jogi Posted March 29, 2011 Posted March 29, 2011 A i teraz wielokrotnie słyszę, że zwierząt muszę się pozbyć, jak się pojawi dziecko. Mocno nerwowo na takie słowa reaguje moj mąż, na szczęście. Ja nawet nie komentuję. Jak byłam w ciazy z Alą to miałam 4 psy (2 swoje i zawsze 2 adopcyjne) i 6 kotów mniej więcej;) (2 moje reszta adopcyjne) i męża na Islandii. Nikt z mojej najbliższej rodziny nie odwazył się rzucić jakiejkolwiek uwagi, natomiast dalsza rodzina wujków i ciotek pukała się w głowę, bo tylko to im pozostawało. Po jednorazowej uwadze w takim stylu już więcej nie próbowali słownych dyskusji:diabloti: bo ze mną raczej się nie da. Kwestia charakteru chyba:evil_lol: Na 3 tygodnie przed porodem latałam za suką z dwoma bezdomnymi szczeniakami, akcja zakończyła sie sukcesem:multi: i jeszcze je rozdałam zanim poszłam rodzić. A kilka godzin po porodzie, mój mąż wrócił do domu ze szpitala i zastał dzieci sąsiadów płaczące pod drzwiami ze na ulicy leży sunia, którą ktoś przed chwilą wywalił z samochodu. Więc się chłopina otrząsną i poszedł ją zabrać. Także moje nowonarodzone dziecię przyjechało do mieszkania w bloku z mega zwierzyńcem i tak juz jej zostało. Ważne zebyście się nie przejmowali i robili swoje. dzieci chowaja się najlepiej ze zwierzakami, patrz moja Alcia i Hania Murków Quote
Luna123 Posted March 29, 2011 Posted March 29, 2011 Taa, ja lubię takie komentarze rodzinki czy innych życzliwych inaczej :mad:. Krytykować będą ale pomóc w razie w to nie :roll:. Wiecie, ja w ogóle nie rozumiem . Mnie to za przeproszeniem lata, co kto robi, na co przeznacza czas czy pieniądze. I wkurza mnie, jak ktoś komentuje, co ja robię. U mnie się nie dziwili, że jadę 5 godzin po Fryzię w jedną stronę i to w Wielki Piątek. A może już byli przyzwyczajeni, bo poprzednią suczkę adoptowałam w Wigilię '99 roku z krakowskiego schronu:lol:. A tylko zdziwienie było, czy bliżej nie ma. Jak pokazałam zdjęcia Fryzi :loveu: z hotelu, to zrozumieli;). Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted March 29, 2011 Posted March 29, 2011 [quote name='jogi']dzieci chowaja się najlepiej ze zwierzakami, patrz moja Alcia i Hania Murków Ot co! I dlatego zanim zajdę w ciążę muszę jeszcze sprowadzić do domu kota! Luna, ja staram się dzieci w świetlicy nauczyć tego, żeby nie interesowały się życiem innych, bo to nie ich sprawa. Zasadę tę postanowiłam wprowadzać małymi kroczkami, zaczynając od tego, że nie informuję nikogo kiedy koledze kończy się czas na komputerze. To jest jego czas, niech go wykorzysta jak chce, a jak ma potrzebę, to rozpowie o tym wszem i wobec kiedy kończy. Matki się obruszyły, że jestem opryskliwa i jak się dziecko pyta to mam odpowiadać. Rzekomo się obruszyły, bo w sumie to żadna mnie się nie poskarżyła. Quote
anciaahk Posted March 29, 2011 Author Posted March 29, 2011 jogi napisał(a):Ważne zebyście się nie przejmowali i robili swoje. dzieci chowaja się najlepiej ze zwierzakami, patrz moja Alcia i Hania Murków Tak właśnie robimy, większość najbliższych wie, rozumie i się nie wtrąca. Natomiast głównie komentarze są z dalszej rodziny lub znajomych i dlatego ja nawet nie komentuję, bo mi szkoda strzępić język. Moje zoo uparcie wchodzi mi na brzuch, więc młody od małego oswaja się ze zwierzyną :). Jelena w kwestii kotów polecam kontakt z Jogi:diabloti:, trafi Ci się postrzelona ale jedyna w swoim rodzaju nakolankowa Agrafka albo wyluzowany Murków Szerman - oba koty z tego samego źródła :diabloti:. Każdy kociarz jak widzi naszą Agrafkę to jest lekko zszokowany, hehe. Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted March 29, 2011 Posted March 29, 2011 anciaahk napisał(a):Jelena w kwestii kotów polecam kontakt z Jogi:diabloti:, trafi Ci się postrzelona ale jedyna w swoim rodzaju nakolankowa Agrafka albo wyluzowany Murków Szerman - oba koty z tego samego źródła :diabloti:. Każdy kociarz jak widzi naszą Agrafkę to jest lekko zszokowany, hehe. Na razie uparcie próbuję oswoić kota, który zamieszkał na przystanku, z którego jeżdżę do domu. Skubany, przeżył tam największe mrozy nawet. Chciałam dziada już ze 3 razy przytargać do domu, ale zawsze mi ucieka. A jak mu mówię: "Choć, głupi kocie, będziesz miał dom i swojego psa", to tylko miauczy, jakby nic nie rozumiał. Patrzcie, ludzie, co za kot! Quote
anciaahk Posted March 30, 2011 Author Posted March 30, 2011 Zobaczymy, które z Was będzie bardziej uparte :), powodzenia! Quote
jogi Posted March 30, 2011 Posted March 30, 2011 ja tam mam zawsze kocie futra do adopcji więc jak coś to zapraszam:) Wszystkie żyją w psio- kocio -dziecięmym towarzystwie, więc braków socjalizacyjnych nie mają hihihi mam swojego prywatnego mieleckiego kota, najlepszego terapeute na świecie. zero agresji do żadnego kota i co lepsze wszystkie nowoprzybyłe lgną do niego od pierwszej chwili. zreszta pokażę Wam, mam nadzieję, że Anciaahk sie nie obrazi;) burasek aktualnie szuka domu:) Quote
anciaahk Posted March 30, 2011 Author Posted March 30, 2011 Buraski są najfajniejsze na świecie! A Twój to ten biało czarny?? Quote
MagdaNS Posted March 30, 2011 Posted March 30, 2011 Coś o kotach z "mojego podwórka" : http://www.sadeczanin.info/aktualnosci/art/15175 Quote
anciaahk Posted March 30, 2011 Author Posted March 30, 2011 Biedny kotek, a ja oczywiscie miałam to szczęście że to zobaczyłam podczas obiadu :(. Quote
anciaahk Posted April 3, 2011 Author Posted April 3, 2011 Czy Wasze zoo też jest takie pokręcone jak moje? Wstaję rano, idę do wc - i niestety nie mogę zamknąć do drzwi, bo jest lament pod drzwiami i skrobanie. Zarówno Karmel jak i Agrafka muszą być ze mną. Ja siedzę, Agrafka MUSI wskoczyć mi na kolana i nie próbujcie nawet zganiać, a Karmel łapkami i główką wisi na kolanach ... :diabloti:. Oczywiście muszę tulić i drapać, bo jak inaczej, całe szczęście, że są 2 ręce. Tak właśnie wygląda codzienna poranna wizyta w wc. Wkleiłabym zdjęcia, bo to naprawdę komiczne, ale z oczywistych względów nie mogę. Kto ich tego nauczył? :eviltong: Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted April 3, 2011 Posted April 3, 2011 Moje zoo, na szczęście, nie aż takie pokręcone. Jarek nie przestępuje progu łazienki, chyba z obawy, że może się to skończyć kąpielą. Najśmieszniejsze, że on nie wchodzi do żadnej łazienki. Ani u nas, ani u teściów, ani u moich rodziców. Nie wiem jak on rozpoznaje, że dane miejsce to własne łazienka, ale nie przestąpi progu i już. Raz mu się zdarzyło, jak była burza i bardzo się bał. Za to jak ja idę do łazienki, to on zostaje nieopodal, pod drzwiami od domu i czeka cierpliwie aż wyjdę. Quote
anciaahk Posted April 3, 2011 Author Posted April 3, 2011 Heheh psy wyczuwają łazienkę nosem ;), moja poprzednia sunia Cindy na słowa "idziemy się kąpać" szczerzyła kły i nie było odważnego, który by ją do wanny wsadził :). Agrafka uwielbia również siedzieć w łazience jak np. biorę prysznic, ale wc jest bardziej ekstremalne ;). Quote
eloise Posted April 3, 2011 Posted April 3, 2011 Jedna z kocic mojej siostry lubi siedzieć na wannie w trakcie kąpieli :) p.s. jadę dziś zobaczyć Ninkę! :) Quote
