anciaahk Posted November 5, 2009 Author Posted November 5, 2009 Dziękujemy za odwiedziny i pozdrowienia :). Quote
Ajula Posted November 6, 2009 Posted November 6, 2009 eloise napisał(a): Ania, pisałaś gdzieś, że Cię biorą za nawiedzoną,bo pomagasz, mnie też, i my musimy żyć z takimi ludźmi :evil_lol: tego nie biorą pod uwagę, jak my się czujemy z ich znieczulicą i brakiem wyobraźni :angryy: bardzo mądrze powiedziane, też nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób eloise masz rację! Quote
eloise Posted November 6, 2009 Posted November 6, 2009 wczoraj 1,5 godziny biegałam i jeździłam za przerażoną bokserką :angryy: idę sobie z apteki a na środku ruchliwej ulicy biega przerażona boksia a auta tylko trąbią, ludzie się gapią i nic! jakaś baba na to-o następny wyrzucony i sobie poszła! :angryy: ja za psem między tymi autami, w końcu wróciłam po auto i dalej za nim. jakaś przemiła kobieta dołączyła do pościgu 2 samochodem. niestety boksia zwiała nam między blokami :shake: miałyśmy "wabiki" nawet kilka dropsów zjadła, ale nie dała się złapać, do karmy nie podeszła, a SM się nie doczekałyśmy, nawet zwykłego patrolu nie mówiąc o eko :placz: dzwoniłam do nich co 5-10 minut ale nic to nie dało. objeździłysmy jeszcze osiedle dookoła ale nigdzie nie znalazłyśmy suni... bardzo mile zaskoczyła mnie ta Pani, bo po prostu zaczęła mi pomagać, a własciwie to suni a nie mnie, a całe tłumy nic! a zauważyłam tą boksię pod ratuszem! serce dzielnicy! :angryy: złe rzeczy sobie myślałam o tych ludziach :mad: a na dodatek z emocji nie wiedziałam, co zrobiłam z zakupami z apteki :evil_lol: na szczęście wsadziłam je do auta, choć tego nie pamiętam a auto zostawiłam otwarte ;) Quote
anciaahk Posted November 7, 2009 Author Posted November 7, 2009 Czyli są jeszcze normalni na tym świecie. Ja kiedyś na środku miasta ganiałam wilczura, chorego, chyba starszego, mój stary pukał się w czoło, ale posłusznie stanął na środku skrzyżowania i przyglądał się gonitwie. Przez psa nie przespałam pół nocy. Potem dowiedziałam się, że zgarnęła go straż miejska, nie wiem, czy do schroniska czy TOZ. Jak ganiałam to nikt nie reagował, tylko z politowaniem patrzono się na mnie. Znieczulica. Quote
Rudzia-Bianca Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 eloise napisał(a):wczoraj 1,5 godziny biegałam i jeździłam za przerażoną bokserką :angryy: idę sobie z apteki a na środku ruchliwej ulicy biega przerażona boksia a auta tylko trąbią, ludzie się gapią i nic! jakaś baba na to-o następny wyrzucony i sobie poszła! :angryy: ja za psem między tymi autami, w końcu wróciłam po auto i dalej za nim. jakaś przemiła kobieta dołączyła do pościgu 2 samochodem. niestety boksia zwiała nam między blokami :shake: miałyśmy "wabiki" nawet kilka dropsów zjadła, ale nie dała się złapać, do karmy nie podeszła, a SM się nie doczekałyśmy, nawet zwykłego patrolu nie mówiąc o eko :placz: dzwoniłam do nich co 5-10 minut ale nic to nie dało. objeździłysmy jeszcze osiedle dookoła ale nigdzie nie znalazłyśmy suni... bardzo mile zaskoczyła mnie ta Pani, bo po prostu zaczęła mi pomagać, a własciwie to suni a nie mnie, a całe tłumy nic! a zauważyłam tą boksię pod ratuszem! serce dzielnicy! :angryy: złe rzeczy sobie myślałam o tych ludziach :mad: a na dodatek z emocji nie wiedziałam, co zrobiłam z zakupami z apteki :evil_lol: na szczęście wsadziłam je do auta, choć tego nie pamiętam a auto zostawiłam otwarte ;) Ja ostatnio też biegałam za boksiem w Myślenicach, nikt oprócz mnie i TZ nie zareagował że pies biega po skrzyżowaniu zakopianki :mad::mad::mad: Niestety uciekł mi , ale widziałam kilka dni później podobnego z jakimś facetem na spacerze ale nie wiem czy to ten sam :shake: Quote
