Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

moje psy były agresywne do obcych dzieci, a Alę zaakceptowały jak członka stada. Jesli jednak Kamel i na was waczy najlepiej bedzie spotkać się ze szkoleniowcem za wczasu i poćwiczyć zależnosci w stadzie

dwa, U psa lekliwego do innych psów kastacja może to trochę pogłębic tę agresję, natomiast nie ma absolutnie wpływu na agresywne zachowania w stosunku do ludzi. Mysle ze on zaczal się tak zachowywać, jak się zupełnie pewnie u was poczuł i po prostu zbiegło się to z kastracja.

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Zauważyłam, że bardziej słucha męża niż mnie, więc może jego ma jako Pana. A warczy na nas głównie za ogon, tzn. jak siadając przygnieciemy albo za blisko siądziemy itp. Czasem przy zganianiu z łóżka, ale rzadko. Poza tym jest raczej bojący, bo jak się do niego z czymkolwiek krzyknie - wydając komendę siad - to siada.

Pocieszam się, że dorastając z dzieckiem oswoi się z nim.

Bardziej niż do nas jest agresywny do innych ludzi, ale głównie do mężczyzn, bardzo bał się mojego ojca i długo minęło zanim mu przeszło. Wielkich i głośnych mężczyzn się boi, takich że się tak wyrażę śmierdzących pracą, w roboczych spodniach.

Dzisiaj był dzień 2 zapoznania, na obcym terenie i na podwórku, nie w domu. Wypadło lepiej, dzieci mogły go pogłaskać, nawet na początku mu się podobało, potem zaczął pokazywać zęby. Ale dobre i tyle, że dał się pogłaskać. Może wczoraj to dla niego za dużo było, nie dość, że dzieci, to jeszcze dwójka i to głośnych. Machały nóżkami, do tego skrzypiał wózek i to go może wystraszyło.

Jogi Karmelek był bardzo lękliwy - bał się podniesionego głosu, szybkich kroków - masakra. Dlatego staraliśmy się dać poczucie bezpieczeństwa i pewnie za dużo pozwoliliśmy.

Tez myślę, że te dzieci nie są do końca odpowiednim materiałem do oswajania, bo to był też ich pierwszy kontakt z psem, więc nie były to dzieci oswojone ze zwierzętami. Ostatnio Kamiś spacerował z dzieckiem znajomej, 5-letnią dziewczynką i nie było w nim cienia agresji. W poprzednim bloku dzieciaki biegały do niego z piskiem, to wykładał się kołami i miziało go tak z 10 par rąk z wrzaskiem i piskami, i nigdy nic nie robił, zębów nie pokazał.

Posted

Mysle, ze swoje dziecko pies szybciej zaakceptuje niz obce. Tak samo z kotami. Np. moja Kostaryka doskonale wie, ktore koty sa nasze, a ktore obce, bezblednie je rozpoznaje. Natomiast dzieci nie cierpi, glownie dlatego, ze wrzeszcza, krzycza, tupia nogami, skacza, kopia pilka po bramie; takiego zachowania to nawet ja nie cierpie. Ciesz sie Anciaahk, ze Karmel dal sie poglaskac, moja Kostaryka by nie pozwolila.

Najwazniejsze, zeby pies wiedzial, kto jest przywodca stada, wtedy naprawde latwiej im sie zyje, sa spokojne, nie musza sie martwic obowiazkami alfy. Zadnego krzyku, zadnej przemocy, tylko proste pokazanie psu miejsca w szeregu.

Posted

Ula mój mąż do niego właśnie mówi takim stanowczym tonem, nie jest to krzyk, ale głos ma raczej podniesiony. I Karmel rozumie. Mnie już trochę gorzej, ale też jak powtórzę coś, to raczej wykonuje.
Wlaśnie pocieszam się tym, że swojego prędzej zaakceptuje, tak jak z kotem było.

