Florentynka Posted May 26, 2009 Posted May 26, 2009 Co za straszliwy dzień! Poranna ucieczka parówy została już opisana, a okazało się, że to był tylko wstęp... Potem przyjechała koleżanka i jej dwa psy - suka Inka i szczeniak. Kiedy mój TZ wrócił z pracy, uznałam, że mogę wreszcie iść poumierać spokojnie. Zeżarłam aspirynę i poszłam do łóżka. A Dorotka poszła z psami do ogrodu. I ...Łucja jej uciekła. No więc Dorota powtórzyła mój poranny wyczyn ze skakaniem przez płot i pogonią za parówą. Parówę udało się złapać, bo się zatrzymała na siuisiu. Idąc do domu okrężną drogą przez wieś ( bo na swoje nieszczęście nie miała komórki i nie mogła do nas zadzwonić, żebyśmy przez płot sobie zarazę odebrali) Dorota ze zdumieniem stwierdziła, że towarzyszy jej Inka, której też udało się jakoś sforsować ogrodzenie. Jakoś dowlokła oba suczydła do domu. Mój TZ jak usłyszał o całej historii poszedł szukać dziury w siatce przez którą te cholery uciekły i znalazł...Gjalpa za siatką u sąsiadów!!! No to zostałam natychmiast ściągnięta z łoża boleści - miałam negocjować z psem przez siatkę, podczas kiedy TZ pognał skakać przez płot w dole ogrodu żeby go tam przechwycić. Negocjacje się udały, przechwyt też. No i odkryto dziurę w narożniku siatki - cholera, słoń by przeszedł!!!Perfidnie ukryta w krzakach wieeelka dziura. Już została załatana. Drogie i szanowne psy, Jako osoba, która was utrzymuje, karmi i dopieszcza pozwalam sobie uważać się za niezbędny czynnik w waszym życiu. Jak mnie szlag trafi, to nie będzie kaszki z twarożkiem na śniadanko, spacerków, zabaw, głaskania i przytulania.Nie będzie zupek i chrupek.Nikt was, cholery wredne, nie będzie wielbił i uważał za najpiękniejsze i najwspanialsze psy świata.Możliwe nawet, że utracicie prawo wylegiwania się na kanapach. Rozważcie proszę wszystkie za i przeciw. Wnoszę o przyznanie mi na okres 3 dni roboczych statusu jednostki pod ochroną i udzielenie zezwolenia na odbycie niezależnego ode mnie przeziębienia w atmosferze spokoju i wzajemnej współpracy wszystkich członków stada. Jak myślicie - dotrze do nich taki apel? Bo ja juz nie wiem co mam robić. W każdym razie wymyśliłam, że łańcuch do kanapy można po prostu przyszyć na okrętkę. Oto jak skończy Łucja... Mam ich dość wszystkich. Kto chce stadko rozwydrzonych psów? Quote
stokrotka Posted May 26, 2009 Posted May 26, 2009 :roflt::roflt::roflt::megagrin::megagrin::megagrin: Nikt nie mówił, że będzie łatwo.:hmmmm: Życie jest ciężkie. Full of zasadzkas end kopas w dupas.:turn-l::glaszcze:.A tak poważnie zdrowiej nam Florentynko. Quote
majuska Posted May 27, 2009 Posted May 27, 2009 i znów umarłam ze śmiechu:-D:-D:roflt::roflt::roflt: Czy zanim Parówa się pojawiła u Was, było spokojniutko????? Quote
Florentynka Posted May 27, 2009 Posted May 27, 2009 majuska napisał(a):i znów umarłam ze śmiechu:-D:-D:roflt::roflt::roflt: Czy zanim Parówa się pojawiła u Was, było spokojniutko????? Nie wiem, doprawdy, co w tym jest takie zabawne. Tak. Nie chciałam tego mówić wprost, ale tak - parówa jest przyczyną demoralizacji. Zanim parówa nastała było tak sielsko...miałam takie grzeczne pieski. Jak sobie przypominam to poza takimi drobiazgami jak: -przekonfigurowanie ogrodu z usunięciem części roślinności, ze szczególnym wskazaniem