Dobermania Posted March 29, 2007 Posted March 29, 2007 Są, są, są miłośnicy dobków, wklejajcie je, PROSZĘ, na wątek "nadzieja dobermana", tam więcej osób zagląda: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=4466842 Quote
*Gwiazdeczka* Posted April 12, 2007 Posted April 12, 2007 Jeśli ktoś słyszał o młodym, czarnym, podpalanym szczekliwym ratlerku do oddania, to proszę o wiadomość. Quote
aisaK Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 ABY MÓC RATOWAĆ DOBERMANY: ALARMOWY FUNDUSZ NADZIEI NA ŻYCIE UL. JAGIEŁŁY 5 M 19 14-100 OSTRÓDA Numer konta: 78 2130 0004 2001 0388 0143 0001 VW Bank z dopiskiem: NADZIEJA DOBERMANA Nr konta dla przelewów z zagranicy: INGBPLPW 78 2130 0004 2001 0388 0143 0001 Z dopiskiem "Nadzieja dobermana" Quote
Vella Posted July 3, 2007 Posted July 3, 2007 butterfly15 napisał(a):lothia napisz wiecej o tym pinczerku To suczka. I jest w schronisku od niedawna. By uzyskać więcej informacji trzeba by zadzwonić na Paluch. Quote
lothia Posted July 3, 2007 Posted July 3, 2007 Vella ma rację, może jakas wolontariuszka bedzie wiedziała więcej Quote
*Gwiazdeczka* Posted July 4, 2007 Posted July 4, 2007 Dzwoniłam do Palucha w sprawie ratlerka ale nikt nie odbiera:shake: Quote
lothia Posted July 4, 2007 Posted July 4, 2007 Warszawskie Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt Na Paluchu czynne codziennie w godz.: 12.00 - 16.00, również w niedziele i święta Telefony do biura schroniska: 846 02 36, 868 15 79, 868 06 34, 868 15 78, 0604 778 747 FAX: 846 02 50, e-mail: info@paluch.org.pl może spróbuj @?albo Kontakt do wolontariusza (administratora strony): elali1@aster.pl, tel. 0503 069 502 Quote
*Gwiazdeczka* Posted July 5, 2007 Posted July 5, 2007 Ratlerkowata suczka jest młoda - ma ok. roku, czeka na sterylizację. Ma problemy z łapkami. Quote
BlackSheWolf Posted July 5, 2007 Posted July 5, 2007 problemy z łapkami ;>? a co jej ?? biedulka... musi znalaeść domek!! Quote
*Gwiazdeczka* Posted July 5, 2007 Posted July 5, 2007 Oj, nie wiem.. na razie jest na obserwacji. Quote
israel Posted July 13, 2007 Posted July 13, 2007 Suczka - ratlerkowata - czarna podpalana. Wiek ok 5 lat. Wzrost - do polowy lydki. Waga "kogucia". Mila i przyjazna ale bardzo przestraszona cala sytuacja. Sunia przebywa do poniedzialku w schroniku w Miedarach - potem bedzie w Warszawie u Oktawia6 w domku tymczasowym. http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=74899 Quote
Kam Posted July 13, 2007 Posted July 13, 2007 szczeniaczka, czteromiesięczna Filutka, cudeńko z niespożytą energią jej wątek TUTAJ MA JUŻ DOM! Quote
Anashar Posted July 23, 2007 Posted July 23, 2007 PILNIE POTRZEBNA POMOC!!! Od: ANIA <pinczersredni@wp.pl> Temat: PROBLEM Z PSEM Treść: Witam serdecznie, jestem właścicielką 16miesięcznego pinczera średniego, rodowodowego, z poznańskiej hodowli. Niestety, przeliczyliśmy się z siłami i pies wchodzi mnie i mojej rodzinie na głowę. Od 4 miesięcy szukamy dla niego nowego domu, ale pies jest agresywny i niekt go nie chce. Jesteśmy na skraju wytrzymałości nerwowej, nie chcemy go oddawać do schroniska, ale nie mamy już siły. Może Wy potraficie znaleźć mu nowy dom? Jestem pewna, że ze stanowczym, doświadczonym wlaścicielem Bazyl byłby calkiem innym psem. My jesteśmy zbyt mało stanowczy i pies to wykorzystuje. bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam. Ania Quote
