Jump to content
Dogomania

Lara oraz dwa Aniołki: Rutusia [*] i Agencik [*].


Recommended Posts

Posted

Bo najlepiej na świecie jest u Pana na stopach :p


Cholerka, tylko co to za smrod..?


:roflt:


- Spokojnie Laureczko, wszystko będzie dobrze, nie wymiotuj! Wiem, że śmierdzi, wiem. :cool1:


- Nie wiesz co mówisz, Justyno, oj nie wiesz.


Przepraszam Tuś za te dopiski :diabloti:

Koniec jak na razie ;)
Wszystkie zdjęcia na wykonane zostały na rowerku wodnym : )

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Moniek193']Lara pływa rowerkiem wodnym? haha, fajne ma życie :D

A te dopiski są boskie, tak jak miny Lary! Uśmiałam się niesamowicie :D

Lara chyba lubi wszelkie zabawy wodne. ;) A jakie ludzie mieli miny, widząc psa na rowerku wodnym : D Byliśmy wytykani palcami :D


[quote name='deer_1987']Lara widze wybrala sie na taka sama wycieczke jak my. Ciebie juz bardzo dawno u nas nie bylo wiec ciezko bedzie podac ci gdzie konkretnie sa zdjecia ale tu tez sa http://dirdib.blogspot.com/2010/07/malmo-wycieczka-rowerem-wodnym-po.html

Ładnie tam macie *.*

[quote name='jonQuilla'][FONT=Georgia]nie wiedziałam że Lara tak bardzo lubi pływać rowerkiem wodnym :cool3:
[/FONT]

Ona chyba też nie. :diabloti: Nie no, żartuję, jak już wcześniej pisałam psica jest skora do wszelkich zabaw na wodzie i w wodzie. ; ) Pod wodą jeszcze nie była na czas dłuższy niż wyłowienie czegoś, np jakiejś rybki, co nam się zdarzyło. :roll:

[quote name='Asiaczek']Rozczulające...
http://lh3.ggpht.com/_WtBeCAh1jUA/TER2jtqUooI/AAAAAAAAAFw/fJBXdhMBbsQ/s512/jeziorko%20070.JPG

Pzdr.

Również lubie to zdjęcie. Blanka jest przemiła, cieszę się, że taka "Bratowa" mi się trafiła : ) I z Larą też ma dobry kontakt, co zresztą widać.

[quote name='Kashdog']Zarówno zdjęcia jak i dopiski do nich wymiatają :diabloti:

Ma się ten talent. :razz:

[quote name='Yana']cudne zdjęcia, ale się uśmiałam :-)

Ojej, kogo to ja mam zaszczyt powitać.. Yana! :loveu: http://www.dogomania.pl/threads/131619-Ma%C5%82e-W%C4%85sate-i-Agentowate-oraz-Rute%C5%84ka-w-sercu?p=12296664&viewfull=1#post12296664 Pamiętasz jeszcze te czasy? : D

Ostatnio z sentymentem oglądam stare zdjęcia Lary. Mam wrażenie, jakby była u mnie od zawsze, a tu się okazuje, że to tylko trochę ponad roczek. :)

PS: Postaram się dziś Was wszystkich poodwiedzać ; )

Posted

Asiaczek napisał(a):
Czas płynie, niestety, nieubłaganie...
Lara ma już ponad rok...? Eh...

Pzdr.


Lara to już ma półtora roku, u nas jest trochę ponad rok. ;) A teraz coraz poważniej rozważamy zakup/adopcję drugiego psa, gdyż w końcu mamy ku temu warunki. Jednak chyba zdecydujemy się na mniejszego pupila, a marzenia męskiej części rodziny o owczarku będą musiały jeszcze trochę poczekać. ; ) Nikt nie przekreśla do końca zakupu rodowodowego psa, lecz pewnie znowuż przygarniemy jakąś kluseczkę, bo jak tu nie pomóc takim potrzebującym psiakom?

