Jelena Muklanowiczówna Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 Kupa kupą. Zawinie się w pampersa i można wynieść, ale bratowa mojego Tz-ta ma urządzenie do wyciągania glutów z nosa. Najpierw psika czymś, a potem aplikuje to urządzenie. Plastikowy długopis z długą gumową rurką, na końcu której jest ustnik. Długopis do nosa, ustnik do ust mamy. Mama pociąga, glut wychodzi z nosa i wpada do długopisu. Zawsze jak to widzę, to mnie zbiera na rzyganie... Quote
anciaahk Posted April 10, 2011 Author Posted April 10, 2011 Ale to chyba zatrzymuje się w tej rurce? Też to widziałam... Quote
eloise Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 zatrzymuje :D dodatkowo jest filtr-gąbka-nic się nie przeciśnie :) polecam taki aspirator każdej mamie- oczywiście, oby się nie przydał ;) Quote
anciaahk Posted April 10, 2011 Author Posted April 10, 2011 Heheh tak myślałam, że to do buzi mamy nie wpływa :). Eloise ja jeszcze przed wyprawką, ale od ilości zakupów kręci mi się w głowie :). Jak koty przyjęły Ninkę?? Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 Nie no, wiadoma sprawa, że nie wpada to mamie do buzi, ale i tak mnie zbiera na rzyganie... Quote
anciaahk Posted April 10, 2011 Author Posted April 10, 2011 Hahaah ja myślałam, że Cię zbiera, bo wkręciłaś sobie, że to wpada do buzi ;). Mnie nie zbiera, chyba. Quote
MagdaNS Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 To nieprawda, że kupa własnego dziecka nie śmierdzi :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Owszem, śmierdzi i mnie nieraz zbierało na wymioty, ale to raczej w odruchu fizjologicznym, bo obrzydzenia nigdy we mnie to nie budziło, raczej żal, że moje maleństwo ma upaćkaną pupcię i trzeba ją szybko wyczyścić. Aspirator do nosa to super wynalazek i uwierz mi Jelena, jak będziesz patrzeć na włąsne dziecko, które sie męczy i dusi bo ma zatkany nosek, to wszystkie "obrzydliwości" Ci przejdą, zwłaszcza, że nie ma najmniejszych szans, żeby cokolwiek Ci wleciało do rurki :diabloti: Ancia, jak tam najmniejszy lokator? Quote
anciaahk Posted April 10, 2011 Author Posted April 10, 2011 Magda wiesz, ze chyba zaczął się ruszać.... :) nie wiem, czy to TO, ale wczoraj takie dziwne ruchy czułam :). Wizyta za tydzień, usg połówkowe będzie. Quote
anciaahk Posted April 11, 2011 Author Posted April 11, 2011 Cały czas trwa bazarek ozdób wielkanocnych, z którego dochód jest przeznaczony dla Balbinki i Margo. Balbinka już prawie półtora miesiąca jest w Klinice po operacji łapki i czeka ją w Klinice co najmniej drugie tyle. Zróbcie dwa dobre uczynki za jednym zamachem: ;-) ;-) ;-) kupcie sobie coś slicznego do domu na święta i wspomóżcie finanse suniek: http://www.dogomania.pl/threads/2053...3#post16627883 Quote
MagdaNS Posted April 11, 2011 Posted April 11, 2011 anciaahk napisał(a):Magda wiesz, ze chyba zaczął się ruszać.... :) nie wiem, czy to TO, ale wczoraj takie dziwne ruchy czułam :). Wizyta za tydzień, usg połówkowe będzie. Na początku to się człowiek,a raczej kobieta zastanawia, czy to te ruchy, bo ja na początku miałam takie samo wrażenie jak wtedy, gdy mi gazy buszowały po brzuchu :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Potem było przyjemnie jak się wierciła, uwielbiałam ją głaskać przez brzuszek :loveu::loveu::loveu: Ale Martusia już w siódmym miesiącu odwróciła się głową na dół na nogami do góry i dawała czadu :diabloti: Kilka razy zdarzyło mi się zwrócić obiad pod koniec ciąży, tak mnie pokopała po żołądku :diabloti: Nie było mowy żeby zjeść coś gorącego albo zimnego albo w zbyt dużej -jej zdaniem - ilości :lol: Quote
anciaahk Posted April 11, 2011 Author Posted April 11, 2011 Haha to charakterna ta Twoja córa ;), mój jeszcze nie wybrzydza! Quote
MagdaNS Posted April 12, 2011 Posted April 12, 2011 anciaahk napisał(a):mój jeszcze nie wybrzydza! Do czasu :diabloti: Quote
