Florentynka Posted October 4, 2012 Posted October 4, 2012 "Dorosły facet" dziś był na basenie i piał z zachwytu. Każdy żółty ser? Takie jak parmezan i pecorino też? A biały ser może być? A kozi ser? Owczy ser? Zielony żółty ser o smaku wasabi? A czy temu biednemu dziecku zrobiono jakieś badania? Krew/mocz? Może jej coś dolega? O Adeli wiem, cały dzień mam zatruty tą wiadomością. Cholera, są takie psy, które zapadają w serce mimo, że się ich osobiście nie zna... Quote
Andzike Posted October 4, 2012 Posted October 4, 2012 Biały lubię w każdej postaci, topiony też, parmezan, mozzarella - jak najbardziej. Nie znoszę takiego ordynarnego żółtego sera na kanapki, bo w przedszkolu mi go zawsze wmuszali :evil_lol: Chyba żadnych szczegółowych badań jej nie robili... podobno wyjątkowo ciężko przechodzi kolki, w zasadzie u niej trwa to cały dzień :( to jest naprawdę niesamowite - leży taki człowieczek, przewinięty, nakarmiony, wygodnie mu, mama nad nim guga, w jednym momencie jest ok, a w drugim wybucha tak niesamowitym przerażającym płaczem, że aż się włos na głowie jeży :( Dziś Kacper się przestraszył jak mu ryknęła koło ucha, że też zaczął płakać - różnica była taka,że wzięty na ręce i pocieszony przestał, a Amelka nie :( Strasznie mi szkoda Adelki, po cholerę te kleszcze się po świecie panoszą... :angryy: Quote
majuska Posted October 4, 2012 Posted October 4, 2012 Ajajaj no rzeczywiście smutne wieści..szkoda suni..straszne cholerstwo te kleszcze:shake::shake: Andzike ja uwielbiam żółty ser, jak można nie lubieć żółtego sera:crazyeye::crazyeye::evil_lol::evil_lol:..no ale jak Ci wmuszali w przedszkolu to rzeczywiście:D ...ale patrzcie jak to jednak zostaja na całe życie różne uprzedzenia:roll: Padam po dzisiejszej wyprawie do Krakowa, zrobiliśmy po Ikei 100 tysięcy km, Paćka demolowała co tylko mogła, w końcu przesiadując w koszu z jakimiś pledami napatoczyliśmy sie na jej rówieśnika, niejakiego Kubusia, który też coś tam demolował, niby się chwilę razem pobawili w tych pledach, ale w końcu Paćka mu przyłożyła z piąchy i się rozpłakał..no, ale na szczęście rodzice Kubusia nie chcieli nas do sądu pozywać, wyrozumiali byli, gdyż temat " bicia " jest im ogólnie bliski, Kubuś swojej mamie tak raz lutnął, że miała siatkówke odklejoną na oku:crazyeye::evil_lol:...tak więc dziewczyny przygotujcie się na nieuchronne:evil_lol: Quote
Andzike Posted October 4, 2012 Posted October 4, 2012 [quote name='majuska'] Kubuś swojej mamie tak raz lutnął, że miała siatkówke odklejoną na oku:crazyeye::evil_lol:...[/QUOTE] Łeeee??? dzisas, to chyba największy hardkor o jakim słyszałam :evil_lol: No to ja nie wiem czy na Paćkę Kacper będzie reflektował... Amelka wyje, Paćka bije, nie wiadomo co gorsze :evil_lol: Quote
Florentynka Posted October 4, 2012 Posted October 4, 2012 My niedawno spotkaliśmy fryzjerkę naszego kota w sklepie - śliwę pod okiem miała straszną, okazało się że kilkumiesięczny synek przygrzał jej zabawką. Maks póki co mnie nie bije , natomiast dziś mamy zdecydowanie kiepski wieczór. Najpierw, mimo zmęczenia, długo nie mógł zasnąć i marudził. Zasnął i pospał niecałe 3 godziny - ryk, cyc, kupa... Teraz znowu próbuje zasnąć. Zobaczymy jaka będzie noc. A w domu plaga orzechów... Orzechy spadają z drzewa, psy całymi dniami grzebią w liściach, przynoszą do domu te orzechy razem z resztkami sczerniałych i na wpół zgniłych łupin i łuskają... Cała podłoga zasłana jest skorupami, pod nogami trzeszczy, nie nadążamy ze sprzątaniem. W dodatku Gjalpo ma za duży ryj, fafle mu się plączą i sam sobie nie wyłuska, więc przychodzi i mendzi, żeby mu obierać te orzechy. Quote
Andzike Posted October 4, 2012 Posted October 4, 2012 A orzechy, znaczy się włoskie?:cool3: Mam nadzieję, że coś zostawią do przyszłego tygodnia, bo orzechy uwielbiam :) u aikowo niestety jest jakaś odmiana niezjadliwa - a dokładniej zjadliwa tylko dla psów, które też zbierają z trawnika wszystko co spadnie ... Uciekam się położyć kolo synka - jutro jedziemy na mecz koszykówki (!) - kuzynka ze Śląska gra w jakimś turnieju w Warszawie i jedziemy pokibicować... Quote
