Florentynka Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 Dzika_Figa napisał(a):To u Was upały? A u mnie kaloryfery grzeją... Zgroza!!! Przyjeżdżaj czym prędzej! Gjalpona dziś polewaliśmy z węża, żeby mógł jakoś działać, żar z nieba, chyba się wybierzemy na basen. Quote
Andzike Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 Florentynka napisał(a):Donoszę, że podjęłam wyzwanie i udało się!!!! Co prawda nie miałam malinowego lakieru, ale róż angielski moim zdaniem też całkiem nieźle wygląda. Gratulacje! Mam nadzieję, że za miesiąc też mi się uda :) Dzika_Figa napisał(a):To u Was upały? A u mnie kaloryfery grzeją... U nas szybkie przejście z jesieni do tropików :) zaliczyliśmy pierwsze "piwo" pod parasolami z psami i zostałam pouczona przez przechodzącą obok knajpy Panią, że w taką pogodę psy powinny mieć dostęp do miski z wodą :D Aż mi się głupio zrobiło ;) Ale fajnie, że ludzie reagują i zwracają uwagę na takie rzeczy :) Quote
majuska Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 Andzike napisał(a): U nas szybkie przejście z jesieni do tropików :) zaliczyliśmy pierwsze "piwo" pod parasolami z psami i zostałam pouczona przez przechodzącą obok knajpy Panią, że w taką pogodę psy powinny mieć dostęp do miski z wodą :D Aż mi się głupio zrobiło ;) Ale fajnie, że ludzie reagują i zwracają uwagę na takie rzeczy :) Myślałam, że Cię jakaś pani skarciła za piwkowanie z brzuchem:diabloti: Quote
Andzike Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 majuska napisał(a):Myślałam, że Cię jakaś pani skarciła za piwkowanie z brzuchem:diabloti: Hehe, smutno popijałam tonik, patrząc z zazdrością na złocisty trunek w szklance Pawła ...:roll: Quote
majuska Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 wkleję troszeczkę dzisiejszej patologii...a co :eviltong: Quote
Andzike Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 Mamo, jakie cudne dziewczyny!!! :loveu: Do schrupania obydwie!!!:loveu: Quote
Florentynka Posted April 28, 2012 Posted April 28, 2012 Ale fajne babeczki obie! Ciekawe, co też Maja nagadała Paćce do uszka... Quote
SZPiLKA23 Posted April 29, 2012 Posted April 29, 2012 jaaaaaa no nie poznalam psa normalnie, ladnie na niej cwiczysz :D Quote
majuska Posted April 29, 2012 Posted April 29, 2012 SZPiLKA23 napisał(a):jaaaaaa no nie poznalam psa normalnie, ladnie na niej cwiczysz :D wreszcie jakoś wygląda :D Quote
mamanabank Posted April 30, 2012 Posted April 30, 2012 Jaka cudowna Paćka, ja też taką chcę!!! I Maja śliczna!!! http://img204.imageshack.us/img204/741/dscf9463.jpg Quote
Figafiga Posted April 30, 2012 Posted April 30, 2012 (edited) Jak u Majuski patolgia to i u mnie też, a fuj jak tak można!! :diabloti::diabloti::diabloti: (Patrycja cudowna jutro pokażę Antosiowi :-)psisko urocze, kudłate :evil_lol:) pogoda nie sprzyja siedzeniu przed komputerem, po głowie chodzi mi zakup piaskownicy i fotelika na rower (patrze na HAMAXY), tylko czy ja tak często jeżdżę i czy mi to potrzebne...ehh, ale piaskownicę kupię, a myślę o takiej http://allegro.pl/piaskownica-z-laweczkami-drewniana-120x120promocja-i2306456758.html i pewnie ją kupimy po wypłacie. A i jeszcze rozglądam się za rowerkiem biegowym, ale to na 2 urodzinki dopiero, nastawiłam się na solidnego KETTLERA, kumpel jeździ do Niemiec ma spojrzeć na jakieś używki, a zajmuje się rowerami, więc oko ma. Pracy nadal ani widu ani słychu, wpadnę w deprechę niedługo.....ehh Edited April 30, 2012 by Figafiga Quote
