figa33 Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 wow !! :cool1: to świniaki jedne ! ale cóż...miłość nie wybiera . ale przeszło im już ? Quote
Florentynka Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 Podobno tak...to znaczy po naszym wyjściu, wyprowadzone na spacer pobiły się o jakieś znalezione świństwo. Potem w domu dalej na siebie warczały szpetnie i znów się chciały pobić. Czyli chyba już im amory wywietrzały z łebków. Odczekamy jeszcze ze dwa dni dla bezpieczeństwa i wracają do domu, bo okropnie nam bez nich smutno. Quote
Becia66 Posted August 15, 2010 Author Posted August 15, 2010 Zdjęcia skandaliczne, jak można cos takiego wklejać na wątku ? Poproszę moda o wyczyszczenie. :diabloti: Quote
Florentynka Posted August 15, 2010 Posted August 15, 2010 Beciu, a może ja Ci odeślę tą amoralną parówę? Miała być taka słodka i ach och, a to przecież upiór - zajadłe, preferencje seksualne ma jakieś dziwaczne - uznajesz reklamacje? Quote
majuska Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Zwroty przyjmujemy tylko do 3 tygodni od zakupu ( czyt. adopcji ):evil_lol: Ale na pierwszej fotce Łucja wygląda imponująco:p Quote
Florentynka Posted August 19, 2010 Posted August 19, 2010 Zainspirowała mnie dyskusja na temat wyjazdów na wakacje na wątku Misi, Spróbowałam sobie to wyobrazić: Florentynka jedzie na wakacje – wariant 1 Wiesz, kochanie – powiedziała Florentynka rozmarzonym tonem – pojechałabym gdzieś na wakacje… - Hmm – powiedział Adam. – Na przykład gdzie? - Nad morze, tak dawno nie byłam nad morzem. - A ja tak dawno nie byłem w górach, chętnie pojechałbym w góry. - w takim razie pojedziemy do lasu – powiedziała Florentynka, która jest mistrzynią kompromisów. Następnie usiadła przy komputerze i zaczęła szukać fajnego miejsca w lesie, do którego można by pojechać. Znalazła takich miejsc około 125 000. Po wykreśleniu wszystkich, które oferowały jako główną atrakcję bliskość dyskoteki, centrum handlowego i placu zabaw zostało jej 8 potencjalnie fajnych miejsc w lesie do których można pojechać na wakacje. - to ja zadzwonię i zapytam co i jak – powiedziała Florentynka - Mhmm – powiedział Adam Florentynka zadzwoniła w pierwsze miejsce w lesie i zadała pierwsze, najważniejsze pytanie: - a można z psami przyjechać? Cóż, nie tu, to tam, pomyślała Florentynka i wybrała kolejny numer. Zadała znów to samo pytanie, a kiedy usłyszała – a z jakimi psami? w jej serce wstąpiła nadzieja. Z entuzjazmem zaczęła opisywać wszystkie swoje psy i właśnie opowiadała o tym, że są zupełnie niekłopotliwe i kochane kiedy dotarło do niej, że osoba na drugim końcu linii po raz dziewiąty krzyczy: - cztery? Nie nie! Z jednym to ewentualnie, ale cztery? Florentynka odbyła jeszcze kilka podobnych rozmów, ale ponieważ natura obdarzyła ją ponurą determinacją, nie zraziła się tak od razu i dzwoniła dalej. W końcu dodzwoniła się do pani, która powiedziała, że bez problemu można przywieźć 4 psy, jeśli się za nie odpowiednio dopłaci. Florentynka była skłonna dopłacić. Tylko potem okazało się, że nie ma tam łazienki, a za toaletę robi wygódka w krzakach… - Ech – powiedziała Florentynka – chyba nikt nie chce naszych pieseczków… - Ale poczekaj, przecież możemy pojechać do Basi i Piotra, tyle razy nas zapraszali, lubią nasze psy… Wiesz, to jest wymarzone miejsce na wakacje z psami ! Dom z ogrodem, sielska wiocha, lasy dookoła, a w sumie do miasta też niedaleko. - Hmmm. To tak jak u nas – powiedział Adam - Masz rację. W takim razie nie ma sensu tam jechać, skoro tu jest to samo. Zostajemy. I zostali. kolejny wariant - na wątku Matyldy. Quote
