mamanabank Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 Andzike napisał(a): Mamanabank - a skąd wiesz, że się Tośka spioniozowała ?? no właśnie po tym gdzie dostaję kopniaki ;-) bo kończyny górne i dolne najczęściej walą jednocześnie. A po co się pije te liście malinowe? Quote
majuska Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 liście z malin zmiękczają szyjkę i wzmacniaja mięsień macicy..idziesz, kichasz i bobo jest na świecie :D ( a i jeszcze maja duzo potrzebnych mikroelementów ) mozna je pić od 37 tygodnia, warto po 3, 4 kubki dziennie, ja piłam :) Quote
Figafiga Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 Witajcie, podczytuję Was cały czas. Piłam wywar z liści malin jak trafiłam do szpitala, maż w termosiku taszczył słonicy, po tyg. Antoś przyszedł na świat. Ale ja tam w wywoływanie porodu sposobami nie wierzę, a bynajmniej na mnie nie działały, a spróbowałam różniastych rzeczy. 23 lipca wyruszamy w Tatry zdobywać we trójkę Staw Gąsiennicowy, Giewont i inne ukochane szlaki. Łezka mi się zakręci nad Gąsiennicowym z niemożności wejścia na Orlą Perć, która mi się śni dosłownie. A i podczas wyjazdu dni płodne Figafiga będzie miała i się staramy, może się uda, Antoś na nartach w Czechach zimą, to może Leonek lub Zojka w polskich górach latem :-) Andzike czekam na CIebie :-) Majusko zombiaku :-) mój znów bunt dwulatka ma i jęki, nerwy, śmiechy, łażenie po meblach i siniory na kończynach :-) na dodatek siostra adoptowała szczeniaka z łódzkiego schroniska i leje mi to ustrojstwo po domu, Antoś jęczy i marudzi (chory teraz jest), a suka sra, a ja łapię te wydzieliny psie :-) Andzike zapomniałam dodać, że sunię siostrzaną Nela nazwałam :-) zasrańca jednego!! Florentynko ubranka w kartonik, na stryszek i na kolejne niech czekają :-) Quote
Florentynka Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 Figofigo, będziemy trzymać kciuki za starania o górskie rodzeństwo dla Antosia! Łucja wczoraj uciekła - dawno tego nie robiła. Została znaleziona nieopodal, za to ze spleśniałą kanapką w paszczy. Quote
majuska Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 Figo figo no miałam robić awanturę bo się długo nie odzywałaś, ale masz szczęście:) Alez Wam zazdroszczę wyjazdu, tęsknie za Tatrami, w tamtym roku byliśmy w słowackich, ale ja z brzucholem to se mogłam.... Gratuluję decyzji i trzymam kciuki, w górskich klimatach powinno pójść jak po maśle :D tak myślę, że może i my byśmy się na dwa trzy dni wybrali w górki...tyle, że z naszą kulą u nogi to co najwyżej Xlanderem po kościeliskiej se pojeździmy :D Patrycja jest niemozliwa, to że nie śpi w nocy to pikuś ( nawet juz ja mlekiem z butli poje przed snem ) ale w dzień porażka , dostaje szału przy przewijaniu, ubieraniu, pakowaniu w chustę, no jakiś diabeł w nią wstapił normalnie, to jest ten chyba kryzys 8-go miesiąca...no ale w końcu mam małego skorpiona więc nie powinnam być zdziwiona, i weźmie potem gówniarz się uśmiechnie, dziąsła pokaże i cała złość człowiekowi przechodzi, ale jednak często o oknie życia myślę:eviltong: Florentynko pochwal się matą jaką uszyłaś, jest cudna!!! Andzike jesteś ?? Jak szyjka, jak czkawka?? brzuchatki powinny sie regularnie co rano meldować!!!:lol: Quote
Becia66 Posted June 29, 2012 Author Posted June 29, 2012 może Andzike już nie brzuchatka ? nafaszerowałyscie ją sokiem malinowym to pewnie puściło :lol:. Quote
