kanna Posted March 30, 2009 Posted March 30, 2009 nie wiem czy to dobry pomysł...oceńcie sami...ale przydałby się wątek ...taki staruszkowy...żeby nie trzeba było szukać na dogo kolejnych starawych nieszczęść...ot wchodze i wiem ... cieszę się Mikim ale jednocześnie myślę o innych starszawych paniach i panach, którzy nie mają już wiele czasu, żeby długo w schronie czekać... Quote
panbazyl Posted March 30, 2009 Posted March 30, 2009 kanna napisał(a):nie wiem czy to dobry pomysł...oceńcie sami...ale przydałby się wątek ...taki staruszkowy...żeby nie trzeba było szukać na dogo kolejnych starawych nieszczęść...ot wchodze i wiem ... cieszę się Mikim ale jednocześnie myślę o innych starszawych paniach i panach, którzy nie mają już wiele czasu, żeby długo w schronie czekać... Dla mnie bardzo dobry pomysł!!!!!! Quote
Onaa Posted March 30, 2009 Posted March 30, 2009 Dla mnie też - zwłaszcza, że już mam na oku kilka starawych psiaków. A jak dla mnie to mógłby być jeszcze wątek Kudłaczy :lol:. Quote
j3nny Posted March 31, 2009 Author Posted March 31, 2009 Dogo07 napisał(a):Dla mnie też - zwłaszcza, że już mam na oku kilka starawych psiaków. A jak dla mnie to mógłby być jeszcze wątek Kudłaczy :lol:. popieram :loveu::loveu::loveu: ja mam slabosc do kudlaczy :loveu: chyba jest jakas strona z adopcjami staruszkow, a mozliwe ze nawet i nie jedna Quote
mru Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 dla wszystkich zainteresowanych - www.psiegrane-marzenia.pl czyli nowa strona o adopcjach starszych psów i jej wątek na dogo :) oraz :) http://www.dogomania.pl/forum/f98/siwa-mordka-jak-zachecac-do-adopcji-starszych-psow-134345/ Quote
Onaa Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 A to to - jak Wam się podoba - nie podobne troszku do Mikiego ? Quote
Onaa Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 DRAMATATYCZNA HISTORIA - POTRZEBNA POMOC: 9 lat psiego życia w stodole - wycieńczony, bardzo chudy, ze zmasakrowaną od przeróżnych chorób skórą... Gdy przyszedł do wsi w poszukiwaniu jedzenia - przeganiano go jak coś bardzo ohydnego. Nazywano hieną. Pewnego razu wszedł do budy zamieszkałej już przez innego psa i tak zostal. Był dokarmiany przez prostą kobietę, ktora stała się pośmiewiskiem całej wsi, że pozwoliła mu zostać. Gdy pies był zabierany do schroniska kobieta płakała. Gdy go zabierano z tej wsi wiekszość ludzi myślała, że jedzie na eutanazje a pies władował sie wolontariuszce na kolana i mocno przytulił. On bardzo chcial jechać z z tymi ludźmi. http://www.dogomania.pl/forum/f28/jak-bardzo-jak-dlugo-cierpial-wyglodzony-chory-pachyder-prosi-o-pomoc-134693/ Quote
dirQ Posted April 4, 2009 Posted April 4, 2009 Witam. Jest kilka spraw, które chciałbym poruszyć. Byliśmy dzisiaj u weterynarza, ponieważ pies cały czas miał problemy jelitowe. Okazało się, że to samo nie przejdzie, trzeba leczenia, bo mogą być pierwotniaki lub inne pasożyty. Niestety, zawiodłem się, gdyż nikt nam/mi nie powiedział o tym że mogą pojawić się problemy żołądkowe, nie koniecznie od stresu, a sami mamy psa w domu (jest możliwość zarażenia się). Powiedziano nam również w schronisku, że nowotwór jąder jest łagodny, i nie daje przerzutów, a dzisiaj dowiedziałem się że to jeden z najpopularniejszych przerzutowych nowotworów u psów. Po pół roku okazuje się że są przerzuty. Zamiast uświadomić nas o powadze sytuacji, (bo nie wiem, czy "pakowalibyśmy się" w tą historię z adopcją starszego