Florentynka Posted August 17, 2009 Posted August 17, 2009 Wow! Skoro poważnie... czarne stringi, rozmiar M. Właśnie, a ktoś nam przywiezie Matyldę? Bo nie mamy dogsitera chwilowo, więc uziemieni w domu jesteśmy... Oferujemy w zamian możliwość pooglądania Łucji i całej reszty na żywo i sernik własnej roboty do kawy... Quote
majuska Posted August 17, 2009 Posted August 17, 2009 Damy radę:evil_lol: nie mieszkacie na końcu świata przecież...no jak tam Becia, jedziemy???? Gatki załatwione:evil_lol: Quote
Florentynka Posted August 19, 2009 Posted August 19, 2009 danie dnia - parówa w pędach bambusa a reszta dzisiejszych fotek tu: Picasa Web Albums - Aśka - te psy P.S. nie wiem jak Wy, ale ja obrazka nie widzę ( i to nie moja wina)...Ale pod tym linkiem zdjęcia działają, można oglądać. P.S - Teraz widać. Jednak moja wina - doopa wołowa jestem i tyle Quote
reksio7 Posted August 19, 2009 Posted August 19, 2009 Fajna gromadka ale dziwi mnie że masz czyste ściany obok legowiska psów. U mnie jest czarna ściana i chyba w końcu ja pomaluje na jakis ciemny kolor:cool3: Quote
Florentynka Posted August 19, 2009 Posted August 19, 2009 Hmm. Wychodzi na to, że ściana nad psim legowiskiem to jedyne czyste miejsce w tym domu. Nawet na blacie w kuchni mam ślady brudnych kocich łapek. Nie wiem czemu ta ściana się ostała... Quote
majuska Posted August 19, 2009 Posted August 19, 2009 Foty rozwalaja jak zwykle....wciąż nie mogę wyjść z podziwu jak Wy to ogarniacie....???:roll::evil_lol: Quote
Florentynka Posted August 19, 2009 Posted August 19, 2009 majuska napisał(a):Foty rozwalaja jak zwykle....wciąż nie mogę wyjść z podziwu jak Wy to ogarniacie....???:roll::evil_lol: Oświadczam, że w ogóle nie ogarniamy. To żyje własnym życiem, a ja to gonię z aparatem i czasem karmię. Quote
Florentynka Posted August 20, 2009 Posted August 20, 2009 Próbowałam zaszyć ( powtórnie) dziurę w kanapie, ściegiem artystycznym "na kurzą dupę", bo mamy mieć gości, więc chciałam, żeby było na czym siedzieć. I ta zmora Łucja ukradła mi nici, a Gjalpo wlazł na kanapę i przykrył dziurę własnym ciałem i nie mogłam go stamtąd wygnać ani perswazją ani siłą. A wcześniej Łucja ukradła taki ogromny kawał ryby - psy były już po kolacji, ryba miała być dla kotów, ale nie chciały, więc postanowiłam dać psom no i małe suki miały dostać takie już pokrojone kawałki, a Gjalpo wielki kawał, ale Łucja zarządziła inaczej i wyciągnęła tą rybę z miski Gjalpa zanim się ktokolwiek zdążył zorientować. Złodziejstwo i terroryzm panoszą się w moim własnym domu! Quote
majuska Posted August 20, 2009 Posted August 20, 2009 Nie trać Florentynko czasu na zszywanie.... ta różowa narzutka przecież taka ładna:lol: Nadal nie wierzę , że Łucja - słodziutki cukiereczek kradnie :eviltong::diabloti: Quote
Florentynka Posted August 20, 2009 Posted August 20, 2009 Różowa narzutka nie zwalnia od zaszycia dziury, w przeciwnym razie gąbka wyłazi i człowiek się zapada. Ale jak znów rozprują to więcej szycia nie będzie, bo wyjedli tapicerkę... Quote
