Fafel Posted February 9, 2009 Posted February 9, 2009 Witam wszystkich Dogomaniaków :modla:;) i proszę o radę. Zdecydowałam się napisać na forum ponieważ mam problem z moim 7-miesięcznym kundelkiem. Od jakiegoś czasu próbuję go szkolić na własną rękę. Niestety już na samym początku zdążyłam popełnić kilka błędów. Oto jeden z nich: nauczyłam pieska siadać i zawsze dostawał za to nagrodę. Cieszyłam się, że udało mi się uzyskać zachowanie również w "terenie" np. przed przejściem dla pieszych. Niestety mój piesek wywnioskował, że siadać mu się opłaca zawsze i wszędzie, i kiedy wracamy ze spaceru (gdy wychodzimy na spacer wydaje się zbyt uradowany żeby robić numery z siadem ;) ) co parę kroków mam siedzącego pieska, (bez dania komendy) który nie chce się ruszyć ni kroku dalej. I tak od paru tygodni, mimo że nie daję mu żadnych nagród za siad bez komendy, tylko stoję jak drzewko i czekam aż Mały zdecyduje się ruszyć naprzód rozumiejąc, że z nagrody nici...Niestety powroty do domu nadal są męczarnią. Dodam, że piesek jest wybiegany, bawimy się na spacerach, a w domu czeka zawsze pyszny obiad na niego. (Mały jednak wie, że noszę przysmaki przy sobie, bo dostaje je np. za wykonanie komendy do mnie.) Proszę o sugestie i rady gdyby nasunął się Wam jakiś pomysł. Wiem, że gdzieś popełniam błąd :oops: Pozdrawiam forumowiczów. Czytam Was już od paru miesięcy :cool1: i jesteście super. Quote
karjo2 Posted February 9, 2009 Posted February 9, 2009 Reka z miekkim smakiem, np. pasztet i prowadzisz, nagradzajac chodzenie przy nodze, pies moze, idac, wylizywac nagrode z reki :). Odsun sie kawalek, by psiak musial sie ruszyc, potem staraj sie utrzymac ruch do przodu. Mozna uczyc kolejnych komend, nagradzanie po przejsciu odcinka przy nodze i zatrzymanie (tez bardzo przydatne). Kopalnia wiedzy: http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp https://www.maraton.osdw.pl/ksiazka/Mrzewinska-Zofia/Jak-rozmawiac-z-psem,35943501340KS Quote
Fafel Posted February 11, 2009 Author Posted February 11, 2009 Dziękuję za odpowiedź. Oczywiście zastosowałam się natychmiast do rady i jest troszku lepiej. Dopóki trzymam smakołyk w dłoni, moja psina pięknie idzie koło mnie z nosem w pasztecie ;) Niestety po zjedzeniu smakołyku znowu siad i czekanie...:roll: Ale myślę, że to kwestia dopracowania tej metody. Wiem, że to nie na temat ale chciałam się z Wami podzielić przykrą uwagą: mieszkam w Krakowie i coraz częściej spotykam wałęsające się psy, które zostają wypuszczane przez swoich właścicieli na ulice zupełnie samopas. Wczoraj np. widziałam paromiesięcznego szczeniaka (!), który sam usiłował przebiec jezdnię pełną samochodów, a kiedy próbował pobawić się z innym pieskiem rzucano w niego kamieniami. A to niestety nie pierwszy raz, kiedy "właściciel" w ten sposób postępuje...nagminnie spotykam takie przypadki :sad: Czy i w Waszych miastach występuje ten problem? Psy spuszczane ze smyczy bez zupełnego nadzoru? Pozdrawiam ciepło i przepraszam za wtręty nie na temat. Quote
karjo2 Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 A to juz chyba raczej tu zajrzyj :evil_lol:: http://www.dogomania.pl/forum/f25/jak-reagujecie-na-chamstwo-innych-psiarzy-37343/ Quote
M&T Posted February 13, 2009 Posted February 13, 2009 Pamiętaj, żeby na pewnym etapie szkolenia nie dawać smakołyków za każdym razem, ale np. co drugi raz, co trzeci itp. żeby pies wiedział, że musi się postarać, żeby dostać smakołyka :) Naucz go też może więcej "ruchowych" komend/sztuczek typu robienie kółek albo coś w tym stylu, żeby wiedział, że nie tylko siedzenie się opłaca ;) Quote