puli Posted July 23, 2007 Posted July 23, 2007 Anashar napisał(a):PILNIE POTRZEBNA POMOC!!! Od: ANIA <pinczersredni@wp.pl> Temat: PROBLEM Z PSEM Treść: Witam serdecznie, jestem właścicielką 6miesięcznego pinczera średniego, rodowodowego, z poznańskiej hodowli. Niestety, przeliczyliśmy się z siłami i pies wchodzi mnie i mojej rodzinie na głowę. Od 4 miesięcy szukamy dla niego nowego domu, ale pies jest agresywny i niekt go nie chce. Jesteśmy na skraju wytrzymałości nerwowej, nie chcemy go oddawać do schroniska, ale nie mamy już siły. Może Wy potraficie znaleźć mu nowy dom? Jestem pewna, że ze stanowczym, doświadczonym wlaścicielem Bazyl byłby calkiem innym psem. My jesteśmy zbyt mało stanowczy i pies to wykorzystuje. bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam. Ania O co tu chodzi?? Ktos chciał się pozbyc dwumiesięcznego psa bo ten był niewychowany i "agresywny"??? Co na to hodowca? Quote
aisaK Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 Maciek-już mamy kontakt z tą panią ;) Napisałam tez do Klementynki i liczę na jej fachowe zdanie! Quote
puli Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 Pies ma 16 miesiecy a nie 6. Anashar, prosze popraw to! Quote
Anashar Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 Puliszonka napisał(a):Pies ma 16 miesiecy a nie 6. Anashar, prosze popraw to! Już wiem, dopiero w 4 mailu Pani się poprawiła ;) Quote
JoannaP Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 Witam, to ja jestem hodowcą Bazyla. Niestety nie mam zapisanych w komputerze żadnych informacji o zachowaniu się Bazyla, bo formatowaniu dysku cała korespondencja z p. Ania przepadła, jeszcze przeszukałam swoje cd, ale niestety. Natomiast na pinczerkowym forum p.Ania trochę pisała o zachowaniu się Bazyla - pozwoliłam więc sobie to wszystko skopiować i jeżeli mi się uda, to wkleję tu na forum - może to ułatwi pogląd na sprawę i pomoże w szukaniu nowego domu. Bazyl pojechał do p.Ani w połowie kwietnia ubiegłego roku jako 8 tygodniowy maluch i już po krótkim czasie dowiedziałam się, że wykazuje agresję - czego ja, jako hodowca nie stwierdziłam przed jego wyjazdem. Owszem - jak to szczeniak, ciekawski i wszędobylski, skory do zabawy i na pewno nie zakompleksiony - świat jest wart poznania. Wielokrotnie proponowałam, że przyjadę z Poznania do Torunia i osobiście przyjrzę się sytuacji ale p.Ania twierdziła, że nie ma takiej potrzeby.Na początku maja w domu pojawił się trener plus konsultacje telefoniczne ze mną i osobą, która ma, hoduje i trenuje pinczery i dobermankę tyle, że nie mieszka w Toruniu, więc nie można było osobiście. Chyba po miesiącu czy dwóch postanowiono, że trzeba oddać Bazyla, bo nikt nad nim nie zapanuje. Po krótkim czasie kolejna informacje - że się poprawiło, i że Bazyl zostaje. W okresie wielkanocnym tego roku otrzymałam wiadomość, że pies jest agresywny, rozbestwiony i niereformowalny, i że klamka zapadła. Problem polega na tym, że gdyby chodziło o 3-4 miesiecznego psa, prędzej znalazłby się chętny na podjęcie się odpowiedniego wychowania Bazyla, teraz kiedy pies czuje się już dorosły i dawno doszedł do wniosku, że większość spraw można załatwić zębami (a tak wynika z opisu p. Ani) jest to dużo trudniejsze. Podobno ktoś, kto był zainteresowany, zrezygnował po bezpośredniej konfrontacji z Bazylem. Swego czasu zostałam upoważniona do podania kontaktu do właścicielki, więc korzystam z tej możliwości: 504626141 Quote
