Florentynka Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 To chyba zależy od cech osobniczych. U mnie psy rozwinęły raczej abnegację, która skądinąd zawsze dobrze się zapowiadała ;) Quote
majuska Posted October 2, 2011 Posted October 2, 2011 Nam wczoraj Maja na łąkach za blokiem poszła w trawy, leżała tam z pół godziny i coś żarła, byłam pewna, że znalazłą jakąś padlinę i nie chciałam tego nawet oglądać, a potem ona łaskawie przylazła a w mordzie były resztki orzechów włoskich z łupinami:roll: Quote
Florentynka Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 Pospamujemy troszkę u Łucji, a co: http://www.youtube.com/watch?v=upYIVX9-t7w Quote
Andzike Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 [quote name='majuska']Nam wczoraj Maja na łąkach za blokiem poszła w trawy, leżała tam z pół godziny i coś żarła, byłam pewna, że znalazłą jakąś padlinę i nie chciałam tego nawet oglądać, a potem ona łaskawie przylazła a w mordzie były resztki orzechów włoskich z łupinami:roll:[/QUOTE] Nelka uwielbia jeździć do aikowo nie tylko z powodów oczywistych, ale też z miłości do orzechów, których o tej porze roku leży mnóstwo :) Florentynka, zdjęcia jak zawsze boskie :D Quote
majuska Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 Florentynko myślisz, że Gjalpo nie ma nic przeciwko upublicznieniu filmiku z jego beztroskim pluskaniem się:razz:? Quote
Florentynka Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 Na wszelki wypadek nie pytałam. Ale pewnie nie ma, facet nie ma żadnych kompleksów ;) Quote
majuska Posted October 3, 2011 Posted October 3, 2011 [quote name='Florentynka']Na wszelki wypadek nie pytałam. Ale pewnie nie ma, facet nie ma żadnych kompleksów ;)[/QUOTE] A co ma mieć, niezłe ciacho z niego :) Quote
Florentynka Posted October 6, 2011 Posted October 6, 2011 Chodzimy sobie teraz na spacerki, według systemu. Znaczy Gjalpo zawsze, a do tego jakaś suka lub dwie. Dziś padło na parówę szarą. Puściłam ją w polach, bo ona generalnie grzeczna. I nie wiem, co francy odwaliło, ale uciekła z tego pola i wylazła na drogę!!! Mało co tam jeździ , na szczęście, ale jednak czasem jeździ! Jeszcze mi tą drogą spierniczała w stronę domu. Ryknęłam na nią, wróciła i za karę do końca spaceru szła na smyczy. Albowiem niegodna zaufania jest! Quote
Becia66 Posted October 6, 2011 Author Posted October 6, 2011 [quote name='Florentynka'] Albowiem niegodna zaufania jest![/QUOTE] nie zgadzam się !!! Zostaw w spokoju parówę szarą i przenieś się na inną :diabloti:. Quote
majuska Posted October 6, 2011 Posted October 6, 2011 A odeślij, ja biorę, wyślę Ci adres na PW Quote
Becia66 Posted October 6, 2011 Author Posted October 6, 2011 [quote name='Florentynka']A z tą szarą co, odesłać ?[/QUOTE] e tam, od razu odesłać. Dać jej spokój i nie narzekać. Quote
Florentynka Posted October 6, 2011 Posted October 6, 2011 Becia, jakbyś wypiętym tyłkiem sterczała w stronę wyjeżdżającego z za zakrzaczonego zakrętu samochodu i widziała przed sobą tą obrzydłą parówę, która się zastanawia, tkwiąc na środku jezdni, czy przyjść czy uciekać dalej, a do tego jeszcze miała świadomość, że w polu porzuciłaś własną matkę z 60 kilogramowym potworem na uwięzi, który mimo że dostał komendę "czekaj" może w każdej chwili uznać, że jednak trzeba sprawdzić co się dzieje na tej drodze, to też by Cię krew zalała!!! Wiedziałam, że torba potrafi uciec z ogrodu, ale na spacerach zawsze się trzymała blisko i bardzo ładnie reagowała na wołanie, a tu taki numer!!!! Quote
