Jump to content
Dogomania

Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!


Recommended Posts

Posted

Wow! Skoro poważnie... czarne stringi, rozmiar M.
Właśnie, a ktoś nam przywiezie Matyldę? Bo nie mamy dogsitera chwilowo, więc uziemieni w domu jesteśmy... Oferujemy w zamian możliwość pooglądania Łucji i całej reszty na żywo i sernik własnej roboty do kawy...

  • Replies 4.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

majuska napisał(a):
Foty rozwalaja jak zwykle....wciąż nie mogę wyjść z podziwu jak Wy to ogarniacie....???:roll::evil_lol:


Oświadczam, że w ogóle nie ogarniamy. To żyje własnym życiem, a ja to gonię z aparatem i czasem karmię.

Posted

Próbowałam zaszyć ( powtórnie) dziurę w kanapie, ściegiem artystycznym "na kurzą dupę", bo mamy mieć gości, więc chciałam, żeby było na czym siedzieć.
I ta zmora Łucja ukradła mi nici, a Gjalpo wlazł na kanapę i przykrył dziurę własnym ciałem i nie mogłam go stamtąd wygnać ani perswazją ani siłą.
A wcześniej Łucja ukradła taki ogromny kawał ryby - psy były już po kolacji, ryba miała być dla kotów, ale nie chciały, więc postanowiłam dać psom no i małe suki miały dostać takie już pokrojone kawałki, a Gjalpo wielki kawał, ale Łucja zarządziła inaczej i wyciągnęła tą rybę z miski Gjalpa zanim się ktokolwiek zdążył zorientować. Złodziejstwo i terroryzm panoszą się w moim własnym domu!

Posted

Nie trać Florentynko czasu na zszywanie.... ta różowa narzutka przecież taka ładna:lol: Nadal nie wierzę , że Łucja - słodziutki cukiereczek kradnie :eviltong::diabloti:

Posted

Brokuł.
Psy dostają jeść. W psiej zupie pływa brokuł. Łucja i Florence z entuzjazmem czyszczą swoje miseczki i grzecznie zjadają wszystko,brokuły też. Gjalpo z niedowierzaniem zagląda do swojej miski. Trąca nosem brokuł i patrzy na mnie z wyrzutem - "co za paskudztwo mi tu dajesz". Wyławia z zupy to i owo i ostentacyjnie odchodzi od miski. Po chwili wraca, zagląda...brokuł nadal tam jest. Kolejne spojrzenie pełne wyrzutu i w tył zwrot - "tego to ja nie będę jadł". Łucja kręci się popiskując, wreszcie wspina się na tylne łapki i sięga do miski Gjalpa. Udaje jej się wyłowić brokuł, który z miękkim plaśnięciem ląduje na podłodze, ochlapując świeżo posprzątaną kuchnię tłustym rosołem. Na to pojawia się Flo i żąda udziałów w brokule.Dzielę brokuł między suki, a wtedy przychodzi Gjalpo. Miskę omija szerokim łukiem. Staje nad sukami, posapuje, kiwa się jak słoń - "oddawajcie mój brokuł". Suki niby jedzą, ale brokuł coś kłuje w ząbki. Więcej w tym trącania nosami i trocenia na drobne kawałki z pluciem dookoła niż jedzenia. A poza tym on tak patrzy... Porzucają brokuł i uciekają z kuchni. Gjalpo dostojnym krokiem zbliża się do szczątków brokuła, rozwleczonych po połowie kuchni. Węszy. Odwraca się z pogardą, rozdeptując przy okazji tylną łapą brokuł i rosół i udaje się na pokoje, porobić tłuste zielone ślady gdzie się da. W drzwiach rzuca mi przez ramię ostatnie oskarżycielskie spojrzenie.
Kochane psy - już nigdy nie ugotuję wam brokułów, przysięgam.

