smerfetka123 Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 a ja się nie dziwie,że niektóre psy szczekają zaciekle,mojej babci mieszaniec ratlera też tak robi gdy widzi duże zabardzo natrętne i skaczące psy, bo właśnie kiedyś był terroryzowany przez boksera, który biegał bez smyczy (mój z) raz go przydusił do ziemi, kilka razy biegł w naszą strone,ja stałam pomiędzy,naszczęście udawało mi się uciec do klatki,albo właściciel ewentualnie go zatrzymał,ale zawsze było,"jego grzeczny,spokojny pies nic nie zrobi,grzecznie chodzi,to po co mu smycz",więc wszystko zależy od sposobu prowadzenia, mój akurat nie szczeka,bo mu się tak widzi i nie został zaatakowany bo dręczył innego psa,zresztą wtedy był mały,przyjazny do wszystkich i na smyczy,więc dziwne żeby to była jego wina, no i ja się nie dziwie że się obawia,to tak jakby człowiek został kilka razy napadnięty w ciemnej uliczce i się bał, bo dziwne by było gdyby nie, wszystko zależy od właściciela i od jego prowadzenia psa,ja jak spuszczam mojego,to na łące i jak kogoś widze to zajmuje go lataniem za patykiem,albo smakołykiem i tyle,a że jak mam go przy sobie, trzymam,by ktoś z psem przeszedł,a jakaś babka stanie i na niego patrzy,a jej duży pies chce do mojego się wyrwać i podskakuje (nie zależnie czy w zabawie czy nie) a ona ma radoche,jaki dzielny mały pies,tak ujada,ojjojjoj to już nie moja wina,ja swojego trzymam i ciężko takiej coś powiedzieć, że szczuje mi psa, który się boji Quote
epe Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 Saite! 200% racji! Nic dodać,nic ująć:lol: Quote
mch Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 z tym nierownym traktowaniem to mocno zaawansowane jest niestety , jak na mnie kolo sklepu zawarczal i zajazgotal pudelek za to ze zatrzymalam sie przy jego panci i zamienilam kilka slow , to bylo ogolne , hihihohohihi jakie uroczeeeee malenstwo jak broni panci bla bla bla . a jak moje psy popatrzą , po prostu na kims zatrzymają na chwile wzrok to juz miny ooooooo, patrzcie panstwo ,szykują sie pewnie do skoku do gardla :evil_lol:. z prawdziwą agresją ze strony malych obiegiwaczy jazgotow do moich psow spotkalam sie kilka razy w sumie chyba , reszta to wlasnie te nieszkodliwe niby ,ale wkurzające szczekacze . no chocby dzisiejszy poranek , ide polna drogą , snieg ,pieknie slodko , zza zakretu pojawia sie piesek , biegnie do nas szczekając , wlasciciel pojawia sie gdy piesek jest juz 5 m od nas , noz kurcze czy to na prawde trzeba byc einsteinem zeby domyslec sie ze o tej porze tam co chwila jakis pies spaceruje ,i ze moze gdy zakrety ,ograniczona chwilowo widocznosc to mozna psa przywolac w swoje blizsze okolice , ze ktorys z kolei oszczekany tak -da sie zaprosic do zabawy , a chocby ganianki z moimi psami nie wyszlyby temu pieskowi na zdrowie na pewno . czy na prawde im dalej pies jest od wlasciciela tym bardziej udany spacer ?? jako ze niuśki nie wyrazily checi ani do odjazgotywania ani do odgonienia psiak dal sie w koncu przywolac panci , wziela na rece , i za zakretem widze piesek na glebę i ..... wystartowal w takim samym stylu do kolejnego nadchodzącego z oddali psa ,tym razem labka. co musi sie stac zeby babka pojela ze to głupota , pies musi zginąc w jakiejs paszczy ? zabic sie o ogrodzenie uciekając przed takim który sie wkurzy ? trzeba bedzie uspic jak jakies duze futro pacnie łapeczką w kregosłupik ? Quote