majuska Posted August 20, 2010 Posted August 20, 2010 Asiu tak mi przyszło do głowy, że jak się dorobimy w końcu tego domu z ogródkiem to będę w stanie Ci na czas wakacji przechować ze dwie parówy:) Może z Gjalpo i Flo już gdzieś się uda pojechać, myslę, że jakiś domek w Bieszczadach dalibyście radę wynająć, ogólnie psy są tam bardzo mile traktowane, można z nimi wchodzić do knajp, jak również na niektóre szlaki, byłyby i góry dla Adama i woda ( co prawda nie słona ) ale czysta i szumiąca, nad którą można poleniuchować, a mozna tez w ramach przygody spotkać niedźwiedzia na przykład :) .... tylko czy bylibyście w stanie rozdzielić się z parówami:roll: Quote
Becia66 Posted August 20, 2010 Author Posted August 20, 2010 [quote name='Florentynka'] - Hmmm. To tak jak u nas – powiedział Adam - Masz rację. W takim razie nie ma sensu tam jechać, skoro tu jest to samo. Zostajemy. I zostali. kolejny wariant - na wątku Matyldy. A morał bajki taki : Nie szukaj gruszek na wierzbie jak możesz znależć na gruszy. A teraz przenoszę sie do Matyldy poczytać dalej bo to całkiem inspirujące i może jakis pomysł na moje wakacje...:diabloti: Quote
Florentynka Posted August 20, 2010 Posted August 20, 2010 [quote name='Becia66']A morał bajki taki : Nie szukaj gruszek na wierzbie jak możesz znależć na gruszy. Te z wierzby lepiej smakują, zdecydowanie. Quote
UBOCZE Posted August 20, 2010 Posted August 20, 2010 majuska napisał(a):Asiu tak mi przyszło do głowy, że jak się dorobimy w końcu tego domu z ogródkiem to będę w stanie Ci na czas wakacji przechować ze dwie parówy:) Może z Gjalpo i Flo już gdzieś się uda pojechać, myslę, że jakiś domek w Bieszczadach dalibyście radę wynająć, ogólnie psy są tam bardzo mile traktowane, można z nimi wchodzić do knajp, jak również na niektóre szlaki, byłyby i góry dla Adama i woda ( co prawda nie słona ) ale czysta i szumiąca, nad którą można poleniuchować, a mozna tez w ramach przygody spotkać niedźwiedzia na przykład :) .... tylko czy bylibyście w stanie rozdzielić się z parówami:roll: Myślę, że Gjalpo szybko znalazłby sobie tam kumpla, którym byłby zaabsorbowany przez całe wczasy...:evil_lol: Quote
Florentynka Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Parówy wróciły do domu wczoraj wieczorem. I Łucja natychmiast uciekła! Znalazła się pod cmentarzem, gdzie zaczajona w krzakach warczała na towarzystwo wychodzące z imprezy u sołtysa. A Gjalpo dziś się wystawiał w Nowym Targu - ocena doskonała, złoto, najlepszy pies i CWC. Moje słoneczko! To oznacza, że po załatwieniu formalności w związku kynologicznym możemy się zabierać za produkcję szczeniaczków. W listopadzie ma być "zjazd rodzinny" tybetanów - może wtedy znajdziemy jakąś godną sukę. Quote
majuska Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Gratulacje dla królewicza !!!! Szkoda, że te szczeniaczki to nie u Was sie urodzą:diabloti: Quote
Florentynka Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 majuska napisał(a):Gratulacje dla królewicza !!!! Szkoda, że te szczeniaczki to nie u Was sie urodzą:diabloti: Też żałuję. Moim życiowym celem jest posiadanie kilku tybetanów i stada psów do tego, ale póki co Adam jakoś nie wykazuje zrozumienia...pracuję nad nim. Quote
Dzika_Figa Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Nono, gratulacje! Wprawdzie niczego innego się po Jego Wysokości nie spodziewałam... no ale nigdy nie wiadomo z tymi sędziami... Quote
