Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Trzymaj się i nie daj głupiej babie wejść sobie na głowę. Myślę że głównym powodem jej zaczepek jest nie Twój pies czy nieporządek ale Twój młody wiek... i postawa.

Myślę że gdybyś miała np.65 lat to byście sobie razem na spacerki wychodziły, na kawkę zaglądały itd ( takie nieciekawe kobiety bardzo nie lubią pewnych siebie młodych ludzi,oczekują że będą zawsze i wszędzie autorytetem i każde zdanie wypowiadają roszczeniowym tonem... znam to z autopsji- szczerze współczuje bo taka "walka" często staje się celem ich życia- jak im nudnawo to sobie donosik strzelą i już im lepiej)

Powodzenia. :D

Ja mam na szczęście bardzo przyjemnych sąsiadów, a ich wyrozumiałość jest dla mnie nieoceniona :D

  • Replies 186
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted
dzis mi juz puszczą nerwy,bo ta baba mnie coraz bardziej zaczyna irytować.

...

Zaczęła wojne?To teraz bede ja to kontynować.Bron boze nie chce klamac,wymyslac niestworoznych historii tak jak ona tylko chce jej zrobic na zlosc jej wlasna bronią!

Wygarne jej m.in to ze jej psiska nie daja mi spać itd.!

Trudno,niech sie dzieje co chce,ale widac ze z nia nie mozna normalnie!

Działaj jednak rozsądnie i nie pochopnie. Nie Dawaj jej argumentów przeciwko sobie. Ona je na pewno skrupulatnie wykorzysta przeciwko Tobie. Jak przyjdzie co do czego to jak myślisz, komu uwierzą ?

Może na początek zebrać trochę argumentów "urzędowych" np. z interwencji policji po 23-ej. Pamiętaj jednak, że w takim nocnym zamieszaniu i Twoje pieski mogą zacząć szczekać, a wtedy klapa.

Pozdrawiam.

:)

Posted

owszem,moge powiedziec-tyle że zoo[sycholog w moim przypadku sie troche pomylil-i nie wiem czy kiedys pracowal z dorastajacym dogusiem niemieckim.

W kazdym razie Vena od okolo miesiaca jest psem bardzo spokojnym,az jej nie poznaje,nie wykorzystalam metod o ktore poprosila mnie pani zoopsycholog,absolutnie nie dlatego ze sie nie zna na zachowaniach zwierzat itd,tylko dlatego ze jednak to troche nie pasowalo do wychowania i obcowania z dogiem,ktore sa psami bardzo uczuciowymi.

Porozumialam sie z moimi 3 znajomymi-ktore hoduja dogi niemieckie oraz argentynskie i te psy chodza jak w zegarku.Bez zadnego krzyku,srodkow na uspokojenie-podstawa to rozmowa z psem i spokoj i Vena to wyczuła.Specjalisci ode mnie stwierdzili ze psina mnie slucha,jest we mnie wpatrzona jak w obrazek.Po kilku cwiczeniach zaczela przychodzic na zawolanie bezblędnie.Zostawiam ją z całym spokojem w całym mieszkaniu i jak wracam nawet po okolo 6 godzinach jest porządek jak nigdy.

Powiem otwarcie,ze pani zoopsycholog mnie nastraszła-ze moj pies jest nadpobudliwy,ze w przyszlosci moze sie przejaiac agresja,ze lubi jak sie na nia zwraca uwagę,ze powinna chodzic w kolczatce,przepisała srodki na uspokojenie itd.

A cio ja zrobilam?Ani razu nie podalam jej tych leków,przestalam krzyczec na nią,wyluzowalam sie,uspokoilam,nadal patrze jej gleboko w oczy(aha,bo mi sie przypomnialo ze pani zoopsycholog powiedziala ze skoro Vena patrzy mi gleboko w oczy i ludziom to znaczy ze jest dominujaca),nadal z nia rozmawiam,przytulam i miziam kiedy tylko mam czas,a psina?A psina wykonuje wszystkie polecenia,przybiega do mnie na spacerkach z radością-obojetnie czy mam jakis smakołyk czy nie.

