Becia66 Posted January 28, 2013 Author Posted January 28, 2013 [quote name='Florentynka']Moje zaraz zacznie łazić, czy wobec tego powinnam się pospieszyć z tym nocnikiem?!.[/QUOTE] Flo, to zależy od tego czy Max jest gotowy ale on przecież nie ma jeszcze nawet roku więc wydaje się za wcześnie. I widzę że szybko chłopak zabiera się do chodzenia, moim jakoś to opornie szło. I jak tu dać jednoznaczną odpowiedź co i kiedy się powinno ? Quote
majuska Posted January 28, 2013 Posted January 28, 2013 A u nas znów zęby w natarciu, Paćka wstała z gorączką, kaszlem i wodą z nosa, paluchy wciąż zagryza w buzi, czwórki nacierają... Na szczęście jest troche cieplej, lodowy świat się topi.... Quote
Figafiga Posted January 28, 2013 Posted January 28, 2013 Na mojego nie działały żadne gadki typu, że króliczek robi siusiu, nie chciał i koniec. Ile się nagadałam, ze traktor Tom robi siusiu i kupkę w nocnik i nic, więc zostawiłam w spokoju. Majuska daj buzi Paci od Antosia niech te ząbki tak nie bolą!!! Quote
mamanabank Posted January 28, 2013 Posted January 28, 2013 (edited) Zgadzam się z Becią, co do dość wczesnego wieku nocnikowania, choć autorytety pedagogiczne mówią o 18 m-cach, i nie zawsze w praktyce jest to takie proste. Najważniejsze, to nie wiek, a tzw. okresy krytyczne w rozwoju dziecka, czyli czas szczególnej podatności na naukę konkretnych umiejętności. Jeśli ten czas się przegapi później jest trudniej. Dotyczy to różnych funkcji, rozstania ze ssaniem smoka, czy butli też i to właśnie dlatego można spotkać i pięciolatki biegające z butelką, czy posysajace smoczki. Z drugiej strony nie każdy rodzic musi być encyklopedią psychologii rozwoju (jak ja, czy Becia, co nie? :-D), byle tylko dziecku krzywda się nie działa, to niech w swoim tępie się uczą. Za wcześnie jest tak samo nie dobrze jak za późno. O okresach krytycznych/sensytywnych w rozwoju na pewno coś w googlarce można znaleźć, warto to wiedzieć. Edited January 28, 2013 by mamanabank Quote
majuska Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 [quote name='mamanabank'] (jak ja, czy Becia, co nie? :-D), [/QUOTE] No tak, tak, to przecież oczywiste :D Quote
Andzike Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 Bosh, no nie dojadę do Łowicza... jak nie urok to sraczka - wczoraj Paweł ledwo wrócił do domu, w żuczku nawaliły hamulce...:-o Dobrze, że bez problemów udało nam się wrócić dzień wcześniej autostradą od aikowo ... Chyba nie ma na co czekać i zacząć się rozglądać za czymś nowszym bo żuczek coraz bardziej humorzasty się robi... :angryy: Quote
Florentynka Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 Mamonabank - w googlach znalazłam póki co, że jeden z okresów krytycznych przypada na wiek emerytalny ;) Na nocnikowanie moim zdaniem stanowczo za późno. Andzike - oj biedny żuczek. Majuska - zdechły pies jest bossski!!!! Swoją drogą ja będę chyba uśmiercać psa. Łucja przed chwilą obudziła z trudem uśpione dziecię, bo się torbie jednej nie chce iść szczekać, tylko mości się w naszym łóżku i stamtąd drze mordę nie ruszając tyłka. A ja mam za sobą koszmarną noc, a w perspektywie nie wiadomo jaką, bo chyba nam się coś wyrzyna w górnej szczęce. Poza tym przy usypianiu była awantura, że nie da się spać na stojąco. Maks uporczywie nie jest zainteresowany innymi pozycjami. Spionizował się i korzysta. Dziś praktycznie cały dzień stał. trzymając się prętów kojca. No, na moment sobie przerwał, jak ja biedna próbowałam w tym jego kojcu chwilkę pospać. Założył mi na głowę olbrzymią papierową torbę i walił w nią grzechotką. Quote
