Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 984
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

szukają dobrego domu jak piesek jest jeszcze w Polsce, potem dopiero organizuje sie transport... psiunia musiałaby tu poczekać w jakimś dt i musiałaby być wysterylizowana.

Posted

kikou napisał(a):
szukają dobrego domu jak piesek jest jeszcze w Polsce, potem dopiero organizuje sie transport... psiunia musiałaby tu poczekać w jakimś dt i musiałaby być wysterylizowana.

no to jest szansa dla spanielki, tylko ktoś musi ją na Dt przygarnąć czasowo........
Wanda a kiedy tam jedziesz?

Posted

Skoro psoci, to raczej można się domyślać czemu trafiła na wieś. Bo z tego co zrozumiałam została przywieziona tym ludziom przez rodzinę, która w ten sposób się jej pozbyła. Czyli kiedyś musiała mieszkać w domu i "za karę" wylądowała na wsi. A to bardzo komplikuje sprawę. :shake:

Posted

[quote name='enia']no to jest szansa dla spanielki, tylko ktoś musi ją na Dt przygarnąć czasowo...(...)
Szansa, fakt, jedynie to "tylko" czyni różnicę. Oby się ktoś taki pojawił.

Posted

wanda szostek napisał(a):
"W domu nigdy nie była, bo psoci, jest nie duża"


Miałam kiedyś sąsiadów co sprawili dzieciom spanielka. A szczeniak jak to szczeniak sikał jak rodzice byli w pracy a dzieciaki w szkole i obgryzał wszystko co się dało. Psiak zabawek nawet zbytnio nie miał... Dość szybko się go "pozbyli" (nie wiem gdzie i komu bo byłam wtedy jeszcze w podstawówce więc z kilkanaście lat temu to było).

To że psoci może oznaczać, że psiak nie miał czym się bawić i niszczył. Tym bardziej że szczeniaki lubią podgryzać. Pewnie rodzinka też nie mogła się pogodzić z tym że młodziutkie zwierzątko nie potrafi jeszcze sygnalizować, że chce się jej siusiu. A zamiast pomęczyć się troszkę i nauczyć psiaka to lepiej oddać. Niestety tak to jest jak ludzie biorą psa i myślą że od razu wszystko będzie umiał...

Dlatego mam wielką nadzieję że spanielka nie jest nie wiadomo jakim psotnikiem a ten osąd powstał bo była szczeniakiem i zachowywała się jak na zdrowego szczeniaka przystało.

Tym bardziej, że sama miałam doświadczenie z psem, który obgryzał mi ściany, okna, fotele, meble, książki i wszystko co wpadało mu pod mordkę... Wiadomo, że bywałam zła jak widziałam do czego zdolny jest psiak ale to przecież jego natura (wiem że są także szczeniaki które nie niszczą nic). Tak samo jak dzieci mają głupie pomysły tak samo szczeniaki mają "swoje młodzieńcze prawa". Dla mnie niszczenie przez szczeniaka jest normalką i oczywiste jest by uczyć małego jak ma si zachowywać. Zapewnić mu zabawki ale takie by go straszliwie interesowały i by zabawa nimi wykańczała go totalnie. Sama doszłam do takiego momentu, że jak zabawki nudziły to napychałam skarpetki (czyste) ;) smakołykami a psiak godzinami kombinował by je stamtąd wyciągnąć. Bywały momenty że takie skarpety wciągały bardziej niż napchane smaczkami "kongo" czy podobny w zastosowaniu "Ork". Wolałam chodzić boso :evil_lol: ale pies miał superową zabawę a po dorwaniu się do smaczków po prostu padał na przysłowiowy "pysk".

Nie piszę tego by się chwalić czy coś w tym stylu. Tylko by pokazać, że dla mnie szczeniak ma prawo do niszczenia. Ale trzeba go także nauczyć, że do zabawy są zabawki a nie krem nivea (zjedzony przez mojego w całości) czy obgryzanie sprzętu komputerowego... czy jakieś inne rzeczy.

Wiadomo także że spaniele są żywymi psiakami a ci ludzie to chyba myśleli że będzie siedzieć całymi dniami na kanapie i nawet na siku to tylko raz dziennie. Mogli pomyśleć i sobie pluszowego psa kupić...