Fafel Posted February 16, 2009 Author Posted February 16, 2009 Witam, niestety gehenna z powrotem do domu nadal trwa :oops: Fąfel pięknie chodzi ze mną NA spacer. Udało mi się nauczyć go nieciągnięcia na smyczy, linka zwisa luźno, Mały nie ciągnie do innych piesków czy ludzi. Za to kiedy wracamy WSZYSTKO go interesuje. A to ptaszki na drzewie trzeba poobserwować a to postać na mostku i popatrzeć na samochody w dole. A to usiąść na chodniku i przyglądać się pani z kolorową torbą. Torba - wróg czy przyjaciel? A to jakiś dołeczek wykopać ;) Smakołyki pomogły o tyle (zwłaszcza pasztet ;)), że Fąfel nie siada tak często. Kiedy siada, ja smakołyk pod nos i idziemy...dopóki nie znika. Niestety jak nie siada to stoi :shake: i obserwuje. Wygląda to tak, jakby Mały celowo opóźniał powrót do domu. Pańcia może i rozumie zapędy filozoficzne Fąfla ale niestety musi chodzić do pracy, żeby Fąfel mógł się im oddawać z pełnym brzusiem ;). Co robić? Czy godzinne szaleństwa w śniegu to za mało? (Fąfel po powrocie do domu ma mnóstwo energii, jeszcze z 15 minut bawimy się zanim się uspokoi). Czy nadal pracować nad chodzeniem? Czy może przeczekać szaleństwa młodego wieku? Ps. Fąfel potrafi tylko ganiać w kółko za ogonem :sad: Ciężko mi coś wyłapać, słaby mam refleks a kompletnie nie wiem jak zabrać się za kształtowanie sztuczek. Jeśli ktoś mógłby mi podać jakiś "przepis" na sztuczkę byłabym wdzięczna. Jeśli był taki temat to przepraszam. Pozdrawiam! Quote
karjo2 Posted February 16, 2009 Posted February 16, 2009 To czas, kiedy najlatwiej i najfajniej socjalizuje sie szczenie, korzystaj z tego. Warto przez ten rok/dwa powstawac godzinke wczesniej i wydluzyc spacery, nauke, bo efekty bedziesz miala przez lata. Do znudzenia polecany, swietnie napisany: Owczarek.pl - Szczeniak w domu - Blog Zofii I przed wyjsciem zostawiaj cos smacznego w misce, niech psiak wie, ze ma do czego wracac ;). Quote
Fafel Posted February 16, 2009 Author Posted February 16, 2009 Na wieczorny spacer też poświęcam około godziny, w sumie Fąfel ma około 2 godziny spacerów dziennie. Jak wychodzę z nim w środku dnia na siusiu jest ok, mam wrażenie, że się nie nakręca tak. Natomiast powroty z dłuższych spacerów są męczące. Nie wiem czy dam radę wstawać jeszcze wcześniej...ale cóż, chyba trzeba będzie. Bo przez tą ciekawość świata mojego psiaka spóźniam się do pracy notorycznie ;) Ale to już zupełnie mea culpa :roll: Blog pani Zofii czytam namiętnie...i muszę przyznać, że pani Zofia poprzeczkę stawia bardzo wysoko:modla:. Ale będziemy się starać. Takie autorytety motywują do pracy. Quote
karjo2 Posted February 16, 2009 Posted February 16, 2009 Zwieksz dawke cwiczen, oswajanie z roznymi rzeczami, taki dlugi spacer moze byc tez po poludniu, rano godzinka zajec i biegania ( z Toba) powinna wystarczyc. Natomiast 2 godziny dla takiego podrostka widocznie nie wystarczaja ;). Doloz troche zajec tak mimochodem, w domu, w trakcie sprzatania, gotowania, rozladujesz psa, np. przynoszenie warzyw na zupe z koszyka z drugiego konca kuchni, szukanie smaka po domu, podawanie przedmiotow. Quote
M&T Posted February 16, 2009 Posted February 16, 2009 Może powinnaś zwiększyć ilość zabaw w domu? :) Żeby kojarzył powrót do domu z zabawą. No i dawaj mu dużo smaczków w domu, ćwicz sztuczki i ogólnie zajmuj się nim :) A czy przypadkiem ganianie ogona nie jest przejawem nerwicy? :hmmmm: Quote