Na pewno nie jest psem nadpobudliwym i dominujacym!!!

Od znawców rasy którzy ja troszke znają usłysząłam ze jest jednym z najfaniejszych dogow jakie wiedzieli i tym z najbardziej posłusznych.

Posted

baskomaniak,najciekaawsze jest to ze moje psy nie szczekaja :-) Vena moze szczeknie raz na kilikanascie tygodni,zdarzylo jej sie to kilka razy w zyciu.a małe biora z niej przyklad i prawie nie wydaja zadnych dzwięków.

Gdy pani wychodzi ze swoimi szczekaczami moje co najwyzej posłuchaja i zero reakcji.Nawet jak inny pies na nie szczeka na spacerze to nie reagują.

Wiec tego mi nie moze zarzucic,ze moje psy np.szczekają.A o godzinie 22 juz dawno śpią,i najczesciej do 10 rano,wiec nikomu nie przezkadzaja.

Posted
baskomaniak,najciekaawsze jest to ze moje psy nie szczekaja :-) Vena moze szczeknie raz na kilikanascie tygodni,zdarzylo jej sie to kilka razy w zyciu...

Często jest tak, że duże pieski nie są bardzo szczekliwe. Małe po prostu muszą czymś "nadrobić" i dlatego je słychać najczęściej.

Najciekawsze dla mnie byłoby wówczas, gdyby nie szczekały w ogóle. O nie szczekających psach mógłbym wiele powiedzieć, w końcu mam basenji... jest to, jak Ci zapewne wiadomo, rasa nie szczekająca.

Pozdrawiam.

:D

Posted

Przepraszam, ale ręce mi opadają.

Nie będę już komentować więcej wypowiedzi Insomni, bo nie ma po co.

Byłaś u osoby, która postawiła Ci jasną i pewną diagnozę. Ty nie chcesz jej przyjąć do wiadomości, bo nie pasuje Ci ta opinia do tego, co sobie sama myślisz.

Gosia

Posted

Baskomaniak- ja mam nieszczekające rottweilery i jest ich pięć.

Jedynym psem, któremu zdarza się szczekać, jest mops. No i shiba pies, bo suczki nie szczekają.

Gosia

Posted

Gosiu...może i ta osoba zoopsycholog miała rację, ale jakoś kolczatkato zdecydowanie kiepski środek wychowawczy! Co nie świadczy dorbze o tej osobie...myślę, że są lepis i gorsi psi psychologowie...a takei rady chyba nie pasują do wizerunku dobrego?

Posted
Baskomaniak- ja mam nieszczekające rottweilery i jest ich pięć.

Jedynym psem, któremu zdarza się szczekać, jest mops. No i shiba pies, bo suczki nie szczekają.

Gosia

Rottweilery chyba rzeczywiście nie przepadają za "gadaniem". Na wystawach najbardziej słychać dobermany. Najciszej jest jednak przy ringach basenji. W końcu one nie szczekają od czasu faraonów.

A tak na koniec, żeby za bardzo nie odbiec od tematu, to gdyby nie spacery to moi sąsiedzi nie wiedzieliby, o istnieniu basenji u mnie w domu.

Pozdrawiam.

:D

Posted
Gosiu...może i ta osoba zoopsycholog miała rację, ale jakoś kolczatkato zdecydowanie kiepski środek wychowawczy! Co nie świadczy dorbze o tej osobie...myślę, że są lepis i gorsi psi psychologowie...a takei rady chyba nie pasują do wizerunku dobrego?

Ola w tym miejscu miała całkoqwita rację.

Ponieważ- jak pisałam- nie mogę o tym pisac na forum, to spójrzna pw.

Gosia

Posted

widze ze teraz zaczela sie dyskusja na temat mojego psa i jej charakteru-wiec dodam ze jest to najlagodniejsze stworzenie na świecie.