Ciekawe w jaki sposób traktowali dzieci jak im coś zniszczyły..... albo spsociły...

Posted

[quote name='żabusia']A może by zrobić tak:
Naliczyłam nas tu ponad 20 osób. W hoteliku u Pati (Zabraniec koło W-wy od strony Siedlec) doba za spanielka kosztuje 15 pln.

http://www.dogomania.pl/forum/f937/hotelik-dla-psow-witamy-psiaki-w-potrzebie-takze-pupilki-dogomaniakow-119880/

Gdyby każdy z nas, no powiedzmy 15 osób, sfinansował 1 dobę to można by umieścić spanielkę na 2 tygodnie w tym hoteliku. Trzeba by to oczywiście najpierw omówić z Pati.

Jeżeli chodzi o transport suni do hoteliku to mogę się tego podjąć ale w zwykły dzień i w godzinach pracy czyli około-południowych.

Jeżeli się okaże, że sunia rzeczywiście bardzo rozrabia to ... no właśnie to trzeba by jeszcze przemyśleć :roll: ale jeżeli nie rozrabia aż tak bardzo (nie zachowuje się jak mały gryzoń), to znaczy jest to do opanowania, to na 70% mogłabym zabrać ją do siebie na DT, choć mam już 7 psów na stanie.

Co Wy, Kochani na to????
Jestem za, bardzo dobry pomysł. :p

Posted

A może by zrobić tak:
Naliczyłam nas tu ponad 20 osób. W hoteliku u Pati (Zabraniec koło W-wy od strony Siedlec) doba za spanielka kosztuje 15 pln.

http://www.dogomania.pl/forum/f937/hotelik-dla-psow-witamy-psiaki-w-potrzebie-takze-pupilki-dogomaniakow-119880/

Gdyby każdy z nas, no powiedzmy 15 osób, sfinansował 1 dobę to można by umieścić spanielkę na 2 tygodnie w tym hoteliku. Trzeba by to oczywiście najpierw omówić z Pati.

Jeżeli chodzi o transport suni do hoteliku to mogę się tego podjąć ale w zwykły dzień i w godzinach pracy czyli około-południowych.

Jeżeli się okaże, że sunia rzeczywiście bardzo rozrabia to ... no właśnie to trzeba by jeszcze przemyśleć :roll: ale jeżeli nie rozrabia aż tak bardzo (nie zachowuje się jak mały gryzoń), to znaczy jest to do opanowania, to na 70% mogłabym zabrać ją do siebie na DT, choć mam już 7 psów na stanie.

Co Wy, Kochani na to????

Posted

Ten plan jest dobry pod warunkiem, że wszystko pójdzie dobrze, czyli:

- mała nie jest gryzoniem i
- mi uda się skutecznie podejść partnera aby się zgodził na kolejne 4 łapy.

Nauczona doświadczeniem wiem, że w życiu nie zawsze wszystko idzie dobrze, zatem trzeba także wymyślić plan awaryjny na wypadek, gdyby sunia była gryzoniem, no i A. zagroził mi wyprowadzeniem się i zostawieniem mnie z ośmioma psami (niestety ma się gdzie wyprowadzić).

Hm... Aby ruszyć z miejsca muszę w odpowiednim momencie puścić balon próbny w jego stronę i zobaczyć jaka będzie reakcja, choć mówię Wam, na myśl o kolejnej awanturze o kolejnego psa (ostatnia była w grudniu, gdy doszła siódma suńka), robi mi się słabo... Ale cóż, inaczej się chyba nie da, bo zdaje się od tego wszystko zależy.

Posted

Franca81 napisał(a):
Miałam kiedyś sąsiadów co sprawili dzieciom spanielka. A szczeniak jak to szczeniak sikał jak rodzice byli w pracy a dzieciaki w szkole i obgryzał wszystko co się dało. Psiak zabawek nawet zbytnio nie miał... Dość szybko się go "pozbyli" (nie wiem gdzie i komu bo byłam wtedy jeszcze w podstawówce więc z kilkanaście lat temu to było).