Florentynka Posted October 6, 2011 Posted October 6, 2011 [quote name='majuska']A odeślij, ja biorę, wyślę Ci adres na PW[/QUOTE] Kangura, Łucję... a co na to Buba? Quote
Florentynka Posted October 26, 2011 Posted October 26, 2011 Bezcenne - przywitanie z parówkami po 10 dniowej nieobecności. Od wczoraj się witają, bez przerwy i wylewnie. Pchają się przy tym, drą mordy i drą garderobę, ale są kochane wprost niemożliwie. Aczkolwiek Łucja Pani Matce świństwo zrobiła, bo uciekła w wieś bladym świtem i przez godzinę kazała się szukać. Podły lemur. Nie najlepiej zniosły szczeniaczka na tymczasie, moje paróweczki biedne. To jednak zupełnie inna bajka, jak my jesteśmy. Ale jak zostalismy wymienieni na małego bernenczyka, to parówy postanowiły mu uprzykrzyć życie. Ponoć całkiem skuteczne w tym były. Quote
Becia66 Posted October 26, 2011 Author Posted October 26, 2011 To ci podły lemur :evil_lol:, ciekawi mnie czy by sama wróciła gdyby jej nikt nie szukał ? Poza tym jestem pełna podziwu dla was, że potraficie chodzić po wsi i odnależć psa, czy ona ma stale ścieżki ? Quote
Florentynka Posted October 26, 2011 Posted October 26, 2011 Mniej więcej stałe. Wychodzi na to, że ostatnio niestety zakres się jej zwiększył, bo chodzimy z nią na spacery i ma rozpoznany szerszy teren. Wydaje mi się, że ona sama wraca, tylko ze wraca głupio. Znajduje się na przykład za siatką u sąsiadów i nie umie, biedactwo, znaleźć sobie dziury, żeby wrócić, więc tkwi przy siatce i płacze. Poza tym nie znoszę tych jej samodzielnych wypadów, bo się boję, że coś się zołzie może stać. Quote
Florentynka Posted October 27, 2011 Posted October 27, 2011 No nie!!!! Dziś znów uciekła!!! Zamiast wypić w spokoju poranną kawę musiałam biegać po wsi i szukać zakały! W dodatku w zimowych butach z futrem, bo tylko takie udało mi się znaleźć - wszystkie buty zostały gdzieś ewakuowane z powodu szczeniaka; ja tu w nerwach, bez kawy, bez butów, z mokrym łbem...ech. Na szczęście szybko się franca znalazła. Adam poszedł łatać dziury ( wykopała sobie przejście pod siatką, torba szara). Pisząc tego posta szczęśliwie wypatrzyłam moje buty na schodach do Lukrecjowego loftu, uff. Quote
Becia66 Posted October 27, 2011 Author Posted October 27, 2011 niepokojące że te ucieczki coraz częstsze, aż mrozi mnie myśl, że kiedyś gdzieś dalej się zapuści i nie wróci. Quote
Florentynka Posted October 27, 2011 Posted October 27, 2011 To chyba nie tak, że coraz częstsze - ona ucieka okresowo. Matce uciekła, bo nas nie było, a teraz uciekła, bo nam demonstruje, ze jest niedopieszczona i mamy się nią zajmować - czyli latać po wsi drąc włosy z głowy. Doświadczenie poucza, że ona nie łazi daleko. Z reguły znajdujemy ją blisko domu, najdalsza wyprawa to pod osławiony bar Gol, ale to było dawno. Podejrzewam, że jest w niej jakiś zew natury i wewnętrzna przekora - ona się kręci po okolicy i cały czas jest blisko, chowa się po rowach i krzakach i czerpie satysfakcję z faktu, że jest ucieknięta. Wypatrzona