Florentynka Posted August 21, 2009 Posted August 21, 2009 Brokuł. Psy dostają jeść. W psiej zupie pływa brokuł. Łucja i Florence z entuzjazmem czyszczą swoje miseczki i grzecznie zjadają wszystko,brokuły też. Gjalpo z niedowierzaniem zagląda do swojej miski. Trąca nosem brokuł i patrzy na mnie z wyrzutem - "co za paskudztwo mi tu dajesz". Wyławia z zupy to i owo i ostentacyjnie odchodzi od miski. Po chwili wraca, zagląda...brokuł nadal tam jest. Kolejne spojrzenie pełne wyrzutu i w tył zwrot - "tego to ja nie będę jadł". Łucja kręci się popiskując, wreszcie wspina się na tylne łapki i sięga do miski Gjalpa. Udaje jej się wyłowić brokuł, który z miękkim plaśnięciem ląduje na podłodze, ochlapując świeżo posprzątaną kuchnię tłustym rosołem. Na to pojawia się Flo i żąda udziałów w brokule.Dzielę brokuł między suki, a wtedy przychodzi Gjalpo. Miskę omija szerokim łukiem. Staje nad sukami, posapuje, kiwa się jak słoń - "oddawajcie mój brokuł". Suki niby jedzą, ale brokuł coś kłuje w ząbki. Więcej w tym trącania nosami i trocenia na drobne kawałki z pluciem dookoła niż jedzenia. A poza tym on tak patrzy... Porzucają brokuł i uciekają z kuchni. Gjalpo dostojnym krokiem zbliża się do szczątków brokuła, rozwleczonych po połowie kuchni. Węszy. Odwraca się z pogardą, rozdeptując przy okazji tylną łapą brokuł i rosół i udaje się na pokoje, porobić tłuste zielone ślady gdzie się da. W drzwiach rzuca mi przez ramię ostatnie oskarżycielskie spojrzenie. Kochane psy - już nigdy nie ugotuję wam brokułów, przysięgam. Quote
Becia66 Posted August 22, 2009 Author Posted August 22, 2009 opublikuj gdzies ten tekst......:evil_lol::evil_lol::evil_lol:.....błagam.....:roflt::roflt::roflt: Quote
majuska Posted August 22, 2009 Posted August 22, 2009 Ale żeby brokuły psom dawać.....jak tak można:eviltong: Dla mnie bomba:megagrin::megagrin::megagrin: Quote
Isadora7 Posted August 22, 2009 Posted August 22, 2009 [quote name='Florentynka']Brokuł. Psy dostają jeść. W psiej zupie pływa brokuł. Łucja i Florence z entuzjazmem czyszczą swoje miseczki i grzecznie zjadają wszystko,brokuły też. Gjalpo z niedowierzaniem zagląda do swojej miski. Trąca nosem brokuł i patrzy na mnie z wyrzutem - "co za paskudztwo mi tu dajesz". Wyławia z zupy to i owo i ostentacyjnie odchodzi od miski. Po chwili wraca, zagląda...brokuł nadal tam jest. Kolejne spojrzenie pełne wyrzutu i w tył zwrot - "tego to ja nie będę jadł". Łucja kręci się popiskując, wreszcie wspina się na tylne łapki i sięga do miski Gjalpa. Udaje jej się wyłowić brokuł, który z miękkim plaśnięciem ląduje na podłodze, ochlapując świeżo posprzątaną kuchnię tłustym rosołem. Na to pojawia się Flo i żąda udziałów w brokule.Dzielę brokuł między suki, a wtedy przychodzi Gjalpo. Miskę omija szerokim łukiem. Staje nad sukami, posapuje, kiwa się jak słoń - "oddawajcie mój brokuł". Suki niby jedzą, ale brokuł coś kłuje w ząbki. Więcej w tym trącania nosami i trocenia na drobne kawałki z pluciem dookoła niż jedzenia. A poza tym on tak patrzy... Porzucają brokuł i uciekają z kuchni. Gjalpo dostojnym krokiem zbliża się do szczątków brokuła, rozwleczonych po połowie kuchni. Węszy. Odwraca się z pogardą, rozdeptując przy okazji tylną łapą brokuł i rosół i udaje się na pokoje, porobić tłuste zielone ślady gdzie się da. W drzwiach rzuca mi przez ramię ostatnie oskarżycielskie spojrzenie. Kochane psy - już nigdy nie ugotuję wam brokułów, przysięgam. OMG odleciałam, monitor zapluty a moje jamole dziwnie na mnie patrzą :megagrin::megagrin::megagrin: Quote
