Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Może przybliże o co mi chodzi :wink: W wielu tematach czytałam o różnych,często śmiesznych nawykach, zachowaniach naszych pupilków.Myślę, że dobrym pomysłem, byłoby zebranie tego wszystkiego tutaj, aby trochę się pośmiać :wink: i zobaczyć czy nasze psiaki mają ze sobą coś wspólnego, coś więcej niż wygląd :D Zapraszam :D

  • Replies 104
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Podstawowym "szaleństwem" Gofra jest szaleństwo po kąpielowe ;)

Gofer ociera sie o wsztsko,biega z prędkością wiatru,szczeka, zaczepia itd. Jest to przezabawne jak to Yorczek sie żali po tej okropnej kąpieli :)

wytresie.JPG

To jeszcze za czasów długich włosków teraz jesteśmy obcięci od pół roku na sznaucerka :)

Posted

My zaczniemy :D

Kika, gdy któraś z misek jest pusta drapie w dno łapką, bardzo ułatwia mi to życie- słysze skrobanie- trzeba napełnic miskę :D Nie ważne, ze psina przed chwilą zjadła- drapie, aby micha była pełna, ot co! :lol:

Przychodzi do łóżka, wywala brzucho do góry i prosi o pieszczoty :wink: Naturalnie osoba zostaje wyproszona i zaczyna się głaskanie, gdy przestaje pupilkę głaskać nawet na chwilkę, Kika "głaszcze" się łapka po głowie :lol: Trudno to opisać, to trzeba zobaczyć! W tym jest świetna :lol:

Pozdrawiamy :fadein:

Posted

Jawa robi dokladnie to samo co GOFER po kapieli...wyciera swa lepetyne we wszystko co jej podejdzie pod grzbiet czy glowe(nawet o szafke,choc to jej zbyt duzo nie poamaga) tylko,ze ona to robi z radoscia,a nie zali sie...ona poprostu czeka na to by po kapieli moc sie wytarzac 8)

Posted

Snoopy też robi to samo po kąpieli lub też po pysznym jedzonku, i także jest przy tym bardzo zadowolony :D

_372702_n.jpg

Snoopy bardzo lubi wszędzie znami jeżdzić, ale niestety nie zawsze możemy go ze sobą brać, najpierw leci z nami do garażu i stoji przy aucie, zazwyczaj jak to widzimy :loveu: to razem z mężem miękniemy i Snoopcia bierzemy, ale jak już naprawdę nie możemy to Snoopcio leci do drzwi wejściowych i patrzy na nas jak odjeżdżamy, ja zawsze mam łzy w oczach bo jest to naprawdę smutnę :( (drzwi wejściowe są częściowo z szyby) te jego oczka.... :cry:

Posted

Dziewczyny,

Oskarek ma tak samo jak Wasze Yoreczki, że po kapieli lata z siłą wyrzutni, jakby miał taki mały motorek w dupce, czasem mam wrażenie jakby się miał o coś rozbić (raz nie wychamował i wrąbał w szybę balkonową), ale tak jak Jawusia Madzi robi to nie z wyrzutów, ze ga kąpaliśmy, ale z zadowolenia, ze moze sie troche powytarzac, a ze brak dywanów (panele mamy) to tarza sie na kanapach hihi.

Drugim takim nawykiem Oksarka jest to, że po przyjsciu do domu obojetnie jakiego domowinka (bądź osoby, która zna i lubi) wykłada sie na plecki machajac lapeczkami w gorze i proszac o pieszczochy--->przypomina taka maskoteczke kochana

Kolejna sprawa jest to, że jak mój tata sie ubiera i razem z Oksarkiem wychodzimy (cała rodzinka badz jej częśc:P)to to dla niego oznacza, ze na pewno jedziemy tez autkiem, wiec wychodzac z klatki podskakuje do kazdego autka czekac z niecierpliwoscia ktore sie otworzy--->uwielbia jezdzic, ale mimo wsyztsko lepiej znosi krotsze jaazdy.

Jak mi sie cos jeszcze przypomni to na pewno napisze :):)

Posted

Witam!

Przyszła kolej na mnie :D

Otóż u Pufika występują prawie wszystkie zachowania z tych opisanych przez Was, czyli:

- tarzanie się i wycieranie pyszczka o dywan po kąpieli, jedzeniu, spacerze...