anciaahk Posted April 3, 2011 Author Posted April 3, 2011 Ucałuj Ninkę od cioci z dogo :):). Dzisiaj chyba za Twoją radą włączyłam płacz dziecka dla Karmela - Agrafka totalnie olała, ale Karmel był mocno niespokojny, chciał wejść do laptopa, tak jakby się bał. To będzie dla niego czuję duża nowość. Quote
anciaahk Posted April 4, 2011 Author Posted April 4, 2011 Wczoraj pojechaliśmy z Kamisiem do Giżycka nad jezioro, wyszalał się chłopak. Pod blokiem wysiadając z auta nie zapięliśmy mu jak zwykle smyczy - jaka to była dezorientacja dla psa. Jeszcze go takiego zszokowanego nie widziałam ;), skakał po nas, oglądał się na smycz- wielkie zdziwienie, że nie mam zapiętej smyczy. Dzisiaj chciałam jechać do weta po tabsy na robaki i coś na kleszcze, ale chwyciło mnie chyba jakieś przeziębienie i chyba sobie do jutra odpuszczę. Wczorajsze jezioro mnie załatwiło. A wiecie, że jest jeszcze pokryte lodem? Ja byłam zaskoczona. Boję się kleszczy, pies w męża firmie miał już złapane 2. Quote
Luna123 Posted April 4, 2011 Posted April 4, 2011 [quote name='anciaahk'] Dzisiaj chyba za Twoją radą włączyłam płacz dziecka dla Karmela - Agrafka totalnie olała, ale Karmel był mocno niespokojny, chciał wejść do laptopa, tak jakby się bał. To będzie dla niego czuję duża nowość. To była ciotka Luna Dobra Rada ;) Wiesz anciaaahk, podawali również, żeby pożyczyć np. od kogoś jakąś większą lalkę ( a najlepiej dziecko :razz: ). Pies wtedy też się przyzwyczaja, że nie zajmujesz się np. nim, kotkiem albo TZtem, tylko za przeproszeniem nowym elementem składanki . [quote name='anciaahk']Wczoraj pojechaliśmy z Kamisiem do Giżycka nad jezioro, wyszalał się chłopak. Pod blokiem wysiadając z auta nie zapięliśmy mu jak zwykle smyczy - jaka to była dezorientacja dla psa. Jeszcze go takiego zszokowanego nie widziałam ;), skakał po nas, oglądał się na smycz- wielkie zdziwienie, że nie mam zapiętej smyczy. Dzisiaj chciałam jechać do weta po tabsy na robaki i coś na kleszcze, ale chwyciło mnie chyba jakieś przeziębienie i chyba sobie do jutra odpuszczę. Wczorajsze jezioro mnie załatwiło. A wiecie, że jest jeszcze pokryte lodem? Ja byłam zaskoczona. Boję się kleszczy, pies w męża firmie miał już złapane 2. Ha, Karmelek mądry piesek :cool3:, przyzwyczaił sie do " procedur ";). Fryziasta np. jak widzi, że otwieram bramę garazową, a potem idę w stronę stodoły, to drepta na tzw. tylne podwórko. Ja ją zamykam na minutkę, wyjeżdżam autem i wracam się, żeby ją z powrotem wypuscić ;). Normalnie wchodzi do domu i się zajmujemy sobą albo ona sama coś gryzie. Ale wieczorem po sioo, idzie do domu, ja mówię cicho " idziemy spać ", to idzie prosto na legowisko, czeka na mizianko i ściągnięcie obroży i śpi. Nawet głowy nie podniesie :cool3:;). Ot , takie nasze rytuały :razz:. Tfu tfu, kleszcza nie było, ale Fryzia zakropiona. W zeszłym roku złapała właśnie na wiosnę 2 piranie, a potem już nic. A Ty się wygrzej pod kołderką. Zdrowia życzę :p Quote
anciaahk Posted April 7, 2011 Author Posted April 7, 2011 E tam, z lalkami nie będę kombinować :). Melduję, że dzisiaj Agrafka miała wizytę u weta, dostała coś na odrobaczanie - nie mieli tego, co polecała Jogi. I obcięli jej pazurki. I nadziwić się nie mogli, że taki grzeczny kot, bo generalnie była wyluzowana, że coś tam jej obcinają. Jakby to robili codziennie ;), a to u nas pierwszy raz hihi. Quote