Andzike Posted May 4, 2012 Posted May 4, 2012 Zdjęcia przepiękne! mam nadzieję, że u mnie też tak będzie, ba jestem pewna :) Jakoś mnie rozwaliły te upały mimo, żem mocno ciepłolubna. Kacper szaleje, jeszcze ma miejsce, ale kopniaki dostaję coraz silniejsze :) Na dłuższe spacery trochę się boję chodzić, za szybko się męczę :mdleje: a to jeszcze 2,5mies! Na szczęście dziś było trochę chlodniej... Florentynka, bo Ty pierwsza do rozładunku - jak się czujesz w te upały? Quote
Florentynka Posted May 4, 2012 Posted May 4, 2012 O, hej hej. Zdjęcia są piękne i absolutnie profesjonalne. Upały... no gorąco, owszem, ale jakoś to zniosłam. Poza tym, ze łapki mi spuchły - troszkę, ale już myślałam, że obrączkę to trzeba będzie rozpiłować. Są takie momenty, że się męczę, ale więcej jest takiego stanu kiedy funkcjonuję normalnie, mniej więcej. Chociaż odwłok ogromny i ciężki i na spacerach nie lubię pod górę chodzić na przykład. A wczoraj musiałam, bo psy się zaparły, że idą wszystkie, a jak wszystkie to tylko do lasku za cmentarzem, bo w inne miejsca to trzeba na smyczach prowadzić spory kawałek. No i w sumie spoko, bo niby dyszę jak lokomotywa, ale Adam zostaje z tyłu i ryczy " nie pędź tak!!!". Quote
majuska Posted May 4, 2012 Posted May 4, 2012 No to gratuluję, rzeczywiście nieźle sobie radzisz Florentynko, a Ty Andzike oczywiście leżakujesz i nie forsujesz się, prawda? A mamanabank jak tam?? Zameldować się!!! Quote
Florentynka Posted May 4, 2012 Posted May 4, 2012 właśnie, właśnie, jak tam mamajeszczebardziejnabank? Radzę sobie, owszem, ale jak pomyślę że za miesiąc ( albo z groszami, zależy który z 5 proponowanych terminów młody wybierze) będziemy mieć w domu dziecko... no nie ogarniam! Quote
Andzike Posted May 4, 2012 Posted May 4, 2012 mamajeszczebardziejnabank miała uskuteczniać syndrom wicia gniazda w długi weekend, więc nie wiem czy już się odgruzowała z folii malarskiej ... ;) U mnie to jest tak, że jakbym nie wiedziała, że coś jest nie tak, to bym się czuła zdecydowanie lepiej czyli tak jak do tej pory. A tak to każde ukłucie, każdy płytszy oddech czy twardnienie brzucha i ja zaczynam się stresować :( do dooo.... :shake: Florentynka, ale to leci... !!! Ja też nie ogarniam, zupełnie :roll: Quote
majuska Posted May 4, 2012 Posted May 4, 2012 Przyjdzie czas że ogarniecie, powiedzmy...bo ja do tej pory czasem nie ogarniam jeszczem :) Quote
Andzike Posted May 4, 2012 Posted May 4, 2012 majuska napisał(a):Przyjdzie czas że ogarniecie, powiedzmy...bo ja do tej pory czasem nie ogarniam jeszczem :) No pięknie... to nas pocieszyłaś... :D Quote
Florentynka Posted May 4, 2012 Posted May 4, 2012 oj tam, najwyżej nie ogarniemy, potoczy się swoim trybem i jakoś będzie też, tyle że nie ogarnięte ;) Andzike, Ty się nie stresuj ! Stres szkodzi! Quote
Andzike Posted May 4, 2012 Posted May 4, 2012 Florentynka napisał(a):oj tam, najwyżej nie ogarniemy, potoczy się swoim trybem i jakoś będzie też, tyle że nie ogarnięte ;) Andzike, Ty się nie stresuj ! Stres szkodzi! Hehe, bardzo mi się ten plan podoba :) zawsze to łatwiej nie ogarniać w kupie, prawda? ;) No wiem, wiem, staram się... :shake: oby do przodu! :) Quote