JoannaP Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 Zaczynam wklejanie od najwcześniejszego postu AnkiS - specjalnie zostawiłam infromację z jaką datą i w jakim temacie zostały napisane - jakby kto był zainteresowany całą rozmową, to będzie można odnaleźć na http://pinczer.foxnet.pl/forum/index.php ********************************************* Forum: Poznajmy się Wysłany: Sob Kwi 15, 2006 8:00 pm Temat: Witam! Serdecznie witam wszystkich pinczeromaniaków! Na forum zaglądałam już wcześniej, nic jednak nie pisałam, bo jeszcze nie było o czym. A raczej o kim Dwa dni temu dołączył do mojej rodzinki nowy obywatel - Bazyl (zwany też Baziem) z hodowli Pani Joanny z Poznania. Jest prześliczny i świetnie czuje się w nowym domu. Absolutnie nie ma kompleksów, a całej rodzinie dostarcza całodobowego zajęcia. Ostatnie dwa dni wszyscy spędzamy na bieganiu za Baziem i powtarzaniem: Baziu, nie wolno, Baziu, nie gryż, Baziu zostaw, Baziu, nie ruszaj, itp., itd. Na szczęście już chyba skojarzył, w której części domu mieści się jego toaleta. A przynajmniej mniej więcej Nasz poprzedni piesek, najcudowniejsza na świecie jamniczka - Zosia, była znacznie mniej energiczna. A teraz mamy małego diabełka, którego na każdym kroku trzeba pilnować. Właśnie raczył się obudzić, więc muszę kończyć. Serdecznie i świątecznie pozdrawiam. Forum: Posłuszeństwo i szkolenie Wysłany: Pon Kwi 17, 2006 12:41 pm Temat: Problemy wychowawcze Na początek serdecznie dziękujemy za ciepłe powitanie Chciałabym Was też od razu poprosić o pomoc, bo widzę, że mam podobny kłopot jak Karolina... Bazyl ma 8 tygodni i jest u nas czwarty dzień. Aklimatyzacja przebiegła bez zakłóceń, reaguje już na imię i zasadniczo załatwia się we wskazanym miejscu. W nocy śpi w kojcu. W dzień na kanapie Jest jednak strasznym gryzoniem. Zabawek ma pełny kojec. świńskie uszy też w robocie, a jednak - niestety - najbardziej atrakcyjni do obgryzania są domownicy Kiedy się rozkokosi w zabawie, rzuca się na nas, powarkuje, gryzie ręce, swetry, spódnice, kolana... Co mu tam pod mordkę akurat trafi. Nie bardzo wiadomo, jak nad nim wtedy zapanować. Stanowczy ton? - Głuchy! Karcenie? - Głuchy! Odsuwanie? - Jeszcze bardziej mu się to podoba! Podnoszenie do góry? - Na chwilę tylko działa i tylko wtedy się udaje, gdy można mu spódnicę jakoś z zębów wyhaczyć. Podsuwanie innej zabawki? - A po co mu inne! Najbardziej podobają mu się papcie mamy - z pomponem Co robimy źle? Może macie jakieś rady? Z góry dziękujemy!!! **************************** Forum: Posłuszeństwo i szkolenie Wysłany: Wto Kwi 18, 2006 3:23 pm Temat: Problemy wychowawcze Serdecznie dziękuję za rady, Niestety, na razie średnio działa Silniejszy głos powoduje, że walczy jeszcze zacieklej. Zaciskanie pyszczka spowodowało warczenie i mocniejsze gryzienie, więc na razie zrezgnowaliśmy. Trochę działa dźwięk gwizdka - szkoda, że na krótko - po chwili wraca i próbuje znowu Szaleństwo sobotniej nocy Odrobinę onieśmiela go ojciec ze swoim basowym głosem. Ale tylko odrobinę... Może za dużo za nim latamy, pilnujemy, przejmujemy się? Jak sobie razem z obrusem ściągnie wazon na głowę, to może przestanie. Zartuję. Właśnie idę szukać płynu typu Bitter Apple, bo kable niestety też go interesują, a jutro zostanie pierwszy raz w domu z emerytami... Forum: Posłuszeństwo i szkolenie Wysłany: Sob Kwi 22, 2006 6:08 pm Temat: Problemy wychowawcze Dziękuję Wam za wszystkie rady. Przygwożdżenie do ziemi lub ignorowanie troszeczkę działa, choć wije się wyrywa i próbuje gryźć. Niestety