mamanabank Posted October 5, 2012 Posted October 5, 2012 Strasznie przykre wieści o Adelce... Żółtego sera tez nie lubiłam w dzieciństwie, potem mi przeszło, w ciąży jadłam napadowo (dwa plasterki ;-)), parmezan uwielbiam, za kozi ser dałabym się pokroić :-) Florentynko, jeśli do tej kawy będziesz miała trochę mleka, to mnie już nic więcej do szczęścia nie potrzeba :-) Ale swoją drogą popieram majuskę, że powinnyśmy coś przytachać ze sobą, albo chociaż nalot na jakiś sklep pobliski zrobić. Do IKEI wpadłabym sobie, dawno nie byłam. A wczoraj Hyziek nasikał na legowisko, wypił za dużo jednorazowo wody po wczorajszym spacerze, który zorganizowałam im z okazji Dnia Zwierza :-D , z nową piszczącą (jak żirafka) piłką i szalonymi biegami, no i powódź była ogromna. Wpadłam na pomysł, że materace do łóżeczek, które sprzedają w Ikei po 20zł mogłyby robić za bazę do legowiska psiego, tanio i jak się zabrudzi bez żalu można zmienić. Lecimy dzisiaj na szczepienia, brr. Quote
mamanabank Posted October 5, 2012 Posted October 5, 2012 [quote name='Florentynka'] Mamonabank - przesyłka w drodze. Florentynko - przesyłka dotarła. Jeszcze raz dziękuję pięknie w imieniu swoim i Fary :loveu: I już po szczepieniu, straaaaaaaasznie było. Zdecydowaliśmy się na 6w1 + rotawirusy, ale nie było ani jednego ani drugiego w lecznicy, z braku laku wzięliśmy 5w1, Tosia płakała tak strasznie przejmująco, a my starzy razem z nią, pielęgniarki patrzyły na nas dziwnie ;-) Ale gdybyśmy czekali na 6, wypadłoby akurat we wtorek, potem dwa dni kwarantanny i ze zlotu znowu nici. Quote
majuska Posted October 5, 2012 Posted October 5, 2012 Dziewczyny to kiedy w końcu ten zlot, bo ja mam sajgon na budowie i musze się jakoś ogranąć, 8 i 9 nie mogę.... Quote
Florentynka Posted October 5, 2012 Posted October 5, 2012 To na przykład 10 ? Wszystkim odpowiada? Mamonabank - cieszę się że dotarło. Biedna Tosia. Ja też o mało się nie poryczałam przy pierwszym szczepieniu Maksia. Przy kolejnym już czekałam z cycem w pogotowiu, żeby ukoić rozpacz maleństwa - i pomogło! Na szczęście cyc jest dobry na wszystko - co ja bym bez niego zrobiła! Andzike - włoskie , włoskie. Jakby co jest jeszcze drzewo u sąsiada, psy nie mają dostępu a my mamy pozwoleństwo na zbieranie. A legowiska kupiłam kiedyś na allegro obszywane skajem, Kocham je! Wszelkie wymioty i błota usuwalne są mokrą szmatą. Tyle, że psy i tak najchętniej świnią na kanapy... Quote
Florentynka Posted October 5, 2012 Posted October 5, 2012 Poranne pełzanie i to samo w szerszym planie Quote
Andzike Posted October 5, 2012 Posted October 5, 2012 (edited) Hahahaha, poranne pełzanie - rewelacja:loveu: Fakt, że zestaw maleństwa z tybetanem jest wybitnie uroczy :) 10/10 odpowiada mi jak najbardziej - aczkolwiek muszę zabrać dwie kudłate ze sobą - Paweł też wyjeżdza w następnym tygodniu na dwa dni, nie wie jeszcze dokładnie kiedy, a on psów zabrać nie może... zresztą zapowiada się, że przez najbliższe 2mies. więcej go w domu nie będzie niż będzie :( ehh... Kacper miał dzisiaj tyle wrażeń (był na meczu koszykówki w szkole podstawowej ;) ), że z nadmiaru emocji walczył ze mną ponad godzinę żeby zasnąć. Do walki używał całego arsenału uśmiechów i gugań, ale byłam twarda... Szkoda tylko, że dziś akurat odwiedziła nas kuzynka, którą widuję średnio raz na rok i która o 22 musiała się zameldować w "bursie". Jakieś 15min. udało nam się w sumie pogadać... ;) Edited October 5, 2012 by Andzike Quote
Florentynka Posted October 6, 2012 Posted October 6, 2012 Ratunku... ząbkujemy. Nie śpimy, wisimy na cycu, marudzimy, wyjemy... ech. Andzike - kudłate zabieraj, pewnie ! Quote
Andzike Posted October 6, 2012 Posted October 6, 2012 [quote name='Florentynka']Ratunku... ząbkujemy. Nie śpimy, wisimy na cycu, marudzimy, wyjemy... ech.[/QUOTE] Łojeżuniu!!! Już??? Jak ten czas leci! Quote