pieska), jest teraz poważny kłopot i problem, ale że mamy serca, nie wyrzucimy go, nie oddamy do schroniska, bo nie mamy innego wyboru. Najpierw powinno się uświadamiać adoptujących pieska o tym, jakie jest zagrożenie dla jego zdrowia i czy mogą być jakieś powikłania po wcześniejszych chorobach jakie wcześniej przeszedł. Inaczej patrzy się wtedy na sytuację. Lekarz domaga się założenia kagańca, a u Mikiego to nie jest takie proste bo gryzie i mnie, i mamę, i lekarza. We wtorek lub w czwartek idziemy na badania krwi gdzie okaże się czy nie ma komórek nowotworowych. Będziemy wiedzieć na czym stoimy. Pozdrawiam Miki i jego rodzina. Quote
j3nny Posted April 4, 2009 Author Posted April 4, 2009 Trochę zabrakło mi słów. Nikt niczego na temat Mikiego nie ukrywał, wszystko co wiemy jest na jego wątku. Nie wierzę, żeby p. Beata nie ostrzegała, że Miki boi się badań i kagańca. Zdecydowali się państwo na psa starego, po operacji usunięcia nowotworu, ze schroniska, więc ja nic z tego nie rozumiem, nawet młode psy, bez nowotworów a przebywające w schronisku nie są okazami zdrowia. Nikt nie może zagwarantować co będzie działo się ze zdrowiem Mikiego, bo nie wiadomo na co wcześniej chorował i co mu dolega teraz, dlatego też konieczne były te badania na początek. Quote
Onaa Posted April 4, 2009 Posted April 4, 2009 Z psami schroniskowymi zawsze jest chyba ten sam problem - nikt do końca nie wie jaki jest ich stan i historia. Trzeba by każdemu psu w schronisku robić pełne badania a na to nie ma ani pieniędzy ani możliwości. Sytuacja z Mikim zrobiła się troszkę smutna - miałam nadzieję na same dobre wieści z nowego domku psiaka. Mam jednak nadzieję, że wszystko dobrze się ułoży. Quote
dirQ Posted April 4, 2009 Posted April 4, 2009 Mama mi dyktowała pod wpływem emocji i nie ukrywam, że też pod ich wpływem byłem. Należy wam się zwrot honoru. Co u Mikiego? Wszystko jakoś się toczy. Chodzi bez smyczy, obszczekuje i "rozmawia" z nami. Cieszy się kiedy wychodzi na spacer, aż podskakuje, gdy widzi niebieską smycz w moich lub w mamy rękach. Dzisiaj była pierwsza kąpiel która obeszła się bez kagańca i gryzienia. Ma też apetyt, ale ze względu na historie żołądkowe, musi jeść specjalistyczną karmę. Przyjaźni się też z naszą Fredką, a ona go toleruje. Weterynarz była zdziwiona, dlaczego przy operacji nowotworu jąder nie został usunięty kamień na zębach, który powoduje i krwawienie (objawy Paradontozy) i przykry zapach. Quote
Foksia i Dżekuś Posted April 4, 2009 Posted April 4, 2009 j3nny napisał(a):Trochę zabrakło mi słów. Nikt niczego na temat Mikiego nie ukrywał, wszystko co wiemy jest na jego wątku. Nie wierzę, żeby p. Beata nie ostrzegała, że Miki boi się badań i kagańca. Zdecydowali się państwo na psa starego, po operacji usunięcia nowotworu, ze schroniska, więc ja nic z tego nie rozumiem, nawet młode psy, bez nowotworów a przebywające w schronisku nie są okazami zdrowia. Nikt nie może zagwarantować co będzie działo się ze zdrowiem Mikiego, bo nie wiadomo na co wcześniej chorował i co mu dolega teraz, dlatego też konieczne były te badania na początek. Pani Beata mowila ze miki gryzie i sami panstwo byli swiadkiem ze nawet kaganca sobie nie dal zalozyc i szczepienie zrobiono trzymajac Mikiego pod kocem i wszystko to widzila pani Ela. Mowilismy tez ze pies musi byc zdjagnozowany po za schroniskiem bo nie ufamy weta schroniskowym i dlatego tez zostaly w tym celu wyslane pieniazki. Wiadomo jednak ze jak sie adoptyuje psa i to nie tylko starego trzeba liczyc sie z kosztami weterynaryjnymi bo psy choruja taj jak ludzie bez wzgledu na wiek. My wolontariusze nie jestesmy wetami wiec to co wiemy od wetow schroniskowych przekazujemy ,jezeli chodzi o przezuty to wetka osobiscie powiedzila pani Ela ze rak jader nie daje przezutow . Popytam jednak u mojego weta na wszelki wypadek bo czasem rozni weci rozne maja zadnia.:shake: Quote
