Florentynka Posted May 10, 2009 Posted May 10, 2009 Beciu - bardzo, bardzo dziękujemy. Za opiekę nad Lucią, za założenie jej wątku, za to, że dzięki Tobie suczka do nas trafiła. Ona jest niesamowita. Ma w sobie tyle radości, tyle entuzjazmu. Fantastyczny pies! Jest troszkę jeszcze onieśmielona jeśli chodzi o resztę stada, ale nasze "stare" psy potrafią się nie narzucać i po prostu dają jej czas na oswojenie. Przed chwilą próbowała ustawić kota - kot nasyczał na przechodzącego obok Gjalpa, a ona potraktowała to chyba jako atak na mnie - obszczekała bestię straszliwie. Jest bardzo komunikatywna i świetnie rozumie co się do niej mówi - na jedno "nie" potrafi zamilknąć w pół słowa. Teraz padła zupełnie i odsypia - dzień dziś był zupełnie szaleńczy - tyle wrażeń! Quote
Becia66 Posted May 10, 2009 Author Posted May 10, 2009 Lucieńka moja dołączyła do stada.....łezka sie w oku kręci... uwielbiam to zdjęcie....:loveu: malutka Lucieczka i olbrzym opiekun....:loveu: Florentynko czy nie przeraził ją w pierwszym kontakcie ? :eviltong: Ucałuj Lućka ode mnie na dobranoc i utul mocno do serduszka.....:loveu::loveu::loveu: To jedna z najmilszych suń jakie miałam przyjemnośc poznać do tej pory.... i cieszę sie bardzo że trafiła własnie do was....:buzi: Quote
Charly Posted May 10, 2009 Posted May 10, 2009 SZPiLKA23 napisał(a):Luciaku ale masz stado misia i kangura :) to nie kangur:evil_lol:, tylko Buba/Sonia z Elbląga:mad::evil_lol: Buba od szczeniorka była w schronisku. Z całego rodzeństwa została się tylko ona. Ma krzywe nóżki, ale to nic nie szkodzi, bo znalazła domek u Florentynki:multi: Quote
Dzika_Figa Posted May 10, 2009 Posted May 10, 2009 Charly napisał(a):to nie kangur:evil_lol:, tylko Buba/Sonia z Elbląga:mad::evil_lol: Buba od szczeniorka była w schronisku. Z całego rodzeństwa została się tylko ona. Ma krzywe nóżki, ale to nic nie szkodzi, bo znalazła domek u Florentynki:multi: Charly, dla ścisłości... ona mieszka u rodziców Florentynki, tylko ostatnio często bywa u Florentynki w domu razem ze swoją panią i opiekują się Florentynkowym stadem. :p Quote
Becia66 Posted May 11, 2009 Author Posted May 11, 2009 Jak tam Łucieńka po nocy ??? Pewnie spała jak zabita, tyle wrażeń wczoraj......:loveu: Quote
majka50 Posted May 11, 2009 Posted May 11, 2009 Luciaku kochany samych szczęśliwych dni w nowym TWOIM domku ci życzę. Quote
Florentynka Posted May 11, 2009 Posted May 11, 2009 Dzika_Figa napisał(a):Charly, dla ścisłości... ona mieszka u rodziców Florentynki, tylko ostatnio często bywa u Florentynki w domu razem ze swoją panią i opiekują się Florentynkowym stadem. :p Droga siostro, jak już się pojawiasz na tym wątku, to się przynajmniej trochę pozachwycaj na temat... Quote
Florentynka Posted May 11, 2009 Posted May 11, 2009 no więc tak: Najpierw w nocy stoczyłam walkę z Łucją, która chciała z nami do łóżka (na co się zgodziliśmy) ale nie chciała za diabła spać - turlała się, machała łapkami, podtykała różne fragmenty do głaskania. W końcu dała sobie wytłumaczyć, że ma iść spać na kocyk. Pospała do 5.40:mad:. Poszła do ogrodu, skąd wróciła wytarzana w jakimś paskudztwie. Została wykąpana (fragmentarycznie). I znów wyszła. I znikła!!! Przez 15 minut biegaliśmy po ogrodzie, wołając, gwiżdżąc i cmokając. I oto Łucja się nagle pojawiła z szerokim uśmiechem na paszczy - za siatką u sąsiadów! Szliśmy tak sobie wzdłuż siatki - my po wewnętrznej, Łucja na zewnątrz, aż doprowadziła nas do pięknego wygodnego podkopu który sobie zrobiła. Wymagało to skądinąd wspięcia się na prawie pionową skarpę, pokonania gąszczu pokrzyw i wpełznięcia pod krzak. Bardzo dzielna suczka:diabloti:. Lecę do ogrodu robić umocnienia. I jestem pełna podziwu. York się nie przecisnął pod siatką - mimo że taki pokurcz. Mastif - ponoć urodzony niszczyciel ogrodzeń i mistrz podkopów - też nigdy nie pokonał zabezpieczeń. Uff - gdzie diabeł nie może tam Łucję pośle. A poza tym psy zostały dziś same w domu na jakieś cztery godziny. Nikt nikogo nie zjadł, znaczy stado się integruje... Quote
Becia66 Posted May 11, 2009 Author Posted May 11, 2009 u mnie podmurówka wszędzie i zapędów takich nie widziałam....:diabloti:...wręcz przeciwnie Łucja trzymała sie nas blisko....:eviltong: Quote