wygląda to tak, że nic nie jest wywalczone na stałę. Jednego wieczora wygrywa się walkę o niewchodzenie do łóżka (pół godziny zwalania z łóżka, warczenia, gryzienia po którym nadajemy się do reanimacji, a pies z miną skrzywdzonej niewinności siedzi w kojcu), a następnego dnia znów jest to samo. Jesli takie wojny mają trwać przez następne 15 lat, to ja dziękuję Czy to mu kiedyś przejdzie?? W mądrych ksiązkach tyle się pisze o tym, że jeśli się siłowo rozwiązuje problemy z psem, to on już nigdy człowiekowi nie zaufa. A z drugiej strony bez demonstracji siły żyć się nie da. Inna rzecz, że za jakiś czas on będzie silniejszy... Czy u Was, którzy musieliście Wasze psy przywoływać do porządku, długo ten etap trwał? Czytałam, że faza walki o dominację zaczyna się w ok. 14 tygodnia. Czy wtedy to ma się jeszcze nasilić? O rany!!! Forum: Posłuszeństwo i szkolenie Wysłany: Pon Kwi 24, 2006 6:58 pm Temat: Problemy wychowawcze Jeszcze raz dziekuję wszystkim. Muszę przyznać, że jest trochę lepiej. Już nas tak w zabawie nie gryzie i czasem posłucha po piątym "nie wolno" Choć pewne rzeczy kuszą go niesamowicie, np. tapczan siostry i fikus rodziców. Oby nie zapeszyć W zasadzie próbowaliśmy wszystkich podawanych przez Was metod. Najlepiej chyba działa ostracyzm społeczny, ale to jest możliwe tylko w zamkniętej przestrzeni, bo inaczej bardzo skutecznie nas podrywa na nogi przewracając kwietnik, czy przenosząc swoją toaletę (czyli folie i gazety) do zupełnie innego pokoju. Cwaniak przestał walczyć już o łóżko. Udaje, że grzecznie śpi w swoim kojcu, ale w nocy zakrada się od tyłu i kładzie w nogach. A my nie czujemy, więc połowicznie wygrywa, bo budzimy się z bardzo zadowolonym z siebie psem. Jest coraz większy, więc i łatwiej mu wskakiwać. Nie mogę go nauczyć aportowania. nauczył się siadać i dawać łapki, więc gdy rzucam mu zabawkę i mówię "przynieś" siada naprzeciwko i dumny podaje mi raz jedną, raz drugą łapę. Coż, będziemy dalej próbować. Jeszcze raz dziękuję. Pewnie jeszcze nie raz będę krzyczeć o pomoc Quote
JoannaP Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 Forum: Posłuszeństwo i szkolenie Wysłany: Wto Kwi 25, 2006 7:37 pm Temat: Nocny kłopot Może wcale nie będzie piszczeć... Nasz Bazyl poczuł się od razu jak u siebie na wsi (przepraszam, pani Joanno, jak u siebie w Poznaniu:) i nie piszczał wcale. Piszczy tylko wtedy, gdy jego zdaniem należałoby już coś przekąsić, a wredni państwo trzymają się ustalonych godzin.karmienia My postawiliśmy jego kojec przy łóżku. Może dlatego nie czuł się samotny? Może też tak zrobisz? Przez pierwsze dwa tygodnie do łóżka sam nie wlezie. Potem już, niestety, tak Forum: Pinczerkowy świat Wysłany: Wto Kwi 25, 2006 7:52 pm Temat: Lektura przed wychowaniem! :) Fajną książką jest także "Okiem psa" Johna Fishera. Sporo rad można też znaleźć na stronie www.hauward.pl, którą zresztą polecano już na forum. Życzę Ci, aby Twój psiak był bardzo grzeczny sam z siebie i żebyś nie musiał za dużo w książkach szukać... Mój, niestety, do aniołków nie należy... Choć akurat teraz jak aniołek śpi sobie w swoim kojcu... Ale przedtem dawał czadu przez 2 godziny, to i ma po czym odpoczywać Forum: Poznajmy się Wysłany: Czw Kwi 27, 2006 10:30 am Temat: Cześć! Bazyl umie siadać, podawać łapę i w 75% aportować. Tylko nie oddaje:) A głupawkę ma przez większość czasu... Stąd może problem. "Nie wolno" nie działa kompletnie. Udaje głupiego. W domu na razie sam nie