majuska Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 Flo u mnie tez masakra, spędziłam dzień z wyjącą na mnie ząbkującą Paćką w towarzystwie psów z niekompletną liczbą chromosomów.... Quote
Florentynka Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 Majuski, współczuję bardzo. Dużo wam jeszcze tych zębów zostało? Bo jakoś mam wrażenie, że ciągle biednej Paćce dokuczają. Quote
majuska Posted January 29, 2013 Posted January 29, 2013 Pewnie,że dużo....one pojedynczo wychodzą, jeden przez kilka dni Quote
majuska Posted January 30, 2013 Posted January 30, 2013 FF dopiero dziś na spokojnie pooglądałam Twoje foty, cudne, Antoś Mikołajek to straszna słodycz, psiaki na śniegu boskie, no wogóle cud miód :loveu: Andzike a Twój kawaler to ledwo ledwo w wanience już się mieści, słodziak też z niego coraz większy się robi:lol: Może powinnyśmy odmałpować od Tośki chłodzenie dziąseł :D Quote
Andzike Posted January 30, 2013 Posted January 30, 2013 Zdechły pies jest boski :D Zęby u nas nadal w ukryciu, wcale im się nie śpieszy żeby do nas zawitać. Zdjęcia FF mnie zachwyciły jak zawsze, szczególnie pierwsze - z Antosiem śpiącym na stole:loveu: Flo, wrzuć też tutaj Twoją boską opowieść o kawałku podłogi :D W żuczku na szczęscie pierdoła - płyn hamulcowy wyciekał. Pierdoła w sensie naprawy, ale przeraża mnie to ile takich "pierdół" w tym samochodzie może się posypać :mdleje: Quote
Florentynka Posted January 30, 2013 Posted January 30, 2013 (edited) Andzike - proszę bardzo, już wrzucam. I lecę oglądać zdjęcia, bo nie miałam czasu. Obejrzę to się pojawię z komentarzem. Ten kawałek podłogi Odległość, którą można przebyć jednym porządnym krokiem. Albo dwoma , jeśli skradać się na palcach, starając się uniknąć skrzypiącej deski w podłodze. Ten kawałek podłogi jest areną dramatycznych przeżyć, które rozgrywają się na nim prawie każdej nocy. Wiem, jak czuje się włamywacz, którego ciche skradanie przerywa nagle wycie alarmu. Wiem, jak czuje się człowiek, przekradający się nielegalnie przez zieloną granicę ku upragnionej krainie marzeń, gdy nagle, tuż przed osiągnięciem celu słyszy STAĆ!, widzi wycelowaną w siebie broń, złapany w potrzask oślepiającego światła reflektorów nie może się ruszyć, wilczur tarmosi go za nogawkę, skądś nadlatują helikoptery. Wiem, bo przeżywam to co noc. Najpierw pojawiam się na moim kawałku podłogi niosąc w ramionach słodko śpiące niemowlę. Idę ostrożnie, staram się żeby moje ruchy były miękkie i płynne. Czujnie stawiam stopy, unikając ruchomych piasków ( no, piesków) bagien ( uwaga, nie wdepnąć w szklankę z herbatą, gdzieś tu stoi) i zimnej, śliskiej, trzeszczącej paczki mokrych chusteczek. Docieram do dziecięcego łóżeczka .Miękkim, kołyszącym ruchem opuszczam dziecko na materacyk. Śpi. Otulam kołderką. Śpi. Chwilę jeszcze stoję nad łóżeczkiem, słucham spokojnego równego oddechu. Odwracam się. Przede mną jest ten kawałek podłogi. A dalej – materac, poduszka, kołdra, mąż, kot, dwa psy. Można to nazwać łóżkiem. Pierwszy krok…psiakrew, cholerna deska jednak zaskrzypiała…Zastygam. Stoję