To że psoci może oznaczać, że psiak nie miał czym się bawić i niszczył. Tym bardziej że szczeniaki lubią podgryzać. Pewnie rodzinka też nie mogła się pogodzić z tym że młodziutkie zwierzątko nie potrafi jeszcze sygnalizować, że chce się jej siusiu. A zamiast pomęczyć się troszkę i nauczyć psiaka to lepiej oddać. Niestety tak to jest jak ludzie biorą psa i myślą że od razu wszystko będzie umiał...

Dlatego mam wielką nadzieję że spanielka nie jest nie wiadomo jakim psotnikiem a ten osąd powstał bo była szczeniakiem i zachowywała się jak na zdrowego szczeniaka przystało.

Tym bardziej, że sama miałam doświadczenie z psem, który obgryzał mi ściany, okna, fotele, meble, książki i wszystko co wpadało mu pod mordkę... Wiadomo, że bywałam zła jak widziałam do czego zdolny jest psiak ale to przecież jego natura (wiem że są także szczeniaki które nie niszczą nic). Tak samo jak dzieci mają głupie pomysły tak samo szczeniaki mają "swoje młodzieńcze prawa". Dla mnie niszczenie przez szczeniaka jest normalką i oczywiste jest by uczyć małego jak ma si zachowywać. Zapewnić mu zabawki ale takie by go straszliwie interesowały i by zabawa nimi wykańczała go totalnie. Sama doszłam do takiego momentu, że jak zabawki nudziły to napychałam skarpetki (czyste) ;) smakołykami a psiak godzinami kombinował by je stamtąd wyciągnąć. Bywały momenty że takie skarpety wciągały bardziej niż napchane smaczkami "kongo" czy podobny w zastosowaniu "Ork". Wolałam chodzić boso :evil_lol: ale pies miał superową zabawę a po dorwaniu się do smaczków po prostu padał na przysłowiowy "pysk".

Nie piszę tego by się chwalić czy coś w tym stylu. Tylko by pokazać, że dla mnie szczeniak ma prawo do niszczenia. Ale trzeba go także nauczyć, że do zabawy są zabawki a nie krem nivea (zjedzony przez mojego w całości) czy obgryzanie sprzętu komputerowego... czy jakieś inne rzeczy.

Wiadomo także że spaniele są żywymi psiakami a ci ludzie to chyba myśleli że będzie siedzieć całymi dniami na kanapie i nawet na siku to tylko raz dziennie. Mogli pomyśleć i sobie pluszowego psa kupić...

Ciekawe w jaki sposób traktowali dzieci jak im coś zniszczyły..... albo spsociły...



Zgadzam się z Tobą całkowicie, że taki był scenariusz. Pomysł ze skarpeta mi się spodobał i kopiłam go na przyszłość. Człowiek ciągle czegoś się uczy. Mam sunię koło 2 lat na DT która niszczy, ale ze skarpetą to ona by się momentalnie uporała dlatego ja preferuję grupą kość taką którą można skrobać a nie bardzo daje się ugryźć.

Wracając do spanielki nawet jeżeli to ten scenariusz to ona od prawie trzech lat siedzi w oborze i nikt się nią nie zajmuje. Nikt nie pracował nad jej wychowaniem. Tu będzie potrzebna porządna praca z tym pieskiem.

Odnośnie pomysłu żabusi. Kategorycznie żabusiu nie zgadzam się na jeszcze jednego psa u Ciebie. Dobry układ w rodzinie to rzecz bardzo ważna i nie wolno jego nadwerężać.Znasz przysłowie "Dopóty dzban wode nosi, dopóki sie ucho nie urwie". Zadbaj więc o dobre relacje w ramach tego stada które juz posiadasz i nie kuś losu. To również dla dobra tych psów, bo co będzie jak przeholujesz tak, ze dostaniesz ultimatum. Dzięki Ci, że masz dobre, wrażliwe serce i chcesz pomóc, pomozesz inaczej. Czuję, że będę musiała Cię monitorować.;)

Jest nas tyle i spokojnie cos wymyślimy i jakiś sposób znajdziemy. Ja też o tym myślę nie tylko zwalam to na Was a to że jesteście razem ze mna pomaga mi i wiem, że w grupie zawsze łatwiej i coś wyjdzie. Gorzej jak człowiek jest sam z problemem i tylko zdany na siebie i jeszcze znacznie ograniczony w możliwościach.

