Dzika_Figa Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 Andzike napisał(a):nie trzeba się umartwiać i rezygnować z życia "przed" na rzecz nowej istoty :) Zwłaszcza, że takie rezygnowanie na ogół się kończy tym, że potem w wieku trzydziestu-czterdziestu lat istota ląduje na psychoterapii, żeby się wyleczyć z toksycznej matki... Quote
Florentynka Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 Dzika_Figa napisał(a):Zwłaszcza, że takie rezygnowanie na ogół się kończy tym, że potem w wieku trzydziestu-czterdziestu lat istota ląduje na psychoterapii, żeby się wyleczyć z toksycznej matki... Albo, co gorsza, nie ląduje... Andzike - to z Szirą to nie jest taki zły pomysł, bo w "kryzysowych" sytuacjach dwa psy stanowią dla siebie grupę wsparcia. Widzę po moim stadzie - zupełnie inaczej znoszą różne sytuacje , jak jest ich więcej. Becia, jak się udało ciasto? Quote
Figafiga Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 Zgadzam się z Florentynką, że pozostawienie Sziry to dobry pomysł. W trakcie ciąży pojawił się Bąbel u nas i powiem szczerze, że jak się Antoś pojawił na późną jesień to mało czasu poświęcałam Negrze (obydwa mieszkają w na dworzu) i stali się dla siebie kompanami, szaleli, bawili się. A co do stosunku do Antosia to Negra i Bąbel od początku byli pozytywnie nastawieni, poprostu ja sobie nie wyobrażałam innego przyjęcia :-) karność karność :mad: Może być inaczej, gdy zwierzaki mieszkają w mieszkaniu. Ostatnio zauważyłam podczas zabawy, że jak Antoś trzymał Negry sznurek do zabawy to delikatnie podeszła, rączkę polizała i nie szarpała, a jak ja tylko mam w ręce to szału dostaje :-) i heja banana szał sznurowy w akcji. Quote
Andzike Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 Jutro pogadam jeszcze z babcią czyli moją mamą i zapytam co ona o tym sądzi - w końcu czasem podrzucam jej psy ;) Szirę uwielbia, ale coś czuje, że będzie krecić nosem, że swietny sobie moment wybraliśmy na wzięcie drugiego psa ;) Quote
majuska Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 No ale jak Szira się sprawuje, jest jakaś uciążliwa? czy problem tkwiłby głównie w tym, że dwie miski będą stać? :) A jak na spacerach, grzecznie dziewczyny chodzą czy jest jakiś cyrk?? No bo przy dziecku to ewentualnie może byc jeszcze wkurzający hałas, czyli np. jak rozdarta to niedobrze, bo ja jestem w stanie zabić , jak mi ktos budzi świeżo uśpioną Paćkę;):mad: A tak poza tym to żadna różnica czy tylko Nelka czy Nelka z Szirą, jeżeli jeszcze dzieczyny się bardzo lubią no i jest ogólnie to "coś" między Wami wszystkimi to co tu się zastanawiać:cool3::lol: Quote
Florentynka Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 No, z tym darciem się to ja nie mam pomysłu co zrobić... U mnie przecież wszyscy rozdarci, a każdy inaczej. Kangur albo biega po ogrodzie i drze gębę w trybie ciągłym ( to pół biedy) albo w domu nagle i niespodziewanie emituje pojedyncze, przenikliwe szczeknięcie. Gjalpo stróżuje po nocach - potrafi kilka godzin nadawać. Flo, która uważa się za coś w rodzaju tybetana szczeka razem z Gjalponem, dodając do jego basowych tonów swoje ultradźwięki. Balbina szczeka z potrzeby kontaktu. Zapędza nas szczekaniem do kuchni jak się poczuje głodna ( czyli praktycznie cały czas). A Łucja, jako topowy leń i parówa wygodnicka najchętniej szczeka z kanapy. Ewentualnie zasiada na parapecie i drze gębę na coś , co widzi przez okno. Będziemy mieli przesrane.... Quote
Andzike Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 No właśnie Szira jest psem idealnym - to drugi tymczasowicz (pierwszym była Sareńka [*]) który w żaden sposób nie jest uciążliwy - na spacerach bez smyczy (nie to co Biszkopt), wraca zawołana (nie to co Marcel i Neska) nie awanturuje się z psami (nie to co Szagi), szczeka tylko u aikowo broniąc domostwa:evil_lol: trochę co prawda rozpycha się w wyrze, ale jak jej za gorąco to idzie w nogi ;) Florentynka - wyobraziłam sobie tą kakofonię dźwięków. Wyrazy współczucia... ;) Quote
Becia66 Posted March 22, 2012 Author Posted March 22, 2012 [quote name='Florentynka'] Becia, jak się udało ciasto? [SIZE="5"][SIZE="4"]Re-we-la-cja , wszyscy się zajadają i mówią że wyśmienite. Już nawet rozdaję przepis tylko....nie wiem czy mogę ? :roll: Quote