mamanabank Posted May 5, 2012 Posted May 5, 2012 (edited) O, ja jestem permanentnie nieogarnięta, a tak uwielbiam mieć różne rzeczy na miejscu, porządek... ech odległe marzenie, słodkie wspomnienie... z drugiej strony takie życie pełne niespodzianek kształci osobowość i być może inteligencję i nie pozwala na zapaść, bo ciągle trzeba się organizować od nowa. Tosia, słuchajcie postawiła mnie tak do pionu, że sama nie mogę uwierzyć. Bujałam się jak dawno skończona sześćdziesiątka czekając, z grubsza rzecz biorąc, głównie na wieczny spokój i raz na zawsze ustalony porządek w mogiłce. Dlatego również nie wyobrażam sobie co będzie za te kilkanaście tygodni, po prostu nie pamiętam jak to było, liczę na intuicję, ale to w przyszłości. Teraz rzeczywiście udzielił mi się syndrom wicia, już się odgruzowałam, miejsce jako tako przygotowane i choć kosztowało to mnóstwo wysiłku, nie mogłam się powstrzymać. Przynajmniej częściowo staram się ograniczyć nadchodzące niespodzianki i najbardziej boję się różnych reakcji organizmu, no bo niech mnie cholera dopadnie taki baby blues, to pozamiatane, kto ogarnie tę moją domową drużynę narodową? Mogę sobie mieć wszystko ogarnięte, ale na zmęczenie i te gupie hormony nie mam wpływu, choć stałam się miłośniczką meliski w ostatnim czasie. Dostrzegam w sobie nutkę histerii w sytuacjach codziennych, które w ogóle nie powinny mnie przerastać, jak notorycznie wracanie na spacerze po Mopika przynoszącego patyczek obcym ludziom i głuchego na moje wołanie, albo kłótnia dzieciarni... przychodzą mi do głowy wtedy wyłącznie rozwiązania ostateczne: Mopika zostawić, dzieci pozabijać - krótka piłka. Ale wiem, że to ze zmęczenia, bo jak ciężko łazić, to jeszcze trudniej wracać i pokonywać tę samą trasę dwa razy, a poza tym rozłazi się ten porządek, który chce się mieć, a się nie ma. Jurek powiedział wczoraj, że wyląduję w psychiatryku. Pewnie ma rację. Edited May 5, 2012 by mamanabank Quote
majuska Posted May 5, 2012 Posted May 5, 2012 mamonabank jak Ty ogarnęłaś bliźniaki to teraz będą Hawaje :) ja często w chwilach totalnego chaosu myślałam sobie wlaśnie o Tobie, albo o niejakiej kłaczek z Babyboom, jak Wy dawałyście radę przy bliźniakach:-o:lol:..wielki, wielki szacun:lol: dla pocieszenia powiem Wam , że czas to mi tak zapie...ala, że nie wiem jak to się stało, ale jutro nam stuka pół roczku, więc juz o te pół roczku bliżej do jakiś spokojniejszych czasów, chociaż ja nie narzekam, na prawdę upajam się tym moim macierzyństwem, pomimo tego czasowego nieogarnięcia, nie jest mi źle, plusy znacznie przewyższają minusy ( czyli niewyspanie, burdel, wydatki itp. ;) ) mogłabym tak z młodą siedzieć jeszcze parę lat w domu, dobrze mi z tym...jak pomyślę o powrocie do pracy to mi się "marsowa" mina robi tylko :roll: Pozwoliłam sobie wczoraj na Redsa Żurawinowego:cool3: ( taka malusieńka patologia;) ) Quote
mamanabank Posted May 6, 2012 Posted May 6, 2012 Bardzo liczę na te Hawaje, moje dziewczyny już od października ćwiczą hula hula :-D Redsa Ci zazdroszczę i żałuję, że wiem tyle na temat ewentualnych skutków picia alkoholu w ciąży, niestety nie ma bezpiecznej dawki, a nawet jak jest to co mi po takiej dawce... ;-) Myślę o Tobie Florentynko, oj myślę, czerwiec się zbliża, prawdę mówiąc to nie mogę się doczekać. A imię, wykluło się? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.