Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Starszy chory ON-ek za 4 dni zostanie uśpiony

Ok 8 letni pies został porzucony przez swoją właścicielkę, baba psa już nie chce i umywa ręce. Pies trafił pod opiekę pewnego pana, który próbuje znaleźć mu dom. Problem w tym, że w weekend opuszcza dom i wprowadza się do bloku gdzie psa zabrać ze sobą nie może. W związku z tym, że chłopak jest trzustkowcem, dostaje leki i specjalną karmę opiekun nie chce oddać go do schroniska gdzie bez leków będzie bardzo cierpiał a biorąc pod uwagę chorobę i tak zostanie uśpiony zdecydował, że w weekend psiaka uśpią.
Pies jest spokojny, taka trochę ciapa. Mam nadzieję, że napisałam wszystko, może ktoś może jakoś pomóc. Mam nadzieję, że uda mi się zaraz wlepić zdjęcia ale chwile to może potrwać bo moje zapalenie płuc rzuca mi się na głowę.

Posted




Dziś wracałyśmy z zakupów z Białegostoku. Przed samym Królowym Mostem na wysokości mniej więcej mostku (kto jeździ do Gródka lub na przejście w Bobrownikach ten wie ;) biegła szosą onkowata suka. Z daleka było widać, że jest zmęczona i wychudzona. Trochę trwało nim pozwoliła do siebie podejść. Na szczęście jechałyśmy z zakupów, więc było czym wabić. Na tylnym siedzeniu leżał łańcuszek a w bagażniku znalazła się stara porwana linka holownicza. Onka bardzo przestraszona, bardzo nie chciała wsiadać do samochodu. Przyprowadziłam do domu na piechotę. Jak zobaczyła naszą sforkę, nie bardzo chciała wejść, trochę ciągnąc, trochę perswadując wprowadziłam.
Na dziś mało co o niej wiem. Na pewno bardzo głodna i zmęczona, wychudzona. Zakleszczona (już ma obróżkę). Ewidentnie pies podwórzowy. Nawet nie próbuje zaglądać do domu. W tej chwili bardzo spokojna, ale to się może zmieniać. Lekko utyka na tylną prawą łapę, dziwnie przekrzywione prawe ucho.
Może komuś zginął taki pies?
Ona ewidentnie gdzieś tą szosą szła, miała wyznaczony jakiś cel. Zeszłyśmy z tej piekielnej szosy to długo oglądała się za siebie, próbowała zawrócić

Posted

[quote name='joi']


Dziś wracałyśmy z zakupów z Białegostoku. Przed samym Królowym Mostem na wysokości mniej więcej mostku (kto jeździ do Gródka lub na przejście w Bobrownikach ten wie ;) biegła szosą onkowata suka. Z daleka było widać, że jest zmęczona i wychudzona. Trochę trwało nim pozwoliła do siebie podejść. Na szczęście jechałyśmy z zakupów, więc było czym wabić. Na tylnym siedzeniu leżał łańcuszek a w bagażniku znalazła się stara porwana linka holownicza. Onka bardzo przestraszona, bardzo nie chciała wsiadać do samochodu. Przyprowadziłam do domu na piechotę. Jak zobaczyła naszą sforkę, nie bardzo chciała wejść, trochę ciągnąc, trochę perswadując wprowadziłam.
Na dziś mało co o niej wiem. Na pewno bardzo głodna i zmęczona, wychudzona. Zakleszczona (już ma obróżkę). Ewidentnie pies podwórzowy. Nawet nie próbuje zaglądać do domu. W tej chwili bardzo spokojna, ale to się może zmieniać. Lekko utyka na tylną prawą łapę, dziwnie przekrzywione prawe ucho.
Może komuś zginął taki pies?
Ona ewidentnie gdzieś tą szosą szła, miała wyznaczony jakiś cel. Zeszłyśmy z tej piekielnej szosy to długo oglądała się za siebie, próbowała zawrócić
załóżcie jej wątek na dogo w dziale psy w potrzebie,ja założę jej wątek na owczarek.pl przeglądajcie ogłoszenia o zagubionych psach,rozwieszajcie ogłoszenia w okolicy jej znalezienia, ile może mieć lat? Straszny wysyp onków teraz jest ;( mogła też być wyrzucona z auta..