Posted

[quote name='Cieplutkaa.']



.




Ojej, kogo to ja mam zaszczyt powitać.. Yana! :loveu: http://www.dogomania.pl/threads/131619-Ma%C5%82e-W%C4%85sate-i-Agentowate-oraz-Rute%C5%84ka-w-sercu?p=12296664&viewfull=1#post12296664 Pamiętasz jeszcze te czasy? : D

Ostatnio z sentymentem oglądam stare zdjęcia Lary. Mam wrażenie, jakby była u mnie od zawsze, a tu się okazuje, że to tylko trochę ponad roczek. :)

PS: Postaram się dziś Was wszystkich poodwiedzać ; )

pamiętam oczywiście :-) może nie często piszę, ale regularnie zaglądam, żeby pooglądać słodką Larusię :-)

Posted

Cieplutkaa. napisał(a):
Lara to już ma półtora roku, u nas jest trochę ponad rok. ;) A teraz coraz poważniej rozważamy zakup/adopcję drugiego psa, gdyż w końcu mamy ku temu warunki. Jednak chyba zdecydujemy się na mniejszego pupila, a marzenia męskiej części rodziny o owczarku będą musiały jeszcze trochę poczekać. ; ) Nikt nie przekreśla do końca zakupu rodowodowego psa, lecz pewnie znowuż przygarniemy jakąś kluseczkę, bo jak tu nie pomóc takim potrzebującym psiakom?

Bardzo fajny pomysł.
Wszędzie jest tyle potrzebujących psów/kotów, że aż żal, że nie można wszystkim pomóc...

Pzdr.

Posted

Witam wszystkim ;)
Opowiem Wam, jaką dzisiaj w nocy miałyśmy przygodę ; o

Była u mnie znajoma, około 21 musiała już wracać do domu. Zadała sobie trochę trudu z przyjazdem do mnie, więc postanowiłam ją później odprowadzić chociaż do przystanku. W drodze powrotnej, juz na ostatnim odcinku zauważyłam pewnego mężczyznę, którego nie powiem - wsytraszyłam się. W domu nikogo nie było, rodzice w Warszawie, brat u dziewczyny. Postanowiłam, ze przedłużę sobie spacer, żeby zgubić Pana, który podążał za mną. Niestety, kiedy mój pies zobaczył, że jesteśmy już blisko domu, a skręcamy w inną ulicę zaczął się wyrywać, siadać - chciała już wracać. Byłam mocno poddenerwowana zaistniałą sytuacją, ale to był dopiero początek.Lara.. wyswobodziła się z szelek i chciała pobiec do domu.. ale wystraszyła się auta, które strasznie pędziło, choć to zwykła, osiedlowa droga, po której ludzie jeżdżą powoli. Psina się skuliła tak, że kierowca jej nie zobaczył, albo nie chciał zobaczyć. Moja reakcja była oczywista: ile sił w nogach pobiegłam przed maskę auta, żeby je zatrzymać, ochronić Larę. Już miałam przed oczami widok, jak ten wariat drogowy pozbawia mnie mojego największego szczęścia. :-( Bogu dzięki zatrzymał się.. z 3 centymetry przed nami. Wyobraźcie to sobie! On z początku nawet nie zwalniał, kiedy mnie zobaczył na ulicy, dalej pędził jak szalony. Zresztą po chwili otworzył okno i zaczął krzyczeć, był mocno wkurzony i nie sądze, żeby nasz niedoszły wypadek był tego jedynym powodem. Tak więc cała roztrzęsiona rzuciłam się do furtki od domu. I co widzę. Mojego "Prześladowcę". Zapytał się "A to tutaj Pani mieszka". Ja "Tak, dobranoc." Później zagadywał o Larę, o szelki, ogólnie o psy, a ja już tak chciałam iść i zamknąć się bezpiecznie w domu. Ale kiedy wreszcie udało mi się tam dotrzeć bynajmniej nie czułam się pewnie. Psy na dworze szczekały, Lara kręciła się przy drzwiach, bałam się, że jest tam ten mężczyzna. Nie wytrzymałam, zadzwoniłam do rodziców zrozpaczona, ale co oni mogli zrobić, będąc w Warszawie. Tylko mnie uspokajać. Zaoferowali, że Dziadkow do mnie przyślą, ale nie chciałam ich denerwować, mają słabe zdrowie, było już dość późno, a oni też blisko nie mieszkają. Więc zadzwoniłam do przyjaciółki, chciałam pogadac, ale byłam taka zapłakana i roztrzęsiona. Naprawdę tyle "atrakcji", jak na jeden wieczór. Kochana Monika z rodziną zaoferowali, że przyjadą po mnie.. ale halo, co z psem? Skończyło się tak, że ja, Lara i jej legowisko wylądowałyśmy w domu u Moniki i spędziłyśmy tam całą noc. Jestem jej taka wdzięczna, nie wiem czy bym wytrzymała tyle czasu sama, w dodatku jej tata rozejrzał się po okolicy, upewnił, że nikogo tam nie ma. Uf. Taka ze mnie panikara. Ale myślę, że każdy na moim miejscu by się wystraszył.