bonusowa Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 smerfetka123 napisał(a):(...)no i ja się nie dziwie że się obawia,to tak jakby człowiek został kilka razy napadnięty w ciemnej uliczce i się bał, bo dziwne by było gdyby nie(...) Bać się? Proszę bardzo. Atakować ze strachu? Hmmm... Czyli jak walnę Cię torbą w głowę, tak na zapas, bo przypominasz mi kogoś, kto kiedyś mnie napadł, to powiesz, że to zrozumiałe, przeprosisz, że śmiesz wyglądać, tak jak wyglądasz i że wogóle weszłaś mi w drogę? A i następnym razem widząc mnie przejdziesz na drugą stronę ulicy, bo przecież ja mam złe doświadczenia :evil_lol: Proszę, to przestaje być śmieszne :shake: Quote
smerfetka123 Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 nie chodzi o atak ale o bycie ostrożnym,mój pies nie atakuje psów które przechodzą i są normalnie prowadzone,tylko szczeka na takie,które w jego strone zmierzają,wysyłają sygnały,że to nie jest pokojowa zaczepka,bądź skaczą na niego,przykład,ostatnio na dróżce,zeszłam na bok,bo widziałam że babka idzie ze szkaczącym psem,nad którym nie może zapanować,on chciał dość brutalnie bawić się zmojim, zeszłam na bok i trzymałam psa przy sobie,babka podeszła,jej pies chciał obskoczyć mojego,szczekał a dodatkowo babka nie mogła nad nim zapanować,bo strasznie ciągnoł,dodatkowo był dość duży, mój zaczoł szczekać,a ona stoji i się patrzy,cieszącc się że taki bojowniczy maluch, mój pies może nie chcieć bawić się z inymi,ma swój wiek i nie lubi jak duże psy walą go łapą,nie każdy musi wszystkich tolerować a jak ta osoba dodatkowo narusza granice drugiej,to sory, ja też niektórych osób nie toleruje i nie przebywam w towarzystwie np palaczy i jak ide chodnikiem,a ktoś jeszcze dodatkowo dmucha dymem w moją strone,to troche nie tak, chyba można żyć obok,tak by nie przeszkadzać innym,a nie jak w tym przypadku,babka miała tylemiejsca i jeszcze zeszła na trawę i szczóła mojego,a ja trzymałam smycz i psa i co tu robić,potem ja isę nie dziwie,że pies ma dość,bo jak takiemu się wytłumaczy,że nie wszystkie psy sa złe,jak tyle jest właścicieli nie umiejących prowadzić swoje Quote
agata_lodz Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 Nawiązując do ras "niebezpiecznych"... Mój większy psiak kiedy był jeszcze maluszkiem miała na osiedlu psiego kumpla - pitbulla. Pitbull również był szczeniorkiem i razem świetnie się bawiły. Aż pewnego dnia po godzince przedniej zabawy pitbull rzucił się na mojego psiaka, wczepił się mu w polik i ani myślał puścić. Psina wyje w niebogłosy, a tamten szarpie go i warczy. Z chiny ludowe nie mogliśmy tego małego potworka odczepić od mojego psa. Oczywiście wreszcie się udało. Mój psiak miał w efekcie trochę poszarpany policzek a właściciel pitbulla dziury w ręce i zmiażdżoną jakąś kość w dłoni. Dodam, żeby nie było podejrzeń, że właściciel nie jest patologiczny - dbał zawsze o swojego psa, zapewniał mu dużo ruchu, pozwalał się bawić z innymi psiakami (z resztą gość zachowuje się b odpowiedzialnie i swojego psa prowadza aktualnie i na smyczy i w kagańcu). Od tamtego momentu wiem że granica pomiędzy zabawą a dramatem jest w przypadku takiego psa bardzo cieńka. Drugą przygodę mieliśmy w parku. "Większy" wciąż był szczeniorem. Był środek tygodnia koło południa, zero ludzi, piękna pogoda - puściliśmy psiaka żeby pobrykał. Więc bryka sobie chłopak radośnie po trawce, tu sobie skubnie mleczyka, tam stokrotkę (dosłownie :evil_lol:). Nagle z krzaczorów wyskakuje jakiś bullowaty i biegnie na niego z wyszczerzonymi zębami. A że szczeniak myślał że piesek chce się z nim pobawić to również zaczął biec w jego kierunku. Dopiero jak bullowaty rzucił się na niego z zębami zrozumiał że zabawy raczej nie będzie i zwiał. Skończyło się na niegroźnych dziurkach w brzuszku. Właściciel psa opalał się w tym czasie koło krzaków i wprawdzie próbował przywołać psa jednak pies posłuchał go dopiero jak mój uciekł. Nie bez powodu takie rasy klasywikowane są jako niebezpieczne. Taki