Fafel Posted February 16, 2009 Author Posted February 16, 2009 "Gonienie ogona" to pierwsza sztuczka jaką opisuje w swojej książce pt. "Kliker - skuteczne szkolenie psa" Karen Pryor. Fąfel może jest bardzo aktywnym psem ale napewno nie ma nerwicy. Gonić za własnym ogonem nauczyłam go ja. Troszkę mi przykro bo wyszło na to, że za mało spaceruję z psem, za mało się z nim bawię itd... w dodatku pies ma nerwicę :roll: A ja naprawdę wkładam wiele pracy i serca, żeby Małemu było dobrze u mnie. Daję mu tyle z siebie ile mogę i jak potrafię. Nie gniewajcie się, że tak piszę, po prostu trudno się dogadać na forum, nie widząc zachowania głównego zainteresowanego na żywo...i jego właścicielki ;). Niezmiennie dziękuję za rady i pozdrawiam! Quote
wiska Posted February 16, 2009 Posted February 16, 2009 Alez nikt nie pisze ,ze jestes zla wlascicielka i wszyscy wierza w twoje szczere intencje (inaczej nie znalazlabys sie na tym forum).Jednak uwazam,ze dwie godziny rozlozone w czasie to zdecydowanie za malo. 1.Poradze ci z doswiadczenia ,ze gdy w moim domu jest taki podrostek spacery wygladaja tak-rano wczesniej wstaje aby moc przed wyjsciem pospacerowac ta godzine-wyszalec psiaka ,pobawic sie itp, po poludniu nastepny spacer,tym razem 1,5-2h i tu juz idziemy szybkim krokiem badz ,jezeli w domu nie bylo na raz 2 psow,umawialam sie na przechadzki ze znajomymi-psiarzami,naprawde takie szczeniaki najlatwiej i najlepiej zmeczyc gdy bawia sie z rowiesnikami.W domu, pomijam oczywiscie takie pojedyncze komendy w ciagu dnia, okolo 10-15(dluzej mlodzierz sie raczej nie skupi)min sesje treningowe.W miedzy czasie moze jeszcze pare spacerkw "na siusiu" a wieczorem ok.godzinny spacer "przed snem"(tylko tu juz radze na smyczy bo po nocy latwo psiaka zgubic :roll:).A i gdy pies jest starszy nie nalezy zapomniec o tym min 1,5h intensywnym ruchu dziennie+treningi 2.Polecam takze nauczenie szczeniaka i doprowadzenie do perfekcji komendy "do nogi"-i gdy sie zatrzymuje mowimy "do nogi" no i wymagamy by psiak wykonal polecenie(smakolyk itp) 3.Dobrym sposobem jest takze zabieranie na spacerek ulubionej zabawki-gdy pies zaczyna "odstawac"-zachecamy go zabawka ;) zycze powodzenia!!:cool3: Quote
Fafel Posted February 16, 2009 Author Posted February 16, 2009 Wiem, że nikt nie pisze, że jestem złą właścicielką. Mam nadzieję, że też tak nie myśli ;) Po prostu albo ja za mało napisałam o Fąflu albo też nikt nie zapytał jak wyglądają te jego spacery. Generalnie wyglądają tak: piłka, patyczki, od niedawna staramy się włączyć też frisbee (na razie etap rollerów), tropienie..., bieganie - to rano. Po powrocie ze spaceru 15 minut zabawy i psiak najczęściej śpi do mojego powrotu z pracy. Potem wyjście na siusiu: 15 - 30 minut łażenia na smyczy po osiedlu i później zabawy w domu, przeciąganie sznurka, szukanie smaczków, ganianie za piłeczką itd... Dwie, trzy sesje w ciągu dnia po 5 minut z ćwiczeniem komend. Na zawołanie Fąfel pięknie przychodzi, od niedawna zrezygnowałam z linki treningowej, aczkolwiek gdy nie jestem pewna terenu nadal ją wykorzystuję. Wieczorny spacer to godzinne szaleństwo ze sforą zaprzyjaźnionych psów. (Czasem są to trzy pieski, czasem osiem ;) ) Ale też ganianie za patykami i piłką. Potem szalejemy troszkę w domku i do rana mam Małego z głowy bo śpi. Chodziło mi o jedną sprawę: jak sprawić, żeby mój piesek podczas powrotu ze spaceru SZEDŁ a nie przystawał czy