Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mam kłopot- jeszcze niestety nie doszłam do porozumienia z Argą w sparawie ciągnięcia na smyczy.

Mnie nie ciągnie tak bardzo bo ja wiem co robić jak zaczyna ale mój men ma już po dziurki w nosie ciągnięcia Argi (moze by go słuchała gdyby przynajmiej troche zaczoł ją wychowywać a nie tylko ja :evil: )

Cały czas mi ględzi jaka to ona zła i nie wychowana- szkoda że mie słucha a jego nie !

I kurcze wpadł na idiotyczny pomysł z którym ja się w ogóle nie zgadzam- kolczatka.

Mam go ochote za ten pomysł trzasnąć :(

I dlatego moje pytanie- czy uda mi się uratować Arge od kolczatki ?

Moze w szelkach nie będzie ciągnąć ?

Przynajiej na zmiane ?

On będzie wychodził z nią w szelkach ja w obrozy żeby ją oduczyć ciągnięcia ?

Czy golden w ogóle moze chodzić w szelkach ? czy nie będzie tak ciągnąć.

Ratunku bo ten "idiota" zapnie mi psa w kolczatke :(

  • Replies 56
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

O ile mi wiadomo, rosnacy golden nie powinien chodzic w szelkach, ale to jest wiedza z gatunku "wyczytane nie wiadomo gdzie", wiec nic wiecej na ten temat napisac nie moge, ale zastanawia mnie to, ze chcecie szczeniaka "zakolczatkowac" - pisze w liczbie mnogiej, bo w koncu chyba mozesz sie przeciwstawic facetowi... Zwlaszcza, ze w typowo meski sposob nie zaprzata sobie glowy porzadnym rozwiazaniem problemu (szkolenie), tylko od razu chce pojechac z grubej rury.

Jesli juz cos mu koniecznie chce zakladac, to wg mnie najlepsze bedzie halti (najlepsze czyli najmniej szkodliwe).

Posted

Ja sie całkowicie przeciwstawiam kolczatce, bronie Argi rękami i nogami dlatego szukam innej drogi wyjścia.

Halti- czy ja wiem- jakoś ten sposób też mi nie odpowiada bałabym sie ze skręci sobie kark przy mocniejszym pociągnięciu.

NIe bardzo bym ufała obroży uzdowej.

A kolczatka u mnie nie wchodzi w gre- ale wiesz to też pies Krzyśka :evil:

Ale ja wiem na czym polega problem- ja ucze psa a mój men nie przykłada do tego zadnych starń żeby też kontrolować psa.

Już mu nawet mówiłam co ma zrobić ale jak do ściany bo on nie ma czasu na tekie zabawy....

Aż mi się coś robi :evil:

Posted

Tak to juz jest z tymi chlopami - chcialoby sie efektow, ale popracowac nielaska ;)

Moja gadzina chodzi na parcianej obrozce. Zdarza mu sie pociagnac, bo jestem niekonsekwentna i, co tu duzo mowic, leniwa, kaze mu wtedy usiasc i czekam az sie uspokoi albo odwracam jego uwage - bo on ciagnie jak zobaczy cos interesujacego. Czasem pociagnie, bo sie "zapomni" i stwierdzi, ze chce isc w inna strone niz ja, ale szybko mu to mija.

Paru znajomych uzywa halti i wiem, ze sa zadowoleni z efektow. Sama chetniej kupilabym szelki - jakos tak fajnie sie prezentuja same szelki i pies w szelkach, ale przymierzylam mu ostatnio szelki samochodowe i zachowywal sie jakbym mu ogon obciela - mina mowiaca "cos ty mi babo zrobila" i dramatyczne proby uwolnienia sie od nich - no i fakt, ze pies rosnie, cos mi swita, ze to moze zaszkodzic na stawy - ale tu moze sie wypowie ktos bardziej doswiadczony.

A czy ona naprawde tak strasznie ciagnie? Moj cielak wazy 29 kg (i za chwile przerosnie wzorzec, ale to inna historia) i w sumie sobie z nim radze.

Na pewno masz jakis wytrych na swojego chlopa, taki ze mu wjedziesz na ambicje czy cos i jednak sie powstrzymac od tych kolcow. Przeciez to male dziecko jeszcze, szkoda zakladac kolczatke :(

Posted

Wytrychem a raczej kluczem francuskim to musiałabym go w głowe uderzyć ;)

Jest takie problem ze mała jest ulubieńcem całego osiedla i jak tylko zobaczy kogoś znajomego to nie ma mocnych, ciągnie jak "osioł" ;)

Ona waży troche ponad 20 kilo czyli mniej o niecałe 30 kilo ode mnie i juz nie raz myślałam że mi bark wyrwała ;)

Ale ja sie staram, ucze i sa efekty bo tego ciągnięcia jest coraz mniej.