Posted

[quote name='aganela']Może ktoś zechce pomoc temu onkowi szczeniakowi..znalazłam takie ogłosz:http://www.dogomania.pl/ogloszenia/id/1680/
ktoś odpowiedzialny zechce pomóc ,by psina nie trafiła do rozmnażania..
ja szukam szczeniaka ONka... ale dopiero będę mogła cokolwiek napisać jak przedyskutuję to z tatą....
jednak z dorosłego muszę zrezygnować....i nie wierzyłam, że są jakiekolwiek szczeniaki ONki do adopcji, ale strasznie się myliłam :(

Posted

Imię: Ozzy (i parę innych ;) )
Wiek: około roku
Miasto przebywania: Warszawa
Wątek: http://www.dogomania.pl/threads/211899-Inga.mm-mówi-że-jestem-cudowny-więc-dlaczego-nie-mam-domu/
Opis: Pieska znalazłam wczoraj uwiązanego do słupka przy skrzyżowaniu Miączyńskiej i Miłobędzkiej na Mokotowie.
Bardzo przyjazny do ludzi. Nadzwyczaj przytulaśny.
Proszę o pomoc w znalezieniu młodzieńcowi domku, dopóki jeszcze psycha nie jest zwichrowana.


Cześć.
Mam na imię ....
No właśnie! Teraz nie mam imienia. Teraz jestem numerem. Kolejnym numerem w Schronisku.
1xxx/11.
Przecież to nie jest imię!
A jeszcze wczoraj przed południem miałem nie tylko imię. Miałem dom i rodzinę.
Myślałem, że na zawsze.
Ależ byłem głupi i naiwny!!!!
Po południu pojechaliśmy samochodem. Na Mokotów.
Zostałem przywiązany do słupka przed sklepem. Nie pierwszy raz.
Tylko tym razem nikt po mnie nie wrócił.
Mijały godziny, mijali mnie ludzie.
Ktoś postawił pojemnik z wodą, ktoś zagadał, ktoś pokiwał głową i poszli do swoich domów.
Mijały mnie samochody. I ten jeden, który wrócił po mnie.
Wtedy, gdy pierwszy raz mnie mijał, nie wiedziałem, że tam jest ktoś, kto mnie przytuli.
Czekałem przecież na swoją rodzinę.
Na tych, których znałem i kochałem.
A oni zostawili mnie jak zużytą zabawkę.
Przecież jestem młody! Mam pewnie koło roku.
Przyszły jakieś panie. Zadzwoniły po Straż Miejską.
Krzyczałem: po co? przecież mam dom, tylko nie wiem gdzie on jest? Nie wiem gdzie są ci, których kocham! Dlaczego ich tutaj nie ma????
Ale te panie nie rozumiały mnie, więc czekałem nadal.
Czekałem i czekałem, aż zobaczyłem zatrzymujący się samochód, z którego wysiadła Pani.
Pani podeszła i przytuliła mnie. Ale to nie była moja Pani. Ta Pani była obca, ale polubiłem ją, bo ona mnie polubiła.
Usłyszałem: kolejny porzucony pies i zobaczyłem łzy w oczach tej Pani.
Ja jestem mądry. Wiem już co to znaczy "porzucony".
To znaczy, że nie mam już domu i rodziny. Że mogę o tamtym wcześniejszym życiu zapomnieć.
W środku nocy poszliśmy razem szukać dla mnie nowego domu, ale nikt mnie nie chciał.
Pani dzwoniła do swoich znajomych Anette i Noemi. Słyszałem jak rozmawiają, że trzeba mi pomóc, znaleźć dom, choćby tymczasowy.
Nie udało się...
Ale dowiedziałem się, że Pani ma na imię Inga.
Pani Inga zawiozła mnie do Straży Miejskiej.
Wszyscy mnie przytulali, głaskali, zachwycali się.
Myślałem, że tam znajdę kogoś, kto mnie zechce.
To dobrzy ludzie.
Starszy Pan ze Straży rozmawiał z żoną. Pięknie o mnie mówił, ale ona nie zgodziła się, bo mają małe wnuki i obawiała się, że mogę zrobić im krzywdę. A ja nawet nie wiem czy lubię dzieci.
Niestety. Nie udało się.
Zostałem zabrany do schroniska.
Pani Inga, gdy się ze mną żegnała, płakała strasznie.
Ja też bym płakał, gdybym umiał.
Obiecała, że pomoże znaleźć mi dom. Tym razem prawdziwy, a nie taki udawany.
Tylko ja nie lubię innych zwierzątek.
To nie moja wina.
Tak mnie wychowano.
Pani Inga mówi, że jestem cudny.
Skoro tak, to dlaczego moja rodzina pozbyła się mnie????