pies jest w stanie zabić człowieka a mały rozszczekany pimpek conajwyżej poszarpać nogę. Naturalnie nie oznacza to że właściciel takiego małego nie ma obowiązku zakłądania psu kagańca. Każdy pies, czy mały czy duży ma zęby i może wyrządzić nimi jakąś krzywdę. Myślę że ludzie powinni podchodzić do problemu zdroworozsądkowo - mam psa ze skłonnością do agresywnych zachowań to zakładam mu kaganiec. Koniec kropka. Ponadto prawo powinno pozwalać na puszczanie luzem psa posłusznego, powiedzmy po zdanym egzaminie PT bez względu na wielkość, rasę czy kolor skóry :evil_lol: Quote
badmasi Posted February 19, 2009 Posted February 19, 2009 Przyznam się, że małych obszczekiwaczy kompletnie się nie boję. Mogą mnie wkurzyć ale to tyle. Mam też to szczęście, że moje psy kompletnie na nie nie reagują więc nie mam obaw, że obszczekiwacz zostanie pożarty. Obok mnie mieszka dama z cane corso. Stosuje taki motyw, że wiąże często psa do drzewa i idzie do sklepu. Jej suka jest niezwykle agresywna w stosunku do innych psów więc omijam ją z daleka. Jednakże małpa stosuje taki podstęp, że jak właścicielka pójdzie to kładzie się na ziemię za drzewem (jesienią pięknie wpasowywała się w zgniłe liście) tak, że jej wogóle nie widać i jak ktoś przechodzi to wyskakuje na chodnik z rozdartą japą. Raz mało nie dostałam zawału ze strachu.Zastanawiam się tylko jak długo smycz utrzyma tą miotającą się bestię, jak się zerwie to z moich suk zostaną tylko strzępy, a może przy okazji także i ze mnie. Quote
kendo-lee Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 Agata-Lodz i właśnie o to chodzi aby każdy właściciel potrafił być przewidywalny jeśli chodzi o zachowanie swojego psa.Obojętnie duży czy mały nie ma prawa napadać bezkarnie na innego psa.Moja suka skończyła dwa lata i właśnie ze słodkiego pieseczka lubiącego inne psy zmieniła się w typowego amstaffa.Bawi się tylko z psami,które zna a inne podbiegające atakuje:shake: Nic na to nieporadzę taka rasa,ale nie spuszczam jej ze smyczy gdzie popadnie tylko na bezludziu.Nawet ze znajomymi psami nie biega luzem bo wiem,że podczas zabawy mogłaby zrobić im kuku.Nie atakuje psów,które nas mijają na smyczy,tylko takie bez nadzoru właściciela,które latają samopas i są na tyle nierozważne aby do niej blisko podejść.I niestety jestem zmuszona zaopatrzyć się w pożądny kaganiec bo boję się,że może kiedyś wszamać coś luźno latającego a potem znowu napiszą w Fakcie o psie mordercy:roll:Bullowate są jak Media Markt-nie dla idiotów. Quote
an1a Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 kendo-lee napisał(a):Agata-Lodz i właśnie o to chodzi aby każdy właściciel potrafił być przewidywalny jeśli chodzi o zachowanie swojego psa.Obojętnie duży czy mały nie ma prawa napadać bezkarnie na innego psa.Moja suka skończyła dwa lata i właśnie ze słodkiego pieseczka lubiącego inne psy zmieniła się w typowego amstaffa.Bawi się tylko z psami,które zna a inne podbiegające atakuje:shake: No widzisz, a mój nie bull, a nie bawi się z żadnym psem i żadnego nie lubi :evil_lol: On lubi tylko te, z którymi mieszka, każdego po kolei, jednego mniej, drugiego bardziej, ale lubi i z nimi się bawi. Jeśli suka jest zbyt natarczywa - też pogoni. A zabić może każdy pies, tym bardziej poważnie okaleczyć. badmasi napisał(a):Raz mało nie dostałam zawału ze strachu.Zastanawiam się tylko jak długo smycz utrzyma tą miotającą się bestię, jak się zerwie to z moich suk zostaną tylko strzępy, a może przy okazji także i ze mnie. Właśnie takich sytuacji też staram się unikać w przypadku swojego psa, jak mu nagle coś odpali w ostatnim momencie mijania pt. zagryźć pieska. Nie muszą wszyscy naokoło wiedzieć, że panuję nad psem, że mi się nie wyrwie, czy się nie przewrócę jak szarpnie. Quote
