Jump to content
Dogomania

Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!


Recommended Posts

  • Replies 4.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Florentynka napisał(a):
Beciu, tęsknisz? To już wiem, komu odeślę zołzę jak jeszcze raz ucieknie...


Tylko tak gadasz.....:eviltong:
Może sie przyda do Playdoga nr2 ? :evil_lol:


Posted

Dziś, żeby zabić nudę zastosowałam perfidny trik, zwany karmieniem butelką.
Polega on na wsypaniu porcji chrupek do butelki plastikowej ( np. po jogurcie) i zakręceniu zakrętki. Psisko najpierw musi kombinować jak odkręcić butelkę, a potem jak wybrać chrupki i dzięki temu przynajmniej przez chwilę ma zajęcie.
Jednego tylko nie wzięłam pod uwagę - straszliwej determinacji Łucki w kwestiach jedzenia. W pewnym momencie miała 3 butelki i ze wszystkich trzech naraz wyżerała chrupki.
W efekcie biedactwo miało brzuch jak arbuz i nie mogło się ruszać...

Posted

Musimy wysłać kogos z TOZu do Florentynków na interwencję...znęcają się nad zwierzętami, wymyślają jakieś perfidne trudne zadania....a jak ona sie w końcu dostała do tych chrupek? odkręciła zakrętki? a czy to każdy dostał swoją butelkę?

Posted

Tak, każdy miał swoją butelkę z chrupkami,oprócz Kubusia, który z racji wieku dostał swoje chrupki normalnie w misce. Zabawy było mnóstwo z tymi butelkami - najpierw trzeba ścisnąć zakrętkę zębami, żeby otworzyć, a potem się biega po całym domu turlając butelkę, potrącając łapką, podrzucając...
Wypraktykowałam metodę jak Gjalpo był mały - czasem nie chciał jeść normalnie.
Łucja ukradła butelkę Matyldy i Flo, Gjalpowi nie próbowała kraść bo to nic przyjemnego jak mściwy mastif siada komuś na głowie.

Posted

Jasne, stosuj sobie. Tańsze to i prostsze niż te wszystkie zabawki edukacyjne dla psów, a wychodzi na to samo.
A nawiasem mówiąc - Kubuś w którymś momencie znalazł porzuconą butelkę - już odkręconą, z resztką chrupek i też próbował nad nią pracować.
Niektóre egzemplarze nie od razu łapią o co chodzi - Matylda musiała najpierw dostać butelkę bez zakrętki i trochę jej pokazywałam, że jak się turla to się chrupki sypią, ale szybko załapała.

Posted

To straszne - zaniedbuję moje paróweczki!
Jeszcze się poobrażają.
Na zdjęciach poniżej Łucja jako inspektor adopcyjny - przed wizytą w nowym domu Buźki pokrzepia się szyneczką i biszkopcikiem w naszej ulubionej knajpce



a tu dziwaczne zdjęcie Łucji, która nie dotyka ziemi łapkami:

Posted

Florentynko jak Ty robisz takie foty:crazyeye:?? Może wybrałabyś się kiedyś do Orzechowców:razz: po Twoich sesjach wszystkie bezdomniaki do domów pójdą, no bo kto nie będzie chciał psa , który lata?

Posted

Doba z moimi ukochanymi psami:
Wstaję rano, psy wypuszczam na siusiu. Kubuś już zrobił siusiu, na środku podłogi, więc zabieram się za sprzątanie. Kończę ścierać kałużę, wykręcam szmatę ( policzcie ze stoperem w ręku ile czasu trwa taka operacja), wyglądam na zewnątrz - Łucji nie ma! No to idę jej szukać - tym razem przytomnie zabieram smycz, więc nie muszę jej nieść na rękach przez pół wsi. No,ale najpierw trzeba ją znaleźć. Znajduję bardzo szybko, tylko co z tego! Łucja na mój widok zaczyna się oddalać szybkim truchtem, rzucając mi przez ramię spojrzenie "co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?". Nie jest sama, oczywiście, tylko z nieodłącznym Pikusiem vel Burbonem, sprawcą demoralizacji i organizatorem ucieczek. I razem czmychają na plac budowy, pełen błota i zakamarów. Nie mogę tam iść za nimi, bo choć budowa rozgrzebana w najlepsze to ogrodzona solidnie ( przynajmniej jak dla mnie). W desperacji zaczynam uciekać przed Łucją - byle nie w stronę domu, bo to zbyt prostackie zagranie - a zatem w rozjeżdżone przez ciężarówki pole. Błoto do pół łydki, wlewa mi się górą do butów, ale i tak w sumie sukces, bo Łucja przychodzi i daje sobie zapiąć smycz...cdn (na wątku Matyldy)

Posted

Dzika_Figa napisał(a):
sugerujesz, że Florentynka powinna przełazić przez ogrodzenie na teren budowy? Pytanie tylko, jak przelazłąby przez nie z powrotem, z Lucją na smyczy...


nic z tych rzeczy....:eviltong:...
ja sugeruję że powinna była wrócić do domu i czekać z pałą na powrót wstrętnej parówy...:mad::evil_lol:

Posted

No, specjalnie to nam nie trzeba było wciskać...
Beciu, ja się boję, że jak ją obiję to gotowa się obrazić i nie wrócić następnym razem. Staram się stosować pozytywną motywację. Jak się daje znaleźć, to wołam " no chodź, cukiereczku, słoneczko moje, paróweczko śliczna!" A dziś, jak wyszła do ogrodu i nie uciekła to urządziliśmy jej owację na stojąco, z oklaskami i hymnami pochwalnymi. Chyba ją troszkę demoralizujemy...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...