Posted

Podniesiony glos nic nie daje, tylko pies sie boi i ze strachu wykonuje polecenia. Trzeba mowic spokojnie i stanowczo. Jesli pies cos zle zrobi, nie uzywac imienia, tylko powiedziec np. ej lub stop. Moja Casablanka mielecka byla o wiele wiekszym tchorzem niz Karmelek, ona zadnego polecenia by nie wykonala, gdyby uzyc podniesionego glosu.

A stymulacja pozytywna dziala na Karmela? Na moja Casablanke bardzo dziala jak sie mowi radosnym tonem: brawo Czapka :D Ona sie wtedy cieszy, nakreca pozytywnie i zdecydowanie szybciej wszystko zalapuje.

Anciaahk, chodzisz z Karmelem na spacery? Bawisz sie z nim? Musisz wzmocnic Twoja wiez z psem, wtedy bedziesz autorytetem.

Posted

Ula pisałam o spacerach, teraz rzadziej z nim chodzę, bo strasznie szarpie a mi nie wolno. Bawić z nim to tylko ja się bawię, a na pewno więcej niż mąż, i spędzam z nim teraz cały dzień, to więcej się tuli, mizia. Ja go też karmię. Więcej na rękach u mnie siedzi, jak dzieciak, przytula się.
A ton podniesiony, ale naprawdę nie tak jak krzyk, tylko bardziej taki donośny stanowczy głos, lepiej dziala przy wykonywaniu poleceń. Przy pochwałach dostaje świra i już tak nie powtarza ;). Ale nagrody za siad i inne rzeczy oczywiście też działają;). Tylko jak go chcemy uspokoić to na pewno nie na wesoło, bo to owdrotnie działa.

Posted

Na uspokojenie najlepiej dziala ignorowanie, wtedy pies sam sie 'wygasza'. Jesli chodzi o pozytywne nakrecanie, to raczej stosuje je przy zabawie i nauce z Casablanka, Kostaryka woli na spokojnie wszystko robic, nawet spacery woli dluzsze, a spokojne. Casablanka lubi szybki marsz, bieganie, frisbee, takze mamy zawsze zagwozdke z dwoma roznymi psami :D
Karmelek jeszcze mlodziak jest, z wiekiem sie uspokoi. Widze po kotach, ze starsze sa spokojniejsze, psy tak samo.

Posted

Oswajania dzień trzeci. Warczy jak bierzemy dzieci na ręce, zazdrośnik jeden. A tak to po prostu unika kontaktu. Daje się czasem pogłaskać. Przeraża go dziecięcy pisk i wtedy staje się agresywny.

Posted

Ja mysle tak jak Jogi, ze Karmel swoje dziecko bedzie traktowal jak czlonka stada, natomiast obcych dzieci moze nadal nie lubiec. Obce to obce, swoje to wlasne.
Branie obcego dziecka na rece musi budzic zazdrosc u psa. Sprobujcie namowic dzieci, zeby dawaly Karmelowi smakolyki. Duzo smacznych przekąsek, ktore on szczegolnie lubi. Niech dzieci dobrze mu sie kojarza, nie tylko z piskiem i zamieszaniem.

Posted

Właśnie miałam dzisiaj taki pomysł, ale z przysmaków były tylko słodycze, których Karmelowi nie dajemy. Ale spórbujemy następnym razem, specjalnie kupię jakieś psie ciasteczka!

Posted

[SIZE="5"][FONT="Verdana"]WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE NA SWIETA WIELKANOCNE : WIOSENNEJ RADOSCI, SPOKOJU, SMACZNEJ SWIECONKI I MOKREGO DYNGUSA ZYCZA AGA I ULKA[/FONT]