Florentynka Posted May 11, 2009 Posted May 11, 2009 No, ale Łucja teraz jest na swoim ( i ona to wie, to się czuje że wie), zapewne poczuła się zobowiązana do sprawdzenia terenu. Nawiasem mówiąc właśnie przyjechała koleżanka i wiecie jak skomentowała Łucję? "Ten pies się zachowuje, jakby tu był od zawsze":lol:. Quote
Dzika_Figa Posted May 11, 2009 Posted May 11, 2009 Florentynka napisał(a):Droga siostro, jak już się pojawiasz na tym wątku, to się przynajmniej trochę pozachwycaj na temat... No to mi się oberwało. A ja jestem zachwycona, na prawdę, tylko tak cichutko... Ta sucz ma uśmiech niesamowity i promieniuje optymizmem. I och ach, no wspaniała jest. Mała szara parówa z najpiękniejszym uśmiechem na świecie. Quote
Florentynka Posted May 11, 2009 Posted May 11, 2009 A tu dzisiejsza Łucja, jak się czai za oparciem kanapy: Quote
Becia66 Posted May 11, 2009 Author Posted May 11, 2009 śliczna mała, puchata foczka....:loveu:....oj, długo ja będę pamiętać.... Quote
Florentynka Posted May 11, 2009 Posted May 11, 2009 becia66 napisał(a):śliczna mała, puchata foczka....:loveu:....oj, długo ja będę pamiętać.... Może ją kiedyś odwiedzisz? na pewno się ucieszy! Quote
figa33 Posted May 11, 2009 Posted May 11, 2009 Kochana Łucja !:loveu: Szaraczek jeden, ale ma teraz fajowo:multi::multi: Quote
Becia66 Posted May 11, 2009 Author Posted May 11, 2009 Florentynka napisał(a):Może ją kiedyś odwiedzisz? na pewno się ucieszy! może, może.....jak pozwolisz....:eviltong: Quote
majuska Posted May 12, 2009 Posted May 12, 2009 Oj! ale Florentynkowym zazdroszczę! Łódźka ma w sobie coś niesamowitego:loveu: Ona jest dowodem na to , że można być szarą myszką, a charyzmą zdobyć każdego :loveu: Quote
Becia66 Posted May 12, 2009 Author Posted May 12, 2009 A co tam u Łuciaka dzisiaj słychać ? :razz: Quote
Florentynka Posted May 12, 2009 Posted May 12, 2009 :angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: nieco już ochłonęłam i chyba jednak nie będę mieć zawału. szukaliśmy dziś tej słodkiej parówy przez 4 godziny!!!! Wybrała się na dłuuugą wycieczkę, franca futerkowa. Co myśmy przeżyli... poznaliśmy dokładnie całą okolicę i wszystkich sąsiadów, zdarliśmy sobie gardła wołając i mamy pyski opuchnięte od gwizdania. Czołgaliśmy się po chaszczach i skakaliśmy przez ogrodzenia. Obdzwoniliśmy wszystkich weterynarzy w okolicy... Właśnie byłam na etapie drukowania ogłoszeń, kiedy Adam postanowił objechać wiochę samochodem. I znalazł nasze cudo spokojnie maszerujące poboczem. Łucja ma embargo na samodzielne wyjścia do ogrodu. Kto by się spodziewał, że to taki potwór! Quote
Dzika_Figa Posted May 12, 2009 Posted May 12, 2009 Skandal! W tym wieku to sucz powinna być poważna i stateczna. A ta się szlaja jak jakiś gówniarz. Płci męskiej w dodatku. Toż to nie wypada! Proponuję sukę poddać karze łańcucha i kłódki :evil_lol: Quote
Florentynka Posted May 12, 2009 Posted May 12, 2009 Całe szczęście , że się znalazła. Będziemy pilnować, dostanie identyfikator. Czy ona jest zaczipowana? Wzmocnimy zasieki i nie będziemy wypuszczać do ogrodu bez nadzoru. Nawiasem mówiąc to jest kawał charakternej zołzy. Jak się znalazła to psy dostały jeść ( wcześniej nie miałam głowy...) zeżarła swoje, a potem zjeżona podeszła do yorka, nawarczała, a w końcu rzuciła się na niego i odpędziła od miski! A, poza tym goni koty. Upiór, prawdziwy upiór. Ale i tak ją kochamy. Myślę, że gwałtowne zmiany życiowe trochę jej zrobiły wodę z mózgu, a poza tym ma jednak schroniskowe nawyki ( te awantury o jedzenie). Ale będzie dobrze. Nie z takimi przypadkami dawaliśmy sobie radę. Quote
Neczka Posted May 12, 2009 Posted May 12, 2009 Luć no wiesz co ! :mad: Asiu, a Łucja ma identyfikatorek ? Bardzo to przydatna rzecz :roll: Quote
Becia66 Posted May 12, 2009 Author Posted May 12, 2009 miałam takie przeczucie że cos się wydarzyło i słowo daje przyszło mi na myśl że znow sie podkopała ale szybko wyrzuciłam to z głowy bo przeciez nie musisz siedzieć od rana przy kompie....:roll: Kurcze nie rozumiem gdzie ona sie wybiera i co szuka i przysięgam u mnie sama wcale nie chciała siedzieć w ogrodzie tylko łaziła za mna krok w krok, a kiedy jechałam na zakupy to trzymała sie męża....:roll: Miałam wrażenie że nie może nacieszyc sie domem, a wyjście na zewnątrz to konieczność.... Martwię sie o tę zarazę żeby gdzies nie poszła na dobre....:shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.