Luna123 Posted April 7, 2011 Posted April 7, 2011 Wiesz, to tak jak z dziećmi :eviltong: na obcym terenie, to byś nie poznała charakteru;) Grzeczna kicia :cool3: a propos pazurków, moja koleżanka jest w 6 miesiącu i chodzi do kosmetyczki na pedicure;). TZ się boi a ona już nie sięgnie ;) I mówi, że już widzi tylko pół nogi z przodu, jak popatrzy z góry ;) Quote
anciaahk Posted April 7, 2011 Author Posted April 7, 2011 Ja jestem w 5 mcu, jeszcze stopy widzę, ba, nawet maluję czasem. Quote
eloise Posted April 8, 2011 Posted April 8, 2011 nie wiem jak ja to robiłam, ale malowałam do 8 miesiąca! :D a propos kota u weterynarza- zabrałam kiedyś Amelię na smyczy- podrapała mi całe plecy ;) innym razem ze stresu "pochowała" żyły-wet nie mógł się wkłuć z wenflonem, ostatecznie wkłuł się w tętnicę. Przez nasz dom przewinęło się mnóstwo kotów- większość tragicznie kończyła swój żywot ( :( ) Jeden z nich- Niuniek nienawidził jeździć autem- 5 minut do weta wył jak syrena alarmowa! A pewnego letniego dnia prawie wybrał się z tatą do Wrocławia ;D zasnął sobie w autku i obudził po dobrych 10 minutach jazdy :) tata wrócił do domu wściekły jak osa i odstawił delikwenta :) Za to mistrzem u weta był Ginger- piękny rudy koto-pies. Ja go wyciągam z kontenera a ten sadzi bąki-zabójców :D 4 bąk to nie był bąk jak sie okazało- to była wieeeeeeeeeeeelka kupa! :D Ginger wychowywał nam Kapsla przez kilka miesięcy, jak zginął to Kapsel 2 dni biegał od parapetu do parapetu i szukał swojego przyjaciela :( wtedy postanowiliśmy, że kotów w naszym domu juz nie będzie- bo my je kochamy a one giną. To Radek przyniósł Amelię kilka miesiecy później i powiedział, ze to jego kot i będzie z nim mieszkać w Krakowie, jak wyjedzie na studia. I mieszkała z nim tam, jeździli pociągami po Polsce :) a teraz Ania mówi, że Mela to jej kot :) Quote
anciaahk Posted April 8, 2011 Author Posted April 8, 2011 Wszystko dobrze, tylko kto to jest Radek? Coraz bardziej się utwierdzam, że Agrafka jest niezwykła. Najeździła się ze mną autem sporo, raz uratowała mnie przed mandatem ;). Quote
eloise Posted April 8, 2011 Posted April 8, 2011 no jak to ;) mój brat! ten co to wybrał się na porodówkę w odwiedziny :D Ola mówiła mi, że ostatnio ją odwiedził i jak zmieniała pieluchę to musiał wyjść do drugiego pokoju "bo nie mógł na to patrzeć" :D Quote
Luna123 Posted April 9, 2011 Posted April 9, 2011 eloise napisał(a): Ola mówiła mi, że ostatnio ją odwiedził i jak zmieniała pieluchę to musiał wyjść do drugiego pokoju "bo nie mógł na to patrzeć" :D ooo, będzie miał swoje, to się przyzwyczai ;) Chociaż niektórzy mężczyźni są wrażliwi. Mój kuzyn, jak go córka osikała, to niósł ją na wyciągniętych rękach i miał odruch wymiotny jak złoto :oops:. Aaaaa, oglądałam ostatnio kawałek reportażu o matkach, tylko nie pamiętam z którego kraju, mówiły po ang. , które preferują wychowanie zgodne z naturą i kulturą sprzed czasem i kilkuset lat :roll:. Nie używają pieluszek, a jedna matka karmi np. od 7 ( sic! ) lat. Najstarsze dziecko miało tyle. I karmiła dwie córki 2 i 5 letnią - naraz :roll:. Quote
anciaahk Posted April 10, 2011 Author Posted April 10, 2011 Jakoś ciągle Eloise zapominam, że masz brata :). Kapitalne masz rodzeństwo, oficjalnie zazdroszczę bom jedynaczka. Mnie też obrzydzała koopa u męża siostry dzieci. I to tak na krótko przed zajściem w ciążę, nawet brudnych pampersów nie chciałam wynieść ;), ale mieli ubaw, jak dowiedzieli się, że jestem w ciąży. Do swoich dzieci podobno tego nie ma - tym się pocieszam. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.