na palcach jednej nogi, druga uniesiona w powietrzu, wargi zagryzione w przerażeniu, oczy wytrzeszczone, bezdech. Mijają sekundy. Nic się nie dzieje. Robię drugi krok. Nadal panuje cisza. Już jestem w łóżku. Poprawiam poduszkę, naciągam kołdrę na głowę, układam się wygodnie. I wtedy z łóżeczka dziecka dobiega głośne EEEEE! Siadam. Czekam. Będzie ciąg dalszy? Cisza. Mija pół minuty, minuta… Kładę się, naciągam na siebie kołdrę. W łóżeczku coś skrzypi cicho. Nawet nie patrzę w tamtą stronę. Zamykam oczy. Spaaać…spać…śpię. Nie, zaraz, nie śpię jednak .To nie jest sen! To jak najbardziej rzeczywista rzeczywistość. Moje dziecko stoi w łóżeczku, trzyma się barierki i woła „mama, mama!” Wstaję. Przemierzam ten kawałek podłogi. Odczepiam małe łapki wczepione w barierkę. Kładę maleństwo, otulam kołderką. Wykonuję bardzo głęboki skłon ( jaki to był dobry pomysł z tym chodzeniem na jogę!), przewieszona przez barierkę łóżeczka przytulam dziecko i tkwię w skłonie, głową na dół. Dziecko trze oczy i wydaje senne pomruki. Powoli się prostuję. Sekunda doskonałej ciszy. Dwie sekundy. I EEEEE! Zwisam z powrotem. Przytulam, gładzę po łebku. O, chyba usnął. Prostuję się z trudem – joga jogą, ale człowiek nie nietoperz, żeby spędzać noce w zwisie głową na dół. Bolą mnie krzyże, ale nic to, zaraz się położę i odpocznę. Robię pierwszy krok przez ten kawałek podłogi. Drugiego już nie, bo z łóżeczka rozlega się przenikliwe AAAAA!!!!! Tak, alarm się włączył, tak, zostałam przyłapana na niecnej próbie porzucenia maleństwa. I kolejny skłon, buziak, kołderka, głaskanie. Marzną mi stopy. Zimno mi w ogóle. I muszę do łazienki…O rany, no śpij , śpij, ja naprawdę muuuuszę. Usnął! Biegnę do łazienki, szybko, zanim się posikam na ten kawałek podłogi. W domu panuje błoga cisza. Wracam do sypialni – cisza. Zakradam się do łóżka, zmarznięta na kość marzę o wpełznięciu pod kołdrę. Układam się wygodnie. Zamykam oczy. Cisza. A ja nie mogę spać. Nie mogę, bo czekam. Na ten ryk, wrzask, płacz. Albo na wołanie „mama”! Albo, co gorsza na skrzypienie i chrobotanie, które świadczy o tym, że dziecko knuje coś cichcem. Nie, tak nie można. Muszę wyluzować i trochę się przespać. Głęboki wdech…wydech…wdech…wyobraź sobie jakieś miłe, spokojne miejsce. Na przykład plażę. Jest taki cudowny, słoneczny dzień. Leżysz na miękkim białym piaseczku, patrzysz na bezkresne lazurowe morze, czujesz spokój, jesteś zrelaksowana, odpoczywasz. Patrzysz na fale i słuchasz szumu morza…Mewy? To mewy tak skrzeczą? AAAAA!!!! AAAAAA!!!!! Zrywam się, znów ten kawałek podłogi – tym razem kapituluję, wracam do łóżka ale biorę ze sobą dziecko. Dziecko, które choć nie jest głodne zaraz wpije się w mój biedny cyc, bo taką ma fantazję, że z cycem w paszczy śpi się fajnie. To oznacza, że ja raczej nie pośpię, bo paszcza wyposażona jest w dwa okropnie ostre zęby. Ale przynajmniej się zawinę w kołdrę i nie będę marzła. No i będę w pozycji leżącej, a nie w skłono – zwisie. No i nie będę znowu musiała leźć przez ten kawałek podłogi. Ten kawałek, na którym wydeptałam kilometry, chociaż on może i metra nie ma. Ten kawałek, na którym tyle razy w ciągu jednej nocy nadzieja rodzi się i umiera. Ten kawałek podłogi, który widział mnie w tylu rolach, choć ze zwykłych desek jest, i z deskami sceny nic wspólnego nie ma. Ten kawałek