Florentynka Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Jego Wysokość chciał ukraść sędzi ciasto ze stolika... Quote
UBOCZE Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Sześć Gjalpów i każdy ze swoim stadkiem - to byłaby sytuacja optymalna...:evil_lol: Quote
UBOCZE Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Przyklejam z innego wątku, bo wiem, że Florentynka jest z Krakowa. Może komuś z Krakowa przydałby się jutro psi transport do Warszawy? brygida999 napisał(a):AHA! no i mogę zapewnić transport gdyby ktoś potrzebował dla siebie,czy psiaka- Kraków-Warszawa (czy coś na tej trasie) potem z Warszawy w kierunku okolic Kętrzyna mniej więcej. Quote
Dzika_Figa Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Florentynka napisał(a):Jego Wysokość chciał ukraść sędzi ciasto ze stolika... hihi... dobrze, że mu się nie udało Quote
Florentynka Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 dawno nie było porządnej sesji foto. Niniejszym naprawiamy błąd: http://picasaweb.google.pl/florentynka.psy/PsyIKrolikOZelaznychNerwach?authkey=Gv1sRgCN2s2bGhlM6YigE# Quote
halcia Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Glajpo sie jezyk zawiesił....chyba na stałe.;)Mokra panna to tak zalizana :evil_lol:czy po kąpieli?Matylda ma niesamowicie"relakacyjne"pozy,mała cwaniara,liczy pewnie na nowe wydanie playdoga...Jak zawsze cudna sesja zdjeciowa. Quote
figa33 Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 a czemu to ta szara paróweczka tak nie lubi lizania ...ale Gjalpo to się tym widać wcale nie przejmował Łucja ma być wylizana i już mnie najbardziej podobają się zdjęcia Mati , taka bielutka na tle zieleni czytałam ,ze macie też yorka? gdzież on ? czy mi się wątki pokićkały..? Quote
Florentynka Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Halciu - miło Cię widzieć! Obie parówy po kapieli, bo właśnie wróciły z wygnania z okazji cieczki Figo33 - yorka mieliśmy, nie żyje już biedak, wykończył go prawdopodobnie działający cichcem guz wątroby. Quote
majuska Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Łucja jaka zołzowata na tych fotach :) ( takie fotki powinna mieć do ogłoszeń jeszcze za orzechowskich czasów :) ) Mati taka słodziutka, że normalnie aż coś mi się dzieje, wczoraj ( od niepamiętnych czasów ) pokonaliśmy trasę Rzeszów - Kraków w 2 godziny, mielismy do koncertu kupę czasu i mieliśmy taki pomysł, aby wpaść na chwilę uściskać parówki & company, ale w końcu stwierdzilśmy, że nie możemy tak wpadać bez zapowiedzi, a zresztą na pewno wtedy spóźnilibyśmy się na koncert....( Asiu rzeczywiście tych kibli tam było setki naustawianych :) ) Co ma wisieć nie utonie! Gjalpo jest boski, wrócił se z wystawy z medalami i jakgdyby nigdy nic, ze stoickim spokojem obraca laski na ogrodzie. I nie wiem czy mi się wydaje ale Twoja Mama Asiu chyba schudła trochę??:razz: czy to nie parówy tak ją wykończyły?? Pozdrawiamy serdecznie Mamę:loveu::hand: Quote
Florentynka Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Majusko - akurat jak jechaliśmy do mamy po parówy to widzieliśmy tłumy ciągnące na koncert - szkoda że nie zadzwoniliście, jakoś by się można przynajmniej gdzieś na trasie na chwilkę zobaczyć. Jak koncert, fajnie było? A Łucja strasznie zołzowata, za nic ma że Gjalpo utytułowany, a on ją tak czule oblizywał, bo mokra była biedulka po kąpieli, chciał powycierać ( inna sprawa, że wycieranie ozorem Gjalpa specjalnie nie osusza), a ona tak paskudnie nos marszczyła i warczała, aż w końcu go ucięła w pysk! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.