Jump to content
Dogomania

Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!


Recommended Posts

Posted (edited)

No u nas też barowa pogoda, ale ja w związku z tym nie zrobiłam NIC. Podziwiam, że Kacper dał Ci obrabiać cukinię. Ja cały dzień nosiłam na rękach, wydawałam zwierzęce odgłosy, recytowałam wszystkie zapamiętane wierszyki ( do śpiewania się nie posunęłam, tak źle jeszcze nie było), aż w końcu polazłam na spacer w strugach deszczu. Foliowanie wózka okazało się dużą atrakcją, i deszcz bębniący o folię i cieknące strużki wody też. Mimo wszystko to nie był długi spacer, bo nie miałam foliowej osłony na siebie.
No i zmarznięta i zmoknięta nabrałam ochoty na ciastko z kremem i pojechaliśmy kupić ciastko, Maks w sklepie zrobił straszną kupę która wyciekła mu na plecy, a ciastko było paskudne i mnie zemdliło i jutro muszę upiec sernik, dla zatarcia złego wrażenia.
A poza tym zapisałam Maksa na basen, we wtorek idziemy na pierwsze zajęcia ( o ile pediatra nie da nam szlabanu, ale nie widzę powodu).
Andzike, może tu znajdziesz inspiracje:
http://www.homemade-baby-food-recipes.com/babys-first-foods.html

Edited by Florentynka
skandaliczna ortografia
  • Replies 4.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Florentynka, a ja podziwiam, że w taką pogodę chciało Ci się iść na spacer....Bo biję się w pierś mleczną, ale mi się dziś nie chciało nawet z psami wyjść ;)
Kacper potrafi się sam sobą zająć gdy leży na macie albo siedzi na bujaczku - cóż z tego, że max 15 min, ale przez 15min. można zrobić tyle rzeczy :D (jeszcze niedawno nie miałam nawet tych 15min.bez dziecka na ręku...).
A propos śpiewania... Moja mama śpiewała mi na dobranoc mało kolysankową piosenkę "Mały Gigolo, śliczny Gigolo" :roll: i jak na złość Kacper przy tym też usypia :D :D :D A śpiewam mu przeróbki różnych piosenek - w większości z nich występuje Bobas ;) Biedny Kacper - jest jedynym, który słucha moich śpiewów - pewnie dlatego, że nie ma innego wyboru ;) Pewnie jak opanuje sztukę raczkowania, będzie zwiewał od razu jak otworzę usta ;)
Basen też mnie kręci :) W końcu sama bym się zmotywowała, żeby pochodzić... :)

Posted

Do nas jeszcze nie doszedł ten deszcz....
Dziewczyny czy Wy tez macie straszne smaki na słodkie ?? mi juz troche przeszło, właściwie całkiem mi przeszło, ale jak intensywnie karmiłam, to musiałam żreć słodkie, no musiałam i koniec, wpierniczałam mnóstwo jogurtów i biszkoptów,ciaqsteczek owsianych,czekolade tylko sobie odpuszczałam bo Paćkę uczulała, ale po prostu miałam ślinotok na słodkie, na szczęście juz mam z tym spokój :)
Paćka uwielbia się bawić z suczami, walają się we trzy po łóżku, a ja boki zrywam, Maja jest bardzo tolerancyjna, a Beza jak akurat chce spać, to nie ma za bardzo weny i zawarczała raz na Paćkę..będziem chyba budkę i łańcuch szykować....Tak czy inaczej nie wyobrażam sobie nie mieć psów, podczas gdy moje dziecię uczy się samodzielnie jeść i podłoga wokół krzesełka do karmienia to jedna wielka sodoma i gomora :D
Jadę jutro na trzydniowy kurs asystenta kynoterapii, będę wracać co prawda na spanie do domu, ale cały dzionek, łącznie z kąpielą tatuś będzie musiał sam ogarnąć...zobaczymy jak to przeżyją :D:D

Posted

Majuska, w każdym serwisie pogodowym mówili, że Rzeszów to dzisiejsza stolica ciepła :)
Jakoś nie zauważyłam większego parcia na słodkie przy karmieniu - mam nadal zrywy jak w ciąży i przed na torcik wedlowski, ptasie mleczko albo zmieszane Grycany pistacjowo-straciatella:) Albo własnoręcznie zrobiony blok czekoladowy... hmmm, chyba jutro zrobię :)
a skąd taki fajny kurs wynalazłaś? :) Ciekawe co zastaniesz w domu po powrocie ;)