majuska Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 Wooow, ale pyszności Beciuuuuu...a ja taka gruba jestem i nie moge słodyczy:placz::placz::placz: Florentynko u Ciebie to jeszcze nic straconego, weź pod uwagę, że może tak być, że Twoje stado wyczuje, że trzeba być cicho i sietroche ogarnie. U mnie tak się stałoz Maja,bo też uwielbiała wydrzeć czasem mordę na przechodzącego pod jej blokiem kundla, ale odkąd jest Paćka nie zrobila tego ani razu, nawet nie wyje jak słyszy dźwięk syreny pogotowia, a również uwielbiała, patrzy tylko takim wzrokiem wtedy.....zawyłabym sobie, ale dobra, niech Wam będzie:evil_lol: Quote
Andzike Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 Coś czuję, że mam nową lekturę... ;) http://bachormagazyn.pl/2012/03/20/kiedy-wydaje-ci-sie-ze-chcesz-umrzec/ Quote
majuska Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 Andzike czytałam to i zaśmiewałm się w głos..po czym do mnie dotarło, że to się nie ma z czego śmiać bo to jest kurna najprawdziwsza prawda:roll: Paćka mi mendzi strasznie bo przeziębiona, wróciliśmy od lekarza właśnie, w domu rozpierducha, brodze po kostki w kłakjach mojego stada bo zaczęli zrucac poszycie zimowe, odkurzyć nie ma kto, całą noc nie spałam i tylko o śnie marzę, a tymczasem musze się ubrać znieść wózek ważący 100kg i jechać:flaming::wallbash: napierniczać kilometry z dzieckiem po osiedlu, zrobić zakupy, przytaszczyc i ugotować obiad..póki co moje plany sięgają dotąd:placz::placz:...ale sama tego chciałam:roll: Quote
figa33 Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 majusko , ja chyba pierwszy raz czytam takie pesymistyczne Twoje wpisy ... na pewno jesteś bardzo zmęczona , wcale się nie dziwię..:calus: małe istotki..:lol: a mój szwagier zasnął pod szpitalem na ławce ze zmęczenia ... a to dopiero początek Quote
Becia66 Posted March 23, 2012 Author Posted March 23, 2012 o jejku, jakie wymęczone bidusie, to dziewczynki czy chłopcy ? czy mieszańce ? :diabloti: To ty Figuniu jesteś ciotka pełną parą, gratuluję :loveu: Quote
Florentynka Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 Becia66 napisał(a):o jejku, jakie wymęczone bidusie, to dziewczynki czy chłopcy ? czy mieszańce ? :diabloti: To ty Figuniu jesteś ciotka pełną parą, gratuluję :loveu: Beciu, Figa wcześniej pisała, że to dziewczynka i chłopiec. Że wymęczone to się nie dziwię, jak każde po 2,9 kg. Ciasno im musiało być. Andzike - dzięki Ci za link do bachora. Cenna lektura. Quote
figa33 Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 mieszańce:diabloti: dzieci miały bardzo ciasno , bo ta moja siostra chuda jak przecinek , w/g mnie wyglądała w ciąży jak z jednym dzieckiem , a dzieci mają 53 cm długości . Potrafiły się rozciągnąć tak ,że czuła je niemal od gardła do pęcherza , takie wrażenie ... Jejku ,to tylko matka wie co to znaczy . Fajnie jest być ciocią , ale bardzo zazdroszczę Jej tych maluchów.... Beciu , ale super to ciasto wygląda :lol:, przepis Florentynki zaczyna robić furorę :lol:, ja też się na pewno skuszę .:lol: Czytałam o tym jak pies może stać się przeszkodą dla nowo narodzonego dziecka . Myślę sobie ,ze relacje wcześniej nie były takie jak trzeba , tylko się o tym nie mówiło , uważam ,że dobra wola wiele może zdziałać .Wierzę w mądrość zwierząt i naszą cierpliwość oraz miłość , która wiele pokona. Ale trzeba chcieć podjąć trud . Nikt nie obiecywał przecież ,że życie będzie łatwe i przyjemne . O dżisus , właśnie zobaczyłam pierwszego komara...no to pewnie kleszcze też już szaleją... Quote
mamanabank Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 U nas kleszcze to szaleją już od jakiegoś m-ca, parę dni temu zdjęłam Belli jednego z głowy, nie miał gdzie się wbić, bo Bella zakroplona. Aż mnie ścisnęło na widok Maleństw, przypomniały mi się moje, gdy były takie maleńkie. Były takie słodkie, do zjedzenia, a teraz... żałuję, że ich wtedy nie zjadłam :-D Quote
Figafiga Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 Śliczne dzieciaczki!!!Całować i całować :-) Quote