jotpeg Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 agata_lodz, w 100% racja. a teraz pytanko, przede wszystkim do właścicieli większych okazów, ale nie tylko (odpowiedz moze byc we wlasnym sumieniu, a nie na forum): czy nie było sytuacji, kiedy to radośnie wołacie: - mój nic nie zrobi! albo - mój tylko chce się bawic! :angryy::angryy::angryy: Quote
an1a Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 jotpeg napisał(a): a teraz pytanko, przede wszystkim do właścicieli większych okazów, ale nie tylko (odpowiedz moze byc we wlasnym sumieniu, a nie na forum): czy nie było sytuacji, kiedy to radośnie wołacie: - mój nic nie zrobi! albo - mój tylko chce się bawic! :angryy::angryy::angryy: A wiesz, że ja się spotykam z takimi tekstami ze strony właścicieli mniejszych psów? :evil_lol: No może nie z tym pierwszym, że nic nie zrobi, ale w zamian słyszę długie/żartobliwe/bez przekonania wołanie: - choooodź, bo ci piesek tyłek wygryzie! ewentualnie: - nie podchodź, bo cię pogoni! :diabloti: Quote
m@dzi@ Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 Saite napisał(a):Mnie osłabiają i drażnią teksty w stylu "bo on tak warczy i szczeka/atakuje ze strachu, bo kiedyś to mu jeden taki duży pies..." to i tamto. Co mnie to niby ma obchodzić? Czy ja wychodzę z moimi psami, żeby opowieści dziwnych treści wysłuchiwać? Poza tym zawsze przychodzi mi w takich okolicznościach myśl: skoro prowkował tak jak teraz, to się nie dziwię, że go jakiś tam pies zaatakował. No tak, to teraz może ja mam siebie obwiniać za to, że ktoś niedopilnował psa??? Szłam sobie spokojnie chodnikiem, mój pies także, bez żadnych prowokacji, a z otwartej bramy wylatuje ONopodobnecoś i atakuje mojego psa? Więc teraz, kiedy na widok każdego ONa lub podobnego psa mój pies kamienieje i nie chce się ruszyć? Więc to moja wina, ten napad??? Czegoś takiego to jeszcze mi się nie zdarzyło usłyszeć, żebym JA PONOSIŁA ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA TO JAK INNI PILNUJĄ SWOICH PSÓW!!! Tamten ON na łące wyraźnie ruszył pierwszy, to i mój był niezadowolony, i nie obchodzi mnie to, że właściciel chce, żeby się poznały. Pies atakuje, ZABIERAĆ TEGO PSA!!! :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: Quote
Saite Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 m@dzi@ napisał(a):No tak, to teraz może ja mam siebie obwiniać za to, że ktoś niedopilnował psa??? Szłam sobie spokojnie chodnikiem, mój pies także, bez żadnych prowokacji, a z otwartej bramy wylatuje ONopodobnecoś i atakuje mojego psa? Więc teraz, kiedy na widok każdego ONa lub podobnego psa mój pies kamienieje i nie chce się ruszyć? Więc to moja wina, ten napad??? Czegoś takiego to jeszcze mi się nie zdarzyło usłyszeć, żebym JA PONOSIŁA ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA TO JAK INNI PILNUJĄ SWOICH PSÓW!!! Tamten ON na łące wyraźnie ruszył pierwszy, to i mój był niezadowolony, i nie obchodzi mnie to, że właściciel chce, żeby się poznały. Pies atakuje, ZABIERAĆ TEGO PSA!!! :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: Bądź łaskawa nie mylić przypadków. Żaden pies nie ma prawa łazić samopas, ganiać, atakować innego psa/człowieka, bez względu na rasę i wielkość, to moje zdanie oraz sposób postępowania na co dzień. Ale sama poobserwuj i policz ile biega nieodwoływalnych małych jazgoczących piesków, a ile dużych, co by nie mówić właściciele psów dużych mają o wiele więcej wyobraźni, nie wszyscy, ale większość przynajmniej tych, których ja znam/obserwuję. Nie przypominam sobie, bym widziała opiekuna psa dużego, który go demonstracyjnie chwali za agresję, jak to ma miejsce