Becia66 Posted August 22, 2009 Author Posted August 22, 2009 nie mogę tego nie napisać....:evil_lol::evil_lol: Ilekroc patrzę na to zdjęcie z komentarzem zaśmiewam sie do łez......:evil_lol::evil_lol::roflt::roflt::roflt: Inka - kretynka i Gjalpo głupek..... Quote
figa33 Posted August 23, 2009 Posted August 23, 2009 u nas w domu takim "brokułem" jest gotowany por. Wylizany do czysta , lśniący , ostentacyjnie zostawiony w misce Quote
Florentynka Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 Torba Chrupki się skończyły, została torba. Wielka, papierowa. Ponieważ przygotowanie 4 misek z jedzonkiem wymaga wieloręczności wytrzepałam resztki chrupek, a torbę rzuciłam z siebie. Psy zjadły co było w miskach ( dziś był ryż z mięsem, bez brokułów - dobry) i zajęły się torbą. Gjalpo zabrał torbę na swoje legowisko. Wsadził do niej przednie łapy i głowę. Wtedy przyszła Łucja i też chciała do torby, więc Gjalpo na nią ze środka zabulgotał i próbował ją odpędzić. Wykonał na ślepo skok, z tą torbą na głowie, i rozjechawszy się na kafelkach padł jak długi. Uwolniłam go od torby, do której natychmiast wpełzła Łucja - tylko kuper wystawał. Wytrzepałam Łucję z torby, Gjalpo szybko przydeptał torbę łapą i pilnował. Na to zjawiła się Sonia. Torby jakby nie widziała, jeno w Gjalpa zapatrzona jak w obraz. Patrzy mu w oczy, po pysku liże, całuje namiętnie z języczkiem, aż mu cały łeb do gardła pakuje. Facet stoi, lekko wysztywniony tym napadem uczuć i zażenowany jakby, a ta suka tu go liże jak opętana, a dołem łapą torbę przesuwa, aż w końcu odwraca się od ogłupiałego Gjalpa, kangurzym susem ląduje na torbie, jedzie na niej ślizgiem przez cały hall i wali całym ciałem w drzwi. Lekko oszołomiona wstaje i gubi torbę, którą porywa Łucja. No i wtedy pobiegłam po aparat, a jak wróciłam to nie było co fotografować, mogłam sobie tylko pozbierać sto tysięcy drobnych strzępków papieru. Quote
majuska Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 O matko, a tam od soboty jeszcze jedno parówiątko przybędzie, nieskromnie liczę, że Mati jest za poważna na takie akcje ( pewnie Florentynka dosyć szybko rozwieje moje przypuszczenia:evil_lol:) Quote
reksio7 Posted August 24, 2009 Posted August 24, 2009 masz wesołe życie z tą gromadą :razz::razz::razz: Quote
Florentynka Posted August 28, 2009 Posted August 28, 2009 Dziś Łucja pomagała piec sernik na powitanie Matyldy. Wszyscy zresztą pomagali O, tu jest cały fotoreportaż: Picasa Web Albums - Aśka - pieczemy sernik Quote
majuska Posted August 28, 2009 Posted August 28, 2009 Florentynko popłakałam się... ze śmiechu oczywiście, nie wiem czy dam radę jutro kierować samochodem...Przeszliście samych siebie, po raz kolejny zresztą.....masakra....:roflt::roflt::roflt: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.