roślin do których żywiłam nieuzasadniony sentyment (Gjalpo) -pożarcie rozlicznych butów (Gjalpo) -krwawe pogryzienie 4 osób obcych (Florence) krwawe pogryzienie domowników wielokroć (york) -rozprucie kompletu mebli (Gjalpo) -dogłębna demolka kuchni (świętej pamięci Sonia) -zeżarcie kilku mioteł, kilku miotełek, kilku szczotek do kibla, rozlicznych końcówek od dwóch odkurzaczy,przegryzienie rury od odkurzacza, pożarcie praktycznie wszystkich końcówek od miksera (Gjalpo) - wykopanie wzdłuż ścian domu kilku dziur co najmniej metrowej głębokości ( praca zbiorowa) - budzenie po nocach za pomocą szczekania, wycia i piszczenia (wszyscy) - notoryczne załatwianie potrzeb fizjologicznych w domu ( york) - wielkorotne panierowanie się w śmierdzącym błocie ( Gjalpo i świętej pamięci Sonia) - notoryczne kradzierze produktów spożywczych wszelkiego typu(wszyscy), w tym zabór kilograma mąki a następnie zwilżenie suki śliną, obsypanie mąką i suszenie na słońcu w celu wyprodukowania hot doga (Gjalpo przy biernej współpracy Flo)... było naprawdę idealnie! A teraz ta parówa przyszła i zdemoralizowawszy stado popsuła sielankę! Quote
albiemu Posted May 27, 2009 Posted May 27, 2009 przykro mi ale nie mogę sie nie śmiać! :lol::lol::lol: Podziwiam jezyk jakim piszesz i proszę o więcej :) hehehehe - jesli nie z reala to czerp z fikcji :) Quote
mru Posted May 27, 2009 Posted May 27, 2009 ej dopisuje sie do wątku starego szczura vel Parówy :roll: i od razu - też chce mieć stado! :placz: :loveu: Quote
Becia66 Posted May 27, 2009 Author Posted May 27, 2009 mru napisał(a):ej dopisuje sie do wątku starego szczura vel Parówy :roll: i od razu - też chce mieć stado! :placz: :loveu: juz niewiele ci brakuje.....:eviltong: Quote
figa33 Posted May 27, 2009 Posted May 27, 2009 :roflt::roflt::roflt: no za takie "drobiazgi' czepiać się biednych zwierząt , no naprawdę tak nie można...:roflt: Quote
majuska Posted May 27, 2009 Posted May 27, 2009 Wychodzi na to , że Gjalpo ma więcej na sumieniu niż nasza słodziutka i kochaniutka Parówencja....:cooldevi: Quote
Florentynka Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 Odwiedziły nas dziś Majka i Tobcia. Z przykrością musze donieść, że Łucja w roli gospodyni zachowała się fatalnie! Usiłowała swojego gościa zastraszyć i kilkakrotnie dokonała czynnego napadu na Tobcię z użyciem uzębienia. Za to dziś nie uciekła. Przynajmniej tyle... Quote
Charly Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 Florentynka napisał(a):Odwiedziły nas dziś Majka i Tobcia. Z przykrością musze donieść, że Łucja w roli gospodyni zachowała się fatalnie! Usiłowała swojego gościa zastraszyć i kilkakrotnie dokonała czynnego napadu na Tobcię z użyciem uzębienia. Za to dziś nie uciekła. Przynajmniej tyle... ech..jak to dobrze byc psem. można z gośmi robic to, na co się ma ochotę:evil_lol::loveu: Quote
Florentynka Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 Charly napisał(a):ech..jak to dobrze byc psem. można z gośmi robic to, na co się ma ochotę:evil_lol::loveu: hmmm, nie patrzyłam na to od tej strony, ale podoba mi się Twój sposób myślenia... P.S. Wszystkim miłośnikom psów gorąco polecam opowiadanie Kurta Vonneguta pt. "Pies Edisona" Quote