panbazyl Posted April 4, 2009 Posted April 4, 2009 wtrącę się w temat. Macie szczęscie (Rodzino Mikiego), ze wiecie, ze pies był chory na takie a takie tam choroby i jakie przeszedł operacje i że jest ze schroniska. Chodzi mi o choroby już te schroniskowe, bo wczesniejsze może odkryć tylko doktor House ( TVP 2 w czwartki). Bo wiecie że może byc delikatny i mieć bagaż dziwnych doświadczeń. I macie tego świadomość! I to jest ogromna wiedza!!! Jak ja brałam psy z ulicy to tego nie wiedziałam.... Nic o nich nie wiedzialam poza tym, że bida chodząca. A że wety mają różne zdania - bo mają. tak jak lekarze ludzi - pojdźcie do innego medyka o tej samej specjalizacji co byliście wcześniej - z pewnością na inne dolegliwości zwróci uwagę i przepisze inne leki. A wet to tez czlowiek i mylić się może! jak temu nie ufacie to pójdźcie do następnego i jeszcze kolejnego. No i jest kolejna rzecz - to załamanie nerwowe i jakaś niechęć i złość na siebie i ludzi z tego wątku i na psa jest rzeczą najnormalniejszą! To zdrowy objaw tego, ze się przyzwyczajacie do psa ale jeszzce nie zrosł się z Wami i dopiero staje się pelnoprawnym domownikiem. To jak szok poporodowy! Do przejścia!!!! Najgorsze już za Wami! Macie grupę wsparcia w postacie tych ludzi na wątku - trzeba korzystać z ich wiedzy! Pozdrawiam Wszystkich! I łapa dla Mikiego! :lol: Quote
Onaa Posted April 4, 2009 Posted April 4, 2009 Szok poporodowy :cool3: - dobre to mi się podobało :). Ale w sumie ładnie i sensownie to ujęłaś Panbazyl. Trzymamy mocno kciuki i za Rodzinę Mikiego i za Mikiego. Quote
Foksia i Dżekuś Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Toska napisał(a):Oki :lol: , zaraz zrobię przelew ! czy będziesz miała od pani potwierdzenie , że pieniądze wpłynęły na jej konto ? co do reszty , to myślę , że osoby , które na moich bazarkach kupowały i wpłacały dla Mikiego , nie powinny mieć nic przeciwko wykorzystaniu pieniędzy dla innego biedaka !ale może trzeba by ich spytać na PW ? jak myslicie ? Kciuki oczywiście trzymam :thumbs: P.S. przelew już poszedł :lol: Zapytanie do Kuby czy dotarly pieniazki ? Na zbiegusia i chorego Bono nic nie przyszlo wiec moze niech sie wypowiedza dziewczyny na kogo przelac reszte pieniazkow czy moze tez na mikiego zeby pomoc rodzinie Mikusia na dalsze leczenie.? Quote
dirQ Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 @up : Mama nie sprawdzała stanu konta, także nie wiemy czy pieniążki dotarły. Ale w najbliższym czasie pójdzie do banku i weźmie wydruk. Wsparcie jest nam bardzo potrzebne. Mama załamana, do tego lekarz również ją "dobił": - "po co nam stary pies" - "żeby dożył do końca swego życia w spokoju i przy cieple domowego ogniska". Miki dostaje leki (na pasożyty, na biegunkę). Na razie się wyciszyło, ale za to humor Mikiego zmienił się. Jest apatyczny, ale mamy nadzieję że przejdzie mu. Zjadł śniadanie. Będzie jadł specjalistyczną karmę suchą dla psów starszych, z problemami jelitowymi - już jest zamówiona. We wtorek, jak już pisałem, idziemy na badanie krwi. Jest problem z kagańcem, bo Miki nie da sobie założyć - kupiliśmy, ale cóż z tego (będziemy próbować mu założyć, naturalnie). Dostaje też leki na zapalenie jamy ustnej (dziąseł, kamień na zębach), bo niestety krwawi. Dzisiaj już nie czuć tego odoru. Miejmy nadzieję że wszystko się ułoży. Miki i jego rodzinka. Quote