-drapanie i pukanie łapką w miseczkę, gdy zabraknie w niej wody lub jedzonka (a mały chce dokładkę)

-Pufcio, tak samo jak Snoopcio, widząc, że wychodzimy i zostawimy go samego w domu, kładzie się na swoim posłanku i patrzy bardzo smutnym wzrokiem, jak szykujemy się do wyjścia... :( ja również mam wtedy zły w oczach :cry:

-gdy Pufik chce, aby go popieścić, kładzie się na pleckach, wystawia brzusio i kokieteryjnie "przekręca się z boku na bok"... czasem też (podobnie jak Kika) zasłania łapkami swój pysio (wygląda to tak, jakby się wstydził) :lol:

-Pufik jest za mały aby sam mógł wskoczyć na kanapę lub na łóżko... gdy chce, abyśmy pomogli mu się tam znaleźć, podchodzi do kanapy, przednimi łapkami opiera się na jej krawędzi, podskakuje w miejscu i cichutko piszczy... gdy chce natomiast zejść to oczywiście drapie łapką :D

Pozdrawiam!

Posted

Chyba wszystkie yoraski wyczyniają bardzo podobne - przesłodkie "hocki - klocki" :)

Vikulinka gołdna - miska chodzi po całej kuchni... pcha ją łapką , brzdękoli aż Pańcia nie podejdzie... Nawet jak brzucholec najedzony , miska musi być pełna! :lol: Podobnie jest z wodą - musi być po brzegi , a nie że tylko do połowy na przykład... resztki ją denerwują i rozlewa... :lol:

Vikulinka pieszczoch - cały boży dzień może przesiedzieć u Pańci na kolanach... wygodnie , czy nie - ważne , żeby było :lol: Oczywiście w każdej sprzyjającej pozie domaga się pieszczot - gdy przerwę , poirytowana drapie mnie zawzięcie łapką :lol:

Vikulinka śpioch - poduszkowiec i łóżkowiec bez dwóch zdań. Żadna siła nie wygoni jej z pościeli. Obowiązkowe - jej tylko - miejsce między Pańciem a Pańcią i nigdzie indziej! Wpycha się bez pardonu :lol:

Poobiednie drzemki - Pańcia lub Pańciu wylegują się oglądając telewizor - najlepsze miejsce na ich nogach , biodrze (pozycja "zwisająca") i wszędzie tam gdzie można się w miarę ułożyć (ale nie obok!) :lol:

Ulubione miejsca do całowania - brzusio , pycholek i opuszki łapeczek :lol:

Vikulinka dzidzia - siada na tylnich łapkach u Pańci na kolanach , łapkami opiera się o klatkę piersiową i słodko wpycha pyszczydełko pod szyję... i wzdycha... :lol:

Vikulinka czuchroj - po kąpieli , wyjątkowo dobrym jedzonku jest cały rytuał "wycierania się" , pocierania łapkami pycholka , tarzanie się... :lol:

I wieczorkiem - po zdjęciu gumeczki - wierci głową dziurę w łóżku... wygląda po tych ekscesach jak wściekły lew :lol:

Wiele jest takich słodkich nawyków mojej królewny... aż czasami się zastanawiam - ile w tym psiaku z dziecka :wink: :lol: :lol: :lol:

Posted

Zapomniałam jeszcze dodac, że takim dosyć śmiesznym nawykiem Oskarka po zjedzonym obiadku i nabraniem siły jest spalenie negergii na misu <lol>, a jezeli chodzi o psanie to zawsze sie tak wtula, zeby czuł kogos obok siebie, rzadkoscia jest zeby sam zostal chociazby na 1 minutke w pookoju. jest starsznie ciekawki i gdzie my sie ruszymy on zaraz zeskakuje i idzie za nami. Nie lubi poprostu samotnosci hihi

Posted

Adiraja Super opisane naprawdę miałam :loveu: łzy w oczach jak czytałam o Vikulince :klacz:

Daga Snoopy też tak robi łapeczką, a jeżeli chodzi o spalaniu energi na misiu to jest to samo. Snoopy tak jak Oscarek wszędzie chodzi za mną, nieraz to się mu dziwię że mu się tak chce. Oj te nasze kochane Yoreczki. :wink:

