Luna123 Posted March 25, 2011 Posted March 25, 2011 Ha! a jak wrócisz do pracy za jaaaakiś czas , to będzie w poniedziałek tak: [video=youtube;TdYRABWoRn8]http://www.youtube.com/watch?v=TdYRABWoRn8[/video] a w piątek tak :cool3::multi: [video=youtube;Amp0sGQxURc]http://www.youtube.com/watch?v=Amp0sGQxURc[/video] Quote
anciaahk Posted March 27, 2011 Author Posted March 27, 2011 Nie chcę wypowiadać się na temat in vitro na wątku Magdy, bo to się pojawiło tam "przy okazji". Ale myślę, że dopóki nikt nie stanie przed takim wyborem, nie jest w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie, jak się zachowa. Jeśli ktoś nie ma lat starań za sobą, lat comiesięcznych rozczarowań, setki badań, lekarzy, leków - to nigdy tego nie zrozumie. A tak się składa, że akurat wiem coś o tym. Tyle w tym temacie. Podobnie pewnie jest u Magdy, dopóki ktoś nie stanie w podobnej sytuacji, to nie wie, jak by się zachował. To tylko teoretyzowanie - ja bym odeszła, a ja nie. Z takich rad i pomysłów chyba wiele nie wynika, a łatwiej nie jest. Quote
anciaahk Posted March 27, 2011 Author Posted March 27, 2011 Dzisiejsza niedziela, leniwa. Agrafka myje leniwca Karmela. Quote
anciaahk Posted March 27, 2011 Author Posted March 27, 2011 [video=youtube;X04wUdxAtTc]http://www.youtube.com/watch?v=X04wUdxAtTc[/video] Quote
Luna123 Posted March 27, 2011 Posted March 27, 2011 odebrałam to trochę personalnie, a może nie powinnam ;). Anciaahk, cudne masz zwierzątka :cool3:. Jakbyś nie pisała, że Agrafka musi się jeszcze wyszumieć, to bym nie uwierzyła ;). Cudny, leniwy kotek. I tak dbający o Karmelka, super :cool3:. Zapraszam serdecznie na nasz wątek :lol:. Quote
Rudzia-Bianca Posted March 27, 2011 Posted March 27, 2011 Nocne wizyty u znajomych kjujika :) Ślicznie Karmel z Agrafką wyglądają :) Moje bestyjki jakoś nie lubią się do siebie tulić :( tzn Bazyl jest mocno przytulaśny ale Biana i Happy nie pozwalają mu na pieszczoty ... Quote
anciaahk Posted March 28, 2011 Author Posted March 28, 2011 Luna absolutnie to nie było do Ciebie. To moja uwaga do, no do życia :). Rudziu dziękujemy, że zajrzałaś, moje też nie zawsze się tulą do siebie, częściej do mnie :). Quote
eloise Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 podesłałam filmik mojej siostrze :) zachwycona :) Ola właśnie rodzi- nie wiem czy sama, czy ma cesarkę- dam znać jak tylko się dowiem :) poród jest wymuszany, bo mała Nina się nie śpieszy do wyjścia z brzuszka mamusi :) a propos in vitro czy homoseksualistów- "tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono"... nie pamiętam już autora tych słów, cytat pamiętam od matury ;) nie pokusiłabym się o słowa tylko na nie albo tylko na tak. Dopóki mnie to nie dotyczy, to mogę tylko domniemywać co bym zrobiła, a czego nie. Quote
anciaahk Posted March 28, 2011 Author Posted March 28, 2011 Z tego co pamiętam, to Twoja siostra chciała zatrzymac Agrafkę ;), że niby taka bezstresowa jest :). Cały czas nieustająco trzymam za nią kciuki, i koniecznie daj znać jak będzie PO wszystkim :). Pozdrawiamy! Quote
jogi Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 Anciaah ty wiesz, że ja Cię kofam za najwspanialszy dom jaki mogłam sobie wymarzyc dla Agrafci:iloveyou: Ja za każdym razem nie moge pojąć jak to jest że ona tak pokochała karmela i to z wzajemnością Quote
anciaahk Posted March 28, 2011 Author Posted March 28, 2011 Jogi szalony wariacie, wcale nie uważam się za najlepszy dom dla Agrafki! Agrafka ogólnie jest bardziej miłośnie nastawiona do Karmela niż odwrotnie i chętniej się do niego przytula Przyślij mi kobieto na PW dane Twojej Mamy, wyślę transporterek pocztexem lub kurierem, bo na mojego szefa jak widzę nie ma co liczyć. Quote