Posted

Dzieci odwiedziły nas w domu, rzucały mu piłką, dawały jedzenie - brał tak bardzo delikatnie, że aż byłam zdziwiona. Jednak przy większych piskach i szaleństwach szczekał i pokazywał zęby. Nie pozwalał też, by np. mój mąż brał którekolwiek na ręce. Ale - może to głupie porównanie - pamiętam, że z Agrafką było podobnie na początku. Kłapał do niej zębami - a to jak zbliżała się do miski, a to jak ją wołałam, dawałam jej jeść czy brałam na ręce. A teraz minęło. Pozostała jedynie zazdrość o jedzenie, ale nie o te w misce, tylko te, które ewentualnie daję z ręki, tzn. jakieś przysmaki.
W zamęcie nawet capnął męża ;). Myślę, że go przerażają te piski, płacze, bo nie miał z tym do czynienia. Stąd agresja - ale agresja lękowa. Zazdrość też jest, ale jak zrozumie, że dalej go drapiemy, głaszczemy itd, to myślę, że mu przejdzie.
Najlepiej zachowała się Agrafka - pokazałyśmy dzieciom - z wyraźnie znudzoną miną pozwoliła się pogłaskać ( o ile to można nazwać głaskaniem), z jeszcze większym znudzeniem wysluchała pisków. Po czym ostentacyjnie poszła do drugiego pokoju i spała pod łóżkiem :).

Posted

Właśnie też na to liczę. Jak będzie swój, to Kamiś go polubi. Przecież to dobry psiak. A wg moich obserwacji agresja u niego jest wyłącznie lękowa, dlatego rzuca się np. tylko na mężczyzn i to wielkich i głośnych. Długo bał się mojego ojca, przekonał go dopiero wspólnymi zabawami i spacerami.

Dzisiaj jestem po krzywej glukozy, fffuuuujjj.

Posted

To w ciazy tez sie robi krzywa glukozowa :crazyeye: Ja to mialam robione 2 razy niedawno, bo mam taka super fajna chorobe hiperinsulinemie :D W ciazy to tylko standard badania i USG ze 3-4 razy.

Karmelek na pewno swoje dziecko polubi, tylko musi miec czas, dziecko od razu piszczec nie bedzie. Juz ze szpitala powinnas mu Anciaahk przeslac jakas rzecz z zapachem dziecka.

Posted

A hiperinsu coś tam to cukrzyca?
Mój gin robi bardzo dużo badań, nie tylko podstawowe krwi i moczu, ale też i toxo, cytomegalię, różyczkę, grupy krwi, przeciwciała itd. Przed ciążą ilość badań była masakryczna, ale to w sumie dzięki niemu jestem w ciąży. A usg robi na każdej wizycie, więc co 4 tygodnie. Może trochę dmucha czasem na zimne, ale w sumie wolę to niż beztroskie podejście.
Po takich przejściach - nie może pozwolić na to, by coś się złego stało.

Posted

moje ciąże też były z częstymi usg i badaniami. Anciaahk, na kiedy masz termin? :)

Paweł ma za to hiperlipidemię- czyli za wysoki cholesterol :crazyeye:

Posted

Aha przyszło mi na myśl, w temacie obecnych dzieci - że trochę się Karmelowi nie dziwię jego reakcji. Raz że te dzieci nigdy nie widziały psa i na widok zwierzaków piszczą tak, że dorosłym bębenki w uszach pękają. A dwa - te dzieci (bliźniaki) - robią z rodzicami, co chcą. Można dawać dużo przykładów - ja dam taki z szarpaniem lampy u nas - patrzyłam z przerażeniem, czy lampa przeżyje, rodzice bez emocji mówili - ale spokojnie, zostaw, itd. Ja chyba nie będę w sobie miała tyle cierpliwości i jak ryknę, to mnie na drugim końcu ulicy usłyszą.
I co psu się dziwić czy kotu. Jak od nas wyszli, to zapadła taka błoga i przyjemna ... cisza :).

Posted

Hiperinsulinemia to odwrotnosc cukrzycy, moge insuline sprzedawac gdyby ktos chcial :D Tkanki jednak robia sie odporne na insuline i nie mozna schudnac :-(

[QUOTE]nie tylko podstawowe krwi i moczu, ale też i toxo, cytomegalię, różyczkę, grupy krwi, przeciwciała itd.[/QUOTE]Grupy krwi kogo? matki czy dziecka? Po co mu takie badania, nie wie jaka matka ma grupe krwi czy co?