A wiecie po co sprawdzilam to wszystko?Bo skontaktowalam sie z hodowczynia od ktorej mam Vene,powiedzialam jej co mi powiedziala pani zoopsycholog i ona myslala ze normalnie wyjdzie z siebie,bo Vene widziala nie raz i nie dwa,ostatnio ze 2 miesiace temu i byla od malego psem bez jakichkolwiek problemow psychicznych.I ona wie,ze nie zepsulam tego psa bo sie jej codziennie radzilam nawet o najmniejsze szczegoly.

Zaprosilam do siebie znajoma ktora hoduje dogi argentynskie oraz miala do czynienia z wieloma dogami niemieckimi,rozmawiala ze znajoma ktora hodfuje dogi itd,.itd.

Przekazaly mi pare rad-tylko i wylacznie lagodnosc,zadnych proszkow na uspokojenie,zadnych bron boze kolczatek.Zwykła smycz i spokoj,zero zlosci na psa,chwalenie,rozmowa z Vena i tyle,bo to sa za uczuciowe psy.

I tak zrobilam,poskutkowalo po doslownie paru dniach.

Ja nie mowie ze ta pani zoopsycholog sie nie zna,absolutnie tak nie mowie,ale mozliwe ze nie pracowala nigdy z taskim psem jak dorastajacy dog niemiecki.

Jak juz pisalam wyzej,korzystajac z rad dosiwadcznych posiadaczy dogów i zaufanych Vena zmienila swoje zachowanie ,az sama jej cZASAMI NIE poznaje.

Nie jest psem nadpobudliwym,zachowuje sie jak najbardziej normalnie,a ze czasami jest rozbrykana?Dodam,ze czasami,t chyba ma do tego prawo,bo to szczeniak.

Na tym zakoncze wywod na temat zachowania mojego psa i opinii innych osob na jej temat.

Ja wiem swoje bo mam z nia kontakt na codzień.

Natomiast to jest temat o konflikcie moim z sąsiadką.

Posted

Już sprawdzam pw...ale co myślisz o tej kolczatce?Co do reszty wypowiadać się nie będę, bo nie mam pojecia jaki psiak ma charakter, bo na zywo go nei widzalm...ale ta kolczatka wdaje mi sie podejrzana, w zasadzie każdy szanowany reser nakazuje zakładać miękkei obroże..

Posted

Gosia,moze mi powiesdz po co to napisalas w tym temacie?To jest chyba moja sprawa jak moj pies sei zachowuje,a ostatnio nie mam co do tego zadnych zastrzezen,bo coraz bardziej powaznieje.

Posted

bardzo bym prosila moderatora o zamkniecie lub usuniecie tego tematu bo przbral przez niektore osoby inna forme niz powinien.A moj temat dotyczyl sasiadki a nie zachowania moch psow,bo niestety klotnie z nia mam o rozne inne rzeczy,psy sa na ostatnim miejscu.

Posted

bardzo bym prosila moderatora o zamkniecie lub usuniecie tego tematu bo przbral przez niektore osoby inna forme niz powinien.A moj temat dotyczyl sasiadki a nie zachowania moch psow,bo niestety klotnie z nia mam o rozne inne rzeczy,psy sa na ostatnim miejscu.

Posted

Droga moja-

temat wywołałaś sama.

Żeby się nie rozpisywac, to dwa słowa- bywalcami i rozmówcami Oli są hodowcy- rottweilerów, cane corso, dogów niemieckich, goldenów, bulterierów, amstafów, a najczęściej- owczarków niemieckich i dogów argentyńskch.