Posted

a namówiła mnie znajoma , ta która ma nieopodal mojego nowowybudowanego domu hotelik dla psów, może kojarzysz nasza labkę z odmrożonymi cycami, była u niej wtedy na rekonwalescencji i już została :D zciekawił mnie ten kurs, jak juz się "param" psimi specjalnościami to może cos połączę do kupy w przyszłości i nie będe musiała pracować ;)
w poniedziałek będę odgruzowywać jakby co :D ( Kaśka jak na złość leci sobie do Irlandii na tydzień, więc pomocy z nikąd ;) )

Edit : jak TY możesz Andzike tak bezkarnie żreć słodycze i mieć taką figurę...yyyyyy:placz::placz:...to niesprawiedliwe:shake:

Posted

Andzike - mi się nie chciało, a wybrałam mniejsze zło. Opcje były trzy: albo mi strzeli kręgosłup od noszenia małego trolla, albo mi pęknie łeb od słuchania ryku, albo zmoknę jak gąbka - no to co byś wybrała na moim miejscu?

Ja tam zawsze mam jazdę na słodkie i na owoce. A jak się robi zimno to już w ogóle - duuuużo słodkiego.
Majusko - fajny taki kurs. No i odpoczniesz sobie, nie?

Posted

Andzike ma żyrafkę to Kacper się potrafi zająć, a Ty Florentynko nie masz, więc spaceruj w deszczu:eviltong:

Flo odpocznę to raz, a dwa niech ktoś wreszcie zobaczy jak to jest cały dzień samemu z bachorem;)..no i trza będzie bachora do nosidła zapakować i iść z dwoma kundlami na spacer:eviltong:

Posted

Kacper nadal olewa żyrafkę ;) jakoś do niego nie przemawia, za to Szirka niezmiennie zafascynowana... ;)

Florentynka - w "Musimy porozmawiać o Kevinie" jest pomysł gdzie można chodzić z płaczącym dzieckiem ;)

Majuska - znaczy się plan z wygraniem w lotto nie wypalił? bo u mnie nie... :(

Posted

A mnie ciekawi jak Wy to robicie, ze o takiej porze sobie tu gadacie w najlepsze, bo ja padam najzwyczajniej w świecie na tzw. ryj po dziewiątej, z powodu wczesnego wstawania i nocnego budzenia. Nawet jeśli uda mi się coś poczytać w książce, czy gazecie, to tylko jednym okiem. No i kurczę omijają mnie, widzę tutaj, super babskie plotki. Czuję się jak ten ślimak z reklamy Żabki :-D

Posted

mamonabank przyzwyczaisz się, Paćka mi taką szkołę dała przez ostatni miesiąc , że 5 godzinek snu jak mam to czuje się jak nowonarodzona i wieczorem moge dłużej posiedzieć, powieki same nie opadają :D
Andzike plan z lotto nie był tak na prawdę sprecyzowany biżej w czasie....pewnego dnia wypali :D i tak jestem bogata , mam Godzillę :D

Spotkałam właśnie przed chwilą na spacerku z suczkami przyjaznego pana...szedł z wielką siatą, a te wariatki strasznie chciały do niego , więc ja drę do domu, a pan woła: niech pani zaczeka, niech se powąchają, wyczuły dobrego człowieka, no i te wariatki pół godziny stały, dawały się glaskać z minami jakby nigdy nikt ich nie pogłaskał, wywąchiwały mu tą siatę, a ja słuchałam jak on opowiadał o swoim śp dobermanie:lol:

Posted

A ja dziś Adamowi który jechał teściową odwiedzić wcisnęłam Maksia. Kurza doopa, nawet nie zdążyłam usiąść na chwilę! Przez cały czas ich nieobecności udało mi się zmielić jarzyny i pokroić mięso dla psów.
Chciałam sobie dziś nabyć kostium kąpielowy, skoro mam pławić dziecko ( ciążowy jakoś mi przestał pasować) ale gdzie tam... Troll się rozdarł jak stare prześcieradło. On chce mnie zmusić do chodzenia z gołym tyłkiem.
W dodatku smażąc warzywa prysnęłam sobie rozgrzanym olejem na cyc...

Posted

Powinnaś mieć Florentynko jakąś skarbonkę świnko-parówę i wrzucać tam zaoszczędzone dzięki Maksiowi pieniądze ;-)

Szczepiłyście swoje dzieci na pneumokoki i/lub rotawirusy, albo inne zalecane?