Florentynka Posted October 6, 2012 Posted October 6, 2012 Przy takim małym człowieku niesamowicie ten czas zasuwa. Wszystko się zmienia z dnia na dzień... Te zęby to już ze dwa tygodnie, tyle że początkowe objawy były subtelne - ot - zmiana zwyczajów "toaletowych" i wzmożone ślinienie. To znaczy coś co wtedy uznałam za wzmożone ślinienie. Teraz wiem, że to było nic. Biedny Maks ślini się tak, że aż się krztusi momentami. Pcha do buzi i żuje wszystko. Złości się na rzeczy, które nie dają się żuć. Ciekawa jestem, jak długo to potrwa. Quote
Andzike Posted October 6, 2012 Posted October 6, 2012 Niesamowite, jak te nasze człowieczki rosną i się zmieniają :-o Ale się cieszę, że za parę dni się spotkamy! :) Zapowiadamy się z mamąnabank i przychówkiem na 10/10 :) Quote
majuska Posted October 7, 2012 Posted October 7, 2012 Florentynko współczuję serdecznie, nie chcę Cię martwić bo każde dziecię inne przeciez jest, ale u nas to trwało i trwało i trwało, a ja "cipiałam", "cipiałam" cipiałam"...... Podejrzewam dolne jedynki, czy widzisz u Maksa takie jakby małe bulwy tuż pod skórą dziąseł, jak tak to już niedługo...jak nie to ...ho, ho, ho.... Ok, jestem 10.10 , bez futer i bez starego ( najprawdopodobniej ) Andzike chcesz ogarniać swoje futra przed zimą , brać sprzęt? Quote
mamanabank Posted October 7, 2012 Posted October 7, 2012 [quote name='Andzike']Niesamowite, jak te nasze człowieczki rosną i się zmieniają :-o Ale się cieszę, że za parę dni się spotkamy! :) Zapowiadamy się z mamąnabank i przychówkiem na 10/10 :) Andzike, nie strasz ludzi :-D Z przychówku biorę tylko Tosię :-D Już się zaczynamy stroić w sukienki na tę okoliczność ;-) http://imageshack.us/a/img685/9520/dsc0333b.jpg naprawdę piękne! Quote
majuska Posted October 7, 2012 Posted October 7, 2012 Mamonabank, ale suknie koniecznie "bez plec " :D Quote
mamanabank Posted October 7, 2012 Posted October 7, 2012 [quote name='majuska']Mamonabank, ale suknie koniecznie "bez plec " :D[/QUOTE] Dobra :lol: Quote
Andzike Posted October 7, 2012 Posted October 7, 2012 majuska napisał(a): Ok, jestem 10.10 , bez futer i bez starego ( najprawdopodobniej ) Andzike chcesz ogarniać swoje futra przed zimą , brać sprzęt? Tak chcę, bardzo chcę, odkąd zaczęli grzać w mieszkaniu owca Szirka cały czas dyszy, bo przecież nie może się jak Nelka położyc na podłodze, tylko musi przy nas, jak najbliżej na narożniku ;) mamanabank napisał(a):Andzike, nie strasz ludzi :-D Z przychówku biorę tylko Tosię :-D Już się zaczynamy stroić w sukienki na tę okoliczność ;-) Tosia w sukienusi boska :loveu: Kacper się dziś wystroił na imieniny babci i urodziny dziadka, ale jednak najswobodniej czuje się w dresie ;) Zrobił furorę - na imprezie cały czas śmiał się, gugał, cieszył, nie marudził i padł dopiero o 19 w foteliku w drodze do domu, mimo, że kilkakrotnie próbowałam go uśpić... :roll: Quote
Florentynka Posted October 7, 2012 Posted October 7, 2012 Ale się cieszę! A suknie, moje drogie to może i z fasonu "bez plec" ale z powodu konieczności ciągłego dostępu do cyca zaleca się noszenie takowych tył do przodu. I oświadczam, że ja będę straszyć, bo nie zdążę do fryzjera, kosmetyczki dietetyczki, masażystki i life coacha... Tośka rzeczywiście słodka, do schrupania. A Kacperek mężnieje ! Quote
Andzike Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 Kacper się wiecznie cieszy (odpukać), non stop jest uśmiechnięty. Cytat zakochany tatuś, który o 4 nad ranem przewija dziecko, które leży na przewijaku, zaśmiewa się w głos, macha rączkami, nóżkami i generalnie jest w super nastroju ... "A może jemu coś jest"? Ja"Tzn?" Tatuś "No bo to chyba nienormalne, żeby dziecko się non stop cieszyło..." Wychodzi na to, że mamy nienormalne dziecko :evil_lol: Quote
Florentynka Posted October 9, 2012 Posted October 9, 2012 Hop hop, czarownice! O której mam się Was spodziewać, tak mniej więcej? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.