To, że ktoś hoduje dana rasę wcale nie znaczy, że zna się na behawioryzmie psów. Mozna urodzić piętnaścioro dzieci i żadnego nie umieć wychować. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

Ponieważ o 15- tu lat mam do czynienia z rasą rottweiler- moge bez rumieńca wstydu mówić o tej rasie. I z całą odpowiedzialnością Ci powiem, że 99 % hodowców z długoletnim stażem tej rasy w Polsce- i w Niemczech, nie ma pojęcia o behawioryzmie. Dla nich istnieje tylko szkolenie- PT i PO- i uważaja, że samo to szkolenie załatwi wszelkie ich potrzeby w zakresie współżycia z psem. Nie mają pojęcia, że podawanie łapy i siadanie na komendę nie ma nic wspólnego z normalnym życiem z psem na codzień.

Wielu znanych hodowców zwraca się do zoopsychologów, by pomogli im określić "profil" szczeniaka. Bo sami sa bezradni.

I dlatego żaden hodowca nie będzie dla mnie autorytetem w zakresie behawioryzmu- bo jeszcze raz powtarzam- ilość wyhodowanych miotów nie ma z tym nic wspólnego. A opowieści, że dog jest uczuciowy, delikatny i wrażliwy- moge schować między bajki. Widziałam dogi baaaardzo doświadczonych hodowców, które nie były do opanowania na ringu wystawowym i to przez rzeczonych hodowców. Oni po prostu mogą się na tym zupełnie nie znać i koniec.

Gosia

Posted

Baskomaniaku, na jakich wystawach Ty bywasz??? Bo mi już parę razy się zdarzyło na ringu milczących dobków słuchać owczarków...

Insomnia, nie przesadzasz trochę? Każda rasa ma inne "potrzeby wychowawcze" ale Ty zaczynasz to wyolbrzymiać.

Ja nie mowie ze ta pani zoopsycholog sie nie zna,absolutnie tak nie mowie,ale mozliwe ze nie pracowala nigdy z taskim psem jak dorastajacy dog niemiecki.

Ja odnoszę wrażenie że Ty ogólnie jesteś nastawiona na anty do osób które mają inne zdanie niż byś sobie życzyła... Znam wiele osób mających problemy z psami i też tłumaczą to "taką rasą". A hodowcom często wygodniej jest twierdzić że wszystko jest ok i piesek danej rasy taki powinien być niż przyznać że z ich hodowli wyszło szczenię np.nadpobudliwe...

Posted
Baskomaniaku, na jakich wystawach Ty bywasz??? Bo mi już parę razy się zdarzyło na ringu milczących dobków słuchać owczarków...

... owszem, mnie też. Cóż, na wystawach zawsze jest dużo szczekania. W końcu to impreza dla piesków...

Użyłem przedrostka "naj", bo mnie akurat parę razy zdarzyło się słuchać dobków, ale nie miałem na celu wywoływania dyskusji, która zbaczała by z tematu toczącej się tu dyskusji. Rozumiem Twoją reakcję, proponuję jednak się nie licytować, dobrze?

Pozdrawiam.

:)

Posted

Przekopałam się właśnie przez ten temat i.... dużo zostało powiedziane, myślę, ze trudne o ile nie niemozliwe bedzie zebranie tego mleka które zostało tu rozlane... Ale padło tu cos nad czym nie moge sobie ot tak przelecieć.....

A może napiszesz Insomnia, co powiedział zoopsycholog o Twojej suce i o Tobie?

Ja nie mogę, bo tajemnica zawodowa.

Byłaś u osoby, która postawiła Ci jasną i pewną diagnozę. Ty nie chcesz jej przyjąć do wiadomości, bo nie pasuje Ci ta opinia do tego, co sobie sama myślisz.

Gosiu...może i ta osoba zoopsycholog miała rację, ale jakoś kolczatkato zdecydowanie kiepski środek wychowawczy! Co nie świadczy dorbze o tej osobie...myślę, że są lepis i gorsi psi psychologowie...a takei rady chyba nie pasują do wizerunku dobrego?

Ola w tym miejscu miała całkoqwita rację.

Ponieważ- jak pisałam- nie mogę o tym pisac na forum, to spójrzna pw.