w przypadku mikro agresorów. Dla mnie tak naprawdę problem jak zwykle tkwi w ludziach, w ich podejściu do własnego zwierzęcia, w kulturze i takcie, bądź jego braku. P.S. Ty również zachowuj się taktownie, nie krzycz i nie demonstruj ładunku emocjonalnego, tylko skoncentruj się na czytaniu i rozumieniu, bo póki co jakoś Twoje wypowiedzi i ton niesamowicie wpisują się w poziom właścicieli jazgotów, o których wcześniej pisałam. I jeszcze jedna kwestia. Ja kiedy miałam niedużego psa (ot jakieś 15 kg) nie prowokowałam agresji dużych psów, małych też nie. To ja unikałam i obchodziłam z daleka psy, które wiedziałam, że sprowokowane przez mojego "bojownika" mogą zaatakować, bo to było w MOIM i MOJEGO psa interesie przede wszystkim. Jeśli miałam problem z jakimś puszczanym wolno psem, wykazującym agresję, szłam rozmawiać z właścicielem i uświadomić mu ryzyko (bez psa naturalnie). Wiem jak to jest mieć małe psy, duże psy, psy i małe i duże jednocześnie to tak dla jasności i nigdy nie uważałam, że np. mój mały pies ma większe/inne prawa od dużego cudzego, a codziennie oglądam sytuacje z serii "mój jest mały, wolno mu wszystko, nawet jeśli komuś to przeszkadza/zagraża, i co zrobisz? Pozwolisz swojemu mojego podbiegacza uszkodzić? Ojoj nie rób tego, bo sobie zaszkodzisz i tak będzie na ciebie i twojego psa, a nie na mnie i mojego, że ja nie dopilnowałem, że to mój pies podbiegł, no w końcu małemu wolno". Oto skrót tego jak rozumuje ogromna, przerażająca część posiadaczy małych, agresywnych psów. Quote
Szamanka Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 Prawda jest taka, że małym psom się pobłaża, wiele rzeczy uchodzi im na sucho, bo przecież są małe i niegroźne. Duże psy zawsze stanowią potencjalny materiał na mordercę :p Na moim osiedlu mogę policzyć na palcach jednej ręki właścicieli małych psów, którzy prowadzają je na smyczy. O dziwo, właściciele psów dużych jakoś w 90 % używają smyczy.. Do szału doprowadzają mnie właścicielki psów, których pociechy idą za mną i moim psem obszczekując mnie przez pół osiedla.. Tymczasem właścicielki są tak zajete pogaduszkami z koleżankami, że nie widzą i co gorsza nie słyszą co robi ich pies. Quote
WŁADCZYNI Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 tja tylko że właściciele dużych psów również potrafią wykazać się brakiem myślenia, jak również robią to inni ludzie z psami/dziećmi - 'o to mały piesek to nic nie zrobi' ewentualnie kolejny tekst marzenie 'napewno chce się bawić' lub jeszcze kolejny jak coś biegnie 'on/a chce się przywitać' :angryy: I do mało kogo dociera że mój pies może uszkodzić takie coś, nie będzie patrzeć na rozmiar i chęć zabawy. Kolejny temat gdzie wszystko sprowadza się do dwóch oczywistości: -nie każdy powinien mieć psa -każdy pies powinien być pod kontrolą Saite osobiście częściej spotykam się z agresją psów średnich/dużych w mojej okolicy. Możliwe że powodem jest to że jest ich więcej, lub więcej idiotów ma takie psy. Nie wiem, nie prowadzę statystyk wiem za to jak bardzo boli noga po pozbywaniu się takich uroczych 'kontrolowanych' zwierzątek:mad: Quote
bonsai_88 Posted February 20, 2009 Posted February 20, 2009 jotpeg napisał(a):agata_lodz, w 100% racja. a teraz pytanko, przede wszystkim do właścicieli większych okazów, ale nie tylko (odpowiedz moze byc we wlasnym sumieniu, a nie na forum): czy nie było sytuacji, kiedy to radośnie wołacie: - mój nic nie zrobi! albo - mój tylko chce się bawic! :angryy::angryy::angryy: Z ręką na sercu - wszystkie moje psy były/są spuszczane TYLKO do znajomych psów, a i to zazwyczaj tylko jeśli jesteśmy umówieni na wspólny spacerek. W przeciwnym razie wolę podejść i się upewnić, że Marcin czy