Posted

Zdarzenie, na pewno było nieprzyjemne i uważam, że dobrze zrobiłaś dzowniąc i nocując u koleżanki. Ale na przyszłośc zastanów się, jakim cudem suka wywinęła się z szelek...
No i pogadaj z bratem, może jednak brat tez przypilnowałby domu, jak Rodzice wyjechali...
No i jeszcze jedno. W dobie telefonów komórkowych Twoja koleżanka mogła przecież zadzwonić wcześniej do swoich Rodziców i dopytac, czy może nocowac u Ciebie. Opisałaby warunki, co i jak. Są wakacje, troche luzu na pewno ma od Rodziców...

A jak planujesz spędzić dzisiajszą noc...?

pzdr.

Posted

[FONT=Georgia]Oj to nie fajna przygoda i to bardzo. Dobrze że tak się skończyło wszystko a nie inaczej, obecnie strach samotnie łazić po zmroku nawet w miejscach które wydają się być spokojne.
Trzymaj się i mam nadzieję że coś podobnego nigdy Was już nie spotka :calus: wycałuj Larę
[/FONT]

Posted

Jak to ja mówię, przygody chodzą po ludziach, ważne tylko, żeby się dobrze kończyły ;) A na powroty faktycznie trzeba uważać, ja bardzo często wracam po 23 ale od niedawna staram się zawsze prosić kogoś ze znajomych żeby mnie odprowadził, ewentualnie brata lub kogoś z rodziny żeby po mnie wyszedł kawałek, bo jakoś jak zawsze mi było to obojętne tak teraz nie lubię chodzić sama.... ;)

Posted

[quote name='Asiaczek']Zdarzenie, na pewno było nieprzyjemne i uważam, że dobrze zrobiłaś dzowniąc i nocując u koleżanki. Ale na przyszłośc zastanów się, jakim cudem suka wywinęła się z szelek...
No i pogadaj z bratem, może jednak brat tez przypilnowałby domu, jak Rodzice wyjechali...
No i jeszcze jedno. W dobie telefonów komórkowych Twoja koleżanka mogła przecież zadzwonić wcześniej do swoich Rodziców i dopytac, czy może nocowac u Ciebie. Opisałaby warunki, co i jak. Są wakacje, troche luzu na pewno ma od Rodziców...

A jak planujesz spędzić dzisiajszą noc...?

