Becia66 Posted November 5, 2009 Author Posted November 5, 2009 Lucieńko mam tyle jeszcze twoich zdjec kiedy byłaś u mnie.... Quote
Becia66 Posted November 5, 2009 Author Posted November 5, 2009 Dzika_Figa napisał(a):Jaki gruby salceson! no wiesz...jak możesz....:mad: słodkiego ciałka nigdy dość... Quote
Dzika_Figa Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 Ja myślałam, że gruby salceson jest fajny... :oops: No ale co wegetarianka może wiedzieć o salcesonie, ech... Quote
Florentynka Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 Beciu, tęsknisz? To już wiem, komu odeślę zołzę jak jeszcze raz ucieknie... Quote
Becia66 Posted November 6, 2009 Author Posted November 6, 2009 Florentynka napisał(a):Beciu, tęsknisz? To już wiem, komu odeślę zołzę jak jeszcze raz ucieknie... Tylko tak gadasz.....:eviltong: Może sie przyda do Playdoga nr2 ? :evil_lol: Quote
Florentynka Posted November 9, 2009 Posted November 9, 2009 Dziś, żeby zabić nudę zastosowałam perfidny trik, zwany karmieniem butelką. Polega on na wsypaniu porcji chrupek do butelki plastikowej ( np. po jogurcie) i zakręceniu zakrętki. Psisko najpierw musi kombinować jak odkręcić butelkę, a potem jak wybrać chrupki i dzięki temu przynajmniej przez chwilę ma zajęcie. Jednego tylko nie wzięłam pod uwagę - straszliwej determinacji Łucki w kwestiach jedzenia. W pewnym momencie miała 3 butelki i ze wszystkich trzech naraz wyżerała chrupki. W efekcie biedactwo miało brzuch jak arbuz i nie mogło się ruszać... Quote
majuska Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Musimy wysłać kogos z TOZu do Florentynków na interwencję...znęcają się nad zwierzętami, wymyślają jakieś perfidne trudne zadania....a jak ona sie w końcu dostała do tych chrupek? odkręciła zakrętki? a czy to każdy dostał swoją butelkę? Quote
Florentynka Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Tak, każdy miał swoją butelkę z chrupkami,oprócz Kubusia, który z racji wieku dostał swoje chrupki normalnie w misce. Zabawy było mnóstwo z tymi butelkami - najpierw trzeba ścisnąć zakrętkę zębami, żeby otworzyć, a potem się biega po całym domu turlając butelkę, potrącając łapką, podrzucając... Wypraktykowałam metodę jak Gjalpo był mały - czasem nie chciał jeść normalnie. Łucja ukradła butelkę Matyldy i Flo, Gjalpowi nie próbowała kraść bo to nic przyjemnego jak mściwy mastif siada komuś na głowie. Quote
majuska Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Pozwolisz , że zastosuję ten pomysł u siebie tzn. z Mają i Bezą, bo Poldziowi takich atrakcji nie będę fundować, chociaż, czemu nie?:razz: Quote
Florentynka Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Jasne, stosuj sobie. Tańsze to i prostsze niż te wszystkie zabawki edukacyjne dla psów, a wychodzi na to samo. A nawiasem mówiąc - Kubuś w którymś momencie znalazł porzuconą butelkę - już odkręconą, z resztką chrupek i też próbował nad nią pracować. Niektóre egzemplarze nie od razu łapią o co chodzi - Matylda musiała najpierw dostać butelkę bez zakrętki i trochę jej pokazywałam, że jak się turla to się chrupki sypią, ale szybko załapała. Quote
figa33 Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 ja też skorzystam z tego pomysłu , jest świetny!:lol: Quote
majuska Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 No bo drzewa, żeby sobie nosiły to nie mam:shake: Quote
Florentynka Posted November 14, 2009 Posted November 14, 2009 To straszne - zaniedbuję moje paróweczki! Jeszcze się poobrażają. Na zdjęciach poniżej Łucja jako inspektor adopcyjny - przed wizytą w nowym domu Buźki pokrzepia się szyneczką i biszkopcikiem w naszej ulubionej knajpce a tu dziwaczne zdjęcie Łucji, która nie dotyka ziemi łapkami: Quote