Posted

Niestety ma Pani rację Pani Wandziu. Jeżeli zrobię jakiś błąd wszystko może mi się zawalić, jednak łudzę się, że jeszcze ten jeden, ostatni raz się uda, stąd mój pomysł aby jednak podjąć ryzyko. Sama już nie wiem co tu robić.

Posted

To co robimy? Moze Wanda porobi zdjécia suczki na poczátek, bo nie wiem czy jest já gdzie zabierac narazie :shake:

Moze jak bédá deklaracje to umiescimy já w hoteliku, choc na poczátek, zeby sprawdzic (najwazniejsze), czy nie ma cocker rage. Bez tego mozna dac psu szansé- po wykluczeniu problemu psychicznego (niestety, nieuleczalnego).

Na poczátek zadeklarujé 50zl miesiécznie.

Posted

Emilko, o ile pamiętam (może coś się zmieniło) psina musi być zabrana w ciemno, czyli Wanda tam jedzie i albo ją zabiera albo nie. Nie będzie dwóch wyjazdów Wandy, jeden, by sunię sprawdzać i obfocić, a drugi po nią samą. W tym sęk. Wando, popraw mnie jeśli się mylę.

Posted

Trochę na odpowiedź poczekałyście, ale ciągle dzisiaj coś mi wypada.
Więc tak:
Przewiduje jeden wyjazd biorąc pod uwagę koszt takiego wyjazdu. Nie jest to tak daleko, bo w jedną stronę do 35 km i koszt dla kogoś może się wydawać znikomy. Wszystko jednak zależy od tego jakim portfelem człowiek dysponuje i jakie ma wydatki. U mnie te drugie przekraczają pierwsze.

Gdyby teraz suni nie zabierać spróbuje ją obfocić i podpatrzyć co się da, dopytać,

Sprawa hotelika jednak mnie martwi. Podejrzewam spore problemy z resocjalizacją suni a wątpie czy hotelik zechce się tego podjąć.
Na przykładzie mojej pracy z Agusią i będącą u mnie jeszcze Dajtusią wiem, że potrzeba tu czasu i jakby ciągłego kontaktu z pieskiem.
Nie będzie moim zdaniem wyników jak praca ograniczy się li tylko do spacerów i karmienia i tyle pies będzie widział człowieka.
Wprawdzie napisałam w wątku o kojcu i stopniowym przyzwyczajaniu psa do domu, ale to po prostu są różne moje warianty które rozważam i szukam tego dobrego wyjścia.
Teraz zastanawiam się czy nie lepsza byłaby klatka. Pies na swoje posłanie się nie załatwi - a więc ułatwiłoby to nauczenie psa zachowania czystości
Ograniczyłoby demolki, bo kiedy mamy coś do zrobienia i nie mamy czasu się nim zająć idzie do swojej budki - klatki na posłanie

Dziewczyny ciągle kombinuje, myślę nad tą sytuacją i brak mi możliwości z kimś to przedyskutować. Nie mam czasu na klikanie w klawisze

Posted

wanda szostek napisał(a):
(...) Gdyby teraz suni nie zabierać spróbuje ją obfocić i podpatrzyć co się da, dopytać (...)

To powinno ułatwić sprawę, o ile taka opcja wchodzi w grę.

Posted

C do skarpety to obgryzaczowi rzeczy twardszych (ścian) spodobały się skarpety bo nie łatwo z niej wyciągnąć chrupki ;) Z resztą są też takie piłeczki do których wrzuca się karmę i jak ona się toczy to wypadają. ale tym pewnie wiesz. ;) Ja musiałam przerobić multum przedziwnych wynalazków tak by oduczyć psiaka przegryzania się przez ścianę do sąsiadów. A kombinowałam nawet by je smarować sokiem z cytryny wymieszanym z pieprzem ale to smakowało sierściuchowi. :diabloti:

A co do małej. Jest jeszcze młoda więc myślę, że socjalizacja do nowego otoczenia nie będzie aż tak trudna. ma świeży umysł więc może pójść w miarę łatwiutko. Wiadomo, że na początku to będzie masa roboty. Więc DT czy DS musi mieć na prawdę dużo czasu i cierpliwości dla małej...