anciaahk Posted March 28, 2011 Author Posted March 28, 2011 Tak naprawdę to my Ci powinniśmy podziękować za takiego nietypowego kota. Chociaż czasem się zastanawiam, czy to dobrze, że Agrafka jest taka niezwykła:diabloti:. Jutro lub w środę będę w Olsztynie, tam mam transporterek, zabiorę i max w piątek mąż wyśle, pozdrawiam! Quote
Rudzia-Bianca Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 anciaahk napisał(a): Rudziu dziękujemy, że zajrzałaś, moje też nie zawsze się tulą do siebie, częściej do mnie :). Och zaglądałabym częściej ale nie wiem co się z tym czasem dzieje ...Teraz mam nadzieję powrócić na dłużej na dogo . A z tuleniem do mnie to już inna historia ;) jedno przeskakuje drugie żeby jak najbliżej panci być a mnie radość rozpiera i duma :) Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 eloise napisał(a): "tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono"... nie pamiętam już autora tych słów, cytat pamiętam od matury Wisława Szymborska. "Wołanie do yeti". Quote
Luna123 Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 A ja maturę pamiętam bardzo dobrze. Oblałam pisemną z matematyki :oops:. Tak sie zestresowałam, że przekazywałem dalej rozwiązania, a sama nie skorzystałam :roll:. To miałam poprawkę, bo w ciągu całego liceum miałam na półrocza min 4, a wtedy były takie przepisy, że na tej podstawie przed ustnymi mogłam miec poprawkę. Poprawkę zdałąm na 5 :eviltong:. Ale nie mogli mi dać, bo wtedy byłabym zwolniona z ustnego ;). Ale ad meritum. Poprawkę miałam bodajże w poniedziałek, a już ustny polski normalnym trybem we wtorek. Wchodziłąm zawsze po koleżance - kujonie ;):shake:. I dali mi oczywiście trzy pytania, w tym jedno interpretacja wiersza, znaczy się co poeta miał na myśli:roll:. I znowu dopadł mnie stres. Myślałam sobie, no nie jak to nie pójdzie, to załamka. I jeden z nauczycieli , chcąc mi pomóc, pyta : a Słowackiego znasz? Ja na to, nie zastanawiając się: osobiście nie :roll::oops:. To usłyszałam, idź już i zawołaj następnego ehhhh.... Ale dostałam trójkę :cool3::multi:. Pozdrawiamy :p Quote
eloise Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 moja siostra urodziła godzinę temu :) jestem ciocią!!! :D Dzięki Jelena-dziurę miałam w głowie totalną z tym cytatem :) Quote
MagdaNS Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 anciaahk napisał(a):Nie chcę wypowiadać się na temat in vitro na wątku Magdy, bo to się pojawiło tam "przy okazji". Ale myślę, że dopóki nikt nie stanie przed takim wyborem, nie jest w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie, jak się zachowa. Jeśli ktoś nie ma lat starań za sobą, lat comiesięcznych rozczarowań, setki badań, lekarzy, leków - to nigdy tego nie zrozumie. A tak się składa, że akurat wiem coś o tym. Tyle w tym temacie. Podobnie pewnie jest u Magdy, dopóki ktoś nie stanie w podobnej sytuacji, to nie wie, jak by się zachował. To tylko teoretyzowanie - ja bym odeszła, a ja nie. Z takich rad i pomysłów chyba wiele nie wynika, a łatwiej nie jest. Ancia, ja mam za sobą lata starań o dziecko, cały ten koszmar, depresje i próbę samobójczą po latach nieudolnego leczenia i diagnozie, że nigdy nie będę miała dzieci. Rozwaliło mi się pierwsze małżeństwo. Jaki koszmar przeszłam to wie tylko ten, kto latami nie mógł zajść w ciążę. Rzygać mi się chciało na piątą w miesiącu wizytę u gina, bo choć teściowie bardzo chcieli mieć wnuki i z tego powodu się mi rozwaliło małżeństwo, to mój mąż w