anciaahk Posted November 13, 2009 Author Posted November 13, 2009 Takie chore społeczeństwo. I tak jak pisała gdzieś Ulka - człowiek, to już nie brzmi dumnie. Może to nie na miejscu, co napiszę, ale napiszę. Wiem, że nie powinnam tak pisać po tym co się dzieje na dogo. Ale co mi tam. Tak się cieszę, że Karmelek trafił do mnie i jest psem najbardziej bezproblemowym pod słońcem. Jego jedyną "wadą" jest jego temperament i chęć zabawy ;). Ma niespożytkowaną energię. Poza tym - kompletnie nic. Je, jest zdrowy, nie niszczy, nie wyje, nie wykazuje agresji wobec nikogo. A został wybrany tylko na podstawie zdjęcia przedstawionego przez Murkę. Wszystko co o nim wiedziałam to to, że jest wesoły i domowy. Kompletna podróż w ciemno 1000 km przez całą Polskę i strzał w 10 :). Nie wiem, jak ja mam za to dziękować. Pies kocha wszystkich - od listonosza po sprzątaczkę. Może zostać u mojej mamy na kilka dni jak wyjeżdżam i jest cały szczęśliwy już jak wchodzę do niej na klatkę schodową. A przecież to też jest pies po przejściach. To co mu zostało z tych "złych dni" to strach - jak ktoś się gwałtownie zbliża w jego stronę - np. mąż biegnie po telefon, a telefon jest gdzieś przy psie, to Karmelek nieruchomieje i kładzie się na pleckach łapkami do góry i strasznie się boi. Staramy się unikać takich sytuacji, ale wiadomo czasem zupełnie bezmyślnie po coś człowiek biegnie, a piesek się tego boi. Nawet krzyknąć na niego nie można, bo też od razu wywala koła do góry. Mieliśmy ostatnio gościa, to Karmel najbardziej ubolewał pół nocy, że nie pozwoliłam mu spać z gościem w łóżku. Wyrodna jakaś. Pokochał go i był smutny, jak goście pojechali. :roll: Poprzednia sunia Cindy to była mała czarownica przy Karmelku. Ostatnio przyznał mi się mąż, że po prostu jej się bał. Nie zganiał jej z łóżka, bo dama warczała, nie przegonił z pokoju, bo pokazywała zęby :cool1:. Rzucała się na małe dzieci, których zwyczajnie nie lubiła i nie tolerowała. A ile zjadła butów, drzwi, poduszek, łóżek, dywanów, to nie liczę. Sama się dziwię, że mama nie wyrzuciła mnie z nią przez okno :evil_lol:. Nigdy przenidgy nie powiedziała jednak, że mam oddać psa. Cała rodzina różnymi pomysłami starała się walczyć ze zniszczeniami i jakoś z wiekiem to jej przeszło. Nerwy pozostały do końca ;). Nawet całowanie intensywne ją wkurzało. Taka mała indywidualistka :p. Tak więc za Karmelka raz jeszcze -dziękuję, dziekuję, dziękuję.:Rose::Rose::Rose: Quote
Rudzia-Bianca Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 anciaahk napisał(a):Takie chore społeczeństwo. I tak jak pisała gdzieś Ulka - człowiek, to już nie brzmi dumnie. Może to nie na miejscu, co napiszę, ale napiszę. Wiem, że nie powinnam tak pisać po tym co się dzieje na dogo. Ale co mi tam. Tak się cieszę, że Karmelek trafił do mnie i jest psem najbardziej bezproblemowym pod słońcem. Jego jedyną "wadą" jest jego temperament i chęć zabawy ;). Ma niespożytkowaną energię. Poza tym - kompletnie nic. Je, jest zdrowy, nie niszczy, nie wyje, nie wykazuje agresji wobec nikogo. A został wybrany tylko na podstawie zdjęcia przedstawionego przez Murkę. Wszystko co o nim wiedziałam to to, że jest wesoły i domowy. Kompletna podróż w ciemno 1000 km przez całą Polskę i strzał w 10 :). Nie wiem, jak ja mam za to dziękować. Pies kocha wszystkich - od listonosza po sprzątaczkę. Może zostać u mojej mamy na kilka dni jak wyjeżdżam i jest cały szczęśliwy już jak wchodzę do niej na klatkę schodową. A przecież to też jest pies po przejściach. To co mu zostało z tych "złych dni" to strach - jak ktoś się gwałtownie zbliża w jego stronę - np. mąż biegnie po telefon, a telefon jest gdzieś przy psie, to Karmelek nieruchomieje i kładzie się na pleckach łapkami do