siadał co 5 minut. Chciałam poradzić się jak bez użycia siły zachęcić go do pójścia naprzód. Cierpliwa jestem i owszem. Stoję, czekam, podsuwam pod nos smakołyki, zachęcam entuzjastycznie do pójścia dalej. Chwilę idzie za smakołykiem i dalej kontemplacja świata, czyli robimy wszystko, żeby nie wracać do domu :cool3: I teraz już nie wiem, czy za mało było zabawy, czy za dużo, czy to kwestia tego, że zawsze za siad dostawał smakołyk. Analogicznie powinien jednak wykonywać również waruj, a tego jednak nie robi ;) Ps. Napisałam, że spacery trwają około 2 godzin dziennie w przybliżeniu (pomijam wyjścia tylko na siusiu, jak ten spacer po osiedlu). Kiedy jest ładna pogoda są to i trzy godziny. Kiedy jest sypki śnieg jak dzisiaj, Fąfel jest tak oblepiony śniegiem, że muszę skracać czas spacerów, a i tak mam w domu odśnieżanie psa i suszenie. Podobnie kiedy pada albo jest błoto. A taką pogodę mamy ostatnimi czasy. (Fąfel jest malutkim pieskiem, kudłatym niezmiernie, o niskim zawieszeniu ;) jak to mówi zaprzyjaźniony wet.) Quote
Aga&Ganja Posted February 16, 2009 Posted February 16, 2009 No to może ja zacznę tak. Jeśli pies sam wykonuje komendy, nie za Twoją prośbą, to nigdy, ale to przenigdy nie dawaj mu wtedy smaczka, bo nie prosiłaś go o to. Ucz psa innych komend. I wtedy "mieszaj" komendy ze sobą. Czyli raz, np. da łapę, raz się położy, a następnym razem usiądzie. Jeśli chciałabyś uzyskać więcej informacji, napisz lub zapytaj. ;) Quote
wiska Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 Nawet w taka pogode spacery powinny byc dlugie ,widocznie mu ta godzina nie wystarcza(nawet sucz ktora mam teraz-a ma teraz 4,5roku- nie wystarcza godzina ,nawet intesnywnego spaceru),widocznie musi sie bardziej wyszalec.No i radze zabierac jakas atrakcyjna zabawke ;) Quote
zmierzchnica Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 Mam wrażenie, że Twój psiak jest baaardzo pomysłowy i inteligentny i zauważył, że siadanie przy powrocie do domu jest bardzo opłacalne - nie dość, że spacerek jest dłuższy i fajniejszy, to jeszcze pańcia prosi pieska, żeby szedł i daje mu za to smakołyki :razz: Pisałaś, że bierzesz na spacery piłeczki lub frisbee - jak bardzo jest na nie nakręcony? Może warto zamiast smaczkami, to zachęcać go do pójścia dalej zabawkami? Najlepszym sposobem na moją sucz jest właśnie branie przy powrocie (też wtedy świruje małpiszon :cool1:) jakiejś fajnej zabawki (najlepiej sznura) lub patyka - prowadząc młodą na smyczy bawię się z nią non stop, przeciągam chwilę, mówię "puść", idziemy dalej, potem chwila zabawy. Ja tak robię głównie dlatego, że młoda jest strachliwa, i jak nie ma zajęcia to szybko wyłapuje coś, czego trzeba się bać - a tak przynajmniej mi nie wierzga na smyczy ani nie ciągnie jak mały konik. Może i u Ciebie to poskutkuje? Ze starszą sunią mam inaczej. Czasem nie chce gdzieś iść, bo nie - i też wtedy siada. Jeśli jestem na bezpiecznym (ogrodzonym, bądź odludnym i odpsionym) terenie, a sucz jest bez smyczy, to idę dalej i chowam się np. za drzewem. Sunia boi się mnie stracić z oczu, więc biegnie za mną. Szybko widzi, że jej strategia siadania nie ma sensu i po trzech takich próbach wymuszania zmiany kierunku spokojnie idzie koło mnie. Trzeba tylko pamiętać, że niektóre pieski reagują na zniknięcie właściciela z oczu paniką. Poza tym ja stosuję to rzadko, bo wiem, że jeśli moja suczka nie chce gdzieś iść, to znaczy że ma powód i nie ma sensu jej zmuszać ;) U niej też