Jump to content
Dogomania

Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!


Recommended Posts

  • Replies 4.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Łucja bardzo, bardzo dzielna.
Najwieksza afera była o pazur - ona ma taki jeden zawinięty ( na szczęście nie wrasta w palec) i nie pozwala go sobie obciąć w domu, za nic. Jak tylko go dotykam to jojcy i lamentuje. No i ucięli jej ten pazur - bardzo się tym zdenerwowała.

Posted

No taki jakiś guzek...tłuszczakowate jakieś czy coś. Wymacaliśmy jej to dawno temu pod skórą, na brzuchu. Z niczym nie związane, znaczy nie listwa mleczna, ani żadne gruczoły. Takie ziarenko pod skórą, ruszało się ze skórą razem. Malutkie. Troszkę się jakby powiększyło ostatnio, choć bardzo niewiele i powoli. Weterynarze uznali, że dla świętego spokoju trzeba wyciąć. No i wycięli. Jeszcze mam miękko w kolanach. Myślałam, że ja niewrażliwa, no ale to moja parówa kochana w końcu...

Posted

Paróweczka dziś jak zwykle - radosna i energiczna. Na rankę nie zwraca uwagi ( zresztą to tak na żebrach, więc na szczęście trudno jej sięgnąć). Ranka piękna, sucha, nic nie cieknie, nie ma śladu opuchlizny, nitki tylko wiszą, ale to się wyjmie. Z obcięciem pazura też już się pogodziła.

Posted

Super, że Łucja tak dobrze to zniosła - zdecydowanie lepiej tak w biegu niż czekać i wymyślać scenariusze...
Dzielna parówka :D

Mówiłaś jej, że już jutro nie będzie jedyną parówką w domu? ;)

Posted

Andzike napisał(a):
Super, że Łucja tak dobrze to zniosła - zdecydowanie lepiej tak w biegu niż czekać i wymyślać scenariusze...
Dzielna parówka :D

Mówiłaś jej, że już jutro nie będzie jedyną parówką w domu? ;)

Nie, niech ma niespodziankę ;).
jak napisałaś powyżej- po co ma czekać i wymyślać scenariusze? Wejdziemy w to z marszu, będzie dobrze! Parówy są stadne z natury.

Posted

Wiecie co, tak sobie pomyślałam, że powinnam coś napisać o naszych weterynarzach.
Mamy cholerne szczęście, że tu, na wsi trafiliśmy na takich fajnych weterynarzy. Lubią zwierzęta – to najważniejsze. A w gabinecie panuje taka na poły rodzinna na poły zakręcona atmosfera, która jakoś mi bardzo do tego wszystkiego pasuje.
Wczoraj, jak „robili” Łucję, po gabinecie, który jest malutki, kręcił się rudy kotek etatowy gabinetowy.
Do tego nasz Pawian, który po zastrzyku został puszczony luzem i snuł się wszędzie. W pewnym momencie wkroczyła też Julka – weterynaryjne dziecko, rówieśnica Gjalpona, z torebką chrupek, którymi usiłowała poczęstować Łucję i Pawiana. To były ludzkie chrupki, nie psie, więc Julka została przywołana do porządku przez swoją mamę, że „wiesz przecież, że zwierzęta nie powinny jeść słodkiego”. Pawian w pewnym momencie zaczął się podejrzanie interesować wycieraczką, więc byłam pełna obaw, że zaraz tam naleje. Pani weterynarz powiedziała spokojnie „możliwe, właśnie
pół godziny temu ten mały tam nalał”, natomiast Julka gościnnie otworzyła drzwi do sąsiedniego pomieszczenia i powiedziała „tam jest kuweta”.
Podczas kastracji Skutka ( to znaczy jak go usypiali przed zabiegiem, bo potem wyszliśmy) pojawiła się Julka z lizakiem w łapie i zażądała możliwości bycia przy zabiegu. Ustalono, że może zostać jeśli będzie siedzieć za biurkiem i nie przeszkadzać.
A Dorota była zmuszona wozić przywry w worku dla Julki – dziecko było w gabinecie jak Dorota omawiała skomplikowany przypadek zarobaczenia swoich kotów, które miały nietypowe pasożyty.
W końcu ustalono, że to przywry. Dorota dostała tabletki jakieś specjalne i została poproszona, żeby jak koty się odrobaczą to koniecznie przywieźć przywrę bo „Julka odkąd o tym usłyszała to czeka, żeby zobaczyć takiego robaka”.
W każdym razie wszystko się tam tak fajnie kłębi na kupie – dzieci, psy, koty, (a czasem jeszcze przywry), a ja jakoś się dobrze czuję w tej atmosferze i czuję, że moje zwierzęty są w dobrych rękach.