Całuski :calus: dla wszystkich yoreczków

Posted

Aguś , bo to taka moja psia córeczka... i czasami naprawdę się zapominam :wink: O sobie mówię "Pańcia" nie "Mamusia" , ale moja mama... - "Viktorka , chodź do babusi :lol: :lol:

I ja i mój mąż , zwracamy się do Vikci jak do małego dziecka - "gulgamy" i seplenimy jak dwa oszołomce... nie ma znaczenia gdzie i czy ktoś obcy słyszy... ludzie czasami patrzą na nas jak na ześwirowanych :roll: :roll: :lol: :lol: :lol:

Dodam jeszcze do poprzedniego opisu Vikulinę zabawową - najchętniej jest to duża piłka , którą popycha główką lub/i łapkami jak najbliżej mnie i czeka zerkając raz na mnie , raz na piłkę... jak nie reaguję , to daje mi fory i cofa się po kawałeczku do tyłu , cały czas czujna i na maksa skoncentrowana na piłce... jeśli nadal nie reaguję , powarkuje groźnie na mnie zerkając :lol: :lol: :lol: Jak tylko ruszę ręką , wielkim susem doskakuje do piłki i wariujemy... :lol:

Vikulinka cwaniara i wymuszacz nagród - wymyśliła sobie i z uporem maniaka praktykuje przy każdej okazji zabieranie kapci lub wyjmowanie wkładek z butów. Jak tylko wyczuje moment , to heja! Ucieka ze zdobyczą po całym domu i nie sposób jej złapać... Jedyną radą jest wyjęcie jej ulubionych nagródek i przekupstwo... kapeć bądź wkładka za dropsika :lol: :lol: :lol: Czynność tę powtarza kilkanaście razy dziennie :lol: :lol: :lol:

Posted

My mamy podobnie jak Adiraja. Odkad Majka zjawila sie w domu nie ma mowy o tym, abysmy z Markiem spali obok siebie. Pomiedzy nami ZAWSZE jest przyzwoitka-Majka.

Co wiecej, moje suczydlo nie spi na koldrze a zawsze pod nia, z glowa na poduszce. O tym, ze chce wejsc pod koldre komunikuje bardzo dobitnie drapiac lapka w koldre, lub w moje ramie. Dopiero podniesienie kolderki satysfakcjonuje mojego psiaka. Uklada sie wtedy pod moim lub Marka ramieniem, z glowa na podusi ;)

Maja ma zegarek w glowie. Godzina 8.30 i 20.00 to pory karmienia, o ktorych nasza sunia pamieta niczym najdokladniejszy zegarek. O 19.58 zaczena piszczec, krazyc pomiedzy mna a kuchnia, drapac mnie lapka, wszystko po to abym w koncu dala jej miche :-)

Maja idelanie rozpoznaje slowa: Mamusia, Tatus i Babcia ;) Jesli mowie biegnij np. do tatusia, natychmiast pedzi co sil w stopinkach i odnajduje Marka ;)

Maja mysli, ze jest wiewiorka. Uwielbia odbijac sie z ziemi i wskakiwac wprost w nasze ramiona. Jest to o tyle wygodne, ze nie trzeba sie po psa schylac :lol:

pozdrawiam,

Posted

Hahahaha... Wind , cieplutki opis - tak aż się fajnie na sercu robi :)

Maja mysli, ze jest wiewiorka. Uwielbia odbijac sie z ziemi i wskakiwac wprost w nasze ramiona. Jest to o tyle wygodne, ze nie trzeba sie po psa schylac

:bigok: :bigok: :bigok:

:) :) :)

