Ulka18 Posted April 5, 2010 Posted April 5, 2010 Wydaje mi sie, ze Agrafka urosla i zmężniala. A Karmelek ma piękna, blyszczaca, falowana siersc. Quote
anciaahk Posted April 5, 2010 Author Posted April 5, 2010 Dziękujemy Ula. Agrafka jak do nas przyjechała to miała ok 6 miesięcy, a teraz ma już chyba rok, więc na pewno troszkę urosła. Ma bardzo dobry apetyt to też ciałka trochę nabrała. Kamiś jest cały czas na diecie, teraz je więcej wołowiny z warzywami i płatkami ryżowymi, do tego od czasu do czasu wspomagająco omegan na sierść. Drobiu je mało, tylko indyka. Nie kąpię go w zasadzie prawie wcale, bo mu to szkodzi. Odpowiednio pilnowany naprawdę nam przez ten rok wypiękniał. Moja mama mówi o nim "król lew" ;). A gdzie ciocia Jogi??? Nie widziała chyba zdjęć swojej podopiecznej! Quote
anciaahk Posted April 7, 2010 Author Posted April 7, 2010 Czy ja Wam mówiłem, że najbardziej to kocham swojego Pana??? I teraz najciekawsze - zabawa :): Agrafka, gdzie jesteś?? A tutaj ;) A potem bez zmian: Quote
eloise Posted April 7, 2010 Posted April 7, 2010 hahahahahaa, ta ostatnia fotka jest zarąbista! groźna Agrafka! hahaha :) Quote
MagdaNS Posted April 7, 2010 Posted April 7, 2010 O rany, ale ekstra zdjęcia!!!! Uśmiałam się do łez!!! Quote
Andzike Posted April 7, 2010 Posted April 7, 2010 Świetne zdjęcia !!! Super się ogląda takie szczesliwe zwierzęta :D A ta ostatnio fotka - no, Karmel, musisz być naprawdę odważnym psem ;) Quote
jogi Posted April 7, 2010 Posted April 7, 2010 a jestem jestem:) Zdjęcia boskie, ale ciotko Anciaahk troszkę spasłaś Agrafcię;) Jak ona ma tyle ruchu przy zabawach z Karmelkiem, a mimo to nabrała ciałka, to ile ty cioteczko dajesz jej jeść???? hahahaha Karmelek przepiękny, można się zakochać:loveu: Quote
anciaahk Posted April 8, 2010 Author Posted April 8, 2010 Uprzedziłam przecież, że wcale nie jest gruba:diabloti:, to nie wiecie, że aparat pogrubia :eviltong:. I ja jej nie spasłam, ona urosła! A jeśli nie ma Karmela, to Agrafka sama sobie organizuje ruch - biega z jednego pokoju do drugiego z prędkością światła - i tak ze 100 razy. Ostatnio świadkiem tego była moja mama, to była przerażona, że kotu coś się stało ;). Wczorajsze : Po zabawie czas na sen Quote
Andzike Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Anciaakh, cudowne to Twoje zoo :D :D :D Jestem zakochana !!! :) Quote
anciaahk Posted April 8, 2010 Author Posted April 8, 2010 Prawdziwe zoo. ;) Agrafka chyba w poprzednim wcieleniu była psem, zdecydowanie. Wszyscy, którzy nas odwiedzają, dziwią się, że jest to ich pierwszy w życiu kot, który podchodzi i się wita. Z obcymi. I zmusza od razu do głaskania. Nie wiem Jogi, czego Ty jej nauczyłaś, ale normalna to ona na pewno nie jest ;). Wczoraj Karmel strzelił do niej z zębami ( w sumie nie wiem czemu, zbliżyła się do koca), to spojrzała na niego jak na wariata i odeszła z godnością;). Quote
MagdaNS Posted April 8, 2010 Posted April 8, 2010 Ancia, cudne zdjęcia, rozbawiłam się i wzruszyłam jednocześnie! Quote
anciaahk Posted April 8, 2010 Author Posted April 8, 2010 Dzięki Magda, że zaglądasz :), ja się tak wzruszam i rozbawiam każdego wieczoru z moimi "dziećmi". Quote
jogi Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 generalnie to tylko pośrednio moja zasługa, bo znalazłam taki świetny DT:lol: Główne podziękowania należą się Teresie mojej koleżance, u której Agrafcia była przez pierwsze 4 mce. To ona rozpiesciła tak Agrafkę i nauczyła wszystkiego( ja nigdy nie poświęcałam nawet swoim kotom tyle czasu co Teresa Agrafce i Spinaczow:oops:i) Jej psu Sztandze adoptowanej z Kielc. To Sztanga nauczyła Agrafcię, że pies to przyjaciel, oraz jej 2 kotom znajdom. Potem mojej mamie i moim 2 kotom, w tym jednemu z mieleckiego schroniska, który kocha wszystko co się rusza i swoją miłością obdarza wszystkich w okolicy. Wszystko to spowodowałało, że Agrafcia jest jaka jest:cool3: Jak znajdę zdjęcie to Wam wkleję jak Agrafcia wyglądała na początku(obraz nędzy i rozpaczy), kiedy została znaleziona przez Marlenę w polach i pojechała do mojej kociej mamy znajdy, którą znalazłam z maleńkim synkiem. Tak Agrafcia dostała przyrodniego braciszka i mamusię. Quote