A men strwierdził chyba że pies powinien sam się wszystkiego nauczyć.

wrrrrrrrrr....

Ale ja się nie poddam będe walczyc jak lwica i nie pozwole Arge w kolce wcisnąć.

A co dziwne ja "drobna" kobietka sobie z psem radze a on facet zbudowany nie potrafi...paranoja :D

Posted

Ja proponuje wybrac sie na szkolenie :D Nam pomoglo w 100%. Albo obroze zaciskowa, nie koniecznie lancuszek moze wystarczyc materialowa.

Bo jak Wam psiak urosnie to nie dasz rady go utrzymac :wink: .

Albo wez nagrody ze soba i w ten sposob jej pokazuj kiedy robi zle a kiedy dobrze :D

Powodzenia

Posted

Rybko, nie wiem juz co gorsze - kolce czy zacisk, wg mnie obie opcje sa nie do zaakceptowania, golden nie wazy 50kg...

No i z tymi smakolykami tez roznie bywa. Ja chodzenia musze uczyc na zabawke, bo do zarcia sie lakoma bestia rzuca.

Posted

moja labka wazy 23 kg, ma 5,5 miesiaca ciegnela okrutnie :( wiec moj narzeczony koniecznie chcial jej kupic kolczatke brrrr szkoda gadac tak to juz jest z facetami :evil: ale niestety nic nie pomagalo wiec kupilismy lancuszek zaciskowy, psinka po okolo tygodniu nauczyla sie chodzic spokojnie( no chyba ze cos baaaardzo interesujacego znajdzie sie na jej drodze :wink: ) nie szarpie jej mocno bo drobna kobitka ze mnie a i tak dziala, wiec radze sprobowac bo warto

Posted
A jak sciagniesz lancuszek i zalozysz z powrotem zwykla obroze to tez dziala? Czy ten lancuszek jest "na chwile", czy tez planujesz prowadzac na nim sunie juz zawsze?
lancuszek jest o tyle lepszy ze potem mozna wrocic ze spokojem do zwyklej oborozy a po kolczatce to juz koniec :-? . Moj pies chodzil przez jakis m-c na szkolenie w lancuszki zalozylam obroze i w ogole nie ciagnie. Tym sie rozni lancuszek od kolczatki.

Kazdy ma na ten temat inne zdanie ale kiedy juz zadna zabawka czy smakolyki nie skutkuja najlepszy jest lancuszek. A powiem Ci ze nawet pies ktory wazy 26 kg moze ladnie pociagnac :evil: . Lancuszek nie rani w zaden sposob psa a juz szczegolenie ta z materialu.

Prawie kazdy treser Ci powie ze do nauki jest lancuszek najlepszy jezeli nic nie skutkuje juz. Ale to moje zdanie i nie musicie sie z nim zgadzac.

Posted

No tak, lepsza obroza zaciskowa niz powyciagane rece, ja jednak jestem zagorzala przeciwniczka tego typu patentow i tez oczywiscie nie musicie sie ze mna zgadzac, ale uwazam, ze jesli juz doszlo do tego, ze pies ciagnie, to jest to niedopatrzenie ze strony wlasciciela i nie widze powodow, dla ktorych to pies mialby z tego powodu cierpiec - wiem, wiem, nie cierpi katuszy, tylko latwiej przywolac go do porzadku, ale jednak, jak by nie bylo jest to dla psa dosc nieprzyjemne doznanie i szkolenie na obrozy zaciskowej/kolczatce trudno nazwac pozytywnym.

Sama dzis przejechalam sie z gorki na butach, bo pies w bardzo zabawowym nastroju puscil sie galopem, a pech chcial, ze pod sniegiem bylo sliskie bloto, a flexi ma tylko 5 metrow i nie starczylo zeby pies dobiegl na dol i pozwolil mi zejsc spokojnie.

Byc moze jak mi bestia dorosnie i nic nie bedzie skutkowac przyznam Wam racje, poloze uszy po sobie i zakupie obroze zaciskowa, ale poki co jestem temu przeciwna, zwlaszcza u szczeniakow, ktore mozna bardzo wiele nauczyc w krotkim czasie. Zreszta pani Mrzewinska pokazala mi, ze jednak w kwestii szkolenia to ja jestem noga, a nie szczeniak - moj pies w jej rece robil wszystko i nie trzeba bylo zadnego przymusu, co jeszcze bardziej utwierdzilo mnie w przekonaniu, ze za moje bledy nie powinien cierpiec pies.