inna Ania się akurat nie śpieszy, a może czemuś nie chce, żeby pies się bawił [raz nawet mi za to znajomy pan podziękował - pies miał akurat chore biodro, a na 100% by poleciał za moją suką]. Małe psy jazgoczące na moje to pół biedy... bardziej się wkurzyłam jak ostatnio spuszczona do nas 2 suki [bokserka i flatka] notorycznie atakujące moją Birmę. Birma święta nie jest, wredota z niej niesamowita i bardzo się dziwię, że z całej 4 suk [Birma + Bianca, która za Birmą w ogień skoczy + 2 obce suki] tylko jedna [flatka, po dość poważnie wyglądającym ścięciu, kiedy to Bella została wgnieciona w ziemię przez moje obie dziewczyny] została ugryziona, a i to niezbyt poważnie... bo ludzie puszczają swoje "łagodne i chcące się tylko bawić" psy i nie zwracają na nie uwagę... ostatnio jak po pół roku [!] ataków bokserki jej właścicielka się zdziwiła, że "ona nigdy nie widziała, żeby jej sunia tą [Birmę] atakowała", to myślałam, że za chwilę uduszę głupią babę... faktycznie, jakby była bliżej niż 50 m to może by coś zauwazyła :angryy:. Skoro już sie wyżaliłam to mogę wrócic do tematu :evil_lol: Nie obchodzi mnie, czy pies jest mały, duży, łaciaty czy cały biały... byleby w terenie zabudowanym był na smyczy, do moich suk nie startował bez powodu i w lesie był odwoływalny... ogólnie bylebym tylko ja nie musiała się z nim użerać :mad: Ps. A czy wy wiecie, że.... puchate psy mają naturalną antypredyspozycję do gryzienia :cool3:? Takiego zdania są wszyscy rodzice pchający swoje dzieci do agresywnej jak jasna cholera, pięknej i cudownej jak sam grzech Birmy [suki mającej prawie 60 cm] :mad: Quote
agata_lodz Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 jotpeg napisał(a): czy nie było sytuacji, kiedy to radośnie wołacie: - mój nic nie zrobi! albo - mój tylko chce się bawic! :angryy::angryy::angryy: A pewnie że były. Choć staram się psa puszczać psy w miejscach i o porach gdy nie ma wokół ludzi, zdarza się że ktoś pojawi się z psiakiem podstępnie i znienacka :evil_lol: Aktualnie udaje mi się przywołać psy i upiąć na smycz, ale bywały czasy że mój większy był nieodwoływalny i leciał na biednego człowieka z psiakiem. Ja zawsze biegusiem za nim krzycząc "nic nie zrobi!". Podbiegałam - upinałam psa i w zależności od wyrazu twarzy biednego człowieka albo było "b. przepraszam - nie widziałam że ktoś idzie" albo cierpliwie czekałam aż zagłaszcze mi psiaka na śmierć :lol: I przyznaje że nie zdażyło się by mnie ktoś opieprzył. Chociaż kiedyś się zdarzyło - "większy" był jeszcze małą, niezdarną kulką. Byliśmy gdzieś w parku. Na środku alejki stała sobie babka z małym dzieckiem i gdy ją mijaliśmy psiak chyba nadmiernie zbliżył się swoim pyskiem do jej dziecka (nie lizał, nie dotykał ale jakoś musieliśmy ich minąć). Oj jaki był wrzask... "dlaczego ten pies nie ma kagańca?! bla bla bla... bla bla bla...". Wkurzyła mnie wtedy mocno, bo to ona "rozkraczyła się" na srodku alejki że się normalnie przejść nie dało i jeszcze wrzeszczy na mnie że mój szczeniak-zabójca jest bez kagańca.... Nie wiem jak to jest być matką, ale dla mnie to był jakaś histeryczka. Kłopotem są ludzie którzy puszczają psa w samopas i myślą że z racji tego że jest niegroźny może zaczepiać innych ludzi i psy. A guzik - nie każdy sobie życzy aby obcy pies go obwąchiwał, obskakiwał czy obszczekiwał i trzeba to uszanować. Ja w prawdzie mam to w nosie i nawet lubię kiedy podchodzi do mnie obcy sierściuch (o ile nie drze ryja i merda ogonkiem), ale jednocześnie denerwuje mnie brak reakcji właścicieli na takie sytuacje. Quote