I mam pytanie Gosiu - czy na miejscu jest mówienie TU o etyce zawodowej? O TAJEMNICY ZAWODOWEJ? Czy etyczne jest wyciąganie czyjeś prywatnej rozmowy z terapeutą na forum? Czy etyczne jest zachowanie terapeuty, który - szczuje na kogos kto przyszedł po pomoc swoich znajomych?

I naprawdę nie chcę się opowiadac czy kaganiec jest zły czy dobry...

Ale ciekawa jestem Gosiu - czy Ty naprawdę myślisz, ze osaczając kogokolwiek, zapędzając w kozi róg - pomożesz w rozwiązaniu jego problemow? Bo może ja czegos nie rozumiem, ale wydawało mi się, że ten temat został założony przez Insomnie dlatego, że prosiła o pomoc, rady i wsparcie w rozwiązaniu swoich problemów sąsiedzkich i wychowawczych. Jedni radzili jej lepiej, inni gorzej, ale nie jestem pewna czy chodziło o to żeby dziewczyne zlinczowac....

Nawet najlepsze rady, najsłuszniejsze postulaty, najbardziej niepodważalne argumenty - można sobie darować jeżeli się traktuje innych jak święta Inkwizycja... Bo w ten sposob można być pewnym - dziewczyna nawet na mękach sie nie przyzna, że ma jakiś problem albo, że sobie nie radzi - a zanim poprosi kogokolwiek o pomoc - dobrze sie zastanowi....

Gratuluje dobrego samopoczucia. Polecam kamyczki - zawsze były bardzo uzyteczne wszystkim jedynym sprawiedliwym, tym co pozjadali wszystkie rozumy, nigdy nie popełnili żadnego błedu, nigdy nie byli młodzi i głupi, nigdy nie szli w zaparte. Tak bo jezeli Insomnia idzie teraz w zaparte - to na pewno Wasza w tym zasługa...... A i przypomina mi sie Pani Linde - ona też miała zawsze rację i była w tym równie konstruktywna i skuteczna....

Posted

Fuka,gratuluję!!!

super poienta i wypowiedz!

Tak,to mnie poruszyło co napisała Gosia-bo to wyciągnęła nie wiem po co i napisala o tym jednemu z dogomaniaków ktorego nawet nie znam!

Tak,to tak dziala,ze nawet jak bede miala jakis problem to tutaj tego nie pisze bo i po co?

zaraz posypią się jakieś dziwne rzeczy,słowa i obmawianie mnie za moimi plecami,bo chyba tak mozna nazwac przesyłanie sobie na pw tego co powiedziala pani zoopsycholog.

A jeszcze jedna rzecz-to nie tylko hodowca widzial i znal mojego psa ale tez osoby ktore szkola dogi niemieckie oraz milosnicy rasy-wiec mysle ze sie bardziej znaja na ic zachowaniu,wychowaniu i problemach niz osoba krota doga nigdy w domu nie miała.

Posted

Ale to nie zmienia tego, że wszystko na to wskazuje, że masz problem. Tyle, ze ja zawsze uważałam, że kopanie leżącego jest jakoś mało pomocne w rozwiązywaniu czegokolwiek...

A z ludźmi trzeba się jakoś dogadywac, nawet jeżeli są upierdliwi i nie lubią psów - szczegolnie jeżeli sa naszymi sąsiadami - bo zaognianie sytuacji nic nie daje. Podobała mi sie rada Basenijego. No i niezależnie od sąsiadki - z psami musisz sobie ułożyc zycie i poprowadzić siebie i je jak najlepiej. Pomocne sa w moim odczuciu - wszelkie szkolenia i psie sporty - w grupie zawsze latwiej, no i zaciesnia to więż z przewodnikiem, a pies, który ma sie gdzie wyżyć - jest łatwiejszy w prowadzeniu... Spróbuj z pomoca dogomaniaków - znaleźć jakies sensowne miejsce w Twojej okolicy. I mimo wszystko wracaj na topici związane z wychowaniem - niektórzy wiedza więcej i pytac warto zawsze. Bo najgorzej jest się zasuplić w sobie i okopac na swojej pozycji.