Żal baby, fakt.

Posted

[quote name='mamanabank']
Szczepiłyście swoje dzieci na pneumokoki i/lub rotawirusy, albo inne zalecane?

Nie i raczej nie będę szczepić. Chociaż od opinii za / przeciw mam już mętlik w głowie. I tak szczepimy Kacpra tymi obowiązkowymi płatnymi 6w1, bo jak sobie pomyślałam, ze mi go będą kłuć kilka razy przy jednej szczepionce, to szkoda mi go było strasznie.
Właśnie obejrzałam na Animal Planet booooski dokument o sceniackach:loveu: - coś jak "Bobasy" tylko w przypadku psów - od momentu urodzenia do skończenia 12 tyg, i znalezienia nowych domów - szczeniaki mopsa, rotweillera i miniaturowych owczarków australijskich :) Słodkie niesamowicie, zaśliniłam się po pachy;) I chociaż kocham swojego synka nad życia to nadal bardziej rozwalają mnie szczeniaki niż niemowlaki ;)

Posted

My szczepimy na rotawirusy. Nasza lekarka bardzo namawiała, opowiadała o przypadku gdzie w rodzinie zaszczepiono jedno dziecko, a drugie nie. To nieszczepione wylądowało w szpitalu, cała rodzina chorowała, a szczepione dziecię nie.
Swoją drogą szlag mnie trafia - od miesiąca nie ma w aptekach szczepionki 6 w 1 ( bo nie ma w hurtowniach). Maks jest prowadzony przez pediatrę z naszej wsiowej przychodni, w której z racji skali nie mają własnych zapasów szczepionek. W Krakowie są dwa albo trzy przyszpitalne punkty szczepień i tam mają szczepionkę, ale z kolei nie ma mowy o zarejestrowaniu się - po prostu się przychodzi i sterczy w kolejce, więc czekamy aż hurtownie sprowadzą tą cholerną szczepionkę.
Andzike - ja Cię świetnie rozumiem z tymi szczeniakami. Nadal na ulicy oglądam się za psami - za dziećmi nie. Własne dziecko to co innego, ale jakoś wcale nie zaczęłam być obłędnie dzieciolubna. No, czasem się za jakimś obejrzę, żeby z satysfakcją stwierdzić, że moje duuużo ładniejsze.

Posted

Hejka, zaglądam na szybko, przed trzecią częścią kursu. :) Bachor mnie dzis obudził o 4.30, no po prostu k.... ..ć.

Andzike ja szczepiłam i na rota i na pneumo, wogóle nie czytałam żadnych opinii na forach bo to idzie zidiocieć. PO prostu zapytałam naszej pediatry, czy ona zaszczepiłaby swoje dziecko, powiedziała że tak, ja mam do niej zaufanie i zamierzam tam chodzić z Paćką przez najbliższe -naście lat, więc jej posłuchałam ( nie wiem może lubi sie bardzo z jakimś przedstawicielem medycznym , ale prawda taka, że każdy lekarz z jakimś się lubi , więc nie wnikałam ) wiem, że na pewno na ospę nie będę. A ze standardowych szczepień brałam 5 w jednym. No i wogóle przesrane, bo Paćka moja jest bardzo wrażliwa i kiepsko znosiła szczepienia, tzn. była bardzo marudna i płaczliwa przez dwa dni po.
Ja też właściwie za dzieciakami się nie oglądam, co najwyżej lubie popatrzeć na nasze, dogomaniackie, ale na punkcie psów jestem skrzywiona i koniec. Wczoraj na kursie był szczeniak ON, sikałam po nogach , coś przepięknego, a jaki wyszkolony juz skurczybyk, jestem wogóle zafascynowana tą całą wiedzą, którą tam przekazują, świetny kurs, szkoda , że już dziś koniec. Powiem tyle, jesteśmy najszczęśliwszymi mamuśkami na świecie bo mamy raz: zdrowe dzieciaki, a dwa : kupę psów :D

A teraz zagadka..jak myślicie, czy Patrycja daje w doopę tatusiowi podczas mojej nieobecności, czy jest grzeczna jak aniołeczek, śpi po 2 x po 2 godziny dziennie, pięknie zjada i ślicznie się bawi????