mamanabank Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 Ja się melduję!!! Bo... Muszę Wam to wykrzyczeć: KACPER JEST NA ŚWIECIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
majuska Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 no to pieknie....Andzike gratki!!! całusy!!! :D :D jak to było??? gadaj szybko mamanabank, na pewno coś wiesz Ale super, trzymajcie sie tam!!! Quote
Becia66 Posted June 29, 2012 Author Posted June 29, 2012 Becia66 napisał(a):może Andzike już nie brzuchatka ? nafaszerowałyscie ją sokiem malinowym to pewnie puściło :lol:. a nie mówiłam ? Gratulacje Andzike, wszystkiego najlepszego dla ciebie i maluszka, i dla taty oczywiście też. Mam nadzieję że poszło gładko, w każdym razie z niecierpliwością ADHD czekamy na relacje. Quote
Florentynka Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 Andzike, wielkie gratulacje !!!!!! Meldujcie się jak tylko dacie radę, bo nas tu ciekawość zżera. Quote
majuska Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 piałam do Andzike SMSki bo przeciez ilez mozna czekac na wieści od mamynb :P wykonczona i obolała, lekko nie było, ale dali radę, malutki ważył 2990, podobno jest doskonały:loveu: pozdrowiłam i kazam szybko wracać :) Quote
Florentynka Posted June 29, 2012 Posted June 29, 2012 Majusko, dzięki za wieści. No teraz to już można napisać, że lekko to nie ma ( przedtem nie można było, żeby Andzike nie straszyć), ale warto, nie? Bardzo jestem ciekawa małego Kacperka. A ja się właśnie wczoraj zastanawiałam, czy nie napisać Andzike, że nie ma jak poród z zaskoczenia ;) Becia - jesteś wiedźma, jak słowo daję, co chwilę tu wygłaszasz jakieś proroctwa spełniające się:crazyeye: Quote
Becia66 Posted June 29, 2012 Author Posted June 29, 2012 [quote name='Florentynka'] Becia - jesteś wiedźma, jak słowo daję, co chwilę tu wygłaszasz jakieś proroctwa spełniające się:crazyeye: pewnie że wiedźma, nawet nos mam wiedźmowaty i miotłe też mam :cool3:. Quote
mamanabank Posted June 30, 2012 Posted June 30, 2012 majuska napisał(a):piałam do Andzike SMSki bo przeciez ilez mozna czekac na wieści od mamynb :P wykonczona i obolała, lekko nie było, ale dali radę, malutki ważył 2990, podobno jest doskonały:loveu: pozdrowiłam i kazam szybko wracać :) I miał 53cm :-), i jest podobny do mamy i taty, serio! A swoją drogą urodził się w imieniny ojca, znalazł sobie datę, co? W ogóle chyba cały ten poród zaplanował pod ojca - (pozdrowienia dla Pawła!), bo akcja zaczęła się tuż po półfinałowym meczu Ger-Ita ;-) i trwała do bialusieńkiego rana, jeśli dobrze usłyszałam, bo Andzike mówiła cichusieńko, to do 7 rano, czyli dłuuuugo. Ale najważniejsze, że mały jest cały i zdrowy, a Andzike prawie cała i prawie zdrowa ;-) I że są już razem we troje, na zawsze! Quote
majuska Posted June 30, 2012 Posted June 30, 2012 ano tak, przecież Andzike to zapalona kibicka, pewnie emocje swoje zrobiły , oj cosik mi się zdaje że i Kacper będzie lubił mecze , a może i sławnym piłkarzem zostanie :) Quote
Figafiga Posted July 1, 2012 Posted July 1, 2012 Andzike widziałam mmsa od Mamanababank...gratuluję!!!!!!!!!!!!!Jest niezmiernie cudowny!!!!!!!!!!!!!!!! Jak tylko będziesz w stanie napisz coś. Teraz czekamy na sierpniówkę :-) Quote
