Jump to content
Dogomania

KRAKÓW - BRYTAN-ON-ek odgryzał sobie ogon. TERAZ MA DOM NA ZAWSZE!!!!


Recommended Posts

Posted

[SIZE="3"]Czasami gorszym od koszmaru śmierci
jest koszmar bycia ciągle żywym i nikomu niepotrzebnym.

Brytan - pies , który podczas swojego młodego zaledwie 1,5 rocznego życia doświadczył tak wiele okrucieństwa, że trudno to opisać słowami. Jego życie to jak podróż w jedną stronę bez możliwości powrotu, to podróż w głębiny rozpaczy i ogromnego lęku. Skazany przez decyzję swojego pana na koszmar, który dopiero się zaczyna i będzie trwał , na koszmar którego mały Brytan nie jest do końca świadomy. On nie zdaje sobie sprawy, że jego „pseudoczłowiek” załatwił mu miejsce w kolejce po śmierć w schronisku. Ten pies bez pomocy ludzi o szczególnie wrażliwych sercach sam nie jest wstanie sobie poradzić w tym bezwzględnym świecie, w którym przyszło mu żyć. Brytan cierpi na krzywicę i zwyrodnienie stawów.
Brytan zaliczył schronisko już dwa razy. Dwa razy zetknął się z „ludzką dobrocią”. Po raz pierwszy trafił jako młodziutki szczeniak. Zaraz jednak wydawało się że zaświeciło nad nim ogromne słońce zwane „własnym panem” o którym marzy każdy schroniskowy pies. Wydawało się że wygrał los na loterii. Zabrał go ze schroniska człowiek, który twierdził, że wie co to kalectwo, że wie ile czasu, pracy i wysiłku wymaga taki pies jak Brytan ponieważ sam ma niepełnosprawne dziecko dla którego jest ostoją i wsparciem. Człowiek dojrzały , świadomy swojej decyzji zabrał do swojego domu Brytana aby po roku czasu oddać go z powrotem jak niepotrzebną rzecz "powód-nie szczekał", na kogo Brytanek miał szczekac na to niepełnosprawne dziecko swojego pana????. Pan oddał go bez wyrzutów sumienia, bez poczucia winy. Jaka to ostoja ??, jakie to wsparcie ?? w wydaniu istoty zwanej człowiekiem.
Pies to stworzenie, które myśli i czuje. Brytan czuje że nikt go nie chce, że jest niepotrzebny, że nie ma nikogo do kogo mógłby się przytulić , iść na spacer z podniesioną głową aby patrzeć w oczy swojego pana w których wyczyta to wielkie uczucie zwane miłością. Przecież każdy ma do niej prawo bez względu na to czy chodzi na dwóch nogach czy na czterech może trochę koślawych łapkach, które się czasami rozjeżdżają ale zawsze nadążą za swoim panem.
Brytan w swojej samotności pomału odchodzi w głęboką depresję, w jej najciemniejszy zakątek z którego za chwilę już nikt nie usłyszy jego wołania o ratunek, o życie i o bycie. Pozostawiony samemu sobie powoli systematycznie z niesamowitym uporem desperata wygryza sobie ogon. Nie czuje bólu, nie widzi krwi spływającej z rany .Co stanie się kiedy już tego ogona zabraknie??. Co jeszcze musi ten pies w swojej rozpaczy sobie zrobić żeby zwrócić na siebie uwagę człowieka.
Brytanek ma cudowny charakter, w kontakcie z człowiekiem jest bardzo radosny, wesoły i przymilny. Podporządkowuje się innym psom, nawet szczeniakom, przyjacielsko nastawiony do wszystkiego co się rusza . Jego tragedia zaczyna się gdy zostaje sam w boksie zdany na siebie. Wolontariuszki , których Brytan ujął swoją potrzebą bycia z człowiekiem i przeogromną miłością w stosunku do każdego kto okazuje mu choć odrobinę zainteresowania wyciągnęły go ze schroniska i umieściły w domu tymczasowym z nadzieją na wsparcie finansowe. Niestety same nie podołają potrzebom jakie wymaga wyprowadzenie Brytana z depresji, opłacenie badań i leków, zastosowanie odpowiedniej karmy oraz opłacenie domu tymczasowego w którym znajduje się Brytanek. Tak niewiele potrzeba aby ten psiak wrócił do normalnego życia , aby jego podróż przez życie nie była podróżą w jedną stronę, w stronę śmierci którą zafundował swojemu przyjacielowi jego pan , który był dla niego Bogiem i wyrocznią. Jak rzadko kiedy mamy wpływ na zmianę tego wyroku, ale potrzebujemy bardzo Waszej pomocy, potrzebuje ją Brytan. Każda wpłacona przez Państwa złotówka pomoże nam wyprowadzić go z otchłani rozpaczy i ogromnego lęku w którą zapada coraz głebiej.
Mówią, że miarą człowieczeństwa jest nasz stosunek do zwierząt. Widzimy krzywdę małych, niewinnych dzieci, widzimy krzywdę starszych, chorych ludzi. Czy ktoś zobaczy krzywdę tego małego i chorego psiaka ??? Czy ktoś pomoże mu znaleźć odpowiedzialny dom, który zapewni mu opiekę i rehabilitację, czy ktoś wesprze finansowo tego psiaka. Brytan ma szansę być normalnym, zdrowym psem ale musimy mu pomóc aby kolejny pies wpatrzony w człowieka jak w Boga nie odszedł z powodu „grzechu zaniechania”.