gibon301 Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 cieszę się, że na razie się nie poddajecie i mam nadzieję, że z czasem wszytsko jakoś się 'poukłada'. z psami, tymi biednymi, schroniskowymi i z ulicy tak właśnie bywa. ja mam psa ze schroniska (przywiezionego z turcji), którego diagnozowanie (chodzenie od lekarza do lekarza) zajęło mi grubo ponad rok, a co za tym idzie kosztowało kupę kasy. pies był okropnie chudy, dostawał super karmę,mięsko, odżywki i nic. ale w końcu się udało i jakoś wyszliśmy ze wszystkich zdrowotnych problemów, pojawiły się za to inne, okazało się, że pies na smyczy jest bardzo agresywny do inncyh psów. tak to niestety bywa, ale nie poddajemy się bo nie wyobrażamy sobie go oddać! później znaleźliśmy na ulicy wyrzuconą z auta sukę...no i też została u nas. była młodziutka (poniżej roku) ale też już z poważnym bagażem doświadczeń:-( jak widziała, że ktoś chce coś z nią zrobić (wet zbadać, my przemyć oczy, wyciągnąć coś z pyska etc) to dostwała szału, potrafiła pogryźć w kagańcu, wiła się i syczała jak wąż. jest u nas już ponad rok - cierpliwość i mozolne ćwiczenia przynoszą efekty. ukradzionych rzeczy nie puszcza od razu, ale po kilku minutach spokojnego przemawiania do niej, u weterynarza jak nie widzi jego rąk jest ok, pazury obcinamy sami w domu - nie wszystkie na raz, ale po kilka dziennie...jeszcze nie jest perfekcyjnie ale widać dużą poprawę no i jest zawsze nadzieja, że będzie lepiej ;). rozpisałam się trochę, ale jęśli chcielibyście mogę podrzucić kilka propozycji ćwiczeń/zachowań w trudnych sytuacjach. Miki na pewno tez się zmieni. Jest taka teoria, że dopiero po 3 miesiącach pies pokazuje swój prawdziwy charakter, bo dopiero po takim czasie czuje się pewnie. Życzę powodzenia, dużo cierpliwości i trzymam kciuki, zwłaszcza żeby się okazało, że zdrowotnie wszystkow normie!! Quote
Toska Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Foksiu , na Zbiega przelewu jeszcze nie zrobiłam , bo chciałam poczekać , jak rozwinie się sytuacja Mikiego . I chyba przeczucie mnie nie zawiodło , bo coś mi się zdaje , że on będzie jednak potrzebował tej reszty pieniędzy . Zaczekajmy jeszcze do badań dziadeczka i zobaczymy , co wyjdzie . Wsparcie jest nam bardzo potrzebne. Mama załamana, do tego lekarz również ją "dobił": - "po co nam stary pies" DirQ , szczerze mówiąc , do takiego weta chyba bym już nie chodziła :razz: Zamiast Was pochwalić za to co zrobiliście i dodać Wam otuchy , taki tekst ...hmmm.... Mikiego przebadajcie porządnie , on ma u mnie jeszcze trochę kaski , więc w razie czego zrobię następny przelew :lol: mnóstwo głasków dla dziadeczka Mikiego , dajcie mu czas , żeby po schroniskowych przeżyciach nabrał do Was zaufania i się uspokoił . Quote