niczym mnie nie wspierał. Czułam się w końcu jak kawał bezwartościowego mięsa. Gdy moja siostra zaszła w ciąże, tydzień ryczałam i nie mogłam jeść, nie chciałam jej widzieć ani z nią rozmawiać, żeby nie sprawić jej przykrości, bo to przecież nie jej wina. Jak się urodził jej pierwszy syn, to na korytarzu szlochałam w szpitalu, z ulgi, że już po wszystkim, bo poród był przedwczesny i z komplikacjami i z rozpaczy, że to nie moje dziecko. Marzenia o dziecku porzuciłam, gdy HSG przypłaciłam koszmarnym krwotokiem, a wykonana kilka tygodni później laparoskopia omal nie skończyła się dla mnie śmiercią, bo nie mogli przez 12 godzin wybudzić mnie z narkozy. Wtedy powiedziałam sobie dość, nie przypłacę życiem starań o dziecko, trzeba sobie przewartościować świat. I kupiłam sobie psa. Teściowie mnie zaszczuli. Rozwiodłam się mając 30 lat i mówiąc do męża: rozstańmy się, póki się jeszcze lubimy. Do dziś jest moim najlepszym przyjacielem. Lekarze do dziś nie wierzą, że ja mam dziecko, bo przy moich zaburzeniach jest to praktycznie niemożliwe. I może dlatego jestem w stanie znieść więcej niż przeciętnie, by moje dziecko miało pełny dom. Dzisiaj byliśmy razem na dworze, ja przycinałam maliny i róże po zimie, mała mówi do TZa "Tatusiu, a czy ty jesteś mężem mojej mamy?" A TZ odpowiada że tak. Na co Mała "To całe szczęście, że się ożeniliście". Ancia, przepraszam że na Twoim wątku i tak bez owijania w bawełnę, ale tak czuję na dziś. Dla mnie pierd... o zabijaniu ludzi w zamrożonych embrionach podnosi tylko ciśnienie, nie zliczę ile takich "człowieków" poszło mi ze spóźnionym okresem gdy się starałam o dziecko. Bo tak natura chciała i już, no i nie wiem, może ja mimowolnie zabójcą jestem :diabloti: A Twoje leniwce są cudne :loveu::loveu::loveu: Quote
MagdaNS Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 Luna123 napisał(a):A ja maturę pamiętam bardzo dobrze. O I jeden z nauczycieli , chcąc mi pomóc, pyta : a Słowackiego znasz? Ja na to, nie zastanawiając się: osobiście nie :roll::oops:. To usłyszałam, idź już i zawołaj następnego ehhhh.... Ale dostałam trójkę :cool3::multi:.Pozdrawiamy :p Luna, jesteś po prostu niesamowita, obśmiałam się do łez :) Quote
Luna123 Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 Wiesz Magda, ja jestem " wesoły Romek " ;). Często mam fajne riposty ( ale się sama chwalę :evil_lol::oops: ). Hmmm, tylko się nie krępuję, nawet widząc kogoś pierwszy raz i nie zwracam uwagi , czy ktoś ma wysokie stanowisko, jest bogaty i i takie tam. To też czasami niedobrze, bo ktoś może nie mieć do mnie szacunku albo wymaganego dystansu :roll:. Irytuje mnie za to, jak ktoś np. mówi, że to jest pan doktor , a tamten prawnik, a jeszcze inny to ma hoho pieniędzy furę . Czasami jest tak, że ktoś doszedł do czegoś łatwą drogą i ja nie zamierzam się tym zachwycać. Najbardziej mi sie podoba, jak moja mam rozmawia z kimś przez telefon, ja to komentuje a ona powtarza do słuchawki :eviltong:. Mam jeden watek na dogo, gdzie mam słabe hamulce i sobie baaaardzo luźno wymieniamy poglądy :evil_lol:. A ty kobieto masz czas do końca miesiąca i potem Cię nie widzę o tej porze na dogo :mad:. No. Ja Cię znajdę w tym Sączu, a numer domu ze zdjęć mam :diabloti:. Ot taka inwigilacja ;). Buziaki dla anci i dla Ciebie u anci;):p Quote