Dzika_Figa Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 Patrzcie komu dałyście psa! Florentynka połamała Łucji wszystkie cztery łapki! Quote
majuska Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 Florentynko jak Ty robisz takie foty:crazyeye:?? Może wybrałabyś się kiedyś do Orzechowców:razz: po Twoich sesjach wszystkie bezdomniaki do domów pójdą, no bo kto nie będzie chciał psa , który lata? Quote
figa33 Posted November 15, 2009 Posted November 15, 2009 Łucja wie co dobre , małe espresso z biszkopcikiem , mniam! Quote
Florentynka Posted November 19, 2009 Posted November 19, 2009 Doba z moimi ukochanymi psami: Wstaję rano, psy wypuszczam na siusiu. Kubuś już zrobił siusiu, na środku podłogi, więc zabieram się za sprzątanie. Kończę ścierać kałużę, wykręcam szmatę ( policzcie ze stoperem w ręku ile czasu trwa taka operacja), wyglądam na zewnątrz - Łucji nie ma! No to idę jej szukać - tym razem przytomnie zabieram smycz, więc nie muszę jej nieść na rękach przez pół wsi. No,ale najpierw trzeba ją znaleźć. Znajduję bardzo szybko, tylko co z tego! Łucja na mój widok zaczyna się oddalać szybkim truchtem, rzucając mi przez ramię spojrzenie "co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?". Nie jest sama, oczywiście, tylko z nieodłącznym Pikusiem vel Burbonem, sprawcą demoralizacji i organizatorem ucieczek. I razem czmychają na plac budowy, pełen błota i zakamarów. Nie mogę tam iść za nimi, bo choć budowa rozgrzebana w najlepsze to ogrodzona solidnie ( przynajmniej jak dla mnie). W desperacji zaczynam uciekać przed Łucją - byle nie w stronę domu, bo to zbyt prostackie zagranie - a zatem w rozjeżdżone przez ciężarówki pole. Błoto do pół łydki, wlewa mi się górą do butów, ale i tak w sumie sukces, bo Łucja przychodzi i daje sobie zapiąć smycz...cdn (na wątku Matyldy) Quote
majuska Posted November 19, 2009 Posted November 19, 2009 Też tak moją Maję łapię...tzn. uciekam przed nią:shake::stupid: Quote
Becia66 Posted November 19, 2009 Author Posted November 19, 2009 majuska napisał(a):Też tak moją Maję łapię...tzn. uciekam przed nią:shake::stupid: skoro przed własnymi psami uciekacie to faktycznie jesteście :stupid::siara: Quote
Dzika_Figa Posted November 19, 2009 Posted November 19, 2009 sugerujesz, że Florentynka powinna przełazić przez ogrodzenie na teren budowy? Pytanie tylko, jak przelazłąby przez nie z powrotem, z Lucją na smyczy... Quote
Becia66 Posted November 19, 2009 Author Posted November 19, 2009 Dzika_Figa napisał(a):sugerujesz, że Florentynka powinna przełazić przez ogrodzenie na teren budowy? Pytanie tylko, jak przelazłąby przez nie z powrotem, z Lucją na smyczy... nic z tych rzeczy....:eviltong:... ja sugeruję że powinna była wrócić do domu i czekać z pałą na powrót wstrętnej parówy...:mad::evil_lol: Quote
majuska Posted November 19, 2009 Posted November 19, 2009 Ale mądrala z tej Beci, a kto im wcisnął parówę - uciekinierkę, no kto? Quote
Florentynka Posted November 19, 2009 Posted November 19, 2009 No, specjalnie to nam nie trzeba było wciskać... Beciu, ja się boję, że jak ją obiję to gotowa się obrazić i nie wrócić następnym razem. Staram się stosować pozytywną motywację. Jak się daje znaleźć, to wołam " no chodź, cukiereczku, słoneczko moje, paróweczko śliczna!" A dziś, jak wyszła do ogrodu i nie uciekła to urządziliśmy jej owację na stojąco, z oklaskami i hymnami pochwalnymi. Chyba ją troszkę demoralizujemy... Quote
majuska Posted November 20, 2009 Posted November 20, 2009 chyba tak....ja to bym jednak pałę wzięła:evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.