góry i strasznie się boi. Staramy się unikać takich sytuacji, ale wiadomo czasem zupełnie bezmyślnie po coś człowiek biegnie, a piesek się tego boi. Nawet krzyknąć na niego nie można, bo też od razu wywala koła do góry. Mieliśmy ostatnio gościa, to Karmel najbardziej ubolewał pół nocy, że nie pozwoliłam mu spać z gościem w łóżku. Wyrodna jakaś. Pokochał go i był smutny, jak goście pojechali. :roll: Poprzednia sunia Cindy to była mała czarownica przy Karmelku. Ostatnio przyznał mi się mąż, że po prostu jej się bał. Nie zganiał jej z łóżka, bo dama warczała, nie przegonił z pokoju, bo pokazywała zęby :cool1:. Rzucała się na małe dzieci, których zwyczajnie nie lubiła i nie tolerowała. A ile zjadła butów, drzwi, poduszek, łóżek, dywanów, to nie liczę. Sama się dziwię, że mama nie wyrzuciła mnie z nią przez okno :evil_lol:. Nigdy przenidgy nie powiedziała jednak, że mam oddać psa. Cała rodzina różnymi pomysłami starała się walczyć ze zniszczeniami i jakoś z wiekiem to jej przeszło. Nerwy pozostały do końca ;). Nawet całowanie intensywne ją wkurzało. Taka mała indywidualistka :p. Tak więc za Karmelka raz jeszcze -dziękuję, dziekuję, dziękuję.:Rose::Rose::Rose: Piękne to co napisałaś. Ja też zawsze i wszędzie dziękuję za Bianę , chociaż to najbardziej problematyczny psiak z jakim miałam do czynienie w życiu :evil_lol: ale przy okazji jest taka kochana . Jak tylko uda nam się pokonać kolejnego stracha, kolejny psi obled ile radości z tego mamy . Biana nie kocha nikogo - prócz mnie :evil_lol: i kota , taty nadal się boi , ma milion problemów ze sobą samą , gości omija łukiem szerokim , jak goście są dłużej to urządza demonstracje pt od dziś przestaje jeść , zdrówko liche jak nie powiem co , nie mogę na dłużej wyjeżdżać bo w domu psi bunt , ale w życiu do głowy mi nie przyszło żeby się jej pozbyć, żeby ją oddać a dziękować za jej uratowanie i pod dom mi podwiezienie Erce do końca życia będę dziękować i za to że mnei przekonała że dam radę z takim dzikusem :diabloti:. Quote
anciaahk Posted November 13, 2009 Author Posted November 13, 2009 Twoja Biana przypomina mi moją Cindy, ona rozpaczała jak tylko zniknęłam z pola widzenia. Źle znosiła zmiany, wszelkie zmiany - miejsca, jedzenia, czegokolwiek. Wszędzie więc, gdzie mogła, to jeździła ze mną. Jak byli goście, to ostentacyjnie wychodziła do 2 pomieszczenia. Na podwórku mówiono na nią Paryżanka. Taka mała dama :). Kochana moja, byłyśmy tak zżyte, że mogłabym zamordować każdego, kto tknie ją chociaż palcem. ['] Quote
Ajula Posted November 21, 2009 Posted November 21, 2009 ile milości jest w tym co piszecie, aż oczy robią sie mokre ja mogę dołączyć do klubu psów trudnych, a jednak przekochanych, mojego Gacusia - bardzo trudny, do tego spory, więc niebezpieczny - ale kochamy go i wierzymy w niego, po tym co przeszedł ma dużo problemów, ale my wierzymy, że i z Gacusia bedzie jeszcze fajny normalny (albo prawie normalny) pies Quote
anciaahk Posted November 23, 2009 Author Posted November 23, 2009 Na szczęście Karmelcio nie jest trudnym psiakiem, wręcz odwrotnie. Pełnym miłości, do wszystkiego i wszystkich. A wkrótce będzie miał ... koleżankę ;), ale na razie ciiiii.... szczegóły wkrótce :D. Mogę tylko napisać, że to będzie krajanka. Quote
Ulka18 Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Czekamy na szczegoly :wink: Jesli krajanka Karmelka to bedzie to mielczanka :???: Mam nadzieje, ze bedzie to Karmelka :kciuki: Quote
anciaahk Posted November 23, 2009 Author Posted November 23, 2009 Nie załapałam z tą Karmelką, nie to nie Karmelka, ale dziewczynka i też z okolic Mielca. Jak się nie pozabijają to nawet będą zdjęcia. Quote
eloise Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 a która to która? zdradź nam tajemnicę! Quote