zostawał. Bo można by go zostawić chyba tylko wtedy, kiedy śpi. W innym wypadku zdemoluje mieszkanie Forum: Poznajmy się Wysłany: Nie Kwi 30, 2006 8:25 pm Temat: Witam! Moi Drodzy! Rozumiem Wasze zbulwersowanie. Jak pewnie zauwazyliście czytając moje posty, Bazio od początku prawie sprawia nam problemy. Wydawało nam się, że dobrze przygotowaliśmy się do przyjęcia go do naszego domu - czytaliśmy "Okiem psa", "Zapomniany język psów", inne ksiązki, stronu hauwardu, porady na forum... Mieliśnmy cały plan, co wolno psu, a co nie, wiedzieliśmy o jedzeniu pozorowanym, o rytulae łączenia się w stado, o konieczności zabraniania psu wskakiwania na kanapy, spania w łóżku, gryzienia właścicieli, itp. itd. Wierzcie mi, że bardzo straliśmy się respektować wszystkie zasady. Nasz błąd na początku z pewnością polegał na nadmiarze zainteresowania - ale przecież w książkach radzą, żeby przez pierwsze dni było bardzo milo, żeby malucha nie przestraszyć, żeby głosu nie podnosić, broń boże nie uderzyć, karcić zdecydowanie, ale łagodnie... Cóż - na Bazia nie działa. Jest strasznie uparty. Zwykłe nie, nie wolno, zostaw kończyło się tym, że pies po prostu miał nasze słowa w głębokim poszanowaniu. Zaczeliśmy podnosić głos - tez nic nie dało. Po konsultacji z Joanną zaczeliśmy próbować metody za kark. Cóż - efekty niewielkie - a wręcz może gorzej, bo próba odepchnięcia go, czy też wzięcie za kark powoduje, że następną próbę podejmuje z warkotem i gryzie. Po prostu. Przecież nie będziemy go bić na poważnie. Już i tak wydaje mi się, że tej walki serio było zbyt dużo. A on bynajmniej się nie poddawał. Powinniście go widzieć walczącego o łóżko siostry... Śpi u mnie w kojcu i w sumie już teraz próbuje dostać się do lóżka w ciągu nocy zaledwie z 10 razy, ale jeśli tylko siostra zostawi uchylone drzwi, to koniec. Bazyl jest na łóżku natychmiast, strzela baranki, ucieka, zestawiany warczy, gryzie i próbuje dalej - przez .... np. godzinę. Jeśli zabieram go do pokoju - do karceru - to zaczyna gryźcv mnie. Wczepia się w spódnicę, łapie za sweter, gryzie po nogach... Schować mogłabym się chyba tylko na lampie Jeśli zostawię go samego - owszem - piszczy, ale po chwili zabiera się za kanapę (grzie ją namiętnie) albo - mimo zabezpieczenia taboretami - włazi na kanapę a z niej na stół i spokojnie zabiera się za np. kwiaty. Gdzie mam go zamknąć? Wszędzie są jakieś kable, kanapy, dywany - coś co może zniszczyć i co - co gorsza - mozę mu zaszkodzić. Nie wolno nadal działa kiepsko. Przede wszystkim jeśli chodzi o wchodzenie na stół i kradzież jedzenia, próby żarcia kwiatów, gryzienie kanap, gryzienie nas, no i to nieszczęsne lóżko siostry.Problem głównie w tym, że mam w domu dwoje emerytów - nie możemy sobie pozwolić na psa, który będzie warczał na mamę, gryzł i ciągnął na spacerze ojca w gorsecie ortopedycznym, czy nie schodził z fotela na komendę. A Bazio ma charakterek. Ale .... i tak go lubimy. Cieszy się Diabeł na nasz widok, piszczy, kiedy wychodzimy, mocno przytula, gdy w nagrodę weźmie się go na kolano... Jutro przychodzi trener... Czekamy z utęsknieniem - mamy nadzieję, że nam pomoże i Bazyl zostanie z nami na zawsze... Wcale nie chcemy go oddawać! Ps. Psiego przedszkola w Toruniu nie ma. Niestety. Czy na serio on z tego wyrośnie - z tych prób ustawienia rodziny warczeniem i gryzieniem??? Bo to obgryzanie kwiatów i kanap jakoś dałoby się przeżyć. Przeczekać. Aha - polecony przez weterynarza płyb anty-gryzieniowy "anti Knabbel" nie dziala. Przynajmniej na naszego Bazia. Kanapa jest rownie pociągająca z płynem, jak i bez płynu Quote