Posted

A Łobuziak (ostatnio wolamy na niego simba, bo wloski mu juz tak urosly, ze jak wstaje po drzemce to wyglada jak lew! ;) ) takze praktykuje jak reszta yorkow szalenstwo po kapieli! To chyba wszystkie tak maja ;) Do tego moj yorkasek zawsze lazi za mna po mieszkaniu. Wszedzie! Nawet jak ide do lazienki nie odstepuje mnie na krok. A po wejsciu do lazienki rozciaga sie na dywaniku lazienkowym, ktory lezy zaraz naprzeciwko farelki (bo ja jestem zmarzluch, wiec jak ide do kapieli to farelka zawsze jest wlaczona) i zaczyna wachac urzadzenie i robi minke: "dlaczego tu nie leci ciepelko??" Wtedy trzeba wlaczyc farelke i psiak potrafi tak przy niej godzinami siedziec (tiaaa...a ja potem mam robote, zeby nie dopuscic do przesuszenia jego wloskow ;) ). Co jeszcze...jak siedzi na lozku (na ktore nie potrafi sam wejsc, ale potrafi sam zeskoczyc) i bawi sie jakims swoim pluszakiem, a pluszak w napadzie szalu zleci mu na podloge, to maluch kladzie sie na skraju lozka i zaczyna warczec na pluszaka: "Tu glupku! po co spadles?? Wracaj do mnie!". Wtedy zawsze ktos przyjdzie i mu go z powrotem wrzuci na lozko :)

Standardowo przy wychodzeniu z domu jak wie ze zostaje sam to maly terrorysta wlazi do swojej torby (ktora jest zawsze otwarta, bo zrobil sobie z niej "domek") i tak na nas patrzy...(sami zreszta wiecie jak...:) ) zeby go czasem nie zapomniec zabrac...!

A jak zdazy mu sie zrobic kupke do kuwety to przybiega do pokoju w ktorym akurat siedze i zaczyna piszczec jakby chcial mi powiedziec: "chodz! musisz cos zobaczyc!". Ja wstaje i ide za nim, a on w kuchni siedzi przy kuwetce przy tym kupsku i merda ogonkiem! Ja kupsko zabieram a On zawsze dostanie pyszny smakolyk. Ale łobuz ma sposoby...;)

Posted

Scadia , Vikulinka jak była mała , to specjalnie zrzucała zabawkę z łóżka , zwisała z brzegu i zaglądała na nią... co podniosłam , to ona znów bach ją na ziemię... uciechy przy tym miała tyle , że ho!ho! :lol:

A chodzi za nami krok w krok do tej pory... wszędzie :roll: Chwili wytchnienia nawet w toalecie nie ma... :lol:

Posted

Czytając Wasze wypowiedzi, momentami mam wrażenie, że piszecie o Axelku :wink: :lol:

I co ja mam teraz napisać skoro mój yorasek nie odbiega w swoich nawykach od waszych?

Może tylko dodam, że próbując zachęcić nas (czyt. wymusić zabawę) rzuca w nas swoją piłeczką 8) do znudzenia - czyli aż się zainteresujemy i zaczniemy z nim bawić :roll:

Innym przyzwyczajeniem Axelka jest szybki sprint w kierunku szumiącej suszarki (gdy suszymy sobie rano włosy) - Axel wywala się wtedy do góry kołami na łazienkowym dywaniku i z lubością oczekuje cieplutkiego strumienia powietrza na brzuchalku :P

Z zostawaniem w domu nie ma aż takich problemów (smutnych spojrzeń) bo zawsze jak wychodzę, dostaje kawałek żwacza do gryzienia (fuj, fuj) i nim sie "pociesza"

Gośka

Posted

Maciek to ma dziwne zachowanie po obiedzie.Zawsze jest to samo.Zje potem idzie po takiego malutkiego misiaczka i lata z nim po mieszkaniu wyraznie chcac go schowac.Kombinuje zeby zakopac go pod poduszke albo jak jest jakis koc.Chrzaka przy tym bo mu sie pysk caly zapcha ta maskotka:)i oddychac dobrze nie moze.

Wyglada jak by chcial zakopac resztki jedzenia ktorych juz nie zmiescil.Ale gwarantuje wam,ze misiu jedzenia nie przypomina,chciaz....jest z mcdonalda :D

Posted

no to moze jeszcze ja cos doloze do tego tematu..bo jak was slysze to smiechu mam nie miara. Jawa zachowuje sie podobnie... 8)

Jawa ma jeszcze jeden nawyk....zawsze jak skonczy jesc to biegnie do miejsca gdzie psy maja swoje smakolyki i stoi tam dotad i piszczy az w koncu dostanie cos na zab,tak po obiadku..ciekawe po kim to ma(ja tez jem po obiedzie cos slodkiego :wink: :lol: )..poprostu musi czyms zajesc ten swoj malutki obiadzik...no i po czesaniu i pielegnacji(choc nie przepada za nia) czeka wytrwale do konca by uslyszec mojj slowo,ze juz "koniec" i znow leci do swojej spizarni zeby cos dostac...a jak ja za nia nie nadaze i w ciagu 5 sek tam nie dojde to wraca po mnie i patrzy takim zwrokiem myslac :"ej co ty tam jeszcze wyprawiasz,przeciez mi sie nalezy nagroda!!no dawaj,dawaj,choc szybko!!!"