Posted

Kacper przy szczepionce zapłakał tylko raz w momencie wbicia igły, zaraz po szczepieniu przestał, ale jak czekałam z nim na korytarzu to się nasłuchałam płaczących dzieci, zapłakanych i zasmarkanych po pachy :( Potem pielęgniarka Kacprowi powiedziała, że miał szczęście bo on jedyny był kłuty raz, reszta dzieci normalnie.:crazyeye: trochę mnie to zdziwiło, bo myślałam, ze wszyscy dają zarobić koncernom farmaceutycznym zamiast kilkakrotnie kłuć dziecko...
Co do rota i pneumo - położna nam powiedziała, że w przypadku jeśli nie planujemy posyłać dziecka do żłobka i nie ma starszego rodzeństwa w przedszkolu/szkole to jakichś ewidentnych wskazań nie ma... Za to pediatra oczywiście mi rozpisała wszystkie szczepionki, podając nazwy, jakby co najmniej dostawała 10% od każdej sprzedanej.... :mdleje: I oczywiście też słyszałam historię o zachorowaniu pomimo szczepionki, nie chorowaniu w przypadku jej braku itp itd. Na poradnikowym był ten wątek też już kilkakrotnie wałkowany, przeraziła mnie historia o autyzmie, który "wystąpił" u dziecka po szczepionce. Czy to jest w ogóle możliwe? Ehhh... skołowacieć można - wiadomo, że chce się dla swojego dziecka jak najlepiej...
Na ospę też szczepić nie będę :)

[quote name='majuska']
A teraz zagadka..jak myślicie, czy Patrycja daje w doopę tatusiowi podczas mojej nieobecności, czy jest grzeczna jak aniołeczek, śpi po 2 x po 2 godziny dziennie, pięknie zjada i ślicznie się bawi????[/QUOTE]

Przypuszczam, że jest aniołkiem, a po Twoim powrocie tatuś oddaje Ci dziecko z informacją, że on naprawdę nie wie na co Ty tak narzekasz i, że opieka nad Paćką to pikuś... ;)

Wiele lat temu, gdy jeszcze mi się o dogo nie śniło mieliśmy w domu malutką pseudo (jeden miot) a'la jamnik - pokrycie kontrolowane, moja suczka miała randkę z "rasowym" jamnikiem i urodziła pięć mniej lub bardziej podobnych do jamników klusek. Urodziły się na początku wakacji, więc od razu wyjechaliśmy z nimi na działkę - jak wczoraj oglądałam ten dokument to mi się przypomniało jak babcia Tosia od jamników wychodziła na taras ze ścierką i cmokała, a w tym momencie z każdego miejsca na działce, z pod krzaczka, zza ławki, z kupki piachu wyskakiwal słodziutki szczeniaczek i biegł na michę :loveu: i jak jeżdziliśmy z nimi nad rzekę, otwierało się drzwi od samochodu, wysiadała Sonia, a za nią jeden za drugim wyskakiwały szczeniaki... Ehhh :D
Wszystkie trafiły do dobrych domów, ale ile z ich potomstwa wylądowało w schronisku lub zginęło tragicznie oczywiście nie wiem, bo nikomu wtedy nie przyszłoby do głowy podpisywanie jakichkolwiek umów z warunkiem sterylizacji ...
Na usprawiedliwienie domowej pseudo dodam, że Sonia była ostatnim niewysterylizowanym psem w rodzinie, poza mamusiną Szibą, która "jest zbyt delikatna i może nie przeżyć narkozy" (cyt. mój brat), z czym oczywiście walczę. Co ciekawe, mój dziadek, lat 78 dokładnie wczoraj ciosał mamie kołki na głowie, że powinni w końcu zrobić z tym porządek i Szibę wysterylizować :)

Posted

Majuska - też obstawiam, że Paćka anielska przy tatusiu.
A mój troll od dwóch dni sypia jak noworodek, znaczy mamy regres. Były już noce ( ach, wzdycham do nich z utęsknieniem) kiedy przesypiał 6 godzin, a teraz jakiś horror, 3 godziny i cyc, cyc, cyc!

Oczywiście ja też jestem pełna wątpliwości w kwestii tych szczepień, ale założyłam, że na tym się nie znam i komuś muszę zaufać. Zresztą w ostatnich latach wiele słyszałam o przypadkach dzieci znajomych i znajomych znajomych które z powodu rotawirusa lądowały w szpitalu.
Andzike - a ta historia z autyzmem poszczepiennym to to co się skończyło u bioenergoterapeuty? Gdzieś takie coś czytałam...
Cóż... czytałam też że nie da się uniknąć rozstępów w ciąży, że nietrzymanie moczu po porodzie sn jest wręcz obligatoryjne, oraz że w miejscu nacięcia traci się czucie raz na zawsze a blizny uniemożliwiają życie seksualne...
Najważniejszy w tym wszystkim jest zdrowy rozsądek, tylko skąd go brać?