  • Replies 386
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Asior wiem, że za chwilę usłyszę " miało być krótko :mad: " ale ja na prawdę nie wiem jak można tragedie takiego psa zmieścić w kilku zdaniach :-( .
Spróbuje jeszcze raz przeanalizować tekst i trochę go zsrócic aby nadawał sie do gazety. Wydaje mi sie , że do allegro taki mógłby byc po korektach zrobionych przez Biafrę :lol:

Posted

[SIZE="3"]

Czasami gorszym od koszmaru śmierci
jest koszmar bycia ciągle żywym i nikomu niepotrzebnym.

Brytan - pies , który podczas swojego młodego zaledwie 1,5 rocznego życia doświadczył wiele okrucieństwa. Jego życie to jak podróż w jedną stronę bez możliwości powrotu, to podróż w głębiny rozpaczy i ogromnego lęku. Jego pan załatwił mu miejsce w kolejce po śmierć, ponieważ Brytan cierpi na krzywicę i zwyrodnienie stawów i bez pomocy ludzi o szczególnie wrażliwych sercach sam nie jest wstanie sobie poradzić w tym bezwzględnym świecie, w którym przyszło mu żyć. Brytan zaliczył schronisko już dwa razy. Za drugim wyjściem ze schroniska wydawało się że rozsunęły się czarne chmury i zaświeciło nad jego głową ogromne słońce zwane „własnym panem” o którym marzy każdy schroniskowy pies. Zabrał go ze schroniska człowiek, który twierdził, że wie co to kalectwo, że wie ile czasu, pracy i wysiłku wymaga taki pies jak Brytan ponieważ sam ma niepełnosprawne dziecko dla którego jest ostoją i wsparciem. Człowiek dojrzały , świadomy swojej decyzji zabrał do swojego domu Brytana aby po roku czasu oddać go z powrotem jak niepotrzebną rzecz "powód-nie szczeka" Oddał go bez wyrzutów sumienia, bez poczucia winy.
Brytan czuje że nikt go nie chce, że jest niepotrzebny, że nie ma nikogo do kogo mógłby się przytulić , iść na spacer z podniesioną głową aby patrzeć w oczy swojego pana w których wyczyta to wielkie uczucie zwane miłością. Przecież każdy ma do niej prawo bez względu na to czy chodzi na dwóch nogach czy na czterech może trochę koślawych łapkach, które się czasami rozjeżdżają ale zawsze nadążają za swoim panem.
Brytan w swojej samotności pomału odchodzi w głęboką depresję, w jej najciemniejszy zakątek. Pozostawiony samemu sobie powoli systematycznie z niesamowitym uporem desperata wygryza sobie ogon. Nie czuje bólu, nie widzi krwi spływającej z rany . Co jeszcze musi ten pies w swojej rozpaczy sobie zrobić żeby zwrócić na siebie uwagę człowieka.
Mówią, że miarą człowieczeństwa jest nasz stosunek do zwierząt. Widzimy krzywdę małych, niewinnych dzieci, widzimy krzywdę starszych, chorych ludzi. Czy ktoś zobaczy krzywdę tego małego i chorego psiaka ??? Czy ktoś pomoże mu znaleźć odpowiedzialny dom, który zapewni mu opiekę i rehabilitację. Brytan ma szansę być normalnym, zdrowym psem ale musimy mu pomóc aby kolejny pies wpatrzony w człowieka nie odszedł z powodu „grzechu zaniechania”.