U mnie w rodzinie na szczescie nie ma dzieci, sa sami dorosli. Jak sa swieta, to fajnie sie zejdziemy, pogadamy, posmiejemy, zadne lampy nie sa zagrożone. Ale sasiedzi maja male dzieci i to jest prawdziwa masakra. Nawet jak na rowerkach jezdza to sie drą caly czas. Ulka sie pytala ostatnio, czy jak ona jezdzila na rowerze, to tez wyla non-stop, ale wszyscy zgodnie potwierdzilismy, ze jezdzila normalnie :fadein:

Posted

hm... Ania na rowerze nie piszczy, ale jak sobie leżymy to czasem obie piszczymy :D za to nasi sąsiedzi taaaaaaak przeklinają.... oby nie zaczęła powtarzać! i wkurza mnie, jak rodzice nei zwracają swoim dzieciom uwagi u kogoś- mnie nie przeszkadza, ze Ania wchodzi na nasz stół, ale u kogoś by tak nie zrobiła.

EDIT:
grupa krwi matki i przeciwciała u matki, do szpitala tzreba mieć dokument stwierdzajacy grupę

Posted

[quote name='Ulka18']Hiperinsulinemia to odwrotnosc cukrzycy, moge insuline sprzedawac gdyby ktos chcial :D Tkanki jednak robia sie odporne na insuline i nie mozna schudnac :-([/QUOTE]
Tak mi się kojarzyło z cukrzycą, ale nie miałam pojęcia, że może być jej odwrotność. Skąd się to bierze?!? Masakra. Tez przyjmujesz jakieś leki na stałe, jak przy zwykłej cukrzycy? I kontrolujesz poziom cukru?
[quote name='Ulka18']
Grupy krwi kogo? matki czy dziecka? Po co mu takie badania, nie wie jaka matka ma grupe krwi czy co?
[/QUOTE]
Moje i starego, bo mamy konflikt. Miałam badaną swoją, ale miałam karty grupy krwi, tylko na jakimś wypisie, a to musi być specjalna karta grupy krwi.
[quote name='Ulka18']
U mnie w rodzinie na szczescie nie ma dzieci, sa sami dorosli. Jak sa swieta, to fajnie sie zejdziemy, pogadamy, posmiejemy, zadne lampy nie sa zagrożone. Ale sasiedzi maja male dzieci i to jest prawdziwa masakra. Nawet jak na rowerkach jezdza to sie drą caly czas. Ulka sie pytala ostatnio, czy jak ona jezdzila na rowerze, to tez wyla non-stop, ale wszyscy zgodnie potwierdzilismy, ze jezdzila normalnie :fadein:[/QUOTE]
Akurat u nas taki etap, że wszyscy wchodzą w zakładanie rodziny, rodzenie dzieci, więc dzieci jest już trochę, a będzie jeszcze więcej. Wiem, że moja mama, która prawdopodobnie będzie opiekować się dzieckiem jak wrócę do pracy, na żadne wrzaski nie pozwoli. Będzie trochę jak w wojsku może, ale przynajmniej dyscyplinę i posłuszeństwo wprowadzi, no chyba że do własnego wnuka zmieni przekonanie :).



[quote name='eloise']hm... Ania na rowerze nie piszczy, ale jak sobie leżymy to czasem obie piszczymy :D za to nasi sąsiedzi taaaaaaak przeklinają.... oby nie zaczęła powtarzać! i wkurza mnie, jak rodzice nei zwracają swoim dzieciom uwagi u kogoś- mnie nie przeszkadza, ze Ania wchodzi na nasz stół, ale u kogoś by tak nie zrobiła.

EDIT:
grupa krwi matki i przeciwciała u matki, do szpitala tzreba mieć dokument stwierdzajacy grupę[/QUOTE]
Eloise na wszystko powinna być jakaś granica, mnie nie tyle ta lampa przeszkadzała, co bardziej zdziwiła reakcja rodziców. Akurat lampie nic nie było, ale samo szarpanie i spokój rodzica był zaskakujący.

Dokładnie grupa krwi, przeciwciala i grupa krwi ojca.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...