smerfetka123 Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 hmm,no tak,ja zostałam uznana za panienke z psem na ręku, bo czemu ja psa do góry biore,skoro psy chcą się z nią przywitać,nie dość,że miałam psa na smyczy i nie chciałam plontanki psiej, to jeszcze mam małego psa a te dwa owczarek i inny duży biegły z impetem i gdy wziełam swoją do góry to mimo że mała nie jestem odczółam ich skakanie i ledwo sama się nie przewróciłam a co najważniejsze nie chciałam szczeniaków,a moja była w czasie cieczki,ale i tak właściciele tamtych psów mają zdanie,że ich psy są towarzyskie i nie groźnie więc mogą latać,a oni mogą sobie gadać i mieć gdzieś to co robią psy,bo przecież one nic nie zrobią, szkoda tylko,że nie pomyśleli,że jest coś takiego jak suczka w cieczce, niestety dużo ludzi puszcza swoje psy i ma w duszy,że nie są wykastrowane, więc mogą "coś zmajstrować", zresztą trzy razy w czasie tej cieczki miałam spacer z psem na rękach, bo ktoś puścił kundelka na spacer samopas, ok nie agresywny,ale nachalny i co zrobić? czemu ludzie myślą że jak mają psa, to problem jest tych z suczkami? Quote
WŁADCZYNI Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Dzwoń po SM/policję - niech reagują na psy luzem bez kontroli. Inaczej zostają mniej miłe metody. Quote
Gaga Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Wszystkie te nieprzyjemne sytuacje wynikają z braku wyobraźni ludzi. Tu nie chodzi o winę a o życie. Byłam świadkiem oczekiwania dwóch panów na wynik 3 godzinnej operacji jamnika po JEDNYM złapaniu go przez ONka. Wina? Właściciela jamnika, który puścił go luzem i nie upilnował szarży na ONka prowadzonego na smyczy. Po 3 godzinach operacji i chwili nadziei- niestety jamnik odszedł:-(. Przebita opłucna i.. nie udało mu sie pomóc. Pies jest zwierzęciem szybkim, ma zęby a dysproporcja wielkości niesie ze soba często zagrożenie zycia- dla tego małego. Można oczywiście się poawanturować, pokrzyczeć ale to pies będzie cierpiał. I póki tego ludzie nie pojmą, póty będa się zdarzac takie sytuacje. Sama mam psa dużego, silnego samca, na spacery po osiedlu wyprowadzam go na smyczy- 8 metrów flexi i niejednokrotnie, gdy właściciel małego agresora nie reaguje na wybryki swojego pupila- luzuję te cale 8 metrów. Reakcja jest natychmiastowa, mimo że wcześniej na moje stanie i czekanie na boku nawet nie zamierzał palcem kiwnąć. Jak nie mam czasu to zdecydowanie żądam przywołania psa :diabloti: I chciałabym rozwiać pewien, dość irytujący mit- owe małe agresorki nie sa zestrachane a zwyczajnie rozwydrzone i powiedzmy to sobie jasno. jedna konkretna korekta i nastaje cisza.. ale widocznie większości osób nie przeszkadza wieczne jazgotanie, co mnie dziwi, bo jest to wyjatkowo wkurzajace i ja osobiście bym zwariowała musząc słuchac tego non stop.:angryy: Quote
Katica Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 [quote name='mch']z tym nierownym traktowaniem to mocno zaawansowane jest niestety , jak na mnie kolo sklepu zawarczal i zajazgotal pudelek za to ze zatrzymalam sie przy jego panci i zamienilam kilka slow , to bylo ogolne , hihihohohihi jakie uroczeeeee malenstwo jak broni panci bla bla bla . a jak moje psy popatrzą , po prostu na kims zatrzymają na chwile wzrok to juz miny ooooooo, patrzcie panstwo ,szykują sie pewnie do skoku do gardla :evil_lol:. z prawdziwą agresją ze strony malych obiegiwaczy jazgotow do moich psow spotkalam sie kilka razy w sumie chyba , reszta to wlasnie te nieszkodliwe niby ,ale wkurzające szczekacze . no chocby dzisiejszy poranek , ide polna drogą , snieg ,pieknie slodko , zza zakretu pojawia sie piesek , biegnie do nas szczekając , wlasciciel pojawia sie gdy piesek jest juz 5 m od nas , noz kurcze czy to na prawde trzeba byc einsteinem zeby domyslec sie ze o tej porze tam co chwila jakis pies spaceruje ,i ze