Posted

[quote name='Florentynka']Brokuł.
Psy dostają jeść. W psiej zupie pływa brokuł. Łucja i Florence z entuzjazmem czyszczą swoje miseczki i grzecznie zjadają wszystko,brokuły też. Gjalpo z niedowierzaniem zagląda do swojej miski. Trąca nosem brokuł i patrzy na mnie z wyrzutem - "co za paskudztwo mi tu dajesz". Wyławia z zupy to i owo i ostentacyjnie odchodzi od miski. Po chwili wraca, zagląda...brokuł nadal tam jest. Kolejne spojrzenie pełne wyrzutu i w tył zwrot - "tego to ja nie będę jadł". Łucja kręci się popiskując, wreszcie wspina się na tylne łapki i sięga do miski Gjalpa. Udaje jej się wyłowić brokuł, który z miękkim plaśnięciem ląduje na podłodze, ochlapując świeżo posprzątaną kuchnię tłustym rosołem. Na to pojawia się Flo i żąda udziałów w brokule.Dzielę brokuł między suki, a wtedy przychodzi Gjalpo. Miskę omija szerokim łukiem. Staje nad sukami, posapuje, kiwa się jak słoń - "oddawajcie mój brokuł". Suki niby jedzą, ale brokuł coś kłuje w ząbki. Więcej w tym trącania nosami i trocenia na drobne kawałki z pluciem dookoła niż jedzenia. A poza tym on tak patrzy... Porzucają brokuł i uciekają z kuchni. Gjalpo dostojnym krokiem zbliża się do szczątków brokuła, rozwleczonych po połowie kuchni. Węszy. Odwraca się z pogardą, rozdeptując przy okazji tylną łapą brokuł i rosół i udaje się na pokoje, porobić tłuste zielone ślady gdzie się da. W drzwiach rzuca mi przez ramię ostatnie oskarżycielskie spojrzenie.
Kochane psy - już nigdy nie ugotuję wam brokułów, przysięgam.

OMG odleciałam, monitor zapluty a moje jamole dziwnie na mnie patrzą


:megagrin::megagrin::megagrin:

Posted

nie mogę tego nie napisać....:evil_lol::evil_lol: Ilekroc patrzę na to zdjęcie z komentarzem zaśmiewam sie do łez......:evil_lol::evil_lol::roflt::roflt::roflt:

Inka - kretynka i Gjalpo głupek.....



Posted

Torba
Chrupki się skończyły, została torba. Wielka, papierowa. Ponieważ przygotowanie 4 misek z jedzonkiem wymaga wieloręczności wytrzepałam resztki chrupek, a torbę rzuciłam z siebie. Psy zjadły co było w miskach ( dziś był ryż z mięsem, bez brokułów - dobry) i zajęły się torbą. Gjalpo zabrał torbę na swoje legowisko. Wsadził do niej przednie łapy i głowę. Wtedy przyszła Łucja i też chciała do torby, więc Gjalpo na nią ze środka zabulgotał i próbował ją odpędzić. Wykonał na ślepo skok, z tą torbą na głowie, i rozjechawszy się na kafelkach padł jak długi. Uwolniłam go od torby, do której natychmiast wpełzła Łucja - tylko kuper wystawał. Wytrzepałam Łucję z torby, Gjalpo szybko przydeptał torbę łapą i pilnował. Na to zjawiła się Sonia. Torby jakby nie widziała, jeno w Gjalpa zapatrzona jak w obraz. Patrzy mu w oczy, po pysku liże, całuje namiętnie z języczkiem, aż mu cały łeb do gardła pakuje. Facet stoi, lekko wysztywniony tym napadem uczuć i zażenowany jakby, a ta suka tu go liże jak opętana, a dołem łapą torbę przesuwa, aż w końcu odwraca się od ogłupiałego Gjalpa, kangurzym susem ląduje na torbie, jedzie na niej ślizgiem przez cały hall i wali całym ciałem w drzwi. Lekko oszołomiona wstaje i gubi torbę, którą porywa Łucja. No i wtedy pobiegłam po aparat, a jak wróciłam to nie było co fotografować, mogłam sobie tylko pozbierać sto tysięcy drobnych strzępków papieru.

Posted

O matko, a tam od soboty jeszcze jedno parówiątko przybędzie, nieskromnie liczę, że Mati jest za poważna na takie akcje ( pewnie Florentynka dosyć szybko rozwieje moje przypuszczenia:evil_lol:)

Posted

Florentynko popłakałam się... ze śmiechu oczywiście, nie wiem czy dam radę jutro kierować samochodem...Przeszliście samych siebie, po raz kolejny zresztą.....masakra....:roflt::roflt::roflt:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...