anciaahk Posted April 9, 2010 Author Posted April 9, 2010 Jogi nawet nie znałam tej historii! Koniecznie chcę zdjątka mojej córci! Agrafka nawet chodzi ze mną się myć do łazienki, ostatnio jak leżałam w wannie to tak miauczała pod drzwiami, że nie było wyjścia i musiałam ją wpuścić. Karmel tak się mną nie przejmuje, jego jedynym pańciem jest mąż i jak mąż wróci z pracy to w zasadzie mogę sobie wyjść i nawet nie odwróci głowy ;), a jemu wtula się choćby w stopy;). Quote
jogi Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 Będąc z Krynicy na urlopie znalazłam zabiedzoną koteczkę z dwoma maluszkami i drugą kotną kotkę. Cała ferajna przyjechała do mnie do domu, a raczej do mojej mamy. Moja mama Chyba naprawdę przejęła się tymi kociakami, bo ja miałam za kilka dni wyjechać do Anglii, a ona miała z nimi zostać. Do tej pory nie wiem jak ją do tego namówiłam;P Po kilku dniach jeden maluszek umarł, w tym samym dniu Marlena znalazła u siebie w polach maleńką chorą Agrafcię i uprosiłam mamę o dołaczenie jej do tych u mnie. Ponieważ moja mama bardzo duzo pracuje i czasem nie ma jej po dwa dni w domu, a kociaki były ciągle chore i słabe, to poprosiłam moja kolezankę Terenię, która studiuje na wecie we Wrocku o tymczas dla nich. Tak więc kociaki jak tylko osiągnęły samodzielność pojechały do Wrocka. Były tam 4 mce potem wróciły do mojej mamy. I tak Agrafcia trafiła do Ciebie. Na początku Agrafka była taka mała, słaba, zasmarkana, wychudzona, z biegunką, że obawialismy się, że nie przeżyje. Teresa walczyła o nią ponad 2 mce, potem było juz lepiej, a dziś widać jaką księżniczką jest Agrafcia:) Moja mama też dzielnie walczyła i nawet była codziennie w domu, żeby maluchom podać leki, więc naprawdę sie przejęła i tak naprawdę dzięki mojej mamie i Teresie Agrafka i Spinacz żyją:Rose: Mam tylko takie zdjęcie na razie, ale na nim Agrafcia wygląda już w miarę normalnie Quote
Marlena:) Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 Jedno słowo przychodzi mi do głowy, kiedy widzę zdjęcia obecnej Agrafki - DZIĘKUJĘ! Quote
anciaahk Posted April 9, 2010 Author Posted April 9, 2010 Dziewczyny po prostu nie wiem, co powiedzieć, nie znałam tej historii. Uratowałyście takiej maliźnie życie. Marlena gdzie Ty ją znalazłaś?? My chyba znamy się z jakiejś nie doszłej do skutku akcji transportowej. Tak naprawdę dziękuję oczywiście należy się mamie Agi i koleżance Teresie, do mnie przyjechał zdrowy i lekko zwariowany kot. Nietypowy, który nie przyzwyczaja się do miejsc, ale do ludzi i podróżuje ze mną autem:). Takie historie chyba tylko na dogo! Quote
eloise Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 z krótkim pobytem w stolicy ;) a co! dziewczyna jest światowa, to tu to tam... i teraz też jeździ, w końcu podróże kształcą :) Quote
anciaahk Posted April 9, 2010 Author Posted April 9, 2010 Ewa .... :Rose:, ratowała mi skórę i Agrafka noc spędziła w stolicy u siostry Eloise :). Quote
eloise Posted April 9, 2010 Posted April 9, 2010 spędziła.... w biegu ;) jak zawsze- biegała od jednej obrażonej kocicy do drugiej, nic sobie nie robiąc z ich min :) a potem bez ceregieli przespała się w łóżku, no bo co :) wszyscy byli nią zachwyceni! :) Quote
anciaahk Posted April 9, 2010 Author Posted April 9, 2010 I wszyscy do tej pory są :). Agrafka jest baaaaaaaaardzo specyficzna, do gatunku kotów ciężko ją zaliczyć :). Quote
Marlena:) Posted April 10, 2010 Posted April 10, 2010 Nie wiem, czy się znamy (krótka pamięć blondynki) ale bardzo możliwe ;) Kicia znaleziona w polach, maleńka, bezradna, samotna i ledwo żywa. Baliśmy się, że nie przeżyje, była zapchlona do granic, było duże prawdopodobienstwo, że nie widzi.. Ale dzięki jogi i kilku innym osobom mała żyje, a dzięki Tobie czeka ją szczęście. Dziękuję! :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.