JoannaP Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 Forum: Poznajmy się Wysłany: Wto Maj 02, 2006 11:24 am Temat: Witam! Wczoraj był trener. I Bazyl do niego odnosił się zupełnie inaczej - ideał, a nie Bazio. Ogonek między nogami, grzeczny, miły i ułożony. Trener stwierdził, że charakterek to on ma, ale istotnie nie jest przypadkiem niereformowalnym. Problem głównie w tym, że bestia jest inteligentna i próbuje wykorzystywać sytuację... Wczoraj trener pochwalił go na początku za sikanie na gazetę i dał przysmak. I co? w ciągu 2 godzin wizyty trenera Bazio wycisnął z siebie siusiu 14 razy (sic! - liczyliśmy) i leciał do trenera po nagrodę. Będziemy się z trenerem spotykać raz w tygodniu na razie. Mamy zadanie domowe - zejdź, fe, konieć, do mnie i biegaj. Ćwiczymy i efekty są.... Problem, jak już wspominałam, w uporze i inteligencji naszego gwiazdora. Owszem, zaczął respektować polecenie zejdź i fe, ale ... Wskakuje na kanapę - patrzy, czy wszyscy widzą, schodzi na polecenie, dostaje nagrodę, robi rundę honorową i .... znowu siedzi na kanapie To samo z fe - idzie do kwiatka, zaczepia go zębami, zostawia na fe - ustawia się po nagrodę i po 2 minutach powtarza numer. Uczy się szybko, ale w specyficzny sposób No coż - dużo pracy przed nami. Ale mamy nadzieję, że sprostamy zadaniu. Trzymajcie kciuki. Będę donosić o postępach. Naszych i Bazyla. Z przytrzymywaniem i targaniem spróbuję, jak się rozkokosi w zabawie. Rękawice mam Graczu, czy możesz mi coś bliżej powiedzieć o tym płynie tabasco? Co to za firma, czy on raczej niesmaczny, czy brzydko pachnący? Gdzie go można kupić? Z góry dzięki. Forum: Poznajmy się Wysłany: Wto Maj 02, 2006 6:10 pm Temat: Witam! Czyli stąd ta nazwa drinka z tabasco "wściekłe psy" Spróbujemy. dzięki Forum: Poznajmy się Wysłany: Wto Maj 02, 2006 10:23 pm Temat: Witam! Masz rację, Marzeno. Właśnie tak kombinuje teraz Bazio. Trener twierdzi, że na razie nagradzać za zejście i zostawienie czegoś, a potem przestajemy nagradzać za zejście i nagradzamy, tak jak mowisz, za brak wejścia. Tydzień chyba przeżyjemy Reaguje też w zabawie na komendę koniec, ale np. łapie mnie za sweter, puszcza na komendę, dostaje nagrodę i znów łapie. Nazabawniejsze są przymiarki do ksiązek - podchodzi, upewnia się, że widzimy, kłapie zębami w stronę książek i siada przed nami dumny. Jakby chciał powiedzieć: Widzieliście? Kusiło straszliwie, a się opanowałem! Zabawny jest, ale trzeba przyznać, że męczący. Niestety, nadal powarkuje, kiedy coś mu bardzo nie pasuje. Dzisiaj skończyła się kwarantanna i były pierwsze spacery. Pojedyncze siusiu na dworze było, ale jeszcze nie wie o co chodzi. Jest trochę przestraszony na dworze, ale na smyczy ciągnie. Próbowaliśmy uczyć go w domu chodzenia przy nodze, ale na dworze jest bardzo podniecony i nie bardzo reaguje. A kiedy spotkał się z dorosłym spanielem, schował się za moje nogi! Czy macie jakieś rady, co do nauki grzecznego chodzenia na smyczy? Forum: Poznajmy się Wysłany: Sro Maj 03, 2006 1:41 pm Temat: Witam! Gwiazda właśnie ukradła woreczek ze skórkami od kiełbasy odłożonymi dla osiedlowych kotów i pożarła całość - woreczek też. Siedzimy więc jak na szpilkach, czy trzeba będzie jechać do weterynarza, a on jest cały z siebie zadowolony. Quote