Posted

[quote name='Florentynka']
Andzike - a ta historia z autyzmem poszczepiennym to to co się skończyło u bioenergoterapeuty? Gdzieś takie coś czytałam...
Cóż... czytałam też że nie da się uniknąć rozstępów w ciąży, że nietrzymanie moczu po porodzie sn jest wręcz obligatoryjne, oraz że w miejscu nacięcia traci się czucie raz na zawsze a blizny uniemożliwiają życie seksualne...
Najważniejszy w tym wszystkim jest zdrowy rozsądek, tylko skąd go brać?[/QUOTE]

Całkiem możliwe, że to ten sam przypadek albo to taka miejska legenda głoszona przez przeciwników szczepionek...
Z wymienionych przez Ciebie rzeczy słyszałam tylko o rozstępach i moczu, na szczęście nie okazały się prawdą ;) reszta na szczęście też :D

Posted

Oczywiście ..Paćka przy tatusiu anielska, nie było co prawda haseł, że opieka nad nią to pikuś, ale podobnoż spędzili wiele uroczych wspólnych chwil, a nawet zgubili w Realu skarpetkę :D
A wiecie, że ani teriery, ani sznaucery, ani nawet tybetany nie są predysponowanymi rasami do kyno ( dogo ) terapii :D:D...wszędzie te kurna labki i goldeny:shake:;)..ale podobno zdarzają się wyjątki :D

Andzike, ale sobie pulpecika na cycu ukarmiłaś, Kacper rośnie w oczach, buźka taka dorosła już, fajowy chłopaczek, mamunia zresztą cała :loveu:

Posted

Andzike, ale kawał chłopa!!! I miny robi przekomiczne, fajny jest, taki wyrazisty.

Majuska - w końcu Was wpiszą na czarną listę w tym Realu. Kupa, skarpeta... może Buba robi takie wstępy, żeby tam w końcu Paćkę porzucić na półce z godzillami?
Labki i Goldeny... znam rodzinę z goldenem, kupionym bo to taki rodzinny i dzieciolubny pies. Pies nienawidzi bachorów i ma na koncie już kilka pogryzień...Bo że teriery się średnio nadają i sznaucery to spokojnie uwierzę. BTW przypomniałam sobie że widziałam takiego psa etatowego szpitalnego w pewnym londyńskim szpitalu. I była to parówa, gruba i z charakterystycznym parówim spojrzeniem i kamizelkę miała służbową na sobie.
A moja parówa uporczywie ucieka do śmietnika pod cmentarzem... Łańcuch i kula u łapy, nie widzę innego wyjścia.
Majuska, bo ja druknęłam dla Cię tego Playdoga historycznego. Wysyłac, czy się w końcu wybierzesz do Krakowa?

Posted

Nelka by się zdecydowanie nie nadawała-nie przepada za obcymi, jeszcze niedawno powiedziałabym, że Szira super sprawdziłaby się jako taki Dr.Clown rozweselający dzieci- nie ma osoby, która by się za nią nie odwróciła na spacerze, szczególnie teraz, jak robi się coraz bardziej zarośnięta i podobna do srebrnej owcy ;) Niestety Szirze coś się w głowie przestawiło i ostatnio muszę z nią wychodzić na smyczy, bo nie wiem co jej strzeli do głowy i za kim pobiegnie - za rowerem, hulajnogą, Panią z wózkiem na zakupy czy po prostu pobiegnie przed siebie za jakimś ptaszkiem, zawróci przed samą ulicą i jakby nigdy nic wróci do mnie, zachrypniętej od darcia się, pchającej wózek z drącym się Kacprem obudzonym przez moje krzyki :mdleje: nasze spacery robią się coraz bardziej ekstremalne, nigdy nie wiem co nas na nich spotka ;)

Oj tak, Kacper to mega puciek, cały czas sobie powtarzam, że na cycu nadwagi mieć nie może, więc nie mam się o co martwić... ;)
Ci co nas na żywo widzieli twierdzą, że bardziej w tatusia poszedł ;)
Jutro poknujemy z mamąnabank nad jakimś terminem, co byście mogły na żywo stwierdzić czy synek jest do mnie podobny ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...