zuzlikowa Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Przeczytałam uważnie posty z domku Mikusia i...życzę pokochania staruszka! Jeśli to Wam się uda...droga do jego zrozumienia i dogadania się z nim będzie prosta,choć i może problemy zostaną! Piszemy dużo o tym,że trudno wiedzieć wszystko o starszych psach...ale bądźmy uczciwi i przyznajmy,że o żadnym psie nie wiemy wszystkiego-bo czy dziadek,czy szczeniak...nie wiemy nic o jego życiu poza tym co nam inni ludzie powiedzą...a ci nie muszą wiedzieć,nie muszą chcieć powiedzieć.. Moja sunia terrierka(*)była u nas od 7tyg. i całe życie panicznie bała się biegnących i tupiących dzieci!I niestety wpadała w tak agresywne zachowania,że musieliśmy zawsze o tym pamiętać,bo mogła pogryźć! Jak się domyślacie...sytuacje takie były bardzo częste...ale miłość wiele przewidzi i pomoże poradzić sobie z kłopotem i trudnościami. Nie możemy też przewidzieć schorzeń psiaka...i tu znowu ani staruszka,ani szczeniaka...bo albo nie wiemy,albo ktoś nie chciał powiedzieć,albo weterynarz jest z tych co go to zwierzaki nie obchodzą,a może niedouczony...a może lubi przeciągać leczenie... I znowu doświadczenie z mojego podwórka- wzięłam pod opiekę zdrowego,młodego,przyjacielskiego bernardyna i...okazało się że niedosłyszy,ze strachu przed mężczyznami jest agresywny,panicznie boi się wszelkich zabiegów (czesanie,czyszczenie uszu,przemywanie ran...)nie umie się bawić-gryzie ręce...uczyliśmy się poznawać go,on uczył się zasad domowych...a najważniejsze-niełatwym jest opiekowanie się nim,ale najmniejszy przejaw normalnienia,uspokajania się,zaufania...zawierzenia...to radość ogromna i...nawet głupie komentarze weterynarzy(a też je miałam!) nawet na moment nie zabiły tej radości! A jak przyjdzie i wtuli swój wielgachny łep we mnie,lub skarcony ucieka prześmiesznie z kuchni...nic nie może się równać z tym uczuciem miłości i dumy!!! ...i dlatego życzę pokochania staruszka! Możecie przeżyć to samo!:loveu: Quote
panbazyl Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 dawno temu zrobilam sobie (i psu) prezent pod choinkę i wzięłam psa ze schronu - chyba był najstarszy jaki tam się znajdował. Przez pół roku adoptował się do mnie i do domu. To był mieszaniec owczarka niemieckiego z wilkiem chyba - bardzo dzikiej urody pies i bardzo tajemniczy. Sąsiedzi mowili o nim - wilk polny. Pół roku nie wydał z siebie ŻADNEGO głosu, po poł roku dopiero pierwszy raz szczeknął i wtedy wiedzialam - juz jest dobrze! Mieszkał z nami 3 lata - to były chyba najlepsze w jego życiu! O jego wcześniejszych losach nie wiedzialam nic, poza tym, że na szyi miał ślad po za ciasnej obroży i byl bardzo chudy i brudny. Quote
Asior Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 dirQ napisał(a): Weterynarz była zdziwiona, dlaczego przy operacji nowotworu jąder nie został usunięty kamień na zębach, który powoduje i krwawienie (objawy Paradontozy) i przykry zapach. Bo zapewne pani weterynarz NIGDY nie była w schronisku i nie wie, ze 3-ech weterynarzy na 600 psów to naprawde niewiele... I niech pani wet wskaże schronisko w którym psom usuwa się kamień nazębny:shake: Przecież to schronisko , nie hotel :roll: Ja też wierze, zę pokochacie Mikiego całym sercem i ze Miki będzie żył jeszcze drugie tyle (conajmniej) ile ma ;) Quote
panbazyl Posted April 6, 2009 Posted April 6, 2009 a może by ta Pani Weterynarz w ramach wolontariatu i wielkopostnych umartwień poszła do jakiegoś schroniska i zrobiła kilka zabiegów usuwania kamienia nazębnego, oczywiście gratis :roll: Mojemu psu schroniskowemu (temu kilka postów wyżej) nikt kamienia nie ściągał z zębów, bo on kłów i tych malutkich z przodu nie miał - bo ktoś mu je po prostu wybił.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.