Posted

moja sunia nie zawsze nosi lancuszek, nosi go najczesciej w dzien jak jest pelno ludzi i pieskow biegajacych bez wlasciciela, wieczorami wychodzimy z nia na normalnej obrozy, ona juz nie widzi roznicy i na obu nie ciagnie(no chyba ze...:) ), ale z powodu tego ze jest slisko i ostatnio pancia przejechala sie tylkiem po schodach :P nakladam lancuszek, mysle ze za jakis czas jak sunia bedzie juz bardziej opanowana i nie beda ja ponosily emocje :wink: to wogole odstawimy lancuszek

Posted

Byc moze jak mi bestia dorosnie i nic nie bedzie skutkowac przyznam Wam racje, poloze uszy po sobie i zakupie obroze zaciskowa

golden_owner a ile ma twoj piesek i ile wazy??

Posted

Na szkolenie PT idziemy za 2-3 miesiące bo mała ma 5 miesięcy i szkoleniowiec mówi ze za młoda na szkolenie PT.

Łańcuszek odpada bo raz juz próbowałam ale coś zawaliłam i po sciągnięciu łańcuszka zaczeło się piekło.

A więc tak wczoraj powiedziałam krzyśkowi żeby sam sobie kolczatke założył a Arge zostawił w spokoju no i ...się pogniewał :D

Ale obiecałam mu ze do miesiąca Arga będzie aniołkiem :)

A i jeszcze jedno- mnie mała nie ciągnie prawie w ogóle chyba ze coś ciekawego, a jego ma w głębokim...

MOże dlatego ze tylko ja z nią pracuje a on tylko wchodzi na gotowe i jest nie zadowolony jak nie chce siadać jak on chce to wyegzekwować :evil:

( moje polecenia zawsze wykonuje- ale czemu ma się słuchać Krzyśka który potrafi tylko mówić ze mała jest "głupia" bo go nie słucha)

Faceci.... :evil:

Posted

a i jeszcze jadno tak z innej bajki :)

Teraz będziemy się uczyc chodzić na smyczy w domu :-?

Arga złapała- ANGINE i jest na antybiotykach i innych lekarstwach :-?

Dlatego na dwór to tylko na chwile na potrzeby i do domcu- matko znowu będe miała nie wybieganego psa :( :evil:

Posted

Mój Bonek jak był młodziencem tez nosił szelki ale nie dlatego,że ciągnął ( a próbował oj próbował ale wtedy stosowalismy metodę "drzewa" i ja i mąż - czasami powrót do domu trwał 3 godz :lol: , powaznie bo ciągle stałam :lol: jak pies zaczynał wyrywać sie do przodu stawałam i czekałam aż jemu sie znudzi ze zaczmnie widziec o co chodzi i tak w sumie około 4 dni i od tej pory nie ciągnie)

szelki tez sie swietnie sprawdziły kiedy juz wyrósł i zabierałam go na rower

no i zimą sanki z dzieciakami :D świetna sprawa :)

teraz żadko zakładam mu szelki no chyba ze na sanki :wink: ale poskutkowały no i pies nie duził mi się kiedy zaczynał ciągnąć :)

powodzenia

Posted

Ja też od samego początku stosuje metone "drzewa" :)

Ale zawaliłam sobie łańcuszkiem ( widocznie źle używałam) i pies znowu ciągnie :)

Metoda drzewa jest dobra i ją dalej wprowadzam ale trzeba to powiedzieć Krzyskowi który wychodzi z założenia że szkoda czasu...

Posted

Agula, moj pies ma niecale 7 miesiecy i wazy 29kg.

Niewybiegany pies to nieznosny pies :evil:

Moj jak czasem sie zdarzy, ze nie pojdziemy na dluzszy spacer (np. jest wichura i deszcz i nie chce mi sie dralowac przez polane), robi sie nieznosny - np. przedwczoraj przerobil koszyk wiklinowy na wiory - zjadajac czesc tych wior po drodze, o czym przekonalam sie dzis rano, gdy wrocily w stanie nienaruszonym :/

A co do ciagniecia - w domu to moj nawet przy nodze bez smyczy chodzi. To jest po prostu spryciarz, co ciekawe,na flexi czasem ciagnie, a na zwyklej, parcianej smyczy nawet o tym nie mysli. Tyle, ze na parcianej chodzi rzadko, czesciej zabieram flexi, zeby mogl troche sobie poweszyc jesli nie bede mogla spuscic go ze smyczy. No i flexi sie zdecydowanie gorzej trzyma jak pies zaczyna ciagnac.

Arga - jednym slowem to Ty jestes szefowa i sie facet frustruje :lol: Hihi, to ze slucha Ciebie, a jego nie musi byc trudne do przelkniecia ;)

Posted
Arga - jednym slowem to Ty jestes szefowa i sie facet frustruje Hihi, to ze slucha Ciebie, a jego nie musi byc trudne do przelkniecia

Oj jest jest ale sam sobie narobił, trzeba było uczyć mała a nie smiać sie ze mnie że poszłam z nia do przedszkola.