Florentynka Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 Liczę na to, że Andzike zechce nam pokazać Kacperka. A tymczasem pochwalę się inteligencją mojego psa - Gjalpon ukradł Pani Matce narzutę z łóżka, zawlókł ją pod drzwi balkonowe i upchnął tak, żeby zablokować drzwi w pozycji otwarte. Swoją drogą zanim odkryliśmy , że to on to posądzaliśmy wszyscy siebie nawzajem w ludzkim gronie, a to piesek. W nocy Balbina uwaliła się na tej narzucie i blokowała Gjalpowi wyjście na balkon. A w ogóle to mają, cholery, wyczucie. Maksio po karmieniu nocnym około 1 zasnął ( było już bliżej 2) , to psy o 3 urządziły wielkie nocne zbiorowe darcie mordy. Nikogo oczywiście nie ruszyło, nikt nie słyszał, tylko mnie biedną zerwało na równe nogi... Objechałam, wróciłam spać no i pospałam sobie - od 3.30 do mniej więcej 5, kiedy to Maks włączył syrenę alarmową, że głodny. Quote
majuska Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 Andzike pewnie dziś wychodzi ze szpitala, nie? Czekamy na wieści i foty!!!!! Nie no te futrzaki to sa faktycznie do ubicia, u mnie Sruba sobie zaczeła wychodzic na nocki z domu i potem nad ranem zaczyna chrobotac w elewację pod oknem gdzie śpię, no przecież litości nie ma, a wczoraj sobie zasnęłam około 23 i po godzinie nadeszła burza z ogromnymi grzmotami i po spaniu było, dziś po burzy ani sladu, duchota jak jasna cholera, a ja oczywiście zwłoki :shake: A Wy jak sobie radzicie z upałem?? :) Quote
Andzike Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 Jeeeessteśmy!!!! :D :D :D Przetrzymali nas dzień dłużej ze względu na to, że trochę nam się przystojniak zażółcił. Poza tym poród niestety nie odbył się w pełni drogami natury:roll:, lekarze musieli nam pomóc, więc dla dobra Kacpra chcieli go dłużej poobserwować. Poród to była masakra, nic z mojego nie nadaje się do opisywania na wesoło (no chyba, że wyciąganie mnie przez Pawła na siłę z wanny, w której miałam siedzieć pół godziny, a w której zupełnie odpłynęłam i powiedziałam, ze nigdzie się z niej nie ruszam ;) ) Broniłam się rękami i nogami, dopiero dwóm osobom udało się mnie wyciągnąć po godzinie ;) Ale to już za mną, a Kacper jest na świecie :loveu: Oczywiście jest doskonały, a ja zupełnie nieobiektywna i nadal oszołomiona, ze zmajstrowaliśmy takie cudo ;) Pieski - Szira przyjęła to na miękko, Nelka wykazuje dziwną jak na nią ekscytację.. Cały czas nam towarzyszy, cokolwiek się przy małym robi, chodzi i obwąchuje go przez szczebelki łóżeczka :cool3: nadsłuchuje czy mały się nie obudził, a jak zaczyna kwilić, to przybiega nam o tym powiedzieć ;) Nie wiem co jeszcze napisać, na razie chyba caly czas jestem w szoku ;) Aha. Pomimo, że najchętniej pochwaliłabym się całemu światu tym jakiego mam pięknego synka ;) postanowiłam, ze nie będę udostępniać jego zdjęć na żadnych portalach, ale do wszystkich Was do których miałam maila wysłałam kilka zdjęć ze szpitala i jeśli życzycie sobie być spamowane, to będę Wam je dorzucać ;) Mam nadzieję, że rozumiecie :) Majuska - liście malin owszem kupiłam. W czwartek. Nie zdążyłam nawet rozpakować ;) Florentynka - taaak, nie ma to jak poród z zaskoczenia! ;) Cały czas jeszcze miałam listę rzeczy do zrobienia "przed", odgrażałam się, że na pewno nie urodzę, dopóki nie będzie półki w łazience, nowego dywanika, szafki na buty itp itd, wystarczyło iść do szpitala i urodzić, a po powrocie wszystko na nas czekało:loveu: Mój sposób na wywołanie porodu - umycie okna zachlapanego farbą po malowaniu (no od trzech tygodni się nie mogłam doprosić:mad:) + półfinałowy mecz w którym drużyna, której wyjątkowo kibicuje daje potwornego ciała ;) I wiecie co... Nie wyobrażam sobie tego porodu bez Pawła, nie zniosłabym tego fizycznie i psychicznie. Był tak niesamowitym wsparciem, że czułam jakby przynajmniej część bólu wziął na siebie. Poród rodzinny to naprawdę świetna sprawa. No to melduje się oficjalnie w gronie zombiaków z obolałym cycem ;) Quote