Posted

A może zamiast na 2 tygodnie pobytu suni w hoteliku, złóżmy się na klatkę dla niej:
Transportery dla psów tanio w zooplus: Klatka transportowa Double Door

Rozmiar S (długość 63 cm) jest w cenie 99 pln (przy zakupie za min 100 pln transport jest gratis),
Rozmiar M (długość 78 cm) jest w cenie 139 pln (ale chwilowo jej nie ma w sprzedaży).

Wtedy może szybciej znajdzie się chętny na DT dla suni bo niebezpieczeństwo rozrabiania pod nieobecność ludzi, zostanie zminimalizowane lub wyeliminowane.

Posted

[quote name='wanda szostek']
Przewiduje jeden wyjazd biorąc pod uwagę koszt takiego wyjazdu. Nie jest to tak daleko, bo w jedną stronę do 35 km i koszt dla kogoś może się wydawać znikomy. Wszystko jednak zależy od tego jakim portfelem człowiek dysponuje i jakie ma wydatki. U mnie te drugie przekraczają pierwsze.


Jesli caly szkopul "jednej wizyty" tkwi tylko w kosztach, pokryjé koszty kazdej kolejnej Twojej wizyty u suczki do czasu, az bédzie mozna já stamtád zabrac (az bédzie dokád).

Posted

[quote name='Franca81']C do skarpety to obgryzaczowi rzeczy twardszych (ścian) spodobały się skarpety bo nie łatwo z niej wyciągnąć chrupki ;) Z resztą są też takie piłeczki do których wrzuca się karmę i jak ona się toczy to wypadają. ale tym pewnie wiesz. ;) Ja musiałam przerobić multum przedziwnych wynalazków tak by oduczyć psiaka przegryzania się przez ścianę do sąsiadów. A kombinowałam nawet by je smarować sokiem z cytryny wymieszanym z pieprzem ale to smakowało sierściuchowi. :diabloti:

Wstyd mi, ale o tej piłeczce pierwsze słyszę. Mam piłeczki tenisowe, mam ringo, miałam kilka zabawek piszczących i coś do ciągania i siłowania się z pieskiem. Mój piesek lubił się bawić taką piszczącą biedronką z twardej gumy. Wiele lat u nas była i była jedną z ulubionych zabawek, dopóki Majki z DT jej nie załatwił. Wszystkie inne takie zabawki dokończyła Dajtusia. Potem zabrała się za kable od TV, radia, przedłużaczy , na deser poszły kapcie i moje pantofle a na przegryzkę jak leżała na swoim posłaniu koło mojej wersalki to cały porządny róg jej skonsumowała. Zaliczyła kilka poduszek, moją pościel na wsi i w mieście a dzisiaj dopatrzyłam się, ze po wczorajszej wizycie znajomej nie zdążyłam sprzątnąć gościnnych kapci i dokładnie je poobgryzane znalazłam w jej budce
Dajtusia ma około 1,5 roku i jest u mnie od lata. Dalej nie ufa ludziom i czując sie zagrożona warczy.

A co do małej. Jest jeszcze młoda więc myślę, że socjalizacja do nowego otoczenia nie będzie aż tak trudna. ma świeży umysł więc może pójść w miarę łatwiutko. Wiadomo, że na początku to będzie masa roboty. Więc DT czy DS musi mieć na prawdę dużo czasu i cierpliwości dla małej...

Myślę, że najważniejsze, że on jednak przybiega do ludzi. Ciekawe ile czasu był w domu zanim wylądował w oborze. Jeżeli króciutko, to może byc problem z nauką czystości jak u Lusi siusi. Smyczy pewnie tez prędko nie polubi a tym bardziej kagańca, który jest potrzebny w podróży.
Czekam na poprawę pogody i dojazd do mnie suni od goniP.

Posted

Ale jakbyś miała wątek do którego mało kto zagląda to wtedy widać, że to też bardzo ważne. Ja tą formę pomocy bardzo sobie cenię. Jest to dla mnie duże wsparcie. Wiem, że są ludzie, którzy nie olewają tego i martwią się razem ze mną.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...