A teraz niech cierpi i dobrze mu tak :D :evilbat:

Posted
To jest po prostu spryciarz, co ciekawe,na flexi czasem ciagnie, a na zwyklej, parcianej smyczy nawet o tym nie mysli. Tyle, ze na parcianej chodzi rzadko, czesciej zabieram flexi, zeby mogl troche sobie poweszyc jesli nie bede mogla spuscic go ze smyczy. No i flexi sie zdecydowanie gorzej trzyma jak pies zaczyna ciagnac.

Kiedyś pewna pani weterynarz, która sama ma labkę powiedziała mi że flexi to zaproszenie psa do tego żeby ciągnął. Bo przecież na tym się własnie opiera działanie tej smyczy - pies chce odejść dale to musi rozciągnąć smycz. W ten sposób pies się uczy że, warto czasem się posiłować czy to ze smyczą czy z właścicielem...

Posted

Niebieska - ja z pelna swiadomoscia wad i zalet uzywania flexi taka wlasnie smycz kupilam, poniewaz uznalam, ze spacer jest dla psa i nie widze powodu, dla ktorego ma on chodzic na krotkiej smyczy (nie wszedzie mozna puscic psa bez niej) albo ja biegac za nim po trawnikach. Na spacery "szkoleniowe" zabieram ze soba druga smycz, jesli ide po miescie, tez zabieram druga, bo wiem, ze odchodzenie ode mnie nie wchodzi w gre.

Mysle, ze problem lezy tez w tym, ze na flexi ciezko psa odpowiednio skorygowac - przy smyczy parcianej, z regulowana dlugoscia nie ma problemu ze zlapaniem jej lewa reka (pies przy lewej nodze, smycz w prawej rece), natomiast flexi wyslizguje sie, a "korygowanie" przez nieustanny opor na smyczy tylko przyzwyczaja psa do dyskomfortu zwiazanego z ciagnieciem i w efekcie ciagnie sobie dalej w najlepsze. Co, koniec koncow prowadzi do tego, ze na flexi jest "robta co chceta" i to wydaje mi sie byc powodem ciagniecia na tej wlasnie smyczy.

Nikomu nie polecam takiego "wychowywania" psa, bo co tu duzo mowic, nie jest to i nie bedzie nigdy pies bezblednie i karnie maszerujacy przy mojej nodze, bo na tym zupelnie mi nie zalezy, a to, ze inni domownicy nie bardzo sobie z nim radza na spacerach tez w sumie niewiele mnie obchodzi, ja sobie radze, pies zadowolony, czyli jest tak jak byc powinno :lol:

Posted

A psiak nie wyrwie tego całego "mechanizmu" jak mocniej pociągnie- wiem że są flexi przystosowane do danych katygorii wagowych ale nie byłabym pewna czy co się nie rozwali :D

A zresztą flexi jest dla mnie mniej wygodne niż smycz parciana :)

A ja mam ambicje na psiaka chodzącego kiedy trzeba przy nodze :) :D

Posted

Ja kupilam flexi dla ciezkich psow, cala z tasmy, bo linek nie lubie i poki co trzyma sie dzielnie. Oprocz tego, ze jest troche zmacerowana, bo pies lubi zanosic ja do domu w pysku, ale na tym cierpi jedynie raczka ;)

A to, ze czasem na niej ciagnie (ale zdarza sie to tylko wtedy kiedy zobaczy cos/kogos ciekawego, nie jest tak, ze przez caly czas ciagnie) po prostu mi nie przeszkadza, sama jestem malo zdyscyplinowana, to trudno zebym od psa wymagala czegos, co dla mnie niemozliwe ;) Wiec tak sobie oboje hasamy (nie wiem, czy dobre "h") po laczkach radosnie cieszac sie z pieknej pogody i przygladajac sie z zachwytem przyrodzie (dzisiaj widzielismy dwa bazanty :) ), a po miejskich deptakach dreptamy jak musimy.

A co robicie jak pies chce poweszyc na trawniku/laczce w miejscu, w ktorym nie mozecie puscic go luzem - idziecie za psem, czy zabraniacie mu weszenia?

Posted
A co robicie jak pies chce poweszyc na trawniku/laczce w miejscu, w ktorym nie mozecie puscic go luzem - idziecie za psem, czy zabraniacie mu weszenia?

I to i to po troche :)

Jak widze że jej bardzo zależy to nie pozwalam jej iść i kierujemy się w inne miejsce zey za chwile wrócić to tamtego i pozwolić węszyć :)

Niby nie pozwalam się zaciągnać w dane miejsce ale potem niby tak przypadkiem i tak się tam znajdziemy :)

Posted

Kurcze- chyba nie tylko Arga ma angine (szczerze mówiąc pierwsze słysze zęby psy miały angine)

załapałam jakiegoś bakcyla na spacerach :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...