Posted

Marysia piękny tekst, bardzo poruszający:-(, śledzę losy Brytanka i mam nadzieję, że odnajdzie swój dom i całe ciepło rodzinne. Ten pies tyle już przeszedł, że teraz to już może być tylko lepiej:loveu:.

Posted

Maryś kochanie, mała poprawka.. Brytan jako szczeniak trafił nie wiadomo czemu.. wtedy był tak pokrzywiony, ze prawie wogóle nie chodził, tylko wywracał się, a ten gość go po kilku m-cach adoptował ( ten od dziecka niepełnosprawnego), i jak go oddawał po roku to powiedział, ze nie szczeka :stupid:

Posted

Asior napisał(a):
Izuś, wg mnie on większość czasu siedział na zewnątrz i pwno na ludzi nie szczekał :/


Na obcych to on szczeka aż ziemia się trzęsie :p

Posted

IZA, czy Ty z Brytkiem jeździsz do krakowa do weta czy gdzieś tam blizej siebie???
Pytam, bo chciała bym go odwiedzić, a do Ciebie jechać nie ma szans :placz:

Posted

Asior napisał(a):
IZA, czy Ty z Brytkiem jeździsz do krakowa do weta czy gdzieś tam blizej siebie???
Pytam, bo chciała bym go odwiedzić, a do Ciebie jechać nie ma szans :placz:


Do Krakowa, ale zupełnie na południe :loveu:
Dam Ci znać jak będziemy, bo będziesz musiała caaaały Kraków przejechać.
Albo umówimy sie pod schronem, bo mam odebrać dla niego jakieś leki

Posted

dziewczyny czy wam tez wypadają banerki z sygnatury. Dzisiaj z oburzeniem zobaczyłam , że nie mam Brytanka i Trufla, chodzę w sygnaturę a tu wszystko jest w porządku ( wszystkie linki Ok) tylko banerki nie wyświetlają się w podpisie. Więc co sie dzieje .... co mam teraz zrobić :shake:

Posted

Asia, ja czekam ciągle na tego meila . NIe wyrobie z czytaniem zaległosci, a zeby na owczarku pl prosic o kase, to musze znac wszystkie szczegóły , co, na co, na ile, za ile. jak przebiega leczenie, jaka opieka potrzebna.. no wsio ...

inaczej to bedzie wołanie w pustkę tam, a tak jest szansa, ze ktos sie zlituje

Majka MUSI jechac do Brytana :mad:, bo wszystkie wiemy ze to ona jego Pancia schronikową była :cool3:

Posted

agamika napisał(a):

Majka MUSI jechac do Brytana :mad:, bo wszystkie wiemy ze to ona jego Pancia schronikową była :cool3:

o własnie!!
ukradły mi psa i nie pozwalają nawet się z nim zobaczyć :evil_lol:


A tak wogóle to ja też czekam na meila od Asiora i nie moge się doczekać, a chciałabym żeby mnie ktoś wkońcu nauczył bannerki sobie wstawiać w podpis, bo kombinuje i kombinuje a nic nie ma :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...