Florentynka Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 Z ostatniej chwili - jeszcze ciepłe zdjęcie - najlepsza ilustracja zjawiska "przerost ambicji nad możliwościami": Quote
Becia66 Posted May 28, 2009 Author Posted May 28, 2009 Florentynka napisał(a): Usiłowała swojego gościa zastraszyć i kilkakrotnie dokonała czynnego napadu na Tobcię z użyciem uzębienia. Za to dziś nie uciekła. jakbym o innym psie czytała......:roll: Lućka z zębami.....hmmm....to taka sierota w boksie była i kto by przypuszczał.... ale wytłumaczenie mam takie ze dobrze i pewnie się czuje u ciebie Florentynko to i zęby pokazuje coby pokazać kto tu rządzi....:eviltong: Quote
Becia66 Posted May 29, 2009 Author Posted May 29, 2009 Łuciak pewnie siedzi w domu bo leje.....przynajmniej u nas....:roll: Quote
Charly Posted May 29, 2009 Posted May 29, 2009 hiihihi:) zdjęcie boskie:evil_lol: u nas pięknie slonecznie. Dziewczyny macie kogos w Jaśle ( okolice) na wizyte przed adopcją? Czekam na odpwiedz od jin22 (ulka18 nie moze), ale może wy jeszcze kogos macie Quote
majuska Posted May 29, 2009 Posted May 29, 2009 Charly ja jeżdżę do Jasła, chętnie pomogę, będę tam we wtorek Quote
Charly Posted May 29, 2009 Posted May 29, 2009 majuska napisał(a):Charly ja jeżdżę do Jasła, chętnie pomogę, będę tam we wtorek bardzo dziękuję:):multi: Jin22 już obiecala pomóc. ale zgloszę się w sprawie wizyty po adopcji:loveu: Nie ma to jak dwie opinie:lol: Quote
figa33 Posted May 29, 2009 Posted May 29, 2009 no taką kość kluseczka dostała....:loveu: i pewnie pilnowała jej jak skarbu największego:cool3: Quote
Florentynka Posted May 29, 2009 Posted May 29, 2009 figa33 napisał(a):no taką kość kluseczka dostała....:loveu: i pewnie pilnowała jej jak skarbu największego:cool3: Małe sprostowanie - to nie Łucja dostała tą kość...Na zdjęciu uwieczniona została kradzież kości mastifa, który wyszedł na siusiu. Swoją kość Łucja schowała bardzo sprytnie pod fotel i poszła zabierać innym. Mastif zrobił awanturę jak wrócił i odzyskał kość. Łucja ma dziś na koncie czyn bardzo brzydki i karygodny - czynną napaść na kota ( a myślałam, że ten temat mamy już za sobą). Skoczyła na idącego kota z kanapy i próbowała pogryźć! Kot dzielnie się bronił, my rzuciliśmy się walczyć w obronie kota. Strat fizycznych w psach i kotach nie było, ale moralne i owszem - kot się zdenerwował i obraził i postanowił zamieszkać w szafce kuchennej. Quote
Florentynka Posted May 31, 2009 Posted May 31, 2009 Deszcz pada, Łucja wyleguje się na kanapie. A ja zrobię off topic, a co mi tam. Szczególnie dla Charly, ale inni fani Jego Wysokości tez mogą sobie popatrzeć: Picasa Web Albums - Aśka - Spotkanie Mas... Jego Wysokość był na zjeździe rodzinnym wczoraj. A Łucja została pod opieką mojej mamy i Sonieczki i chodziła na spacery po ogrodzie na smyczy, a i tak próbowała "odgrzać" jedną ze starych dziur... Quote
Becia66 Posted May 31, 2009 Author Posted May 31, 2009 jakie to strasznie miłe takie rodzinne spotkania......i psiaki takie spokojne....szczęsliwe....Rasa piękna - trzeba przyznać......:loveu: ale Łućka nasza też piękna....:lol::loveu: Quote
majuska Posted May 31, 2009 Posted May 31, 2009 Super zjazd, szkoda, że pogoda taka " mokra" ale psiska się świetnie czuły w tym błotku co?:evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.