A w razie czego - chyba możesz zalogować sie jako ktoś nowy i zaczac od początku....

Posted

Fuka, napisałaś

Ale ciekawa jestem Gosiu - czy Ty naprawdę myślisz, ze osaczając kogokolwiek, zapędzając w kozi róg - pomożesz w rozwiązaniu jego problemow? Bo może ja czegos nie rozumiem, ale wydawało mi się, że ten temat został założony przez Insomnie dlatego, że prosiła o pomoc, rady i wsparcie w rozwiązaniu swoich problemów sąsiedzkich i wychowawczych.

Insomnia w tym temacie twierdzi że jej podstawowym problemem jest sąsiadka... zauważyłaś to chyba? I oczekuje poparcia a na wypowiedzi które jej nie pasują reaguje, powiedzmy niemiło. Więcej, domaga się "wyniesienia" z "jej" tematu...

Nie wiem czy czytujesz "wychowanie i szkolenie" ale tam Insomnia sporo pisze... i chyba nikt tu nie chce jej osaczać ale też jeżeli ktoś jednocześnie pisze w jednym miejscu że sąsiadka jest taka czy siaka i się czepia a w drugim prosi o pomoc bo pies wyje to coś tu jest nie tak. Ja na przykład chętnie coś poradzę/doradzę każdemu, jeżeli oczywiście będę w stanie ale jeżeli ktoś będzie szczery i nie będzie na każdym kroku próbował wprowadzić mnie w błąd.

Więc ja Ciebie zapytam- czy uważasz że takie zachowanie jest w porządku? Czy takie udawanie że wszystko jest w ok doprowadzi do czegoś dobrego? Ja nie wiem co Insomnia usłyszała od zoopsychologa ale jak czytam o coraz to innych sposobach Insomni to obawiam się że jej pies o konsekwencji za dużo nie wie. Czego efekty zapewne widać.

Posted

Więc ja Ciebie zapytam- czy uważasz że takie zachowanie jest w porządku? Czy takie udawanie że wszystko jest w ok doprowadzi do czegoś dobrego? Ja nie wiem co Insomnia usłyszała od zoopsychologa ale jak czytam o coraz to innych sposobach Insomni to obawiam się że jej pies o konsekwencji za dużo nie wie. Czego efekty zapewne widać.

Ara, ja może powiem tak- że w ogóle bym się nie wypowiadała w tej kwestii, bo mnie sama zachowanie i nazwijmy to niekonsekwencja autorki tematu niejednokrotnie mocno zirytowało.... I ograniczyłabym się do czytania - gdyby nie Gosia. Jej zachowanie mnie po prostu wpieniło..... Dużo widziałam ale zasłanianie sie etyką zawodową w sytuacji gdy ewidentnie sie ją łamie - jest dla mnie przesadą koło której nie potrafie przejść do porządku. Zgadzam się, że Insomnia niejednokrotnie się Wam 'podłożyła' i podejrzewam, ze z sąsiadką nie radzi sobie przypuszczalnie w podobny sposob. Ale mamy tu młodą dziewczyne, która ma 3 psy - nie radzi sobie i jest w tym coś z bomby zegarowej - kolejny człowiek, który kocha psy, a nie umie ułożyć sobie z nimi bezkonfliktowego życia z otoczeniem. Mysle, ze mamy juz dość nagonki na psiarzy i dlatego warto próbowac troszkę dziewczyne podbudowac i pokazac jej drogi wyjscia. Czy skorzysta - jej sprawa. Ale zabawa w łąpanie jej za słówka, czy wbijanie noża w plecy jak bardzo nieelegancko postąpiła Gosia - to raczej do niczego nie prowadzi. W ten sposob mozna tylko stworzyc kolejna osobe, ktora bedzie zyla w przekonaniu, ze wszyscy sa przeciwko niej... A z rad "wrogów" nawet jezeli sa najlepsze - na pewno nie skorzysta.

