Jump to content
Dogomania

Lucia - 8-letnia mała sunia z wielkim sercem. MA DOM !!!


Recommended Posts

  • Replies 4.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nam wczoraj Maja na łąkach za blokiem poszła w trawy, leżała tam z pół godziny i coś żarła, byłam pewna, że znalazłą jakąś padlinę i nie chciałam tego nawet oglądać, a potem ona łaskawie przylazła a w mordzie były resztki orzechów włoskich z łupinami:roll:

Posted

[quote name='majuska']Nam wczoraj Maja na łąkach za blokiem poszła w trawy, leżała tam z pół godziny i coś żarła, byłam pewna, że znalazłą jakąś padlinę i nie chciałam tego nawet oglądać, a potem ona łaskawie przylazła a w mordzie były resztki orzechów włoskich z łupinami:roll:[/QUOTE]

Nelka uwielbia jeździć do aikowo nie tylko z powodów oczywistych, ale też z miłości do orzechów, których o tej porze roku leży mnóstwo :)

Florentynka, zdjęcia jak zawsze boskie :D

Posted

Chodzimy sobie teraz na spacerki, według systemu. Znaczy Gjalpo zawsze, a do tego jakaś suka lub dwie. Dziś padło na parówę szarą. Puściłam ją w polach, bo ona generalnie grzeczna. I nie wiem, co francy odwaliło, ale uciekła z tego pola i wylazła na drogę!!! Mało co tam jeździ , na szczęście, ale jednak czasem jeździ! Jeszcze mi tą drogą spierniczała w stronę domu. Ryknęłam na nią, wróciła i za karę do końca spaceru szła na smyczy. Albowiem niegodna zaufania jest!

Posted

Becia, jakbyś wypiętym tyłkiem sterczała w stronę wyjeżdżającego z za zakrzaczonego zakrętu samochodu i widziała przed sobą tą obrzydłą parówę, która się zastanawia, tkwiąc na środku jezdni, czy przyjść czy uciekać dalej, a do tego jeszcze miała świadomość, że w polu porzuciłaś własną matkę z 60 kilogramowym potworem na uwięzi, który mimo że dostał komendę "czekaj" może w każdej chwili uznać, że jednak trzeba sprawdzić co się dzieje na tej drodze, to też by Cię krew zalała!!!
Wiedziałam, że torba potrafi uciec z ogrodu, ale na spacerach zawsze się trzymała blisko i bardzo ładnie reagowała na wołanie, a tu taki numer!!!!

  • 3 weeks later...
Posted

Bezcenne - przywitanie z parówkami po 10 dniowej nieobecności. Od wczoraj się witają, bez przerwy i wylewnie. Pchają się przy tym, drą mordy i drą garderobę, ale są kochane wprost niemożliwie.
Aczkolwiek Łucja Pani Matce świństwo zrobiła, bo uciekła w wieś bladym świtem i przez godzinę kazała się szukać. Podły lemur.
Nie najlepiej zniosły szczeniaczka na tymczasie, moje paróweczki biedne. To jednak zupełnie inna bajka, jak my jesteśmy. Ale jak zostalismy wymienieni na małego bernenczyka, to parówy postanowiły mu uprzykrzyć życie. Ponoć całkiem skuteczne w tym były.

Posted

To ci podły lemur :evil_lol:, ciekawi mnie czy by sama wróciła gdyby jej nikt nie szukał ? Poza tym jestem pełna podziwu dla was, że potraficie chodzić po wsi i odnależć psa, czy ona ma stale ścieżki ?

Posted

Mniej więcej stałe. Wychodzi na to, że ostatnio niestety zakres się jej zwiększył, bo chodzimy z nią na spacery i ma rozpoznany szerszy teren.
Wydaje mi się, że ona sama wraca, tylko ze wraca głupio. Znajduje się na przykład za siatką u sąsiadów i nie umie, biedactwo, znaleźć sobie dziury, żeby wrócić, więc tkwi przy siatce i płacze. Poza tym nie znoszę tych jej samodzielnych wypadów, bo się boję, że coś się zołzie może stać.

Posted

No nie!!!! Dziś znów uciekła!!! Zamiast wypić w spokoju poranną kawę musiałam biegać po wsi i szukać zakały! W dodatku w zimowych butach z futrem, bo tylko takie udało mi się znaleźć - wszystkie buty zostały gdzieś ewakuowane z powodu szczeniaka; ja tu w nerwach, bez kawy, bez butów, z mokrym łbem...ech.
Na szczęście szybko się franca znalazła. Adam poszedł łatać dziury ( wykopała sobie przejście pod siatką, torba szara). Pisząc tego posta szczęśliwie wypatrzyłam moje buty na schodach do Lukrecjowego loftu, uff.