podłogi. Przeczłapywany lub przeskakiwany, przepełzany lub brany wdzięcznym susem, przebiegany na palcach, przemaszerowywany ciężkim krokiem. Z dziecięciem na rękach i z pustymi rękami, ze smoczkiem w dłoni i z obłędem w oczach, z butelką kaszki, ze szklanką po herbacie, z czułym uśmiechem, z podkrążonymi oczami, z chichotem i ze szlochem, z imieniem synka na ustach albo i z soczystym przekleństwem, z kupą i z pluszowym misiem, z drapiącym kotem i miękkim kocykiem. Na tym kawałku podłogi byłam kochającą mamusią i matką wyrodną, byłam pełna sił i zdolna góry przenosić i byłam wyżętą ścierką, byłam uosobieniem euforii i ucieleśnieniem czarnej rozpaczy, byłam wszechmogąca i bezradna. Na tym kawałku podłogi pewnie kiedyś padnę trupem. Edit: zdjęcia obejrzane. Tośka jest prześliczna! A Kacperek się bardzo zmienił na pysiu. Oczywiście widać, że to Kacperek, ale taki mniej bobasowaty się zrobił, a bardziej dzieckowaty. Fajnie wygląda, no i to skupienie malujące się na twarzy... macie granatową kaczkę do kąpieli? A świeci? A Foty FF jak zwykle wzbudzają we mnie brzydką zawiść i już. FF - potrafisz uchwycić świetnie te dziecinne minki, błysk w oku i wszystko co trzeba, żeby zdjęcie miało "to coś". Majuska - czy Ty widzisz - niby tu rezerwują Paćkę dla Antosia, a tam na zdjęciach Antoś się obłapia z jakąś zaborczą blondyneczką... Edited January 30, 2013 by Florentynka Quote
Andzike Posted January 30, 2013 Posted January 30, 2013 Hahahaha, przeczytałam opowieść po raz kolejny i znów się uśmiałam :D Flo... kaczka jest fioletowa :-o normalnie nie zdawałam sobie z tego sprawy, chyba przestaję to kontrolować, czas się leczyć ;) Nie świeci, ale z tego co kojarzę, to Maks posiada świecącą - polecasz? :) planujemy w końcu zacząć kąpanie Kacpra w dużej wannie, bo do tej coraz ciężej go wsadzić :razz: świecąca kaczka pewnie uczyniłaby kąpiel jeszcze fajniejszą. Quote
majuska Posted January 30, 2013 Posted January 30, 2013 Flo widziałam, a jakżesz, nawet iskry się mi z oczu posypały, ale dobra, przemilczę, ....póki FF ciężarna , to będe łagodna :D Flo co do kawałk apodłogi, to ja jeszcze muszę bezszelestni eotworzyc i zamknac za soba drzwi, a tu juz trzeb abyć nie lada wirtuozem :D Piję grzanego Gindżersa, z tartym imbirem ( patent Beci ) i przyprawą korzenną, bo znowu mnie łamie i zaraz spadam się grzać do wyra....do jasnej ciasnej z tymi wirusami:shake: Quote
mamanabank Posted January 30, 2013 Posted January 30, 2013 No, to teraz padłam. Brawo! Jakie to szczęście, że ten kawałek podłogi nie wykończył Cię umysłowo! Jak dla mnie powinnaś mieć już fp na fb, albo blog własny. Zazdroszczę serdecznie tego kawałka podłogi, mimo, że przeklęty! A swoją drogą, doskonale znam ten stan, potworne zmęczenie i wyczekiwanie na "ukochane"odgłosy nocy. I do tej pory żyłam w przeświadczeniu, że tylko ja znam ten stan. Quote
Florentynka Posted January 30, 2013 Posted January 30, 2013 Andzike - polecam gorąco, świecące kaczki przez długi czas były ukochaną zabawką kąpielową, teraz troszkę zepchnęła je w cień wieża z kubeczków , bo można ją przewracać z hukiem, ale kaczki dalej się trzymają dzielnie. Boje się, co będzie jak przestaną świecić :shake: Ha, ha, fioletowa kaczuszka... no tak. Majuska - wszystko przede mną. Na razie to muszę pilnie przekonfigurować sypialnię, bo Maks się rozpełza. A to oznacza w ogóle duże zmiany na górze. Więc może i jakie drzwi się napatoczą po drodze. Pewnikiem bez klamek... Wirusy paskudne są, nasz był taki że tylko antybiotyk, trzymam kciuki żeby u Ciebie pomógł ten imbir ( blee!). Ja sobie robiłam grzane piwo z koglem moglem, pomagało na darcie w oskrzelach i fajnie rozgrzewa, tylko że ja nie lubię takich sztuczek. Piwo to powinno być piwo, bez udziwnień i na zimno.O! Quote