JoannaP Posted July 24, 2007 Posted July 24, 2007 Forum: Poznajmy się Wysłany: Sro Maj 03, 2006 3:55 pm Temat: Witam! Na razie nic się nie dzieje. Miejmy nadzieję, że nasz twardziel ma też twardy żołądek. Do tej pory jeszcze nigdy nie jadł ani workow ani kiełbasy Tymku, skoro nasze gwiazdeczki są podobne, to może zndradzisz sposób, w jaki okielznałeś Twojego psiaka? Forum: Poznajmy się Wysłany: Pią Maj 05, 2006 1:40 pm Temat: Witam! Joanna, istotnie przejmuje się losem swoich maluchów. Widzielismy też całą gromadę Jej psiaków - sa raczej grzeczne. Nie wiem, jak traktowała maluchy - na co im było wolno, a na co nie - choć z pewnością Baziowe próby wyżerania dywanu są powiązane z doświadczeniami młodośćc, bo widać na zdjęciach, jak namiętnie konsumują starą matę czy dywan. ******* http://www.pinczer.net.pl/2006_03_17_214.JPG chyba chodzi o to zdjęcie? ********** Wydaje mi się jednak, że Joanna nie do końca właściwie oceniła charakterek Bazyla. To z pewnością nie jest spokojny psiak. Baster, jak pisze Paulina, nie sprawia tylu kłopotów, a nie wierzę, żebyśmy aż tak bazia rozpsuli, bo w zasadzie powtarzaliśmy nie wolno od samego początku. lóżka nie było, kanap nie bylo, jedzenie pozorowane było, zakazy gryzienia były... Walczymy jednak dalej i mamy nadzieję, że efekty w końcu będą. Oby. Bo trzeba jakoś żyć z nim pod jednym dachem. Choć za serce to on nas szczególnie nie chwycił. Szkoda. Cóż - miło byłoby pieska pogłaskać i pobawić się z nim bez ciągłej obawy o ręce i ciuchy. Ten taki nie jest. Piszecie o przygotowaniu domu. Cóż, dom jak dom - we wszystkich prawie kontaktach są zaślepki, ale wtyczki od telewizora nie przeniesiemy na sufit, a i gniazdko telefoniczne nieprzewidujący monterzy zainstalowali w przedpokoju na poziomie pyska Bazia. Kwiaty prawie wszystkie usunięte, ale zaczyna się wspinać na szafki (bo rośnie), a przecież nie wyniosę palmy i fikusa do piwnicy. Stoły mamy niestety standardowe, kanapy też - nie pomyśleliśmy o takich, do których trzeba się dostać po drabinie. Tak nam się wydawało, że po prostu NIE powinno wystarczyć. Nasza najkochańsza Zośka śliniła się jak dzika, ale nigdy nie ruszyła naszego jedzenia! W ogóle wystarczyło podnieść głos i natychmiast słuchała. A ten kradnie i kombinuje na potęgę. Co do zabawy to nie wiem i czekam, Jadziu, na ten cytat. Moge tylko powiedzieć, że bawią (a raczej bawiły, bo juz nie bardzo mamy ochotę) się z nim dwie osoby, a podskakuje całej czwórce domowników. Więc chyba nie w zabawie problem. A stresu, kiedy przyjechał do nowego domu, z pewnością nie było widać. Od razu zabrał się za obgryzanie wszystkiego i wszystkich. warczenie pojawiło się ze trzy dni później i wtedy już zmieniliśmy podejście. Jest już u nas miesiąc, więc dziwne to, że 3 dni mogły go tak strasznie zepsuć, a prawie miesiąc "twardego wychowania" nic nie zdołał naprawić. Może się mylę, ale chyba po prostu Bazyl ma trudny charakter. Nie mówię, że to potwór, ale jest nieustępliwy i zacięty. Radziliście metodę za kark - czy Wasze pieski nadal się upierają przy swoim po 15 razach zestawienia za kark z kanapy i kategotrycznym NIE WOLNO??? Bo Bazio tak. A nawet, jeśli wieczorem ustąpi, to rano już nie pamięta i zaczyna znowu. A przez noc chyba błędów wychowawczych nie popełniamy, bo śpi w kojcu - wywalczyłam po 5 nieprzespanych nocach ciaglego zwalania psa z mojego łóżka! PS. Woreczek "oddał" po 24 godzinach. Oczywiście bez kiełbasy Innych sensacji nie było. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.