anciaahk Posted April 12, 2011 Author Posted April 12, 2011 Haha może będzie spokojny po tatusiu, a nie urwis - po mamusi :). Quote
Luna123 Posted April 12, 2011 Posted April 12, 2011 oczywiście :razz: dobrze, że dziedziczy się inteligencję po matce :multi: Quote
anciaahk Posted April 12, 2011 Author Posted April 12, 2011 Kolejne uff ;). Nie żebym miała coś do inteligencji męża ;). Quote
eloise Posted April 12, 2011 Posted April 12, 2011 ja w sumie też nic nie mam do inteligencji Pawła, nie wiem jednak jak nazwać to, czego mu brakuje :D jest roztrzepany jak nie wiem co! Quote
anciaahk Posted April 12, 2011 Author Posted April 12, 2011 To jakaś klepka ;), mój małż też roztrzepany, chociaż Twój chyba bardziej. Quote
eloise Posted April 12, 2011 Posted April 12, 2011 od 3 dni zbieram się, żeby napisać jak bardzo! :D Quote
anciaahk Posted April 12, 2011 Author Posted April 12, 2011 Aż się boję myśleć, co zmalował tym razem ;). Quote
anciaahk Posted April 12, 2011 Author Posted April 12, 2011 Aha zapomniałam napisać, że dzisiaj doszły nowe legowiska (od Reno :cmok:) i Karmel uparcie włazi do legowiska Agrafki, bo te jego jest spore, większe niż miał. I to nic, że się nie mieści, ale tak się z niego cieszył, że w zębach nosił. Jak dam radę, to jutro wrzucę zdjęcie :). Quote
anciaahk Posted April 20, 2011 Author Posted April 20, 2011 Wczoraj w ramach akcji - zapoznawanie Karmela z dziećmi odwiedziliśmy małża siostrę z bliźniakami (1,5 roczne). Zapoznanie wypadło fatalnie :(. Karmel jest potwornie agresywny, nie wiem, czy bardziej ze strachu czy z zazdrości. Jeśli tylko dziecko wyciągnęło w jego kierunku nogę czy rękę od razu chciał łapać w zęby. Mam nadzieję, że z naszym synkiem zapoznanie pójdzie mu lepiej. Podpowiedzcie jak z Karmela tą agresję wyrzucić. Ja mam wrażenie, że mu za dużo pozwalamy i dlatego taki się zrobił. Mąż zaś twierdzi, że to po kastracji, bo faktycznie czasowo od tego momentu jest bardziej agresywny. Pomijam agresję do psów na spacerze - bo jest ogromna, ciężko go utrzymać na smyczy i dlatego rzadziej chodzę z nim na spacery, częściej mąż. Często rzuca się na ludzi, szczególnie jak idą w roboczych spodniach albo mają szeleszczącą reklamówkę. Powarkuje też na nas, jak np. zganiamy go z łóżka albo nie daj Boże dotkniemy ogona. Szczególnie ogon jest wrażliwy - też mam wrażenie po kastracji - nie można go wcale dotknąć. Mąż ma do mnie pretensję, że przez moją "zachciankę" i kastrację pies jest agresywny, a nigdy nie był. Jak z tym walczyć? Quote
eloise Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 nie wiem :( moje psy są rozpuszczone, też nie można ich w niektóre miejsca dotykać, ale nigdy nie zareagowały agresją w stosunku do Ani czy Jonatana- niemowląt. Teraz Ania potrafi im dokuczyć, więc ostrzegają- szczerzą się, czasem łapią zębami. A na obcych, a szczególnie obce dzieci Fox reaguje agresją lękową. Ofik różnie. Quote
MagdaNS Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 O rany Ancia, nie wiem co tu napisać, może Ulka18 coś poradzi albo Reno albo halcia.... Ja się tego bałam u Emi, jak sie miała urodzić Marta, ale przez cała ciążę gadałam do Emi o dzidziusiu, jak tylko wróciłam ze szpitala, to pierwsze co zrobiłam to pozwoliłam Emi obwąchać Matusie, polizać po główce i Emi ją traktowała .... jak swojego szczeniaka. Nigdy jej nie odganiałam od dziecka, ja karmiłam Martę, Emi ją lizała delikatnie po główce, razem rosły. Co dziwne, Emi nigdy jej nie zrobiła krzywdy, a Marta zawsze się jej bała. W ogóle wszystkich psów. Ona jest do nich bardzo troskliwa, muszę Wam kiedyś nagrać jak gada z Redzikiem, ale tylko na bezpieczną odległość, tak powyżej pól metra. Do dziś mnie pyta, gdzie jest Emi... i Kolusia..... Może te dzieci były zbyt ruchliwe, za dużo zamieszania do którego nie przywykł, nie wiem... Może inaczej będzie, jak będzie rósł z własnym małym człowiekiem... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.