figa33 Posted January 30, 2013 Posted January 30, 2013 Florentynko , ale Ty masz talent literacki !:loveu: majuska , grzaniec bardzo dobry , Becia ma rację robisz z wina czerwonego czy z piwa ? ja kiedyś zrobiłam mojemu Tz z wina , dodałam zioła typu goździki , cynamon , ziele angielskie , imbir ( świeży ) i coś tam jeszcze i po 15 min przeszedł mu katar ( serio , sama byłam zdziwiona skutecznością :roll::-D ) , być może i coś tam jeszcze było najbardziej skuteczne :evil_lol: Quote
majuska Posted January 30, 2013 Posted January 30, 2013 Andzike ja będe łazienkę dekorować na fiolet ( kiedyś :D ) jak byś się czegoś pozbywała z powodu choroby umysłowej to przyjmę :) Jezooooo...przypomniałam sobie właśnie, że my mamy kaczuszkę kąpielową , ale normalną, żółtą ;) :D i smoka różowego, wchodze kiedyś do łazienki podczas kąpieli, a tam jakiś teatrzyk w wykonaniu tatusia i okazało się , że od pół roku kaczuszka nazywa się Jadwinia Kwak , a smok jest smoczycą Zosią Drakowską ...cóż za ułańska fantazja :D Figuś piwo Gingers - imbirowe :) Quote
Andzike Posted January 30, 2013 Posted January 30, 2013 Majuska - łazienka jest biało czerwona z czarną matową podłogą (na którym bosko było widać kocie łapki i generalnie nadal widać każdą krople, ale uparłam się to mam :D ), więc ta fioletowa kaczuszka jest tam zupełnie nie na miejscu ;) na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że kaczuszka jest częścią zestawu - jest duża żółta tradycyjna kaczka i trzy małe kaczuszki - żółta, czerwona i fioletowa. Zaszczytu kąpieli z Kacprem dostąpiła póki co tylko fioletowa :mdleje: Flo - ta kaczuszka to coś takiego? http://www.toys4boys.pl/swiecaca-kaczuszka-item3463.html Odnośnie nocnych akcji to my nadal śpimy w k00pie... oczywiście jak tylko odwrócę się do dziecka odwłokiem, ułożę idealnie i zacznę odpływać - słyszę odgłosy "snurkania" czyli namierzania cycka nosem... Quote
majuska Posted January 30, 2013 Posted January 30, 2013 Andzike na starym mieszkaniu miałam biało - czerwona łazienkę z ciemno szarą podłogą , ( prawie tak samo ) dziwne zbiegi okoliczności, nie ? :) Quote
Andzike Posted January 30, 2013 Posted January 30, 2013 [quote name='majuska']Andzike na starym mieszkaniu miałam biało - czerwona łazienkę z ciemno szarą podłogą , ( prawie tak samo ) dziwne zbiegi okoliczności, nie ? :)[/QUOTE] hahahaha, to przeznaczenie a nie zbieg okoliczności :P Quote
Figafiga Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 ile postów do przeczytania, ogarnę je wieczorem z kawałkiem podłogi :-) Majuska uspokoję Twoje nerwy, ta blondyneczka to córka siostry męża :-) nie groźna konkurencja :-) Uciekam robić obiad. Quote
majuska Posted January 31, 2013 Posted January 31, 2013 Dobra, dobra, nie tłumacz się :D Paćka po wizycie u lekarza, niby bez antybiotyku, ale dostała Bactrim..... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.