Lara potrafi wyswobodzić się z szelek, robi to bardzo rzadko, bo zazwyczaj nie ma ku temu powodów i nie wiem, czemu akurat wtedy tak się stało. Po tym incydencie zaczęłam się zastanawiać, czy może nie zakładać jej szelek i obroży, ale zastanawiam się czy to pomoże? Innych pomysłów nie mam, Bogu dzięki tak jak piszę - nie często spotykamy się z tym problemem, praktycznie w ogóle.
Rodzice co jakiś czas jeżdżą do Warszawy, ale tylko na jedną, maksymalnie dwie doby, nie był to żaden dłuższy wyjazd. Dziewczyna brata miała imieniny, więc ten był u niej. Ja zostałam sama, ale bynajmniej nie było mi źle z tego powodu, aż do czasu. No cóż. Miejmy nadzieję, że nic takiego już się nie powtórzy. Z koleżanką planowałyśmy takie spotkanie, ani jedna, ani druga nie brała pod uwagę noclegu, a 21 to jest wg mnie jeszcze przyzwoita godzina i nie widziałam nic złego w wyjściu z domu.


[quote name='jonQuilla'][FONT=Georgia]Oj to nie fajna przygoda i to bardzo. Dobrze że tak się skończyło wszystko a nie inaczej, obecnie strach samotnie łazić po zmroku nawet w miejscach które wydają się być spokojne.[/FONT]
[FONT=Georgia]Trzymaj się i mam nadzieję że coś podobnego nigdy Was już nie spotka :calus: wycałuj Larę [/FONT]

Okolica wydaje się być naprawdę spokojne. Ulice są oświetlkone, nie jest to duże osiedle. Jak to człowiek potrafi się znaleźć w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie, ech.

[quote name='Yana']ale miałaś przygodę, nie dziwię się, że się przestraszyłaś... dobrze, że Larze nic sie nie stało...

Bardzo wystraszyłam się o Larę, co chyba tu nikogo nie zdziwi. Pierwszy raz w życiu byłam w takiej sytuacji, naprawdę strasznie się bałam. Na szczęście nawet włosek z niej nie spadł : )

[quote name='kasia14']Jak to ja mówię, przygody chodzą po ludziach, ważne tylko, żeby się dobrze kończyły ;) A na powroty faktycznie trzeba uważać, ja bardzo często wracam po 23 ale od niedawna staram się zawsze prosić kogoś ze znajomych żeby mnie odprowadził, ewentualnie brata lub kogoś z rodziny żeby po mnie wyszedł kawałek, bo jakoś jak zawsze mi było to obojętne tak teraz nie lubię chodzić sama.... ;)


Mądre powiedzenie ;) Zazwyczaj też ktoś mnie odprowadza, wtedy ja byłam w tej roli. Aczkolwiek ja przy Larze czuję się bardzo bezpiecznie. Tamtego wieczoru myślę, że podkręcała mnie moja wyobraźnia, zastanawiałam sie co mogłoby się stać, choć może nie było aż tak dużego zagrożenia.

A dzisiaj odprowadzałam dokładnie tą samą koleżankę. Było co prawda wcześniej ok 19. Idziemy sobie przy najbardziej ruchliwej, a zresztą głównej ulicy osiedla i nagle.. z odchodzącej uliczki wybiega przepiękny husky. Przeciął szybko drogę o mało nie tracąc przy tym życia. Pobiegł do innej uliczki. Podeszłam tak, chciałam go uspokoić, zatrzymać, ale niestety pies zachowywał się jak obłąkany, miałam wrażenie, że był w szoku, coś go wystraszyło, a ja nie byłam w stanie mu pomóc : (
Psiak pobiegł dalej, straciłam go z oczu. Uznałam, że jedyne co moge zrobić to znaleźć jego właściciela, a więc udałam się na ulicę, z któej wybiegł i zadzwoniłam do pierwszego lepszego domu, pytając się mieszkańca, czy nie wie, gdzie mieszka ten husky. Usłyszałam odpowiedź i podeszłam pod wskazane mieszkanie. Zadzwoniłam i opowiedziałam o zaistniałej sytuacji właścicielce psa. Zaczęła się ubierać, chciała wyjść po niego. Po czym w drzwiach stanął mężczyzna, który spytał się co się stało. Gdy się dowiedzial jego komentarz mnie powalił "No to co, niech sobie biega". Państwo po prostu wypuszczają psa, który potrzebuje się wybiegaś samopas. No szlag mnie trafia, przy takiej ulicy?! oO' Poza tym po co ktoś się decyduja na haszczaka, skoro właśnie widać, jaką dawkę ruchu mu zapewnia. Mimo wszystko państwo wyruszyli na poszukiwania psa, nie wiem jak skończyła się historia, gdyż bardzo się śpieszyłam i nie mogłam z nimi zostać. Jestem raczej dobrej myśli, gdyż pies biegł w kierunku polany i mam nadzieję, że tam nic mu się nie stało.