MagdaNS Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 Luna123 napisał(a):Wiesz Magda, ja jestem " wesoły Romek " ;). Wiesz Luna, ja mam ten sam problem :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Mój Szef kilka miesięcy temu dobrze to podsumował "Pani Magdo, Pani za dużo mówi" :evil_lol::evil_lol::evil_lol: A ja z reguły mówię, co myślę, co nie znaczy, że bezmyślnie paplam i nie potrafię się zachować w towarzystwie, wręcz przeciwnie. Ale nie lubię udawać kogoś, kim nie jestem i mówić rzeczy, których nie myślę. Najbardziej mnie dobija tutaj na południu "Pseudo-gościnność", gdzie przy każdej wizycie kogokolwiek, nawet na herbatę, mam cyrk pod tytułem oni naprawdę mają ochotę coś zjeść i się napić, ale dopiero jak z dziesięć razy zapytam i przycisnę, to się ostatecznie zgodzą, bo wcześniej nie wypada. Jak mnie kto pyta, czy jestem głodna albo czy chce się czegoś napić, to odpowiadam zgodnie z prawdą. Jak pytał szczerze, to nie ma problemu, Jak pytał z głupiej kurtuazji, to już drugi raz mnie nie zapyta :diabloti: I jeszcze jedno: staram się w ogóle nie oceniać zbyt wcześnie ludzi, a jeśli już, to oceniam, kim są jako ludzie, jakie mają cechy, a nie kim są zawodowo, gdzie mieszkają, jak gruby mają portfel i czym wożą tyłek. Jestem przeciwnikiem stereotypów i szufladkowania. Quote
Luna123 Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 ooo, już Cię lubię :loveu:. Ja też mówię, a dziękuję , chętnie. Jak nie , to nie. I też nie lubię, jak ktoś za przeproszeniem ciągnie, bo może zmienię zdanie. I zawszę się pytam: reflektuje Pan na kawę, herbatę, kakao, kanapkę?;) Tak się nauczyłam, jak ktoś przyjeżdża coś zrobić, np. hydraulik , to sobie myślę, że chętnie by coś się napił. Z kolei jak mieliśmy grubszy remont, to obiadów, jak co poniektórzy nie gotowałam, ale do picia na ciepło i zimno zawsze kupowałam. Quote
MagdaNS Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 Mnie jak ktos juz zirytuje tym swoim "nic absolutnie nie chcę, nie chcę robic kłopotu" to się pytam: kawa? herbata ? Płaszcz ? :) Quote
Luna123 Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 MagdaNS napisał(a):Mnie jak ktos juz zirytuje tym swoim "nic absolutnie nie chcę, nie chcę robic kłopotu" to się pytam: kawa? herbata ? Płaszcz ? :) o nie :mad: poplułam monitor :oops:. Dobre, dobre :p, sprzedasz prawa autorskie? :razz: Ja się pytam, a o której ma Ciocia pociąg powrotny ?:oops: Właśnie takie są fajne sytuacje. A nie , ja już idę, nie potrzeba, to kłopot, i już jest w drzwiach, ale trzyma za klamkę godzinę...:roll: Chociaż u nas coraz częściej się pytam, jak idę w odwiedziny czy ktoś ma czas, albo nawet i wprost ile czasu. Właśnie czasami ktoś dorwie mamę, która jest co 2 tygodnie. Oczywiście sama ma zaplanowane bezsensowne roboty, Ale zdarza sie, że mamy jakiś wyjazd. I przyjdzie ktoś i siedzi. Ona nie powie wprost, ale ja tak :diabloti:. Quote
anciaahk Posted March 29, 2011 Author Posted March 29, 2011 Eloise dużo buziaków dla siostry!!!! I gratulacje!! Magda cieszę się, że mnie rozumiesz, bo niewiele jest mimo wszystko takich osób. Laparo miałam w maju, ale u mnie zaowocowało małym cudem w brzuszku, ale wtedy, gdy sobie odpuściliśmy - kompletnie wszystko. Choroba, jaka mnie dopadła, sprawiła, że opadły mi ręce i chciałam dać sobie z tym wszystkim spokój. I ... jest! Podpisuję się pod wszystkim, co napisałaś. U nas też byla teoria, ze strony mojej babci, że jak "pozbędę" się kota i psa, to wtedy zajdę w ciążę. Nie wiem, czy to są jakieś środki antykoncepcyjne? A i teraz wielokrotnie słyszę, że zwierząt muszę się pozbyć, jak się pojawi dziecko. Mocno nerwowo na takie słowa reaguje moj mąż, na szczęście. Ja nawet nie komentuję. Luna lubię taką bezpośredniość, sama nie zawsze mam na nią odwagę :). A pory pisania postow macie zabójcze! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.