Posted

Innym przyzwyczajeniem Axelka jest szybki sprint w kierunku szumiącej suszarki (gdy suszymy sobie rano włosy) - Axel wywala się wtedy do góry kołami na łazienkowym dywaniku i z lubością oczekuje cieplutkiego strumienia powietrza na brzuchalku :P

Gosiu my mamy dokładnie to samo, a najśmieszniejsze jest to, że kiedy Oskarka kapie to wtedy nie bardzo przepada za suszeniem, ale jak tylko słyszy szum suszarki to pędzi ile sił w nogach.

Pozdrawiamy

Posted

To my krótko dodamy:

- Fleur świetnie potrafi bawić się sama: zabawki małe (piłeczki, gryzaczki) bierze do pyszczka, podrzuca je i wypuszcza i biega tak po całym pokoju; zabawki duże, okropnie na nie warczy, tarmosi i mocuje się, jakby uprawiała zapasy

- uwielbia chować różne co cenniejsze gryzaki i wówczas biega szybciutko po całym mieszkaniu z takim gryzakiem w pyszczku (słychać tylko jej tuptanie na panelach), ma b. skupioną minkę i widać jakie to dla niej ważne zajęcie. Czasami potrafi szukać odpowiedniej kryjówki nawet przez 20 min.

- lubi też zajmować wyższą pozycję niż jej Państwo, co przejawia się spacerowanie po oparciach kanap i stawaniu przy nas (jeżeli ktoś akurat siedzi na kanapie), i spoglądaniu z góry na nasze głowy

- a kiedy czegoś chce, to nigdy nie płacze, tylko zawsze warczy, co jest dosyć śmieszne w jej wykonaniu

- po kąpieli nie pozwalam się jej tarzać tylko szybko jest suszona suszarką. Ale za to teraz, po mokrych spacerkach uwielbia wycierać się w ręczniczek

- i również łazienka to jej ulubione miejsce i kiedy tylko może to z chęcią tam wchodzi. Po kąpieli to wręcz nie chce wyjść z łazienki, ciągle do niej wraca i zagląda do brodzika (gdzie jest zawsze kąpana). Ale myślę, że ma to związek z pysznymi nagródkami, które dostaje podczas kąpieli.

- ale najsłodsza jest w łóżku nad ranem, kiedy koniecznie musi wejść pod kołdrę, drapie łapką, żeby ją wpuścić i nie wchodzi głęboko (jak często w środku nocy), tylko kładzie się tuż przy mojej piersi i szyi, przytulając mordkę do twarzy i tak sobie jeszcze dosypiamy

Posted

Zula często zaczepia naszą 4-letnią kocicę żeby ta za nią goniła.Robi wtedy do niej takie podchody:podbiega na odległość ok.20-30cm ze spłaszczonymi uszkami i bardzo przygarbiona i nagle odbiega i to z taką zawrotną prękością(chyba ma wtedy ze 100km\h),a wygląda jak rozwścieczony króliczek miniaturowy i powtarza tą czynność jakieś 10 razy bez przystanku,a kotka oczywiście pozostaje nie wzruszona Zuli zaczepkami i patrzy na nią stojąc nieruchomo.Muszę jeszcze dodać,że Zula te biegi uskutecznia na bardzo ślizkich kaflach,więc sami sobie wyobrażcie do jakich poślizgów dochodzi :o :D

Nie wiem czy Wasze Yorki też tak mają-możliwe,że tak:jak Zula się czegoś przestraszy lub staje np.w mojej obronie to wydobywa z siebie taki śmieszny warkot przypominający węża grzechotnika grrrrrrrrr...grrrr,a bardzo często to ma jak jedziemy samochodem,a ja ją trzymam na kolanach żeby mogła sobie patrzeć przez okno,jak tylko zobaczy jakiegoś pieska na ulicy albo kierowca w aucie obok jej sie nie spodoba... od razu...grrrrrrr...grrrrrrrrrrrr

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...