moze gdy zakrety ,ograniczona chwilowo widocznosc to mozna psa przywolac w swoje blizsze okolice , ze ktorys z kolei oszczekany tak -da sie zaprosic do zabawy , a chocby ganianki z moimi psami nie wyszlyby temu pieskowi na zdrowie na pewno . czy na prawde im dalej pies jest od wlasciciela tym bardziej udany spacer ?? jako ze niuśki nie wyrazily checi ani do odjazgotywania ani do odgonienia psiak dal sie w koncu przywolac panci , wziela na rece , i za zakretem widze piesek na glebę i ..... wystartowal w takim samym stylu do kolejnego nadchodzącego z oddali psa ,tym razem labka. co musi sie stac zeby babka pojela ze to głupota , pies musi zginąc w jakiejs paszczy ? zabic sie o ogrodzenie uciekając przed takim który sie wkurzy ? trzeba bedzie uspic jak jakies duze futro pacnie łapeczką w kregosłupik ? Wtedy w gazetach pojawią się artykuły "Bestia zagryzła maleństwo...." a na forach rozpoczną się dyskusję że wszystkie duże psy to mordercy i trzeba je wypchać... A właściciele ttb wówczas będą znowu bezmózgami w dresach :d nieważne jaki pies gryzie, przeważnie dla opinii publ. jest to pitbull :mad: Niestety wiedza kynologiczna naszego społeczeństwa jest mniejsza niż najmniejszy chiuaua. A wystarczy wziąć smycz i zapiąć na nią psa, bez względu na rozmiar... Quote
ryu_o Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 U mnie w domu mamy jakiegoś mixa jamniora z czymś tam (kudłaty, taki kochany:lol:) ale ma wadę, boi się psów (teraz już 99% spotkanych na drodze :evil_lol:) i oczywiście jak to przystało na jamnikowatego lubi otwierać paszękę i wydawać różne dźwięki. ;) Na początku, jak go wzięliśmy ze schroniska szczekł na 98% piesiorów spotkanych na ulicy, teraz zazwyczaj poprostu ucieka choć nie zawsze. Max robi się odważny jak widzi dużego psa na smyczy i w kagańcu to zaraz dawaj szczekać (na szczeście krótko i zwykle da sie go przewołać do siebie). Dobrze, że sąsiedzi są wmiare tolerancyjni i jakoś to znoszą, ale boję się, że tylko do czasu...:sad: Wiem, że to nie miejscę na to pytanie ale jak nauczyć psa mniejszej strachliwości?? Nie mówie, że ma kochać psy ale żeby chociaż czasem je zwyczajnie olewał (oczywiście nie dosłownie;)) no albo chociaż nie "cwaniakował" do tych zapiętych... Quote
epe Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 Ryu! Skoro sam "zaczyna",to dlaczego jest nie na smyczy?:crazyeye: Czy naprawdę musi spotkać go coś złego? My tu właśnie o takich psach piszemy,że biegają luzem,choć same zaczepiają! Nie życzę Twemu psu spotkania z innym,duzym,też biegającym luzem!:-( Quote
Saite Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 epe napisał(a):Ryu! Skoro sam "zaczyna",to dlaczego jest nie na smyczy?:crazyeye: Czy naprawdę musi spotkać go coś złego? My tu właśnie o takich psach piszemy,że biegają luzem,choć same zaczepiają! Nie życzę Twemu psu spotkania z innym,duzym,też biegającym luzem!:-( Wcale taki większy pies nie musi biegać bez smyczy. Przed zasmyczonym dużym psem też nie zawsze da się podbiegacza uchronić. Dlatego zabezpieczanie jednego psa smyczą (a nawet kagańcem) a drugiego nie i tak może skończyć się tragicznie. Quote
bonsai_88 Posted February 22, 2009 Posted February 22, 2009 Swoją drogą moja ciocia kiedyś mi opowiadała jak jej podchalan dał sobie radę z dwoma dobermanami. Jednego wgniótł bokiem w płot a drugiego przycisnął łapą i warczał... na dobrą spraw Niko nawet nie kłapną na żadnego z psów które go zaatakowały, a uciekały oba... a teraz co by się stało, jakby Niko był agresywny? Skoro dał radę właściwie bez walki nauczyć oba dobermany rozumu to pewnie mógłby je też nieźle pokiereszowac jak by chciał :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.