Posted

To chyba nie tak, że coraz częstsze - ona ucieka okresowo. Matce uciekła, bo nas nie było, a teraz uciekła, bo nam demonstruje, ze jest niedopieszczona i mamy się nią zajmować - czyli latać po wsi drąc włosy z głowy.
Doświadczenie poucza, że ona nie łazi daleko. Z reguły znajdujemy ją blisko domu, najdalsza wyprawa to pod osławiony bar Gol, ale to było dawno. Podejrzewam, że jest w niej jakiś zew natury i wewnętrzna przekora - ona się kręci po okolicy i cały czas jest blisko, chowa się po rowach i krzakach i czerpie satysfakcję z faktu, że jest ucieknięta. Wypatrzona i zawołana grzecznie wraca, nie usiłuje zwiewać dalej. Czyżby świadomość robienia nas w konia sprawiała jej radość?
Ogrodzenie zostało uszczelnione i nie spuszczam zołzy z oka. Pocieszające, że ogród łysieje, więc będzie jej trudniej chować się po krzakach.
Za cholerę nie rozumiem, o co jej chodzi z tymi ucieczkami. W każdym razie zdwajam czujność, zwłaszcza, że nie mam pojęcia czy nie wisi nad nami widmo cieczki - mogło jej się poprzestawiać wszystko, po tej ciąży urojonej itd. No ale o cieczce będziemy wiedzieć odpowiednio wcześnie, od tego jest Gjalpon. Że też nie można ciachnąć upierdliwej parówy...
Zaraz pojedziemy na skład budowlany po pręty zbrojeniowe - mocujemy nimi siatkę do ziemi, wtedy ta cholera nie ma szans odgiąć siatki i się podkopać.

Posted

STawiam na nią,ze cos wymyśli,a TY bedziesz miała o czym pisac.Mój jamniorowaty uciekał podkopami...,ze wstydem sama nocą zrobiłam podmurówke z kostki łacząc to zalewa cementową to drań na drugi dzien zaczął sie skrobać i przeskakiwać.Celował tak,by w razie niepowodzenia nie potłuc sie tylko zleciec w bukszpan...Był męską parówą,wiec tyłek ciężki,ale i tak mu sie udawało.

Posted

ale tak sobie myślę ,że Łucja to nieźle kombinuje , tak siedzi pewnie na kanapie i zastanawia się ,że fajnie by było nieco połazić za ogrodzeniem ...
ma duszę wolną i niezależną , może kiedyś ktoś pozwalał jej na takie wędrówki i się nauczyła
to jest trudne oduczyć psa włóczęgostwa
oj Łućka , Ty się zastanów , drugiego takiego domku nie znajdziesz ...

Posted

halcia napisał(a):
STawiam na nią,ze cos wymyśli,a TY bedziesz miała o czym pisac.Mój jamniorowaty uciekał podkopami...,ze wstydem sama nocą zrobiłam podmurówke z kostki łacząc to zalewa cementową

Właśnie usiłowałam sobie wyobrazić robienie podmurówki by night. Obliczyłam, że u mnie to by było jakieś pół kilometra bieżącego tej podmurówki. To chyba muszę podjazd rozebrać, żeby pozyskać kostkę. I zamówić cichutką nocną betoniareczkę.
figa33 napisał(a):
ale tak sobie myślę ,że Łucja to nieźle kombinuje , tak siedzi pewnie na kanapie i zastanawia się ,że fajnie by było nieco połazić za ogrodzeniem ...
ma duszę wolną i niezależną , może kiedyś ktoś pozwalał jej na takie wędrówki i się nauczyła
to jest trudne oduczyć psa włóczęgostwa
oj Łućka , Ty się zastanów , drugiego takiego domku nie znajdziesz ...

No tak myślę, że ona się włóczyła samopas i tak jej zostało. Wcale nie szuka innego domu, zgubić też się nie chce, chętnie do nas wraca i chyba jest tu szczęśliwa. Po prostu lubi sobie połazić samowolnie. Ale koniec z tym!

Posted

Nie polezie, za dużo luda się tam kręci. Zresztą wczoraj ogrodzenie zostało uszczelnione, a parówa chyba miała swoją porcję satysfakcji po wczorajszej ucieczce, bo wychodzi tylko na siusiu i wraca na kanapę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...