I nie twierdze - ze Insomnia sama się o to nie prosiła swoim strusiowaniem i szukaniem winnych wszedzie naokolo - nie przyjmujac do wiadomosci, ze szczeniak nie szczeniak - ale poczucie komfortu psychicznego trzeba ludziom w swoim otoczeniu zapewnic. Żyjemy w takim kraju, gdzie wiele osob jest uprzedzonych do psow, a do dużych w szczegolnosci. Nie nalezy dac sie temu zwariowac - ale tez nie nalezy sie podkładać i dodawac argumentow luddziom ktorzy sie boja psow. Mieszkałam dośc długo w Angli i wiem, że tam społeczny poziom zaufania do psów jest dużo wiekszy. Ale stoi za nim nieuchronność prawa i szacunek dla innych. Tam każdy wie, że pies spuszczony - czy duzy czy maly - jest psem nie stanowiacym zagrozenia (i nie chodzi mi tylko o agresje bezposrednia, ale wiadomo, że nie bedzie straszył, warczał przewracał), który jest pod nieuchronna kontrolą właściciela - bo nikt zdrowy na umysle nie puscilby luzem psa nad ktorym nie panuje - jakikolwiek nawet najdrobniejszy wypadek - spotka nieuchronna konsekwencja - cywilna (wysokie odszkodowanie), a jezeli jest to poważniejsze - równiez karna. I ludzie czuja sie bezpieczniej i mają wiecej zaufania do psow... I my odpowiedzialnosci za nasze psy musimy się nauczyc. Rowniez takiej, że nasze psy nie zatrują swoim jazgotem życia sąsiadom....

jeżeli ktoś jednocześnie pisze w jednym miejscu że sąsiadka jest taka czy siaka i się czepia a w drugim prosi o pomoc bo pies wyje to coś tu jest nie tak..

tak jest nie tak - i widac z tego wyraznie ze trzeba dziewczynie poradzić jak opanowac/poprawic/załagodzić sytuacje. Szczegolnie, ze naogol w takich sytuacjach obie strony maja troche racji - prawda lezy po środku. Sąsiadka jest przypuszczalnie przewrazliwiona i upierdliwa - a psy nie tak idealne jakby nasza bohaterka chciała.

Ja na przykład chętnie coś poradzę/doradzę każdemu, jeżeli oczywiście będę w stanie ale jeżeli ktoś będzie szczery i nie będzie na każdym kroku próbował wprowadzić mnie w błąd.

zapomniał wół jak cieleciem był - a czy komukolwiek latwo mówic o swoich wpadkach i porażkach? najwyrazniej - Insomnia ma z tym problem, ale też trzeba pamiętac, że jak sie siedzi w centrum - to trudno o dystans i obiektywizm. NIe jestesmy tu chyba od wychowywania kogokolwiek, ale w psich problemach moim zdaniem warto probowac pomoc. Nawet jezeli nie ze wzgledu na Insomnie, to ze względu na jej psy. Bo chyba nie trudno sobie wyobrazić, że z tych kłopotow mogą byc większe. A ucierpią na tym oczywiście psy i ludzka opina o nich. Szczegolnie, że w moim odczuciu duże psy są naogól bardziej obliczalne od małych, które potrafią być bardzo kłopotliwe... (juz wszyscy chyba na forum wiedzą, ze sama wczoraj przezyłam wpadke z moim małym psem, Kawisia złapała dwoch niczemu niewinnych przechodnow za nogawke - mnie przy tym nie było, ona była uwiązana na smyczy razem z moją drugą dużą suką, ale to JA odpowiadam i to JA powinnam była to przewidziec i temu zapobiec - poki co nie prosze nikogo o rade, bo sądze, że wiem najlepiej w czym tkwił moj bład i jak zaradzić temu, żeby NIGDY nie doszło do powtorki, ale być może dlatego jestem daleka od rzucania pierwsza kamieniem)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...