Posted

Aśka mnie właśnie objechała z góry na dół na skype i zwyzywała od toreb.
Bo nie zaglądam do Łucji (zaglądam), nic nie piszę (piszę, jak mam coś do napisania) i nie przeżywam zabiegu, który Łucja wczoraj przeszła. Przeżyłam go już wczoraj z Aśką na skype, ale widocznie oczekuje się ode mnie, że zrobię to oficjalnie.
W związku z powyższymi pretensjami nieniejszym wyrażam:

- kolejno: niepokój, ulgę i troskę w kwestii rzeczonego guzka.
- współczucie dla Florentynki, która o mało nie zemdlała u weterynarza
- podziw dla tejże, że jednak tego nie zrobiła (bo mnie się nie udało nie zemdleć)
- współczucie dla Łucji, która została pozbawiona swojego ulubinego pazura i bardzo to przeżyła
- rozbawienie niektórymi aspektami całej historii
- zachwyt nad wspaniałością Florentynkowych weterynarzy, którzy łączą profesjonalizm z rodzinną atmosferą
- zachwyt nad talentem pisarskim Florentynki, która tak pięknie to wszytsko opisuje
- oraz ubolewanie, że mnie tam nie ma, że nie mam takiego wspaniałęgo psiego stada i takich fajnych weterynarzy ani talentu pisarskiego i że zawsze będę torbą, cokolwiek bym nie zrobiła, prędzej czy później znowu zostanę tak nazwana.

Posted

to ja też okażę współczucie bo jeszcze torbą mnie tu nazwą. O jejku jejku, o święta matko ale to wszystko straszne było i fajnie że dobrze sie skończyło....:diabloti:

Posted

tu jest tło obyczajowe i początek historii:
http://www.dogomania.pl/threads/173029-BALBINA-odnalaz%C5%82a-swoje-miejsce-na-ziemi-MA-DOM?p=15947801&viewfull=1#post15947801
a oto ciąg dalszy:
zaglądam do piekarnika i wydaję z siebie ciężkie westchnienie "ech, mężczyźni". Mięso owszem, się rozmraża. Na deserowym talerzyku, a to wszystko ustawione na grubej blasze do pieczenia. Wyciągam mięso, zamieniam talerzyk na półmisek żaroodporny i próbuję wymienić grubą blachę na kratkę - jedną ręką, bo drugą muszę machać ścierką żeby się opędzić od psów. Mam blachę do połowy wyjętą, kratkę do połowy wsadzoną, półmisek z mięsem w stanie równowagi chwiejnej zaklinowany gdzieś pomiędzy kratką a blachą, kiedy kot tańcząc na blacie daje do zrozumienia że natychmiast musi do kuwety. Łapię kota i pędzę z nim do łazienki - przecież sam się nie przedrze przez to stado psów. Kot, kuweta, BAM!!!! Łomot dobiega z kuchni. Wpadam - piekarnik wybebeszony, półmisek w drzazgach, Łucja z wielkim kawałem zamrożonego mięsa w paszczy. Wyrywam mięso, wywalam wszystkich z kuchni i biorę się do sprzątania szczątków półmiska. Psy zgodnie wyją pod drzwiami kuchni, przeświadczone że właśnie po to się zamknęłam żeby spokojnie sobie zeżreć śniadanko z surowej koniny...

Posted

Balbina weszła w stado jak w masło. Obserwuje Łucję i uczy się od niej wszystkiego co parówa powinna umieć. Zgodnie tarzają się po łóżku wymachując łapkami, wymiennie korzystają z fotela i przylatują razem na pieszczoty, tworząc strasznie sympatyczne kłębowisko. Łucja nie jest z tych, co to kochają namiętnie inne pieski, w najlepszym wypadku można się od niej spodziewać daleko posuniętej tolerancji ( pod warunkiem, że wszystkie zabawki należą do Łucji i nikt tego nie próbuje kwestionować). W stosunku do Balbiny prezentuje właśnie taką daleko posuniętą tolerancję, oczywiście pilnując, żeby to ONA dostała największą porcję głasków i miziań. Moim zdaniem to wygląda bardzo dobrze, zwłaszcza, że przecież sytuacja bardzo świeża.
Skądinąd przy Balbinie Łucja wygląda jak sarenka!

Posted

Pewnie i Balbina będzie wyglądać niebawem jak Sarenka. Dobrze ze sie dziewczyny dogadują i z Florence mam nadzieję też bo z facetami jakoś dziwnie układa się bez zgrzytów...:diabloti:

Posted

Wszyscy się dogadują fajnie i śpią u nas w łóżku razem. Iście rodzinna atmosfera. A teraz muszę, no po prostu muuuuszę zacytować Adama.
Najpierw tło - środek nocy, wszyscy śpią. Następują jakieś łóżkowe psie rotacje, suki się przemieszczają. Gjalpo śpi na kanapie z łbem opartym na poręczy.
Chyba na skutek migracji suk, które po nas depczą, Adam się budzi ( ale tylko tak trochę) i półprzytomnym tonem wygłasza taki tekst: ojej, żeby go tylko szyja nie rozbolała. Gjalpona. Chyba mu niewygodnie. Za wysoka ta poręcz...
No to ja się w tym momencie zupełnie obudziłam i dostałam ataku głupawki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...