i zawołana grzecznie wraca, nie usiłuje zwiewać dalej. Czyżby świadomość robienia nas w konia sprawiała jej radość? Ogrodzenie zostało uszczelnione i nie spuszczam zołzy z oka. Pocieszające, że ogród łysieje, więc będzie jej trudniej chować się po krzakach. Za cholerę nie rozumiem, o co jej chodzi z tymi ucieczkami. W każdym razie zdwajam czujność, zwłaszcza, że nie mam pojęcia czy nie wisi nad nami widmo cieczki - mogło jej się poprzestawiać wszystko, po tej ciąży urojonej itd. No ale o cieczce będziemy wiedzieć odpowiednio wcześnie, od tego jest Gjalpon. Że też nie można ciachnąć upierdliwej parówy... Zaraz pojedziemy na skład budowlany po pręty zbrojeniowe - mocujemy nimi siatkę do ziemi, wtedy ta cholera nie ma szans odgiąć siatki i się podkopać. Quote
halcia Posted October 27, 2011 Posted October 27, 2011 STawiam na nią,ze cos wymyśli,a TY bedziesz miała o czym pisac.Mój jamniorowaty uciekał podkopami...,ze wstydem sama nocą zrobiłam podmurówke z kostki łacząc to zalewa cementową to drań na drugi dzien zaczął sie skrobać i przeskakiwać.Celował tak,by w razie niepowodzenia nie potłuc sie tylko zleciec w bukszpan...Był męską parówą,wiec tyłek ciężki,ale i tak mu sie udawało. Quote
figa33 Posted October 27, 2011 Posted October 27, 2011 ale tak sobie myślę ,że Łucja to nieźle kombinuje , tak siedzi pewnie na kanapie i zastanawia się ,że fajnie by było nieco połazić za ogrodzeniem ... ma duszę wolną i niezależną , może kiedyś ktoś pozwalał jej na takie wędrówki i się nauczyła to jest trudne oduczyć psa włóczęgostwa oj Łućka , Ty się zastanów , drugiego takiego domku nie znajdziesz ... Quote
Florentynka Posted October 27, 2011 Posted October 27, 2011 halcia napisał(a):STawiam na nią,ze cos wymyśli,a TY bedziesz miała o czym pisac.Mój jamniorowaty uciekał podkopami...,ze wstydem sama nocą zrobiłam podmurówke z kostki łacząc to zalewa cementową Właśnie usiłowałam sobie wyobrazić robienie podmurówki by night. Obliczyłam, że u mnie to by było jakieś pół kilometra bieżącego tej podmurówki. To chyba muszę podjazd rozebrać, żeby pozyskać kostkę. I zamówić cichutką nocną betoniareczkę. figa33 napisał(a):ale tak sobie myślę ,że Łucja to nieźle kombinuje , tak siedzi pewnie na kanapie i zastanawia się ,że fajnie by było nieco połazić za ogrodzeniem ... ma duszę wolną i niezależną , może kiedyś ktoś pozwalał jej na takie wędrówki i się nauczyła to jest trudne oduczyć psa włóczęgostwa oj Łućka , Ty się zastanów , drugiego takiego domku nie znajdziesz ... No tak myślę, że ona się włóczyła samopas i tak jej zostało. Wcale nie szuka innego domu, zgubić też się nie chce, chętnie do nas wraca i chyba jest tu szczęśliwa. Po prostu lubi sobie połazić samowolnie. Ale koniec z tym! Quote
majuska Posted October 28, 2011 Posted October 28, 2011 Ale koniec z tym! No nie wiem, nie wiem, Heloween za pasem a u Was cmentarz za płotem, nie polezie??:cool3::evil_lol: Quote
Florentynka Posted October 28, 2011 Posted October 28, 2011 Nie polezie, za dużo luda się tam kręci. Zresztą wczoraj ogrodzenie zostało uszczelnione, a parówa chyba miała swoją porcję satysfakcji po wczorajszej ucieczce, bo wychodzi tylko na siusiu i wraca na kanapę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.