiem to już bardzo ładnie.

Posted

[FONT=Times New Roman][quote name='ewa36'] (...) To Ty rozpętałaś nagonkę na mnie z powodu braku zdjęć Tani.
Bez znaczenia jest przy Tym dla Ciebie, że się znamy (...) czy wszystkie psy pod Twoją opieka leża na kanapie ? i czy ja Ci to wyrzucam ? (...), czy dziewczyny o tym wiedziały że idzie do dębogóry na obcy teren - Ty na pewno wiedziałaś - czemu od razu nie reagowałaś tylko teraz sobie o tym przypomniałaś ? (...).
Prośbę o zdjęcia uważasz za nagonkę, trudno. Jakoś to przeżyję. ;-)

Co do moich psów, zwłaszcza tych nie związanych z dogo, skoro już do tego nawiązałaś... Psów w boksikach mam 5, przy czym stanu żadnego z nich nie można porównać do stanu Tani. Jeśli tak się stanie, że ich stan zdrowia aż tak się pogorszy, zwłaszcza w kwestii stawów (względy ruchliwości stawów i względy pogodowe), trafią w ciepłe warunki, by tym bardziej mieć je na oku. Reszta jest w domu. Co do psów z dogo, za które wzięłam odpowiedzialność, każdy, podkreślam każdy leży na kanapie, skoro już sprawę kanapy poruszyłaś. :evil_lol: Cóż miałabyś mi więc wyrzucać?
[/FONT] [FONT=Times New Roman]

Co do znajomości Ciebie. Ewo, ja znam się z Tobą ale Ciebie jako Ciebie dopiero poznaję, a to dwie różne sprawy. :lol: ;)

Tania - kojec i Dębogóra. Ewo, nie jestem w stanie, co uczciwie przyznam, przypomnieć sobie, czy mówiłaś mi, że sunia trafi do kojca, o czym bez wątpienia z kolei przeczytałam na wątku. Na pewno mówiłaś mi, że zabierasz ją do siebie i tak się stało. Nawet jeśli mi mówiłaś o kojcu to nie po to, by zapytać o radę i ją przemyśleć ale by poinformować. W Twoim przypadku to standard. Zaniepokojenie tym, jak sunia będzie sobie tam radzić (bez ciągłej bliskości człowieka i w znaczeniu jej stawów) wyraziły Beka i Ewa, ich wpisy z 16.04.09 i 02.05.09.
[/FONT][FONT=Times New Roman]Zmieniło to coś w Twoim postanowieniu? Coś by wniosła moja reakcja? Daruj, proszę.
Ilekroć w różnych sprawach pytałaś mnie o zdanie tylekroć postępowałaś inaczej. Obie to wiemy. Mylę się? Jedyna rzecz, do której się stosowałaś, a co do której również muszę Ci oddać sprawiedliwość to była obsługa aparatury ale tu nie było z czym dyskutować, aparat rządzi się swoimi prawami. :lol:
[/FONT][FONT=Times New Roman]
Sprawa Boni i Carego nie obciąża mnie żadną miarą. :shake: Sprawę Boni traktowałaś priorytetowo z przyczyn mnie i Tobie znanych. Cary. Zaangażowana byłaś w niego (Cary był wszak z Twojej i pana Stasia hodowli, co przyznałaś więc wyczynu nie dokonałaś) szukając dla niego pomocy. Kiedy pomoc nadeszła postać rzeczy nieco się zmieniła, trochę się wtedy zadziało. Jak się nim interesowałaś, gdy trafił do domu Gosi wiesz i Ty i ja i inni w temacie.
[/FONT]

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...