Opuszczę Was od 19, aczkolwiek do tego czasu na pewno wstawię jeszcze jakieś zdjęcia Larki. ; )

Posted

HEj.
Przeczytałem historie i odechciało mi sie iść z młodym na spacer :P wezme se Czarka do ochrony.
Moja matka kiedyś wracała z parkingu i też lazł za nią jakiś typ.Puściła mi smsa ,żebym wziął psy i wyszedł.Koleś zobaczył galopującego czarka i momentalnie zawrócił.
Innym razem ,za jakąś babką szedł taki żulowaty typ.Podłączyłem sie do nich ,bo widać było ,że kobieta wystraszona i koleś udawał ,że skręca w śmietnik potem znów za nią szedł.Podszedłem do niej i odprowadziłem z psami pod klatke.Typ był baaardzo zawiedziony...
Ci ludzie to mają napi..... w głowach...

Posted

No ja swoim życiu miałam wiele takich przygód.Teraz chodzę na spacery z psem bardzo późno,ale nikt mnie nie zaczepia.Czasem cieszę się ze złej sławy rasy mojego psa,bo dzięki temu nawet pijana gównażeria nie zaczepia.:)

Posted

olekg89 napisał(a):
HEj.
Przeczytałem historie i odechciało mi sie iść z młodym na spacer :P wezme se Czarka do ochrony.
Moja matka kiedyś wracała z parkingu i też lazł za nią jakiś typ.Puściła mi smsa ,żebym wziął psy i wyszedł.Koleś zobaczył galopującego czarka i momentalnie zawrócił.
Innym razem ,za jakąś babką szedł taki żulowaty typ.Podłączyłem sie do nich ,bo widać było ,że kobieta wystraszona i koleś udawał ,że skręca w śmietnik potem znów za nią szedł.Podszedłem do niej i odprowadziłem z psami pod klatke.Typ był baaardzo zawiedziony...
Ci ludzie to mają napi..... w głowach...


Z ostatnim zdaniem zgodzę się w 100 procentach. Teraz trzeba bardzo uważać, bo niestety wszędzie znajdą się tacy ludzie. Kobieta miała szczęście, że byłeś w pobliżu, w ogóle to bardzo miłe kiedy ktoś bezinteresownie pomaga.

Obama napisał(a):
No ja swoim życiu miałam wiele takich przygód.Teraz chodzę na spacery z psem bardzo późno,ale nikt mnie nie zaczepia.Czasem cieszę się ze złej sławy rasy mojego psa,bo dzięki temu nawet pijana gównażeria nie zaczepia.:)


Larę, choć drobna i delikatna ludzie zazwyczaj też mijają szerokim łukiem. Zimą, gdy było już ciemno stałam z koleżanką i rozmawiałyśmy. Nagle podeszło do nas terzch chłopaczków w wieku ok 19-20 lat i zaczęło nas zaczepiać. Jeden powiedział "Jaki fajny pies. Mogę pogłaskać?" na co ja odpowiedziałam, że to nie jest najlepszy pomysł i dokładnie w tym momencie Lara wyszczerzyła zęby, zaczęła szczekać, warczeć, najeżyła sie okropnie. Nie muszę chyba mówić, że panowie uciekli z prędkością światła i tyle ich widziałam. ; ) A jaka dumna z mojej suczy byłam ; D

A tak w ogóle to witam nowych gości. ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...