dużo daje pokazanie smakołyka. Wystarczy, że pokażę jej jedzenie, to idzie koło mnie i patrzy na mnie cielęcym wzrokiem- nie muszę jej naprowadzać ani wymachiwać jedzeniem przed nosem, wystarczy, że wie, że je mam. Wtedy nie zwracam na nią uwagi, tylko po prostu normalnie idę dalej, co jakiś czas zatrzymuję się i daję bez słowa smakołyk, potem znowu pokazuję i idę dalej, nie patrząc na nią ani nie zachącając. Ale na młodszą takie rzeczy nie działają - jeśli smakołyk nie majta jej przed nosem to ona się nim nie interesuje. Moje sytuacje są zupełnie inne niż Twoje, ale może sposoby się przydadzą ;) Moim zdaniem niekoniecznie Wasze spacery są za krótkie. Pewnie gdybyście chodzili ze trzy czy cztery godziny nawet, to Fąfel przy powrocie robiłby to samo - nauczył się, że to się po prostu opłaca i jest fajne :cool3: A ze sztuczek - możesz psiaka nauczyć robić slalom między nogami (naprowadzasz smakolykiem pod nogą i nagradzasz za przejście pod nią, potem robisz krok i to samo - naprowadzasz pod nogą i nagroda. I tak parę kroków. Potem naprowadzasz samą ręką i smakołyk dopiero za przejście pod nogami np 3 razy ;) To proste, absorbujące i przydatne. Jeśli komuś zależy na szybkim slalomie, to można psiaka pod nogami naprowadzać zabawką i na końcu ją rzucać, ale moje na to się wypinają, musi być żarcie :evil_lol:). Moja młodsza sucz lubi nad nogą przeskakiwać do zabawki. Nauczyłam je też komendy 'oprzyj się' (jak sama nazwa - opierają się o mnie ;)), ale to nieprzydatne dla kogoś, kto nie lubi mieć na ubraniach odcisków łap. Na dogo zresztą jest jeszcze sporo komend i sztuczek opisanych, warto poszukać :p Quote
M&T Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 Fafel napisał(a):"Gonienie ogona" to pierwsza sztuczka jaką opisuje w swojej książce pt. "Kliker - skuteczne szkolenie psa" Karen Pryor. Fąfel może jest bardzo aktywnym psem ale napewno nie ma nerwicy. Gonić za własnym ogonem nauczyłam go ja. Troszkę mi przykro bo wyszło na to, że za mało spaceruję z psem, za mało się z nim bawię itd... w dodatku pies ma nerwicę :roll: A ja naprawdę wkładam wiele pracy i serca, żeby Małemu było dobrze u mnie. Daję mu tyle z siebie ile mogę i jak potrafię. Nie gniewajcie się, że tak piszę, po prostu trudno się dogadać na forum, nie widząc zachowania głównego zainteresowanego na żywo...i jego właścicielki ;). Niezmiennie dziękuję za rady i pozdrawiam! Przepraszam, nie chciałam, żebyś to tak zrozumiała! :modla: Chyba za dużo naoglądałam się ganiających za ogonami psów w schronisku i jestem przewrażliwiona :oops::oops: Quote
puli Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 [quote name='NUTELLASTELLA']No to może ja zacznę tak. Jeśli pies sam wykonuje komendy, nie za Twoją prośbą, to nigdy, ale to przenigdy nie dawaj mu wtedy smaczka, bo nie prosiłaś go o to. Ucz psa innych komend. I wtedy "mieszaj" komendy ze sobą. Czyli raz, np. da łapę, raz się położy, a następnym razem usiądzie. A to ciekawe...:crazyeye: To znaczy ze jezeli pies po powrocie do domu z własnej inicjatywy, bez komendy usiadzie i poda łape do wytarcia to mało ze nie powinnam go nagradzac to jeszcze mam kazac mu sie połozyc albo aportowac? A jak na spacerze podbiegnie nie przywołany to zamiast nagrodzic za chec kontaktu mam udac ze go nie widze? Jeśli chciałabyś uzyskać więcej informacji, napisz lub zapytaj. ;) Mam nadzieje ze żądni wiedzy najpierw sie dobrze zastanowią...:evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.