Florentynka Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 O, jak fajnie że jesteś! Obejrzałam sobie zdjęcia małego krasnalka w rękawicach bokserskich, wzruszający niesamowicie, słodki okruszek. Hihi, widać na sam widok tych malin tak zareagowałaś, one pierońsko skuteczne są - mi też wystarczyło napomknienie o malinach. Co do porodów rodzinnych - zgadzam się w całej rozciągłości. Też mam wrażenie, że sama bym nie urodziła. BTW ostatnio dywagowałam co gorsze - poród czy dentysta. No i mówię do Adama, że w sumie nie potrafię na 100% powiedzieć, czy wolałabym leczenie kanałowe czy poród, a on zaczął krzyczeć że zdecydowanie wolałby dentystę ;) Jeszcze raz ogromne gratulacje dla Was no i oczywiście dla suczek dzielnych też - fajnego mają braciszka! Quote
Andzike Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 Ja też wolę dentystę - przy prawidłowo zrobionym znieczuleniu, nie czujesz nic, nikt nic od Ciebie nie chce, masz tylko siedzieć z otwartą paszczą. Z drugiej strony - po leczeniu kanałowym nie kładą Ci na piersi takiego małego ślicznego krasnala... Odmeldowujemy się do pierwszej kąpieli - oczywiście z asystą Nelki ;) Quote
majuska Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 Andzike byłaś niesamowicie dzielna, no i potwierdzam, bez faceta na porodówce to jak bez powietrza :) Kacper boski okruszek, moja to już wystaje z tego fotelika samochodowego, a on w niego taki zapadnięty,a mamusia wpatruje sie w swojego dzieciaczka, zakochana po same uszy:loveu: Gratuluję raz jeszcze bardzo mocno, ucałowania również dla dzielnego taty, jak Wam kąpiel poszła?? zresztą przy asyście Nelki to musiało być git, co ja się pytam ;) A Ty Andzike już wydobrzałaś, poruszasz się normalnie??Zobaczysz , że momentalnie zapomnisz te złe rzeczy, będziecie myśleć o rodzeństwie dla Kacpra jeszcze:cool3: jak Ci idzie cycowanie?? Quote
Andzike Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 W czasie kąpieli były dwie asysty - Nelki i moja - skończyłam swój udział aktywny po nalaniu wody, w której mogłabym małego ugotować ;) Sporo przede mną do nadrobienia ;) Majuska, trochę mi jeszcze brakuje do normalnego poruszania się, ale z każdym dniem jest lepiej - moim ukochanym sprzętem młodej matki jest kółeczko wypełnione kulkami styropianowymi (dostępne też w opcji pompowanej), które wszędzie ze sobą noszę i tylko na nim mogę usiąść ;) Dziś jak nas położna wypisywała to pożegnała się słowami "do zobaczenia za dwa lata". Na razie tego nie widzę, zupełnie nie. Ale nie ma co się zarzekać ;) Cycowanie całkiem spoko, chociaż cyc, nie przygotowany na tak ekstremalne doznania trochę się buntuje. Dobrze, ze chociaż Kacper od razu ogarnął gdzie karmią, napatrzyłam się przez te 3 dni na dziewczyny walczące o każdą krople mleka :( Quote
majuska Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 No to super w takim razie z cycowaniem, cyc sie dostosuje i zahartuje, gdybyś miała troszke nawet pocierpieć to przecież dla takiego małego skarbka się wszystko da wytrzymać ;) Ciekawe jak Wam pierwsza nocka minie, oby pobudek jak najmniej :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.