Florentynka Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Zachciało mi się, psia mać, "rodzinnego" niedzielnego spaceru...Wzięliśmy całe stado i poleźliśmy w jedyne miejsce, które nie wymaga wleczenia parów źle wychowanych na smyczach, czyli do takiego zagajnika nad cmentarzem. W zasadzie w jedną stronę było fajnie, więc w złą godzinę powiedziałam, że w sumie to grzeczne te pieski i tak się ładnie w kupie trzymają... Zaraz potem Łucja znalazła jakiś olbrzymi gnat ohydny. Trzeba ją było złapać i wydrzeć gnat z pyska. W trakcie wydzierania gnat rozpadał się na fragmenty, a Łucja kłapała i wiła się usiłując ocalić resztki. A potem było już tylko gorzej. W lasku, pośród drzew parówy dwie nagle wypruły do przodu z turbodoładowaniem i kompletnie nie reagowały na wołanie. Matka łapała Flo i Kangura i pospiesznie przypinała na smycze, ja usiłowałam utrzymać Gjalpona, który chciał biec za parówami, Adam pobiegł gonić te france i wtedy zobaczyłam pomiędzy drzewami - ach och - biszkoptowego labradora!!! To okropne, bez wątpienia była to suka sąsiadów, wróg nr 1 naszych parów, które potrafią z wielką zaciekłością i determinacją obrzucać się z nią obelgami przez siatkę. Zanim Adam dopadł parów Łucja zdążyła dopaść labkę, wskoczyć jej na plecy ( tak!) i użreć ją w grzbiet! Że działo się to wszystko przy akompaniamencie dzikiego wrzasku to nie muszę chyba mówić. I że tybetan stawał dęba, ryczał i machał łapami, bo jego harem walczył z wrogiem, a on tu uziemiony? I że biedna Pani Matka o mało nie została rozerwana psami jak czarownica końmi... Ech. Nie ma to jak niedzielny rodzinny spacerek... Quote
Figafiga Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 [quote name='Andzike']Coś czuję, że mam nową lekturę... ;) http://bachormagazyn.pl/2012/03/20/kiedy-wydaje-ci-sie-ze-chcesz-umrzec/ właśnie czytam i płaczę ze śmiechu, łzy mi ciekną po polichach i mężowi czytam, a ten artykuł rewelacja http://bachormagazyn.pl/2012/03/16/%E2%80%9Eczym-skorupka-za-mlodu-czyli-bachor-na-butli/ , uff jak dobrze, że karmiłam cycem przez 10,5 m-ca, ale potem już tylko 2 butle na sztuczne mleko się przydawały bez innych potrzebnych rzeczy we wcześniejszym okresie w przypadku, kiedy ktoś karmi butlą. :evil_lol::evil_lol::evil_lol::thumbs::grab: Quote
Andzike Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Mi też się te artykuły podobają :D :D :D a to prawda w czystej postaci ;) Florentyka, piękny mieliście spacer:evil_lol: Quote
majuska Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Dziewczyny ja też płacze jak to czytam..to coś dla mnie: http://bachormagazyn.pl/2012/02/25/jak-byc-dobrym-zombie-rodzicem/ ten znajomy diler przywołany na plac zabaw mnie rozwalił:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Figafiga tam kiedyś też czytałam o "mlesiu z cysia" coś a la to o butli, też się posikałam ze śmiechu.. Flor może trzeba do Twojego stadka dołączyć labradora coby parówy ucywilizować, mamy w Boguchwale fajną biszkopciarę :eviltong: Laski krzyż mi wysiadł, jestem połamana, nie mogę się schylać, tak to jest jak się człowiek po 40tce w dzieci bawi:shake: Quote
Figafiga Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Ano muszę o cysiu znaleźć :-) Florentynko ja też z kundlami na spacer się wybrałam wczoraj do teściów na wieś, Bąbel mix jamniora pierwszy raz na wiosce...dwa burki teściów chciały go hmm...bzyku bzyku, biedny był uciekał wszędzie, chował się za Negrę i za mnie, ale przeżył :-) Zobaczył kotecka z bliska, krówki też. Antosio zakochany we wsi, zresztą ja też :-) oczywiście bez gospodarki, bo to tyle pracy... A może jakieś fotki Florentynko ze spacerku???miło by się oglądało (bardzo lubię oglądać zdjecia) EDIT: znalazłam o cycku http://bachormagazyn.pl/2011/11/08/cyc-story/ majuska o to chodziło??zaraz poczytam. Quote
majuska Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 (edited) Tak to to o mlesiu z cysia:evil_lol::evil_lol: Uśmiałam się, ale pomimo wszystko cieszę się, że karmię ;):lol: ( wąsate baby z porodówki dobre :) ) Edit: znalazłam na FB na Bachorze i umarłam.. Edited March 25, 2012 by majuska Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.