Czy ktoś da mi szansę na nowe życie w kochającym domku?







Posted

dziewczyny te psiaki maja kilka dni na znalezienie czegokolwiek...jezeli nic nie znajdziemy jadk do myslowic a tam to juz wiadomo co Je czeka
moze bedziecie mialy jakies pomysly?
blagam o pomoc

ONka Lara
http://www.dogomania.pl/threads/2113...ana...-ZERKNIJ!



Lucas
http://www.dogomania.pl/threads/2100...-swojej-szansy



Ami
http://www.dogomania.pl/threads/2118...ach-człowieka.



ONek Max
http://www.dogomania.pl/threads/2105...�-rodzinny-dom



ONek Donald
http://www.dogomania.pl/threads/2115...-i-szukaniu-dt!



ONek Ramon
http://www.dogomania.pl/threads/2116...erknij-proszę!!

Posted

NIEAKTUALNE, piesek uśpiony.[quote name='aganiechaa']Starszy chory ON-ek za 4 dni zostanie uśpiony

Ok 8 letni pies został porzucony przez swoją właścicielkę, baba psa już nie chce i umywa ręce. Pies trafił pod opiekę pewnego pana, który próbuje znaleźć mu dom. Problem w tym, że w weekend opuszcza dom i wprowadza się do bloku gdzie psa zabrać ze sobą nie może. W związku z tym, że chłopak jest trzustkowcem, dostaje leki i specjalną karmę opiekun nie chce oddać go do schroniska gdzie bez leków będzie bardzo cierpiał a biorąc pod uwagę chorobę i tak zostanie uśpiony zdecydował, że w weekend psiaka uśpią.
Pies jest spokojny, taka trochę ciapa. Mam nadzieję, że napisałam wszystko, może ktoś może jakoś pomóc. Mam nadzieję, że uda mi się zaraz wlepić zdjęcia ale chwile to może potrwać bo moje zapalenie płuc rzuca mi się na głowę.

Posted

[quote name='Agnieszka Co.'][INDENT]U mnie pojawił się dziś 4-ty pies (nieplanowany!) bardzo proszę o pomoc w znalezieniu mu dobrego domu lub DT. Mam niestety tylko 4 dni czasu. To piękny szczeniak w typie ON.


Bafi już w dobrym domu :)

Posted

4 lata w schronie:-(:-(
4 lata złudnych nadziei...
4 lata wyczekiwania, tęsknoty, samotności...

to ponad 1400 dni - bezpowrotnie straconych, zmarnowanych, wypełnionych nikomu niepotrzebną psią miłością i nadzieją...

Śliczna sunia owczarka - oddana, wierna, czekająca wciąż na człowieka...
Kasetka kilka tygodni temu została przeniesiona do geriatrium.
Ma już duże problemy z tylnymi łapami, fizycznie z tygodnia na tydzień jest gorzej
, ale psychicznie się dobrze trzyma.
Wciąż ma nadzieję...



Szukamy domu lub deklaracji na hospicjum u Czarodziejki
http://www.dogomania.pl/threads/212905-ONka-4-lata-w-schronie-ledwo-wstaje-zbieramy-na-DT-u-Czarodziejki

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...