Ajula Posted November 24, 2009 Posted November 24, 2009 co za wiadomość :multi: rodzina Wam się powiększa fantastycznie :) ps. zapraszam do obejrzenia kilka zdjęc moich łobuziaków - w banerku Hexi i Gacek Quote
anciaahk Posted November 24, 2009 Author Posted November 24, 2009 To od dogomanki ale nie z dogo ;) boję się pisać o czymkolwiek, bo jak będą wojny i mordobicia to ..... Ajula działa tylko link na czarną, a ten połamany na łańcuchu nie działa. Daj linka to zajrzymy :). Quote
Ajula Posted November 24, 2009 Posted November 24, 2009 przez to "ulepszanie"dogo prawie nic nie działa tu jest link do moich łobuziaków http://www.dogomania.pl/threads/171987-Hexi-i-Gacek Quote
anciaahk Posted November 29, 2009 Author Posted November 29, 2009 Dzisiaj się nudziłem Anka zamiast się bawić tylko coś czytała :shake: Chociaż prosiłem, błagałem - rzuć zabawkę: Aż sprawdzałem, co takiego ciekawego jest w tych książkach: Ale nic w nich nie było: Co za pieskie życie :cool1: Przepraszam za jakość, ale nie mogłam się powstrzymac :diabloti: Quote
anciaahk Posted November 29, 2009 Author Posted November 29, 2009 Na koniec zagadka - gdzie Karmel ma uszy? a) urwała Pańcia b) urwał Pańcio c) sam zjadłem ;) Quote
Ulka18 Posted November 29, 2009 Posted November 29, 2009 Łomatko, zeby biedny pies musial takie nudne, grube ksiazki czytac, co najmniej 300 kartek widac na oko. Az by sie chcialo powiedziec : Pancia wstan z kanapy i idz z psem na spacer, porzucaj pileczke lub patyk. Karmelek widac, ze oczka ma juz zdrowe i piekne blyszczace futerko zyskal. A z tymi uszami to zagadka, jak on potrafi je tak zlozyc do tylu :wink: Quote
anciaahk Posted November 29, 2009 Author Posted November 29, 2009 Ula Karmelek nam wypiękniał, wzbudza zachwyty psiarzy i nie tylko. Jak ktoś go dłużej nie widział, to zmianą w sierści jest zaskoczony. Przede wszystkim chyba pomogły dobra karma, dieta, scanomune i omegan. Nużeniec dzięki dobrym zaufanym wetkom i pomocy Jogi został pokonany :). Unikamy też kąpieli i zbyt częstego czesania - zakaz Jogi ;). Aby usuwać nieprzyjemny zapach z obsiusianych łapek wycieram mu je takimi chusteczkami nawilżającymi dla dzieci. Nie szkodzą mu, a zapach neutralizują. Z uszkami powiem Ci zagadka niesamowita. Czasem zagnie sobie jedno, czasem dwa :D A koleżanka Karmelka czeka na transport. Jakby ktoś słyszał o transporcie z Waszych okolic do Warszawy to będę wdzięczna. Od Warszawy już mamy załatwione. Quote
Ulka18 Posted November 29, 2009 Posted November 29, 2009 Anciaahk, zapytaj dziewczyn z Tarnobrzega czy czasami nie jada. Basia 1968 lub dziewczyny ze stowarzyszenia TSOZ powinny cos wiedziec. Futerko z wewnetrznych czesci lap oraz okolic pupy dobrze jest przyciac, zeby nie zachowywaly zapachu roznych czynnosci fizjologicznych. Dobrze jest tez przyciac futro miedzy paluszkami i w okolicach stópek, wtedy nie zbiera sie tam piach i ew. lód,snieg w zimie. Czyli Karmelek juz w pelnej kondycji, od razu widac na zdjeciach, ze chlopak sie blyszczy jak pomada :wink: Quote
anciaahk Posted November 29, 2009 Author Posted November 29, 2009 Staram się właśnie przycinać, ale że między paluszkami to bym nie wpadła na to. Chyba jakimiś malutkimi nożyczkami? Karmelek świetnie znosi takie zabiegi, można mu zrobić wszystko, on cieszy się i macha ogonkiem. Po spacerku od razu myka do łazienki i nadstawia łapki to wycierania szmatką. Wszelkie tabletki połyka i domaga się więcej. Zupełnie bezproblemowe rude cudeńko :loveu:. :) Quote
eloise Posted November 30, 2009 Posted November 30, 2009 super psina :) i taki chętny do wszystkich zabiegów... zazdroszczę bardzo ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.